Kategoria: Gry Wideo

  • Clair Obscur: Expedition 33 może wyrównać rekord Baldur’s Gate 3 – brakuje już tylko jednej nagrody

    Clair Obscur: Expedition 33 może wyrównać rekord Baldur’s Gate 3 – brakuje już tylko jednej nagrody

    Clair Obscur: Expedition 33, ubiegłoroczny hit studia Sandfall Interactive, zdobył cztery z pięciu najważniejszych nagród branżowych dla gry roku. Pozostała mu już tylko statuetka BAFTA Games Awards. Jeśli ją zdobędzie, dołączy do Baldur’s Gate 3 jako druga produkcja w historii, która zdobyła wszystkie te wyróżnienia.

    To zaskakujące, że mówimy o debiutanckiej grze niezależnego studia. Clair Obscur: Expedition 33 od premiery 24 kwietnia 2025 roku nieprzerwanie zdobywa uznanie i wspina się na szczyty rankingów. Gra dostępna na Xbox Series X oraz w abonamencie Game Pass stała się jednym z największych zaskoczeń ostatnich lat.

    Najważniejsze fakty

    • Cztery nagrody GOTY – Clair Obscur: Expedition 33 wygrało w Golden Joystick Awards, The Game Awards, DICE Awards oraz Game Developers Choice Awards.
    • 436 łącznych wyróżnień – gra pobiła rekord Elden Ring i stała się najbardziej nagradzaną produkcją w historii.
    • 12 nominacji BAFTA – podczas gali 17 kwietnia 2026 roku tytuł powalczy w dwunastu kategoriach, w tym o grę roku.
    • Baldur’s Gate 3 z 2023 roku to jedyna dotąd gra, która zdobyła wszystkie pięć najważniejszych branżowych statuetek.

    Dlaczego akurat Baldur’s Gate 3?

    Wielka piątka nagród – Golden Joystick, The Game Awards, DICE, Game Developers Choice i BAFTA – stanowi istotny cel dla twórców gier. Każda z tych gal ma różne kryteria oceny, więc zdobycie wszystkich pięciu wymaga wyjątkowej produkcji. Przez dziesięciolecia nikomu się to nie udało, aż do 2023 roku, gdy Baldur’s Gate 3 od Larian Studios zdobyło komplet. RPG osadzone w świecie Dungeons & Dragons wyznaczyło nowe standardy jakości, głębi fabularnej i wolności wyboru.

    Teraz, zaledwie trzy lata później, Clair Obscur: Expedition 33 ma szansę na powtórzenie tego osiągnięcia. Obie gry różnią się niemal wszystkim – od budżetu po styl rozgrywki. Baldur’s Gate 3 to epickie, rozbudowane RPG z otwartym światem i dużym zespołem deweloperskim. Clair Obscur: Expedition 33 to kameralna, turowa gra z francuskim stylem artystycznym, stworzona przez niewielki zespół.

    Czym właściwie jest Clair Obscur: Expedition 33?

    Czym właściwie jest Clair Obscur: Expedition 33?

    Gra opowiada historię ekspedycji, na czele której stoi Gustav. Bohaterowie próbują ocalić swój kraj przed tajemniczą Malarką (Paintress), która co roku maluje kolejne cyfry – a gdy kończy obraz, giną wszyscy ludzie w wieku odpowiadającym namalowanej liczbie. To surrealistyczne, melancholijne doświadczenie, które wyróżnia się na tle innych gier.

    Mechanika opiera się na klasycznym turowym systemie walki, wzbogaconym o elementy zręcznościowe. Gracze muszą wyczuwać rytm ataków, unikać ich w czasie rzeczywistym i zarządzać zasobami drużyny. Niezwykła oprawa wizualna, inspirowana francuskim malarstwem przełomu XIX i XX wieku, tworzy niepowtarzalny klimat.

    Ostatnia przeszkoda – BAFTA Games Awards 2026

    Ostatnia przeszkoda – BAFTA Games Awards 2026

    Ceremonia BAFTA Games Awards odbędzie się 17 kwietnia w Londynie. Clair Obscur: Expedition 33 ma dwanaście nominacji, więc nawet jeśli nie zdobędzie głównej nagrody, prawdopodobnie wróci do domu z innymi wyróżnieniami. Jednak statuetka dla gry roku jest tą, której brakuje do pełnego kompletu.

    Konkurencja jest silna. W kategorii najlepszej gry znalazły się również ARC Raiders, Blue Prince, Death Stranding 2: On The Beach, Dispatch, Ghost of Yotei, Hollow Knight: Silksong oraz Indiana Jones i Wielki Krąg. To mieszanka tytułów, od kontynuacji znanych hitów po indie-niespodzianki.

    Warto zauważyć, że Clair Obscur: Expedition 33 nie zdobyło nominacji w japońskich Famitsu Awards, co zaskoczyło wielu fanów. Jednak BAFTA może być momentem, który przejdzie do historii – lub przynajmniej wyrówna osiągnięcie Baldur’s Gate 3.

    A co dalej z Sandfall Interactive?

    Studio zmaga się również z problemami. Ostatnio pojawił się pozew wobec jednego z twórców komiksów, co wpłynęło na wizerunek firmy. Sandfall szybko zareagowało i wycofało pozew, ale sprawa na chwilę odciągnęła uwagę od sukcesu gry. Na szczęście nie wpłynęło to na odbiór Clair Obscur: Expedition 33 – gracze i krytycy wciąż są zachwyceni.

    Czy Clair Obscur: Expedition 33 zdobędzie piątą, najważniejszą nagrodę? Przekonamy się już za kilka tygodni. Nawet jeśli nie wyrówna rekordu Baldur’s Gate 3, już teraz zapisało się w historii gier jako fenomen.


    Źródła

  • Diablo 2 w pierwszej osobie? Fanowski projekt na Unreal Engine 5 wygląda jak Skyrim

    Diablo 2 w pierwszej osobie? Fanowski projekt na Unreal Engine 5 wygląda jak Skyrim

    Niezależny twórca Mark, działający pod pseudonimem I Make Games, zaprezentował nowe fragmenty swojego fanowskiego projektu, który przenosi klasyczne Diablo 2 do pełnego 3D z widokiem pierwszoosobowym. Projekt powstaje na silniku Unreal Engine 5, a efekty prac sprawiają, że ten kultowy hack'n'slash momentami przypomina Skyrima. Warto jednak zaznaczyć, że to wciąż koncepcyjny eksperyment, a nie pełnoprawna gra.

    Co wiemy o projekcie

    • Mark tworzy Diablo 2 w Unreal Engine 5 z kamerą FPP oraz opcjonalnym widokiem trzecioosobowym.
    • Projekt jest fanowskim konceptem – nie będzie dostępny w sprzedaży ani nie zastąpi oficjalnego Diablo 2.
    • W materiale wideo widać klasyczne umiejętności, takie jak kule ognia, teleport czy Whirlwind.
    • Interfejs przypomina oryginał – z paskiem doświadczenia, staminą i szybkim dostępem do mikstur.
    • Modele postaci zostały wygenerowane przy użyciu narzędzi AI, co przyspiesza prace nad mechaniką.

    Sanktuarium z zupełnie nowej perspektywy

    Mark opublikował serię nagrań, na których eksploruje mroczne lochy i pustkowia Sanktuarium z perspektywy bohatera. Widać, jak postać porusza się po powierzchniach, wspina na przeszkody i unika ataków przeciwników. Dynamika ruchu przypomina współczesne RPG akcji. Ogień z zaklęć Sorceress rozświetla ciemne korytarze, a dźwięki znane z oryginału łączą się z nową oprawą wizualną.

    Twórca zaznacza, że obecny stan to głównie test systemów rozgrywki. Efekty czarów, animacje postaci i detale otoczenia będą dopracowywane w kolejnych miesiącach. W planach jest także system dekapitacji i rozczłonkowania wrogów, co nie było możliwe w izometrycznym pierwowzorze.

    Tempo prac robi wrażenie. Mark działa sam, a kolejne aktualizacje publikuje regularnie, zachęcając społeczność do dzielenia się pomysłami. Wspomniał również, że część narzędzi i rozwiązań technicznych udostępni innym osobom zainteresowanym tworzeniem gier.

    Czym to się różni od Diablo 2 na Xboxach

    Warto to wyraźnie rozdzielić, aby uniknąć mylnego wrażenia, że Blizzard pracuje nad pierwszoosobowym remakiem. Oficjalne Diablo 2 zadebiutowało we wrześniu 2021 roku na Xbox One, Xbox Series X i Series S. Gra porzuciła 2D na rzecz pełnego renderowania 3D, ale zachowała klasyczny widok izometryczny. Działa w 4K, wspiera Dolby 7.1 i kosztuje około 180 złotych.

    Projekt Marka to zupełnie inna sprawa. Nie ma związku z Blizzardem, nie trafi na konsole i raczej nigdy nie stanie się grywalnym produktem. To eksperyment, który odpowiada za nagłówki mówiące o „Diablo przypominającym Skyrima”.

    Co dalej z fanowskim eksperymentem

    Mark zapowiada regularne dzienniki deweloperskie i dalsze prace nad mechaniką. Obecnie pracuje nad ulepszeniami efektów dla Whirlwinda i Błyskawicy, a także nad trybem trzecioosobowym, który pokazywał już w wcześniejszych materiałach. Kamera umieszczona za plecami bohatera daje inne wrażenie skali lochów.

    Nie wiadomo, czy projekt kiedykolwiek zamieni się w coś więcej niż zestaw demonstracyjnych filmików. Autor studzi emocje – wcześniejsze wzmianki o publicznym wydaniu zniknęły z jego kanałów. Mimo to społeczność graczy z zapartym tchem śledzi każdy nowy fragment rozgrywki, a komentarze pod filmami Marka pełne są pytań i sugestii.


    Źródła

  • Dziedzictwo Bungie na Xbox – od Halo po Destiny 2, które wciąż trzyma się świetnie

    Dziedzictwo Bungie na Xbox – od Halo po Destiny 2, które wciąż trzyma się świetnie

    Bungie od 34 lat tworzy gry, które kształtują kolejne epoki konsol. Studio z Waszyngtonu przeszło drogę od niezależnego dewelopera, przez kluczowego gracza w Microsoft, aż po przejęcie przez Sony w 2022 roku. Choć seria Halo przeszła w ręce 343 Industries, Bungie wciąż jest obecne na platformach Xbox, ale w innej formie. Dziś to Destiny 2 i jego dodatki stanowią wizytówkę studia na konsolach Microsoftu, a gracze korzystający z Xbox Game Pass mają do nich pełny dostęp.

    Najważniejsze informacje

    • Destiny 2 to główna gra Bungie dostępna na Xbox One i Xbox Series X|S, regularnie wzbogacana o duże dodatki fabularne.
    • W Xbox Game Pass znajdują się kluczowe rozszerzenia: Porzuceni, Twierdza Cieni i Królowa Czarownic, które znacząco rozwijają podstawową wersję.
    • Halo nie jest już rozwijane przez Bungie – po 2007 roku odpowiedzialność za serię przejęło 343 Industries, które stworzyło Halo 4, Halo 5: Guardians i Halo Infinite.
    • Marathon powrócił jako extraction shooter, a nowa odsłona jest dostępna na wszystkich głównych platformach, w tym na konsolach Xbox.

    Destiny 2 na Xbox – fundament obecności Bungie

    Po rozstaniu z Microsoftem wielu zastanawiało się, czy Bungie jeszcze zaistnieje na konsolach Xbox. Odpowiedź nadeszła w 2017 roku wraz z premierą Destiny 2. Gra od razu trafiła na Xbox One, a później otrzymała ulepszenia dla Xbox Series X|S.

    To właśnie Destiny 2 pokazało, że Bungie potrafi przyciągnąć graczy bez Halo. Gra łączy strzelankę pierwszoosobową z elementami MMO, oferując wspólne rajdy, dynamiczne wydarzenia i mnóstwo sprzętu do zdobycia.

    Podstawowa wersja jest darmowa, ale to dodatki wprowadzają znaczące zmiany. Od września 2020 roku w Xbox Game Pass dostępne są Porzuceni oraz Twierdza Cieni, a później dołączyła Królowa Czarownic. Dzięki temu subskrybenci mogą doświadczyć pełnej skali gry bez dodatkowych wydatków.

    Bungie regularnie aktualizuje Destiny 2 – sezony, wydarzenia i coroczne rozszerzenia sprawiają, że gra pozostaje dynamiczna. Na Xbox One działa przyzwoicie, ale na Series X|S doceniamy szybsze ładowanie i płynniejsze animacje.

    Halo – dziedzictwo, które nie wróci

    Halo – dziedzictwo, które nie wróci
    Źródło: images.gram.pl

    Nie można mówić o Bungie bez wspomnienia o Halo. Combat Evolved z 2001 roku uczynił pierwszego Xboxa platformą wartą zakupu. Następnie pojawiły się Halo 2, Halo 3, Halo 3: ODST i Halo: Reach – każdy z tych tytułów wyznaczał standardy dla strzelanek konsolowych.

    Jednak od 2007 roku Bungie nie decyduje o losach Master Chiefa. Po odejściu studia z Microsoftu, odpowiedzialność przejęło 343 Industries, które stworzyło Halo 4, Halo 5: Guardians i Halo Infinite. Fani mogą grać w te tytuły w ramach Xbox Game Pass, ale oryginalne wersje z czasów Bungie są dostępne tylko w The Master Chief Collection – to porty i remastery, a nie nowe produkcje studia.

    Mało prawdopodobne jest, aby Bungie wróciło do Halo. Sony, które przejęło studio, raczej nie będzie finansować gier na wyłączność dla konkurencyjnej platformy. Halo pozostaje więc zamkniętym rozdziałem w historii Bungie.

    Marathon – odrodzenie legendy na Xbox Series X|S

    Marathon – odrodzenie legendy na Xbox Series X|S
    Źródło: images.gram.pl

    Nowy Marathon to jedna z najciekawszych premier ostatnich miesięcy. Bungie zdecydowało się na gatunek extraction shooter, który różni się od Halo i Destiny. Klimat jest mroczniejszy, a rozgrywka stawia na ryzyko – giniesz, tracisz zdobyty sprzęt.

    Gra jest dostępna na Xbox Series X|S i opinie są podzielone. Niektórzy widzą w Marathona następcę Escape from Tarkova z lepszym interfejsem i bardziej przystępną mechaniką. Inni wskazują na pewne niedociągnięcia – UI bywa nieintuicyjne, a balans między klasami wymaga poprawek.

    Mimo to potencjał jest ogromny. Bungie ma doświadczenie w tworzeniu wciągających światów, więc jeśli studio szybko zareaguje na uwagi graczy, Marathon ma szansę stać się stałym punktem na konsolach Xbox.

    Co dalej z Bungie na Xbox?

    Przyszłość wydaje się dość przewidywalna. Destiny 2 będzie otrzymywać kolejne rozszerzenia i pozostanie dostępne w Game Pass. Marathon będzie ewoluować, a Bungie, będąc częścią Sony, raczej nie porzuci wsparcia dla platform Microsoftu. Gry-usługi potrzebują jak najszerszej bazy graczy, a Xbox to wciąż istotny segment rynku.

    Fani starszych tytułów muszą jednak pogodzić się z tym, że czasy Halo stworzonego przez Bungie minęły. Na szczęście na konsolach Xbox można czerpać z dorobku studia na inne sposoby – Destiny 2 z dodatkami to solidna rozrywka, która wystarczy na setki godzin.


    Źródła

  • Resident Evil Requiem ukrywa wskazówkę o kolejnym remake’u – fani odkryli nawiązanie do Code: Veronica

    Resident Evil Requiem ukrywa wskazówkę o kolejnym remake’u – fani odkryli nawiązanie do Code: Veronica

    Gracze przeszukujący świat Resident Evil Requiem natknęli się na interesujący easter egg, który może sugerować plany Capcomu na kolejny remake kultowej serii. W jednym z barów w ośrodku Rhodes Hill znajduje się butelka alkoholu o nazwie „AVERNICO” – przestawienie liter prowadzi do słowa „Veronica”. To odkrycie wzbudziło spekulacje, czy Resident Evil – Code: Veronica będzie następną grą, która doczeka się nowoczesnego odświeżenia.

    Co wiemy o grze i ukrytej wskazówce

    • Resident Evil Requiem zadebiutowało 27 lutego 2026 roku na Xbox Series X/S, PS5, PC i Nintendo Switch 2.
    • Gracz wciela się w Grace Ashcroft, analityczkę FBI, która bada tajemnicze zgony związane z ocalałymi z Raccoon City.
    • W barze Rhodes Hill odkryto butelkę „AVERNICO” – anagram słowa „Veronica”, co fani interpretują jako zapowiedź remake’u Code: Veronica.
    • To niejedyny easter egg w grze – inna butelka nawiązuje do Chateau Dimitrescu z Resident Evil Village.

    Tajemnica ukryta na półce z alkoholami

    Resident Evil Requiem to dziewiąta główna część serii i całkowicie nowa historia, a nie remake. Mimo to Capcom najwyraźniej nie mógł się powstrzymać przed dodaniem licznych smaczków dla wiernych fanów. Tydzień temu pisaliśmy o nawiązaniu do wydarzeń z Resident Evil 7: Biohazard, które było praktycznie niemożliwe do zauważenia bez użycia narzędzia freecam na PC. Najnowsze odkrycie jest jednak znacznie łatwiejsze do dostrzeżenia – wystarczy uważnie rozejrzeć się po barze.

    W jednej ze scen pobocznych, dziejącej się w ośrodku Rhodes Hill, kamera przechodzi obok półek zastawionych butelkami. Jedna z nich nosi etykietę „AVERNICO”. Uważny gracz szybko zauważy, że po przestawieniu liter powstaje „Veronica” – bezpośrednie odwołanie do Resident Evil – Code: Veronica, gry z 2000 roku, pierwotnie ekskluzywnej dla konsoli Dreamcast. Produkcja ta wprowadziła kluczowe wątki fabularne, w tym powrót Alberta Weskera i historię rodziny Ashfordów.

    Czy Capcom faktycznie szykuje odświeżenie Code: Veronica?

    Czy Capcom faktycznie szykuje odświeżenie Code: Veronica?
    Źródło: images.gram.pl

    Spekulacje o remake’u Code: Veronica nie są nowe. Po sukcesie odnowionych wersji Resident Evil 2, 3 i 4 fani zaczęli wywierać presję na Capcom, by nie pomijał tej odsłony. Obawiano się, że japoński wydawca przejdzie od razu do Resident Evil 5 albo skupi się wyłącznie na głównym wątku numerycznym. Jednak przecieki z ostatnich miesięcy sugerują coś innego – Code: Veronica ma być następne w kolejce.

    Zakulisowe plotki wskazują nawet na 2027 rok jako potencjalną datę premiery. Sam easter egg w Resident Evil Requiem mógłby być żartem deweloperów, ale Capcom ma historię ukrywania w grach zapowiedzi przyszłych projektów. Przykładem jest plakat z Resident Evil 3 w odświeżonej „dwójce”.

    Więcej niespodzianek w świecie Requiem

    Wspomniany bar kryje też drugą ciekawostkę. Obok butelki „AVERNICO” znajduje się inna, nawiązująca do Chateau Dimitrescu z Resident Evil Village. To ukłon w stronę Lady Dimitrescu, która stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci nowszych odsłon serii.

    Twórcy podeszli do easter eggów z przymrużeniem oka, ale również z szacunkiem dla fanów. Społeczność dopiero zaczyna odkrywać wszystkie ukryte szczegóły, a biorąc pod uwagę skalę gry, można spodziewać się kolejnych odkryć w najbliższych tygodniach. Dla posiadaczy Xbox Series X/S to dodatkowy powód, by ponownie odpalić Resident Evil Requiem i przeszukać każdy zakamarek.

    Czy anagram z baru jest oficjalną zapowiedzią, czy tylko sprytnym mrugnięciem okiem – czas pokaże. Jedno jest pewne: zainteresowanie graczy Code: Veronica w nowej odsłonie znacznie wzrosło.


    Źródła

  • STALKER 2 na PS5 w promocji – ale co z wersją na Xboksa?

    STALKER 2 na PS5 w promocji – ale co z wersją na Xboksa?

    Gra S.T.A.L.K.E.R. 2 jest dostępna w atrakcyjnej cenie na PlayStation 5. Wydanie pudełkowe Day One Edition można nabyć za 156,74 zł w popularnym serwisie aukcyjnym. Promocja dotyczy wyłącznie wersji na konsolę Sony.

    Kluczowe informacje

    • Cena promocyjna wynosi 156,74 zł za edycję Day One na PlayStation 5, z darmową dostawą dla użytkowników Allegro Smart.
    • Wersja na Xboksa nie jest objęta tą obniżką – przecena dotyczy wyłącznie wydania na PS5.
    • Premiera na PS5 miała miejsce 20 listopada 2024 roku w edycji pudełkowej, podczas gdy wersja na Xbox Series X/S i PC ukazała się wcześniej.
    • Gra w PS Store kosztuje od 259 zł za edycję Standard, przez 339 zł za Deluxe, aż po 469 zł za Ultimate.

    Dlaczego to ważne dla graczy na Xboksie?

    Posiadacze konsol Microsoftu mogą czuć się pominięci. S.T.A.L.K.E.R. 2 zadebiutował na Xbox Series X/S jako tytuł dostępny od dnia premiery w Game Passie. Subskrybenci tej usługi mogli jako pierwsi zanurzyć się w radioaktywnej Zonie bez dodatkowych opłat.

    Promocja na wersję PS5 nie wpływa bezpośrednio na ekosystem Xboksa, ale właściciele konsol Microsoftu mają powody do zadowolenia.

    Xbox Game Pass jako alternatywa

    Xbox Game Pass jako alternatywa
    Źródło: images.gram.pl

    Gra od GSC Game World jest dostępna w katalogu Xbox Game Pass Ultimate. Oznacza to, że subskrybenci mogą grać w pełną wersję bez wydawania ponad 200 zł na pudełko. Dodatkowo, zapisane stany gry synchronizują się między konsolą a komputerem dzięki funkcji Xbox Play Anywhere.

    Warto również zauważyć, że S.T.A.L.K.E.R. 2 na Xbox Series X oferuje dwa tryby graficzne – jakość z ray tracingiem oraz wydajność celującą w 60 klatek na sekundę. Chociaż parametry te nie są znacznie wyższe niż na PS5, różnice są minimalne.

    Różnice między wydaniami

    Wersja pudełkowa na PlayStation 5 zawiera dodatki, takie jak mapa Zony, naklejki i cyfrowy artbook. Na Xboksie podobne wydanie Day One pojawiło się w sprzedaży detalicznej w listopadzie 2024, choć w nieco wyższej cenie startowej.

    Po premierze gra borykała się z błędami technicznymi, ale deweloperzy z GSC regularnie wypuszczali aktualizacje. Najnowszy patch 1.3 poprawił ekonomię, balans przeciwników i usunął szereg irytujących bugów.

    Czy Xbox doczeka się podobnej obniżki?

    Trudno to przewidzieć. Polityka cenowa wydawcy i sklepów jest zmienna. Możliwe, że w najbliższych tygodniach również wydanie na Xboksa zostanie przecenione, szczególnie w wersji cyfrowej podczas wyprzedaży w Microsoft Store.

    Gracze na konsolach Microsoftu mogą kontynuować eksplorację Zony. Jeśli ktoś jeszcze nie sięgnął po ten tytuł, Game Pass pozostaje najlepszą opcją. Za miesięczną opłatę zyskuje się dostęp nie tylko do S.T.A.L.K.E.R.a 2, ale i do setek innych gier.

    Sama gra jest brutalna, wymagająca i pełna klimatu, który fani oryginału pokochali. Otwarty świat Zony wokół Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej kipi od anomalii, mutantów i walczących frakcji. Artefakty kuszą obietnicą bogactwa – o ile stalker przeżyje.


    Źródła

  • Nowy Little Nightmares zmierza w kwietniu, ale posiadacze Xboxów obejdą się smakiem

    Nowy Little Nightmares zmierza w kwietniu, ale posiadacze Xboxów obejdą się smakiem

    W połowie marca podczas Future Games Show ogłoszono, że Nowy Little Nightmares zadebiutuje 24 kwietnia. To spin-off znanej serii grozy, który po raz pierwszy wprowadza mroczny świat do wirtualnej rzeczywistości. Jednak produkcja nie będzie dostępna na konsolach Xbox.

    Najważniejsze fakty o nowej odsłonie

    • Nowy Little Nightmares ukaże się 24 kwietnia na Meta Quest, PlayStation VR2 i Steam.
    • Wersja VR nie trafi na konsole Xbox, ponieważ Microsoft nie posiada własnego ekosystemu wirtualnej rzeczywistości.
    • W grze kierujemy postacią Dark Six i po raz pierwszy obserwujemy świat z perspektywy pierwszej osoby.
    • Little Nightmares III zadebiutowało na Xbox One i Xbox Series X|S w październiku 2025 roku.

    Dlaczego Xbox został pominięty?

    Microsoft od lat unika tematu VR na swoich konsolach. Podczas gdy Sony inwestuje w PlayStation VR2, a Meta rozwija gogle Quest, Xbox pozostaje poza tym segmentem rynku.

    Phil Spencer, szef działu gier Microsoftu, wielokrotnie podkreślał, że firma nie planuje stworzenia własnego headsetu, ponieważ uważa, że technologia nie jest jeszcze gotowa na masową adopcję.

    Nowy Little Nightmares jest tego bezpośrednią konsekwencją. Posiadacze Xbox Series X|S, nawet gdyby chcieli zanurzyć się w koszmarach Six z perspektywy pierwszej osoby, nie mają takiej możliwości. Gra wymaga gogli VR, które nie są dostępne na Xboxie i raczej szybko się nie pojawią.

    Co oferuje nowa odsłona?

    Co oferuje nowa odsłona?
    Źródło: images.gram.pl

    Produkcją zajmuje się francuskie studio Iconik, które wcześniej próbowało swoich sił z mało udanym King Pong. Tym razem dostali jednak znacznie większe IP i ciekawy pomysł do zrealizowania.

    Dark Six, główna bohaterka Nowy Little Nightmares, przemierza przerażające koszmary w poszukiwaniu utraconej części siebie. Spin-off wyróżnia się widokiem pierwszoosobowym — seria nigdy wcześniej nie pozwalała graczom na oglądanie groteskowego świata z własnej perspektywy. Wcześniejsze odsłony zawsze utrzymywały perspektywę z boku, co stało się znakiem rozpoznawczym cyklu.

    Gra pozostaje stylistycznie wierna oryginałowi. Twórcy obiecują połączenie dziecięcej niewinności z groteską oraz przerażającymi przeciwnikami, którzy zrobią wszystko, by powstrzymać główną bohaterkę. Na Steamie można już dodawać tytuł do listy życzeń, ale na premierę trzeba uzbroić się w cierpliwość.

    Posiadacze Xboxów nie zostają z niczym

    Choć VR-owy spin-off omija platformę Microsoftu, fani serii na Xboxach mają co ogrywać. Little Nightmares III, trzecia główna odsłona cyklu, zadebiutowała na Xbox One i Xbox Series X|S 10 października 2025 roku.

    To produkcja z pełną kooperacją sieciową, stworzona przez Supermassive Games — studio znane z Until Dawn i The Dark Pictures Anthology. Gra zebrała mieszane recenzje, wyraźnie odstając od dwóch pierwszych części pod względem ocen krytyków. Mimo to nadal oferuje kilka godzin solidnej grozy z unikalnym klimatem.

    Dodatkowo 12 czerwca 2026 roku na Xbox Series X|S zadebiutuje DLC zatytułowane The Backstage, które rozszerzy historię podstawki. Wcześniej, równolegle z premierą trójki, zadebiutowała też Little Nightmares Enhanced Edition — odświeżona wersja pierwszej części z 2017 roku, wykorzystująca możliwości nowych konsol i Switcha 2.

    Podzielony los serii

    Marka Little Nightmares przechodzi przez chaotyczny okres. Oryginalne Tarsier Studios, które stworzyło dwie pierwsze odsłony, opuściło Bandai Namco i związało się z THQ Nordic. Efektem tej współpracy było Reanimal — gra utrzymana w podobnym klimacie, która zebrała znacznie lepsze recenzje niż Little Nightmares III.

    Bandai Namco natomiast powierzyło markę Supermassive Games, a teraz oddaje poboczny projekt Iconikowi. To rozproszenie widać w jakości — seria, która kiedyś zachwycała spójnością wizji, teraz dryfuje w różne strony.

    Dla posiadaczy Xboxów sytuacja jest trudna. Mogą zagrać w trójkę i dodatki, ale wszelkie eksperymenty z VR pozostaną poza ich zasięgiem. Microsoft zdaje się nie przejmować tym faktem, a gracze muszą pogodzić się z tym, że niektóre odsłony ich ulubionych serii po prostu ich omijają.


    Źródła

  • Symulator Formula Legends wyprzedza oficjalną grę F1 dzięki nowemu DLC na Xbox

    Symulator Formula Legends wyprzedza oficjalną grę F1 dzięki nowemu DLC na Xbox

    Gra Formula Legends wprowadziła nowe płatne rozszerzenie Late 2020s Season Pack, które dodaje bolidy, tory i mechaniki inspirowane sezonem Formuły 1 2026. Zaskakujące jest to, że niezależny symulator Formula Legends wprowadził te nowości szybciej niż oficjalna seria od EA Sports, która dopiero pracuje nad podobną aktualizacją.

    Najważniejsze informacje o aktualizacji

    • Nowe DLC dodaje 8 zespołów, 16 kierowców i 16 malowań bolidów inspirowanych sezonem F1 2026.
    • System zarządzania energią z trzema trybami pracy jednostki i funkcją Overtake Boost zastępuje tradycyjny DRS.
    • Nowy tor w Azerbejdżanie został w pełni zintegrowany z trybem fabularnym gry.
    • Darmowa aktualizacja wprowadza bolid Custom Motors i mechaniki zarządzania baterią dla wszystkich graczy na Xbox Series X|S i Xbox One.
    • Płatny pakiet kosztuje 4,99 euro i zawiera pełen zestaw zespołów, kierowców oraz nowy cykl mistrzowski.

    System zarządzania energią – największa nowość w rozgrywce

    W Formula Legends wprowadzono zaawansowany system zarządzania baterią, który odzwierciedla rzeczywiste regulacje techniczne planowane na sezon 2026. Gracze muszą podejmować decyzje taktyczne podczas wyścigu, wybierając jeden z trzech trybów pracy jednostki napędowej.

    Tryb Balance oferuje zrównoważone zużycie energii i standardową wydajność, co sprawdza się w dłuższych przejazdach. Tryb Performance zapewnia zauważalny wzrost przyspieszenia i prędkości maksymalnej, ale prowadzi do szybkiego wyczerpania baterii. Z kolei tryb Eco pozwala na szybsze odzyskiwanie energii, choć kosztem niższej wydajności silnika.

    System Overtake Boost to innowacja, która pozwala kierowcy, który minie linię mety w odległości mniejszej niż sekunda od bolidu przed nim, aktywować dodatkowe doładowanie w następnym okrążeniu. To zastępuje znany DRS, wymuszając bardziej agresywną i strategiczną jazdę.

    Aktywna aerodynamika i nowe tory

    Aktywna aerodynamika i nowe tory

    DLC wprowadza również system Active Aero, który pozwala na zmianę geometrii skrzydeł podczas jazdy. Kierowcy mogą przełączać się między dwoma trybami – Tryb A zwiększa prędkość maksymalną na prostych, a Tryb B poprawia przyczepność w zakrętach. Ta mechanika wymaga od graczy ciągłego monitorowania toru i odpowiedniego reagowania.

    Nowym obiektem wyścigowym jest tor w Azerbejdżanie, znany jako Baku City Circuit. Trasa została w pełni zintegrowana z trybem fabularnym, co pozwala posiadaczom DLC przejść nowy cykl mistrzowski dostosowany do regulacji sezonu 2026.

    Darmowa aktualizacja dla wszystkich graczy na Xbox Series X|S i Xbox One dodaje bolid Custom Motors z malowaniem inspirowanym zespołem Aston Martin. Pojazd jest dostępny w trybach Custom oraz Time Attack, co umożliwia osobom bez płatnego DLC przetestowanie nowych mechanik zarządzania energią.

    Hołd dla historii i plany na przyszłość

    Aktualizacja nie ogranicza się tylko do nowoczesnych rozwiązań. Do gry trafił także klasyczny bolid z końca lat 50. oraz nowy tryb mistrzostw i dodatkowa wariacja toru Temple of Speed, który zawiera duże, pochylone zakręty. Dzięki temu Formula Legends oferuje 19 różnych epok przepisów, 14 lokalizacji i 33 konfiguracje torów.

    Rozszerzenie Late 2020s Season Pack jest dostępne na Xbox Series X|S i Xbox One w cenie 4,99 euro. To już szósty dodatek DLC od premiery gry we wrześniu zeszłego roku, a twórcy zapowiadają kolejne nowości. Najbardziej oczekiwanym jest tryb multiplayer online, którego beta ma wystartować w marcu, a publiczna premiera planowana jest na kwiecień.

    Niezależny symulator pokazuje, że można konkurować z dużymi wydawcami nie tylko ceną, ale także szybkością reagowania na zmiany w świecie motorsportu. Formula Legends dostarcza mechaniki sezonu 2026 szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał, a do tego robi to w solidny sposób.


    Źródła

  • Rosamund Pike bez ogródek o filmowym Doomie: „To był jeden z najgorszych filmów w historii”

    Rosamund Pike bez ogródek o filmowym Doomie: „To był jeden z najgorszych filmów w historii”

    Dwadzieścia lat po premierze filmowej adaptacji Dooma, Rosamund Pike wraca wspomnieniami do tej produkcji i nie kryje swojego rozczarowania. W rozmowie z podcastem How to Fail with Elizabeth Day aktorka stwierdziła, że udział w ekranizacji popularnej strzelanki mógł poważnie zaszkodzić jej karierze, nazywając film „absolutną klapą”. Premiera obrazu w reżyserii Andrzeja Bartkowiaka miała miejsce 28 października 2005 roku i od początku spotkała się z chłodnym przyjęciem zarówno ze strony fanów serii, jak i tych, którzy pokochali Dooma na pierwszym Xboxie.

    Kluczowe informacje

    • Rosamund Pike po latach przyznaje, że filmowy Doom to „absolutna klapa” i jeden z najgorszych filmów, jakie powstały.
    • Premiera produkcji odbyła się w 2005 roku, a reżyserem był Andrzej Bartkowiak.
    • Obsada filmu to m.in. Dwayne Johnson, Karl Urban i Benjamin Cung, a sam obraz luźno nawiązuje do serii gier id Software.
    • Fani gier na Xboxa krytykowali adaptację za odejście od klimatu oryginału i uproszczenie fabuły.
    • Wynik finansowy okazał się poniżej oczekiwań – film nie zwrócił kosztów produkcji w box office.

    Przeskok z Jane Austen do piekła na Marsie

    Pike dołączyła do obsady Dooma w nietypowym momencie swojej kariery. Wówczas pracowała na planie kostiumowej adaptacji Dumy i uprzedzenia, więc przeskok z sal balowych do ponurej bazy na Marsie był dla niej szokiem. „Byłam poza swoją strefą komfortu, poza swoją ligą i zupełnie nie na miejscu” – mówiła aktorka.

    Szczerość Pike jest rzadkością w branży. Niewielu aktorów decyduje się tak otwarcie krytykować własne filmy, zwłaszcza po dwóch dekadach. Ona jednak nie owija w bawełnę i stwierdza, że ta rola mogła zakończyć jej karierę, zanim na dobre się rozkręciła.

    Dlaczego fani Dooma na Xboxie poczuli się zdradzeni

    Dlaczego fani Dooma na Xboxie poczuli się zdradzeni
    Źródło: images.gram.pl

    Aby zrozumieć rozczarowanie graczy, warto cofnąć się do 2005 roku. Gra Doom na oryginalnego Xboxa była jednym z ważniejszych tytułów FPS dostępnych na platformie Microsoftu. Mroczny klimat, dynamiczna walka i opresyjna atmosfera definiowały serię.

    Film Bartkowiaka poszedł w zupełnie innym kierunku. Zamiast piekielnych sił i demonicznych inwazji, twórcy postawili na wątek genetycznych mutacji i science fiction pozbawione nadprzyrodzonego pierwiastka. Dla fanów oryginału było to nie do przełknięcia. Zamiast ikonicznych potworów rodem z koszmarów, widzowie dostali żołnierzy biegających po korytarzach i walczących z efektami nieudanych eksperymentów.

    Jedynym momentem, który część widzów zapamiętała pozytywnie, była scena inspirowana perspektywą pierwszoosobową – nawiązanie do gier. Choć technicznie robiła wrażenie, to nie wystarczyło, by uratować całość.

    Hollywood i trudne początki adaptacji gier

    Przełom lat 90. i 2000. to okres, gdy Hollywood coraz chętniej sięgało po gry wideo, ale efekty rzadko były udane. Doom wpisał się w ten niechlubny trend obok takich tytułów jak Super Mario Bros. czy Street Fighter. Studia szukały formuły, która zadowoliłaby zarówno fanów, jak i widzów nieznających pierwowzoru, co zazwyczaj kończyło się rozczarowaniem obu grup.

    W przypadku Dooma zawiodło niemal wszystko – od scenariusza i dialogów po decyzje obsadowe. Krytycy nie zostawili na filmie suchej nitki, a wynik w serwisie Rotten Tomatoes mówi sam za siebie: zaledwie 18 procent pozytywnych recenzji. Produkcja zarobiła mniej niż wynosił jej budżet, a wizerunkowo ciągnęła się za twórcami latami.

    Co zostało po filmowej katastrofie

    Mimo wszystko dla Pike był to punkt zwrotny. Przetrwała falę krytyki, odbudowała swoją pozycję i dziś ma na koncie role w uznanych produkcjach, takich jak Zaginiona dziewczyna. Jej szczera wypowiedź po latach pokazuje dystans do własnej przeszłości i świadomość, że nie każda decyzja zawodowa okazuje się trafiona.

    Dla graczy na konsolach Xbox historia filmowego Dooma to przypomnienie, że nie każda ukochana marka dobrze znosi przenosiny na duży ekran. Na szczęście sama seria gier przetrwała próbę czasu, a gracze mogą cieszyć się odświeżonymi wersjami na Xbox Series X i Series S, które w pełni oddają to, za co od lat kochają Dooma.


    Źródła

  • 35 lat od premiery najbardziej obrzydliwej formy Friezy w Dragon Ball z – jak wypada w grach na Xbox?

    35 lat od premiery najbardziej obrzydliwej formy Friezy w Dragon Ball z – jak wypada w grach na Xbox?

    Dokładnie 13 marca 1991 roku w japońskiej telewizji wyemitowano 82. odcinek Dragon Ball Z, w którym Frieza po raz pierwszy zaprezentował swoją drugą transformację. Brutalna scena walki z Piccolo do dziś pozostaje jednym z najbardziej pamiętnych momentów sagi Namek, a wygląd tyrana wciąż potrafi wywołać ciarki – zwłaszcza u graczy, którzy mogą zobaczyć tę formę w odświeżonych produkcjach dostępnych na konsolach Xbox.

    Kluczowe fakty o drugiej transformacji Friezy

    • 13.03.1991 – premiera 82. odcinka DBZ z drugą formą Friezy
    • Wygląd postaci wzorowano na ksenomorfie z serii Alien
    • Transformacja była punktem zwrotnym – Piccolo, wcześniej groźny rywal, został brutalnie zdominowany
    • Frieza szybko porzucił tę formę na rzecz trzeciej i ostatecznej, ale druga zapadła fanom w pamięć najbardziej

    Kosmiczny horror w świecie Dragon Ball

    Transformacja Friezy w drugą formę to przykład budowania napięcia. Widzowie przez kilkanaście odcinków obserwowali, jak Piccolo zyskuje na sile po fuzji z Neilem. Wydawało się, że wreszcie ktoś może zagrozić okrutnemu tyranowi. I wtedy twórcy pokazali, jak bardzo wszyscy się mylili.

    Frieza urósł, jego twarz wyciągnęła się w nienaturalny sposób, a na plecach pojawiły się ostre rogi. To nie była subtelna zmiana – to było celowe uderzenie w estetykę body horroru, które kazało widzom wstrzymać oddech. Nawet dziś, oglądając tę scenę w rozdzielczości 4K na nowoczesnych telewizorach, czuć ten sam niepokój co 35 lat temu.

    Inspiracja Ridleyem Scottem jest tu oczywista. Długa, opływowa głowa, chitynowy pancerz i ogólna sylwetka przywodzą na myśl ksenomorfa. Akira Toriyama nigdy nie ukrywał swojej miłości do zachodniego kina science fiction, więc ten ukłon w stronę Obcego idealnie wpisuje się w stylistykę serii.

    Gdzie dziś zobaczyć tę formę na konsolach Xbox?

    Gdzie dziś zobaczyć tę formę na konsolach Xbox?
    Źródło: images.gram.pl

    Fani posiadający Xbox One lub Xbox Series X|S mają kilka opcji, by przypomnieć sobie ten kultowy moment – i nie mówimy tu tylko o biernym oglądaniu anime. Nowoczesne gry pozwalają aktywnie uczestniczyć w starciach z Friezą we wszystkich jego formach.

    • Dragon Ball Z: Kakarot to prawdopodobnie najlepszy wybór. Gra jest wierną adaptacją historii z anime, a walka z drugą formą Friezy to jeden z jej kluczowych momentów. Model postaci odwzorowano z dbałością o każdy groteskowy detal, a starcie z Piccolo rozgrywa się dynamicznie i brutalnie.

    W Dragon Ball FighterZ ta forma nie jest grywalna, ale tyran regularnie pojawia się w trybie fabularnym i przerywnikach filmowych. Z kolei Dragon Ball Xenoverse 2 pozwala graczom odblokować Friezę w kilku wariantach, w tym drugą transformację, i samodzielnie siać postrach wśród wojowników Namek.

    Dlaczego właśnie ta forma wzbudza największe emocje?

    Ostateczna forma Friezy jest ikoniczna – prosta, elegancka, podkreślająca arystokratyczną naturę tyrana. Ale to druga forma budzi pierwotny lęk. Jest obrzydliwa w zamierzony sposób. Nie próbuje być ładna ani majestatyczna.

    Ten kontrast między wyrachowanym strategiem a dzikim potworem działa na wyobraźnię także dlatego, że Frieza sam przyznaje, iż nie lubi tej transformacji. Jest dla niego niewygodna, ogranicza jego kontrolę, ale jednocześnie pokazuje przeciwnikom, z kim naprawdę mają do czynienia. To czysta demonstracja siły i pogardy.

    Trzydzieści pięć lat później druga forma Friezy wciąż robi wrażenie. Niezależnie od tego, czy oglądacie oryginalne anime, gracie w Kakarota na Xbox Series X, czy przeglądacie kadry z mangi – ten potworny wizerunek kosmicznego dyktatora zostaje w pamięci na długo.


    Źródła

  • Subnautica 2 rewolucjonizuje budowanie baz. Nowy system płytek zastąpi gotowe moduły

    Subnautica 2 rewolucjonizuje budowanie baz. Nowy system płytek zastąpi gotowe moduły

    Studio Unknown Worlds opublikowało nowy dziennik deweloperski, w którym szczegółowo przedstawiono, jak będzie wyglądać budowanie bazy w Subnautica 2. Twórcy potwierdzili, że zrezygnują z predefiniowanych modułów na rzecz elastycznego systemu opartego na płytkach, co da graczom większą swobodę w projektowaniu podwodnych struktur.

    Co nowego w budowaniu baz – najważniejsze zmiany

    • System płytek zastępuje gotowe moduły, co umożliwia płynne tworzenie struktur bez ograniczeń wynikających z ukształtowania terenu.
    • Przebudowane okna nie mają już sztywnych kształtów – gracz sam decyduje o wielkości i formie szklanych powierzchni.
    • Technologia „twardej logiki” ma działać płynnie na szerokim spektrum sprzętu, z naciskiem na optymalizację pod Steam Decka.
    • Okrągłe pokoje z oryginału powrócą, co z pewnością ucieszy fanów pierwszej części.
    • Premiera odbędzie się jeszcze w tym roku na PC i Xbox Series X/S, gra trafi do Game Passa w dniu wydania.

    Elastyczność ponad wszystko

    Nowy system konstrukcji to największa zmiana w serii od czasu debiutu pierwszej Subnautiki. Zamiast wstawiać gotowe moduły i łączyć je korytarzami, gracze będą teraz składać bazy z pojedynczych płytek. To rozwiązanie eliminuje frustrację, gdy ukształtowanie terenu blokowało możliwość postawienia konkretnego elementu.

    Deweloperzy zaznaczają, że nowa technologia to „system oparty na twardej logice”, który został zoptymalizowany, aby działać sprawnie nawet na słabszych maszynach. Unknown Worlds stawia na dostępność – nie tylko przez Game Pass, ale także dzięki solidnej optymalizacji pod Steam Decka.

    W dzienniku pokazano również, że korytarze i przejścia zyskały znacznie szersze opcje personalizacji. Gracze mogą je teraz dowolnie kształtować, dostosowując do swoich potrzeb, zamiast ograniczać się do kilku wariantów znanych z poprzednich odsłon.

    Okna bez granic i powrót klasyki

    Okna bez granic i powrót klasyki
    Źródło: images.gram.pl

    Szczególną uwagę zwrócono na całkowicie przebudowany system okien. W pierwszej Subnautice i Below Zero wybór ograniczał się do konkretnych kształtów – okrągłych, prostokątnych, panoramicznych. W Subnautica 2 to gracz decyduje, jak duża i w jakiej formie będzie szklana powierzchnia. Można stworzyć ścianę w całości ze szkła lub wąskie, poziome pasy.

    Twórcy nie zapomnieli również o nostalgii. W grze pojawią się klasyczne, w pełni okrągłe pokoje, które fani oryginału znają i cenią. To sprytny ruch – nowy system daje wolność, ale znajome elementy pozostają dla tych, którzy wolą tradycyjne podejście do budowania.

    Premiera i platformy

    Subnautica 2 zadebiutuje jeszcze w tym roku na PC oraz Xbox Series X/S. Potwierdzono również obecność gry w Xbox Game Pass od dnia premiery. Tryb kooperacji typu „hop-in” oraz pełne wsparcie crossplayu zostały już wcześniej zapowiedziane przez studio, a kampanię nadal będzie można przejść w pojedynkę.

    Na ten moment brak oficjalnych informacji o wersji na PlayStation 5, jednak biorąc pod uwagę historię serii, nie można wykluczyć późniejszego ogłoszenia.


    Źródła