Kategoria: Aktualności

  • Czat głosowy zmierza do League of Legends – Riot Games oficjalnie potwierdza plany

    Czat głosowy zmierza do League of Legends – Riot Games oficjalnie potwierdza plany

    Riot Games potwierdził, że pracuje nad wprowadzeniem czatu głosowego do League of Legends na PC. Studio przez długi czas unikało tego rozwiązania z obawy przed toksycznymi zachowaniami graczy, ale teraz zmienia swoje podejście. Deweloperzy zapowiadają, że funkcja Team Voice Chat zostanie wprowadzona dopiero wtedy, gdy będzie w pełni bezpieczna.

    Co wiadomo o nowej funkcji

    • League of Legends otrzyma wbudowany czat głosowy, nad którym Riot już pracuje.
    • Brak konkretnej daty – studio nie ma jeszcze harmonogramu wdrożenia.
    • Bezpieczeństwo priorytetem – twórcy chcą uniknąć toksyczności znanej z innych gier.
    • Stopniowe testy – funkcja prawdopodobnie trafi najpierw do wybranych regionów.

    Dlaczego Riot tak długo zwlekał?

    League of Legends ma opinię jednej z najbardziej toksycznych społeczności w świecie gier. Przez lata komunikacja opierała się na pingach i czacie tekstowym, a głosowe rozmowy były dostępne tylko dla graczy w jednym party. Riot obawiał się, że otwarty czat głosowy pogorszy sytuację.

    „Słyszymy wasze obawy dotyczące sytuacji, w której niektórzy używają czatu głosowego do bycia złośliwym wobec innych” – zapewniają przedstawiciele studia. Deweloperzy podkreślają, że funkcja nie zostanie udostępniona, dopóki nie będą pewni jej bezpieczeństwa.

    Na początku roku data minerzy znaleźli w plikach gry fragmenty kodu sugerujące prace nad czatem głosowym. Dopiero teraz Riot oficjalnie potwierdził te doniesienia.

    Jak może działać czat głosowy?

    Jak może działać czat głosowy?
    Źródło: images.gram.pl

    Szczegóły techniczne pozostają nieznane, ale społeczność oraz wcześniejsze testy w innych grach Riotu dają pewne wskazówki. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to ograniczenie funkcji do drużyn w premade, czyli znajomych grających razem. Otwarty czat głosowy w solo queue byłby znacznie trudniejszy do moderowania.

    W League of Legends: Wild Rift, mobilnej wersji MOBA, czat głosowy był już testowany regionalnie. W patchu 3.0 przywrócono go do testów w Amerykach na co najmniej dwa tygodnie. To pokazuje, jak ostrożnie Riot podchodzi do tematu, nawet w mniejszej, mobilnej społeczności.

    Dostęp do czatu głosowego może być blokowany dla kont z aktywnymi karami. Jeśli masz na koncie ograniczenia za flame czy AFK, prawdopodobnie nie skorzystasz z nowej funkcji.

    Konsultacje z graczami i stopniowe wdrożenie

    Riot zapowiada konsultacje ze społecznością na całym świecie. „Zrobimy to, współpracując z wami wszystkimi, aby znaleźć najlepszą wersję drużynowego czatu głosowego dla społeczności League of Legends” – deklarują deweloperzy.

    Wdrożenie raczej nie nastąpi globalnie w jednym momencie. Bardziej realny scenariusz to testy w wybranych regionach, zbieranie feedbacku i stopniowe rozszerzanie dostępu. To rozsądne podejście, biorąc pod uwagę skalę gry i różnice kulturowe między serwerami.

    Co to oznacza dla graczy Xbox?

    Na ten moment czat głosowy dotyczy wyłącznie League of Legends na PC. Nie ma żadnych wiarygodnych informacji o tym, by funkcja miała trafić do wersji na konsole Xbox. League of Legends wciąż pozostaje grą pecetową i nic nie wskazuje na rychłą zmianę tego stanu rzeczy.

    Jeśli jednak Riot poradzi sobie z wyzwaniami moderacyjnymi na PC, istnieje możliwość, że w przyszłości podobne rozwiązania pojawią się w innych produkcjach studia, także tych dostępnych na konsolach.


    Źródła

  • Keiichiro Toyama i Bokeh Game Studio ruszyli z nowym projektem – „Nie tworzymy rzeczy, które mógłby przygotować ktokolwiek inny”

    Keiichiro Toyama i Bokeh Game Studio ruszyli z nowym projektem – „Nie tworzymy rzeczy, które mógłby przygotować ktokolwiek inny”

    Keiichiro Toyama, reżyser pierwszej części Silent Hill i założyciel Bokeh Game Studio, ogłosił rozpoczęcie prac nad nową grą. W obszernym wpisie podkreślił, że jego zespół stawia na oryginalność oraz poszukiwanie rozwiązań, które są niedostępne dla innych deweloperów. Projekt ma na celu dostarczenie unikalnego doświadczenia, jednak na razie nie ujawniono szczegółów dotyczących fabuły czy gatunku.

    Co wiadomo o nowej grze twórcy Silent Hill?

    • Keiichiro Toyama ogłosił nowy projekt w Bokeh Game Studio, koncentrując się na autorskiej wizji i niezależności twórczej.
    • Deweloper nie planuje kontynuacji Slitterhead – to nowa marka, tworzona od podstaw.
    • Gra znajduje się we wczesnej fazie produkcji, a zespół przechodzi przez intensywny proces prób i błędów.
    • Ogłoszenie ma charakter rekrutacyjny – studio poszukuje twórców, którzy podzielają filozofię "tworzenia rzeczy, których nie zrobiłby nikt inny".
    • Premiera tytułu nie została jeszcze oszacowana – to raczej odległa perspektywa.

    Filozofia studia, która napędza nowy projekt

    Toyama w swoim wpisie odniósł się do premiery Slitterhead z listopada 2024 roku. Przyznał, że wydanie debiutanckiej gry było ważnym momentem – zespół "w końcu stanął na linii startu". Zaznaczył, że kluczowym elementem Bokeh Game Studio jest autentyczna oryginalność.

    "Nie chodzi o zwykłe silenie się na ekscentryczność, ale o postawę, w której do samego końca nie porzucamy pytań: 'Dlaczego to tworzymy?' i 'Dlaczego to właśnie my musimy to zrobić?'" – napisał Toyama.

    To podejście było widoczne już w Slitterhead. Gra otrzymała mieszane recenzje (średnia 62-68/100 na Metacritic), ale nikt nie zarzucił jej wtórności. Pokazała również, że studio potrafi zrealizować projekt do końca i nie boi się ryzyka – co jest rzadkością w dzisiejszych czasach.

    W nowej produkcji Toyama chce pójść jeszcze dalej. Zapowiada, że proces twórczy będzie od samego początku naznaczony wątpliwościami i ciągłym kwestionowaniem własnych decyzji. To ma przełożyć się na dzieło, które będzie głęboko naznaczone osobowością zespołu.

    Co to oznacza dla graczy Xbox?

    Co to oznacza dla graczy Xbox?

    Slitterhead ukazało się na Xbox Series X|S równocześnie z wersjami na PC i PlayStation. To dobry znak – Bokeh Game Studio nie podpisało umowy na wyłączność z Sony, mimo że Toyama przez lata pracował przy takich seriach jak Siren czy Gravity Rush.

    Nowy projekt nie jest związany z marką Silent Hill (tą zajmują się teraz Bloober Team oraz NeoBards Entertainment), co daje studio pełną swobodę w wyborze platform docelowych. Posiadacze konsol Microsoftu mogą spodziewać się, że nowa gra Toyamy trafi na ich sprzęty.

    Warto również zauważyć, że Silent Hill wraca na Xboksa – remake "dwójki" trafił na Series X|S po okresie wyłączności, a Silent Hill f również ma ukazać się na konsolach Microsoftu. Jeśli Toyama utrzyma dotychczasową politykę wydawniczą, jego nowy horror (lub coś zupełnie innego) także zagości w ekosystemie Xbox.

    Co dalej?

    Na razie Bokeh Game Studio nie podaje żadnych szczegółów na temat nowej gry. Wiadomo tylko, że nie będzie to kontynuacja Slitterhead. Zespół Toyamy, w skład którego wchodzą m.in. producent The Last Guardian Kazunobu Sato oraz weterani serii Siren, ma pełną swobodę twórczą.

    Fani autorskich horrorów i mrocznych światów z pewnością będą śledzić rozwój projektu z uwagą. Toyama udowodnił, że potrafi tworzyć dzieła, które zapadają w pamięć na lata. Teraz, bez ograniczeń narzucanych przez zewnętrzne marki, ma szansę pokazać coś naprawdę wyjątkowego. Posiadacze Xbox Series X|S mogą być spokojni – historia pokazuje, że gry tego studia trafiają na konsole Microsoftu bez zbędnych opóźnień.


    Źródła

  • Crimson Desert z Denuvo na tydzień przed premierą. Gracze Xbox mogą spać spokojnie

    Crimson Desert z Denuvo na tydzień przed premierą. Gracze Xbox mogą spać spokojnie

    Studio Pearl Abyss ogłosiło, że oczekiwane RPG akcji Crimson Desert będzie miało zabezpieczenie Denuvo DRM. Informacja ta została ujawniona zaledwie tydzień przed premierą, co wywołało kontrowersje wśród części społeczności. Warto jednak zaznaczyć, że problem dotyczy tylko wersji na komputery osobiste.

    Najważniejsze fakty o Denuvo w Crimson Desert

    • Denuvo zostało dodane do karty Steam gry bez wcześniejszego oficjalnego ogłoszenia ze strony studia.
    • Wersje na PS5 i Xbox Series X/S nie będą miały tego zabezpieczenia — DRM dotyczy wyłącznie PC.
    • Pearl Abyss zapewnia, że wszystkie dotychczasowe testy wydajnościowe uwzględniały już aktywne Denuvo.
    • Gracze PC masowo anulują zamówienia przedpremierowe z obawą o spadki wydajności.
    • Limit pięciu aktywacji dziennie na PC nie dotyczy posiadaczy konsol.

    Dlaczego Denuvo tak bardzo niepokoi graczy

    Denuvo od lat budzi kontrowersje. Jest to system antypiracki, który ma chronić grę przed nielegalnym kopiowaniem w kluczowych tygodniach sprzedaży. Gracze obawiają się, że jego obecność może obciążać procesor.

    W tytułach intensywnie wykorzystujących CPU, takich jak Crimson Desert, którego otwarty świat jest podobno dwa razy większy niż w Red Dead Redemption 2, każde dodatkowe obciążenie może prowadzić do spadków płynności. Gracze przytaczają przykłady wcześniejszych premier, gdzie Denuvo rzeczywiście wpływało negatywnie na wydajność. Producent oprogramowania przyznawał, że na słabszym sprzęcie mogą wystąpić problemy.

    Kolejną kwestią jest weryfikacja online. Nawet w trybie jednoosobowym gra musi okresowo łączyć się z serwerami. Problemy po stronie producenta mogą teoretycznie zablokować dostęp do tytułu, za który zapłacono pełną cenę.

    Co na to Pearl Abyss

    Co na to Pearl Abyss
    Źródło: images.gram.pl

    Deweloper szybko odpowiedział na zarzuty. W oświadczeniu przekazanym m.in. dziennikarzowi Forbesa podkreślono, że wszystkie materiały dotyczące wydajności — benchmarki, specyfikacje oraz testy Digital Foundry — powstały na tej samej wersji gry, która trafi do sprzedaży, z aktywnym Denuvo.

    Oznacza to, że to, co widzieliśmy do tej pory, jest wiarygodnym obrazem finalnego produktu. Studio nie ukrywało DRM-u przed recenzentami. Gracze dowiedzieli się o nim późno, ale technicznie nie powinni spodziewać się gorszych wyników niż w zapowiedziach.

    Jednakże można odnieść wrażenie, że ujawnienie tej informacji na tydzień przed premierą było przemyślanym posunięciem. Gdyby Pearl Abyss ogłosiło to miesiąc wcześniej, fala krytyki mogłaby opaść przed dniem premiery. Teraz emocje są świeże, a część zamówień przedpremierowych już anulowano.

    Xbox poza zasięgiem problemu

    Najważniejsze dla czytelników tego serwisu jest to, że cała sytuacja dotyczy wyłącznie wersji na PC. Crimson Desert na Xbox Series X i Xbox Series S nie będzie miało Denuvo. Nie będzie żadnych dodatkowych weryfikacji online poza tymi wynikającymi z normalnego funkcjonowania gry, co oznacza brak obaw o obciążenie procesora.

    Wersja konsolowa zadebiutuje 19 marca równolegle z wersją na PC, a posiadacze Xboxów mogą podejść do premiery z większym spokojem. Otwarty świat Pywela, system walki chwalony w materiałach przedpremierowych oraz obiecywana swoboda eksploracji będą dostępne bez kontrowersyjnego balastu.

    Crimson Desert od dawna wzbudza ogromne zainteresowanie — na Steamie znajduje się na listach życzeń ponad dwa miliony graczy. Jeśli Pearl Abyss dostarczy jakość, jaką obiecuje, tygodniowa burza wokół Denuvo może szybko zniknąć, zwłaszcza tam, gdzie problemu po prostu nie ma.


    Źródła

  • K-popowe Łowczynie Demonów oficjalnie z kontynuacją. Netflix potwierdza sequel hitu

    K-popowe Łowczynie Demonów oficjalnie z kontynuacją. Netflix potwierdza sequel hitu

    Netflix i Sony potwierdzili w piątek, że powstanie druga część animowanego hitu K-popowe Łowczynie Demonów. Film zadebiutuje w kinach w 2029 roku, a za jego produkcję ponownie odpowiadają Maggie Kang i Chris Appelhans, którzy podpisali z platformą nowy, wieloletni kontrakt na produkcje animowane. Oryginał zdobył status najpopularniejszej produkcji w historii Netflixa, bijąc rekordy oglądalności na całym świecie.

    Co wiemy o sequelu

    • Data premiery – sequel trafi do kin w 2029 roku, czyli trzy lata po ogłoszeniu.
    • Twórcy wracają – Maggie Kang i Chris Appelhans podpisali umowę z Netflixem na kolejne animacje.
    • Oscar w tle – pierwsza część walczy o statuetkę w kategorii najlepszy film animowany.
    • Globalny fenomen – produkcja pobiła rekordy oglądalności, stając się numerem jeden w historii platformy.

    Historia, która przekroczyła granice

    Pierwsza część opowiada o fikcyjnym girls bandzie K-popowym, który chroni świat przed demonami przy pomocy swojej muzyki. To nietypowe połączenie koreańskiej popkultury z dynamiczną animacją akcji przyciągnęło widzów. Produkcja zdobyła uznanie nie tylko wśród fanów K-popu, ale również w mainstreamie, co zaskoczyło wielu.

    Maggie Kang, koreańska twórczyni, wyraża dumę z przyjęcia ich historii przez publiczność. „To dopiero początek tego świata” – zapowiada. Entuzjazm wokół sequela sugeruje, że Netflix planuje rozbudować franczyzę o więcej niż tylko jeden dodatkowy film.

    Chris Appelhans mówi o bohaterach jak o rodzinie. „Ich świat stał się naszym drugim domem” – przyznaje reżyser. Szczegóły fabuły drugiej części pozostają tajemnicą, ale twórcy obiecują dalszy rozwój postaci i pogłębienie uniwersum, które już oczarowało miliony.

    Netflix stawia na sprawdzone hity

    Netflix stawia na sprawdzone hity

    Bela Bajaria, dyrektor ds. treści w Netflix, komentuje sukces pierwszej części. Podkreśla, że Kang i Appelhans nie tylko trafili w gusta widzów, ale także zbudowali globalną społeczność fanów, która przekracza bariery językowe i kulturowe. To dowód na to, że animacja ma potencjał łączenia ludzi na niespotykaną dotąd skalę.

    Dan Lin, szef Netflix Film, zwraca uwagę na odwagę twórców. Opowiadanie historii „głęboko osobistej, a jednocześnie przełamującej bariery kulturowe” to rzadkość w mainstreamowym kinie animowanym. K-popowa formuła okazała się strzałem w dziesiątkę.

    Sequel zapowiedziano na kilka dni przed oscarową galą. Oryginał rywalizuje o złotą statuetkę w kategorii najlepszy film animowany, konkurując z największymi tytułami roku. Niezależnie od wyniku, sama nominacja świadczy o jakości produkcji.

    Co dalej z franczyzą?

    Co dalej z franczyzą?

    Netflix widzi w K-popowych Łowczyniach Demonów coś więcej niż tylko pojedynczy hit. Ekskluzywny kontrakt z Kang i Appelhans sugeruje, że platforma planuje znacznie więcej niż jeden sequel. Możliwe spin-offy lub krótkometrażówki rozwijające poboczne wątki są w zasięgu ręki.

    Tytuł stał się popkulturowym fenomenem, który udowodnił, że animacja dla dorosłych i nastolatków może być równie dochodowa jak filmowe blockbustery. Do 2029 roku jest jeszcze sporo czasu, więc Netflix ma wiele możliwości, aby budować napięcie wokół kontynuacji.

    Kolejny rozdział dopiero się zaczyna

    Sukces pierwszej części K-popowych Łowczyń Demonów to nie przypadek. Odpowiednio wymieszane składniki – K-popowa estetyka, wartka akcja, humor i odrobina absurdu – stworzyły coś świeżego na rynku animacji. Sequel wydaje się naturalnym krokiem, a nie próbą wyciśnięcia pieniędzy z popularnego tytułu. Maggie Kang i Chris Appelhans dostali zielone światło i pełne zaufanie Netfliksa, co zazwyczaj prowadzi do pozytywnych rezultatów dla widzów.


    Źródła

  • Clair Obscur: Expedition 33 może wyrównać rekord Baldur’s Gate 3 – brakuje już tylko jednej nagrody

    Clair Obscur: Expedition 33 może wyrównać rekord Baldur’s Gate 3 – brakuje już tylko jednej nagrody

    Clair Obscur: Expedition 33, ubiegłoroczny hit studia Sandfall Interactive, zdobył cztery z pięciu najważniejszych nagród branżowych dla gry roku. Pozostała mu już tylko statuetka BAFTA Games Awards. Jeśli ją zdobędzie, dołączy do Baldur’s Gate 3 jako druga produkcja w historii, która zdobyła wszystkie te wyróżnienia.

    To zaskakujące, że mówimy o debiutanckiej grze niezależnego studia. Clair Obscur: Expedition 33 od premiery 24 kwietnia 2025 roku nieprzerwanie zdobywa uznanie i wspina się na szczyty rankingów. Gra dostępna na Xbox Series X oraz w abonamencie Game Pass stała się jednym z największych zaskoczeń ostatnich lat.

    Najważniejsze fakty

    • Cztery nagrody GOTY – Clair Obscur: Expedition 33 wygrało w Golden Joystick Awards, The Game Awards, DICE Awards oraz Game Developers Choice Awards.
    • 436 łącznych wyróżnień – gra pobiła rekord Elden Ring i stała się najbardziej nagradzaną produkcją w historii.
    • 12 nominacji BAFTA – podczas gali 17 kwietnia 2026 roku tytuł powalczy w dwunastu kategoriach, w tym o grę roku.
    • Baldur’s Gate 3 z 2023 roku to jedyna dotąd gra, która zdobyła wszystkie pięć najważniejszych branżowych statuetek.

    Dlaczego akurat Baldur’s Gate 3?

    Wielka piątka nagród – Golden Joystick, The Game Awards, DICE, Game Developers Choice i BAFTA – stanowi istotny cel dla twórców gier. Każda z tych gal ma różne kryteria oceny, więc zdobycie wszystkich pięciu wymaga wyjątkowej produkcji. Przez dziesięciolecia nikomu się to nie udało, aż do 2023 roku, gdy Baldur’s Gate 3 od Larian Studios zdobyło komplet. RPG osadzone w świecie Dungeons & Dragons wyznaczyło nowe standardy jakości, głębi fabularnej i wolności wyboru.

    Teraz, zaledwie trzy lata później, Clair Obscur: Expedition 33 ma szansę na powtórzenie tego osiągnięcia. Obie gry różnią się niemal wszystkim – od budżetu po styl rozgrywki. Baldur’s Gate 3 to epickie, rozbudowane RPG z otwartym światem i dużym zespołem deweloperskim. Clair Obscur: Expedition 33 to kameralna, turowa gra z francuskim stylem artystycznym, stworzona przez niewielki zespół.

    Czym właściwie jest Clair Obscur: Expedition 33?

    Czym właściwie jest Clair Obscur: Expedition 33?

    Gra opowiada historię ekspedycji, na czele której stoi Gustav. Bohaterowie próbują ocalić swój kraj przed tajemniczą Malarką (Paintress), która co roku maluje kolejne cyfry – a gdy kończy obraz, giną wszyscy ludzie w wieku odpowiadającym namalowanej liczbie. To surrealistyczne, melancholijne doświadczenie, które wyróżnia się na tle innych gier.

    Mechanika opiera się na klasycznym turowym systemie walki, wzbogaconym o elementy zręcznościowe. Gracze muszą wyczuwać rytm ataków, unikać ich w czasie rzeczywistym i zarządzać zasobami drużyny. Niezwykła oprawa wizualna, inspirowana francuskim malarstwem przełomu XIX i XX wieku, tworzy niepowtarzalny klimat.

    Ostatnia przeszkoda – BAFTA Games Awards 2026

    Ostatnia przeszkoda – BAFTA Games Awards 2026

    Ceremonia BAFTA Games Awards odbędzie się 17 kwietnia w Londynie. Clair Obscur: Expedition 33 ma dwanaście nominacji, więc nawet jeśli nie zdobędzie głównej nagrody, prawdopodobnie wróci do domu z innymi wyróżnieniami. Jednak statuetka dla gry roku jest tą, której brakuje do pełnego kompletu.

    Konkurencja jest silna. W kategorii najlepszej gry znalazły się również ARC Raiders, Blue Prince, Death Stranding 2: On The Beach, Dispatch, Ghost of Yotei, Hollow Knight: Silksong oraz Indiana Jones i Wielki Krąg. To mieszanka tytułów, od kontynuacji znanych hitów po indie-niespodzianki.

    Warto zauważyć, że Clair Obscur: Expedition 33 nie zdobyło nominacji w japońskich Famitsu Awards, co zaskoczyło wielu fanów. Jednak BAFTA może być momentem, który przejdzie do historii – lub przynajmniej wyrówna osiągnięcie Baldur’s Gate 3.

    A co dalej z Sandfall Interactive?

    Studio zmaga się również z problemami. Ostatnio pojawił się pozew wobec jednego z twórców komiksów, co wpłynęło na wizerunek firmy. Sandfall szybko zareagowało i wycofało pozew, ale sprawa na chwilę odciągnęła uwagę od sukcesu gry. Na szczęście nie wpłynęło to na odbiór Clair Obscur: Expedition 33 – gracze i krytycy wciąż są zachwyceni.

    Czy Clair Obscur: Expedition 33 zdobędzie piątą, najważniejszą nagrodę? Przekonamy się już za kilka tygodni. Nawet jeśli nie wyrówna rekordu Baldur’s Gate 3, już teraz zapisało się w historii gier jako fenomen.


    Źródła

  • FBI ostrzega graczy Steam — te gry mogły zainfekować wasze komputery

    FBI ostrzega graczy Steam — te gry mogły zainfekować wasze komputery

    Oddział FBI w Seattle rozpoczął dochodzenie dotyczące złośliwego oprogramowania, które zostało ukryte w kilku grach dostępnych na platformie Steam. Śledczy poszukują osób, które mogły zostać ofiarami cyberataków w okresie od maja 2024 do stycznia 2026 roku. Malware, które zostało zidentyfikowane, wykradało dane użytkowników, a wiele osób nie zdawało sobie sprawy z infekcji swoich komputerów.

    Najważniejsze fakty o śledztwie FBI

    • FBI prowadzi dochodzenie w sprawie gier na Steamie zawierających złośliwe oprogramowanie.
    • Siedem tytułów zostało zidentyfikowanych jako nośniki malware i usunięto je ze sklepu Valve.
    • Ataki trwały od maja 2024 do stycznia 2026 roku, infekując komputery graczy.
    • Poszkodowani mogą kontaktować się z FBI przez adres: [email protected].
    • Właściciele konsol Xbox nie są objęci tym śledztwem — sprawa dotyczy wyłącznie platformy Steam na PC.

    Jak działał mechanizm ataku?

    Przestępcy zastosowali metodę, która omijała standardowe procedury bezpieczeństwa Valve. Gry przechodziły wstępną weryfikację jako bezpieczne, a ich kod nie budził podejrzeń. Problemy pojawiały się później, gdy deweloperzy lub hakerzy, którzy przejęli ich konta, wypuszczali aktualizacje z złośliwym kodem.

    Malware wykorzystywało luki w systemach anty-cheat, co sprawiało, że standardowe skanery antywirusowe nie wykrywały zagrożenia. Użytkownicy instalowali aktualizacje, nieświadomie otwierając cyberprzestępcom dostęp do swoich danych. Infekcja mogła pozostawać niewykryta przez wiele tygodni.

    Lista zainfekowanych gier

    FBI wskazało konkretne tytuły, które były wykorzystywane jako przynęta. Jeśli posiadacie którąkolwiek z tych gier w bibliotece Steam, powinniście natychmiast sprawdzić swój komputer pod kątem podejrzanej aktywności. Oto pełna lista:

    • BlockBasters
    • Chemia
    • Dashverse / DashFPS
    • Lampy
    • Lunara
    • PirateFi
    • Tokenova

    Wszystkie te gry zostały usunięte ze sklepu Valve. To nie jest przypadkowy błąd, lecz zorganizowana akcja cyberprzestępców, którzy wykorzystywali platformę Steam jako kanał dystrybucji malware.

    Co powinni zrobić poszkodowani?

    Co powinni zrobić poszkodowani?

    FBI apeluje do wszystkich, którzy pobrali wymienione tytuły i zauważyli nietypowe zachowanie komputera, takie jak spowolnienie działania, nieautoryzowane logowania czy podejrzane transakcje. Śledczy udostępnili dedykowany adres e-mail: [email protected]. Można również skorzystać z formularza zgłoszeniowego na oficjalnej stronie FBI.

    Ofiary cyberataków mogą kwalifikować się do określonych usług, odszkodowań i praw wynikających z prawa federalnego. FBI podkreśla, że wszystkie zgłoszenia są dobrowolne, ale mogą być kluczowe dla śledztwa. Tożsamość poszkodowanych pozostanie tajna.

    Dlaczego gracze Xbox mogą spać spokojnie?

    Dlaczego gracze Xbox mogą spać spokojnie?

    W internecie pojawiło się wiele spekulacji wokół tej sprawy, niektórzy łączyli ją z konsolami Microsoftu. Jednak śledztwo dotyczy wyłącznie platformy Steam na komputerach osobistych. Żadna z wymienionych gier nie była dostępna w Xbox Store ani w Xbox Game Pass.

    Microsoft stosuje rygorystyczne standardy bezpieczeństwa dla swojej platformy. Regulamin społeczności Xbox zabrania udostępniania złośliwego oprogramowania i inżynierii wstecznej usług. Chociaż zdarzały się pojedyncze incydenty, jak potencjalne zagrożenie w pecetowej wersji Call of Duty: WWII dostępnej przez Game Pass, nie miały one związku z obecnym dochodzeniem FBI.

    Valve pod presją

    Ta sprawa to kolejny cios wizerunkowy dla firmy Valve. W ostatnich miesiącach platforma Steam zmaga się z rosnącą krytyką, od pozwów dotyczących lootboxów po zarzuty o zawyżanie cen. Teraz dochodzi jeszcze kwestia bezpieczeństwa użytkowników. Eksperci zwracają uwagę, że proces weryfikacji gier przed premierą jest niewystarczający. Potrzebny jest skuteczniejszy monitoring aktualizacji, które twórcy wypuszczają po premierze.

    Dla graczy to sygnał ostrzegawczy. Nawet na zaufanych platformach warto zachować czujność, szczególnie przy instalacji mniej znanych tytułów od nieznanych deweloperów.


    Źródła

  • Resident Evil Requiem ukrywa wskazówkę o kolejnym remake’u – fani odkryli nawiązanie do Code: Veronica

    Resident Evil Requiem ukrywa wskazówkę o kolejnym remake’u – fani odkryli nawiązanie do Code: Veronica

    Gracze przeszukujący świat Resident Evil Requiem natknęli się na interesujący easter egg, który może sugerować plany Capcomu na kolejny remake kultowej serii. W jednym z barów w ośrodku Rhodes Hill znajduje się butelka alkoholu o nazwie „AVERNICO” – przestawienie liter prowadzi do słowa „Veronica”. To odkrycie wzbudziło spekulacje, czy Resident Evil – Code: Veronica będzie następną grą, która doczeka się nowoczesnego odświeżenia.

    Co wiemy o grze i ukrytej wskazówce

    • Resident Evil Requiem zadebiutowało 27 lutego 2026 roku na Xbox Series X/S, PS5, PC i Nintendo Switch 2.
    • Gracz wciela się w Grace Ashcroft, analityczkę FBI, która bada tajemnicze zgony związane z ocalałymi z Raccoon City.
    • W barze Rhodes Hill odkryto butelkę „AVERNICO” – anagram słowa „Veronica”, co fani interpretują jako zapowiedź remake’u Code: Veronica.
    • To niejedyny easter egg w grze – inna butelka nawiązuje do Chateau Dimitrescu z Resident Evil Village.

    Tajemnica ukryta na półce z alkoholami

    Resident Evil Requiem to dziewiąta główna część serii i całkowicie nowa historia, a nie remake. Mimo to Capcom najwyraźniej nie mógł się powstrzymać przed dodaniem licznych smaczków dla wiernych fanów. Tydzień temu pisaliśmy o nawiązaniu do wydarzeń z Resident Evil 7: Biohazard, które było praktycznie niemożliwe do zauważenia bez użycia narzędzia freecam na PC. Najnowsze odkrycie jest jednak znacznie łatwiejsze do dostrzeżenia – wystarczy uważnie rozejrzeć się po barze.

    W jednej ze scen pobocznych, dziejącej się w ośrodku Rhodes Hill, kamera przechodzi obok półek zastawionych butelkami. Jedna z nich nosi etykietę „AVERNICO”. Uważny gracz szybko zauważy, że po przestawieniu liter powstaje „Veronica” – bezpośrednie odwołanie do Resident Evil – Code: Veronica, gry z 2000 roku, pierwotnie ekskluzywnej dla konsoli Dreamcast. Produkcja ta wprowadziła kluczowe wątki fabularne, w tym powrót Alberta Weskera i historię rodziny Ashfordów.

    Czy Capcom faktycznie szykuje odświeżenie Code: Veronica?

    Czy Capcom faktycznie szykuje odświeżenie Code: Veronica?
    Źródło: images.gram.pl

    Spekulacje o remake’u Code: Veronica nie są nowe. Po sukcesie odnowionych wersji Resident Evil 2, 3 i 4 fani zaczęli wywierać presję na Capcom, by nie pomijał tej odsłony. Obawiano się, że japoński wydawca przejdzie od razu do Resident Evil 5 albo skupi się wyłącznie na głównym wątku numerycznym. Jednak przecieki z ostatnich miesięcy sugerują coś innego – Code: Veronica ma być następne w kolejce.

    Zakulisowe plotki wskazują nawet na 2027 rok jako potencjalną datę premiery. Sam easter egg w Resident Evil Requiem mógłby być żartem deweloperów, ale Capcom ma historię ukrywania w grach zapowiedzi przyszłych projektów. Przykładem jest plakat z Resident Evil 3 w odświeżonej „dwójce”.

    Więcej niespodzianek w świecie Requiem

    Wspomniany bar kryje też drugą ciekawostkę. Obok butelki „AVERNICO” znajduje się inna, nawiązująca do Chateau Dimitrescu z Resident Evil Village. To ukłon w stronę Lady Dimitrescu, która stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci nowszych odsłon serii.

    Twórcy podeszli do easter eggów z przymrużeniem oka, ale również z szacunkiem dla fanów. Społeczność dopiero zaczyna odkrywać wszystkie ukryte szczegóły, a biorąc pod uwagę skalę gry, można spodziewać się kolejnych odkryć w najbliższych tygodniach. Dla posiadaczy Xbox Series X/S to dodatkowy powód, by ponownie odpalić Resident Evil Requiem i przeszukać każdy zakamarek.

    Czy anagram z baru jest oficjalną zapowiedzią, czy tylko sprytnym mrugnięciem okiem – czas pokaże. Jedno jest pewne: zainteresowanie graczy Code: Veronica w nowej odsłonie znacznie wzrosło.


    Źródła

  • Subnautica 2 rewolucjonizuje budowanie baz. Nowy system płytek zastąpi gotowe moduły

    Subnautica 2 rewolucjonizuje budowanie baz. Nowy system płytek zastąpi gotowe moduły

    Studio Unknown Worlds opublikowało nowy dziennik deweloperski, w którym szczegółowo przedstawiono, jak będzie wyglądać budowanie bazy w Subnautica 2. Twórcy potwierdzili, że zrezygnują z predefiniowanych modułów na rzecz elastycznego systemu opartego na płytkach, co da graczom większą swobodę w projektowaniu podwodnych struktur.

    Co nowego w budowaniu baz – najważniejsze zmiany

    • System płytek zastępuje gotowe moduły, co umożliwia płynne tworzenie struktur bez ograniczeń wynikających z ukształtowania terenu.
    • Przebudowane okna nie mają już sztywnych kształtów – gracz sam decyduje o wielkości i formie szklanych powierzchni.
    • Technologia „twardej logiki” ma działać płynnie na szerokim spektrum sprzętu, z naciskiem na optymalizację pod Steam Decka.
    • Okrągłe pokoje z oryginału powrócą, co z pewnością ucieszy fanów pierwszej części.
    • Premiera odbędzie się jeszcze w tym roku na PC i Xbox Series X/S, gra trafi do Game Passa w dniu wydania.

    Elastyczność ponad wszystko

    Nowy system konstrukcji to największa zmiana w serii od czasu debiutu pierwszej Subnautiki. Zamiast wstawiać gotowe moduły i łączyć je korytarzami, gracze będą teraz składać bazy z pojedynczych płytek. To rozwiązanie eliminuje frustrację, gdy ukształtowanie terenu blokowało możliwość postawienia konkretnego elementu.

    Deweloperzy zaznaczają, że nowa technologia to „system oparty na twardej logice”, który został zoptymalizowany, aby działać sprawnie nawet na słabszych maszynach. Unknown Worlds stawia na dostępność – nie tylko przez Game Pass, ale także dzięki solidnej optymalizacji pod Steam Decka.

    W dzienniku pokazano również, że korytarze i przejścia zyskały znacznie szersze opcje personalizacji. Gracze mogą je teraz dowolnie kształtować, dostosowując do swoich potrzeb, zamiast ograniczać się do kilku wariantów znanych z poprzednich odsłon.

    Okna bez granic i powrót klasyki

    Okna bez granic i powrót klasyki
    Źródło: images.gram.pl

    Szczególną uwagę zwrócono na całkowicie przebudowany system okien. W pierwszej Subnautice i Below Zero wybór ograniczał się do konkretnych kształtów – okrągłych, prostokątnych, panoramicznych. W Subnautica 2 to gracz decyduje, jak duża i w jakiej formie będzie szklana powierzchnia. Można stworzyć ścianę w całości ze szkła lub wąskie, poziome pasy.

    Twórcy nie zapomnieli również o nostalgii. W grze pojawią się klasyczne, w pełni okrągłe pokoje, które fani oryginału znają i cenią. To sprytny ruch – nowy system daje wolność, ale znajome elementy pozostają dla tych, którzy wolą tradycyjne podejście do budowania.

    Premiera i platformy

    Subnautica 2 zadebiutuje jeszcze w tym roku na PC oraz Xbox Series X/S. Potwierdzono również obecność gry w Xbox Game Pass od dnia premiery. Tryb kooperacji typu „hop-in” oraz pełne wsparcie crossplayu zostały już wcześniej zapowiedziane przez studio, a kampanię nadal będzie można przejść w pojedynkę.

    Na ten moment brak oficjalnych informacji o wersji na PlayStation 5, jednak biorąc pod uwagę historię serii, nie można wykluczyć późniejszego ogłoszenia.


    Źródła

  • World of Warships świętuje premierę singla Sabatonu „Yamato” metalową aktualizacją

    World of Warships świętuje premierę singla Sabatonu „Yamato” metalową aktualizacją

    Wargaming ogłosiło, że nowa aktualizacja do World of Warships wprowadza singiel Sabatonu „Yamato” do gry, dostępny od 13 marca do 16 kwietnia. To druga współpraca obu marek; w 2019 roku gracze mogli usłyszeć utwór „Bismarck”, który stał się częścią morskich potyczek.

    • Nowy singiel Sabatonu „Yamato” trafia do World of Warships wraz z kolekcją „Legendy Sabatonu”, która zawiera dowódcę, kamuflaże i utwory.
    • Wokalista Joakim Brodén użycza głosu i zmienia ścieżkę dźwiękową na metalowe kawałki, gdy obejmuje dowództwo okrętu.
    • Aktualizacja „Yamato” przynosi powrót Operacji, nową Przepustkę Wydarzenia oraz zmiany balansu lotniskowców.
    • Mobilne wersje gry World of Warships: Blitz i Legends również otrzymają zawartość z Sabatonem, jednak w późniejszych terminach.

    Muzyczny hołd dla pancernika, który przeszedł do legendy

    Nowy utwór Sabatonu opowiada historię japońskiego pancernika Yamato – jednego z największych okrętów wojennych w historii, zatopionego w 1945 roku podczas operacji Ten-gō. To kontynuacja tematu podjętego wcześniej przy singlu o Bismarcku.

    Zespół podszedł do tematu z rozmachem. Basista Pär Sundström przyznał, że fani od lat prosili o kawałek poświęcony Yamato. Współpraca z Wargamingiem nie ogranicza się tylko do muzyki w tle bitew.

    Dowódca oparty na Joakimie Brodénie to pełnoprawna postać z nagranymi kwestiami dialogowymi. Gdy gracz postawi go za sterami, standardowa ścieżka dźwiękowa zamienia się w metalową symfonię – brzmią wtedy zarówno „Yamato”, jak i starszy „Bismarck”.

    Co poza Sabatonem? Operacje i bitwa pod Matapanem

    Co poza Sabatonem? Operacje i bitwa pod Matapanem
    Źródło: images.gram.pl

    Aktualizacja „Yamato” to nie tylko muzyczna współpraca. Wargaming przywraca do stałego trybu trzy Operacje, które zadebiutowały w ubiegłym roku: „Konwój Arktyczny”, „Tokyo Express” i „Ofensywa na Pacyfiku”. Gracze znajdą tam wyzwania taktyczne oraz historyczne scenariusze bitew morskich.

    Dodatkowo wprowadzono nową Przepustkę Wydarzenia oraz specjalne upamiętnienie 85. rocznicy bitwy u przylądka Matapan, gdzie w marcu 1941 roku brytyjska Royal Navy zadała Regia Marina decydujący cios w walce o kontrolę nad Morzem Śródziemnym.

    W mechanice gry zmiany dotkną lotniskowców – twórcy modyfikują ich działanie, poprawiają balans na mapie Okinawa oraz rozpoczynają nowy sezon bitew klanowych. Całość uzupełniają elementy związane z celebracją Chińskiego Nowego Roku, co zwiększa zawartość aktualizacji.

    Czy World of Warships trafi na Xbox?

    World of Warships w podstawowej wersji jest dostępne wyłącznie na PC. W sklepie Microsoftu można znaleźć produkt o tej nazwie, jednak dotyczy on wersji pecetowej, a nie natywnej gry na konsole Xbox.

    Osobna gra World of Warships: Legends jest dostępna na konsole, ale nie jest to ta sama produkcja co flagowe World of Warships od Wargamingu. Zawartość związana z Sabatonem trafi również do Legends, ale dopiero między 30 marca a 4 maja.

    Współpracę z Sabatonem można śledzić na PC, urządzeniach mobilnych i konsolach, jednak główna aktualizacja „Yamato” dotyczy podstawowej wersji gry.

    Metal na falach – czy to się sprawdza?

    Ciężkie brzmienie gitar i epickie historie morskich starć idealnie się ze sobą łączą, co czyni tę współpracę wyjątkową. Sabaton od lat buduje swój wizerunek na historycznych opowieściach wojennych, więc Yamato doskonale wpisuje się w ich dyskografię.

    Możliwość dowodzenia okrętem przy akompaniamencie metalowego hymnu zmienia atmosferę bitew, nadając jej nowy wymiar. Dla fanów gier wojennych i mocniejszego grania to idealna propozycja.


    Źródła

  • Over The Top: WW1 – strzelanka w klimacie Wielkiej Wojny podbija Steam, ale omija konsole Xbox

    Over The Top: WW1 – strzelanka w klimacie Wielkiej Wojny podbija Steam, ale omija konsole Xbox

    Nowa sieciowa strzelanka Over The Top: WW1 od studia Flying Squirrel Entertainment zadebiutowała na Steamie 6 marca i w ciągu tygodnia zgromadziła blisko 2800 recenzji, z czego 85% jest pozytywnych. Gra oferuje dynamiczne bitwy w realiach I wojny światowej, z pełną destrukcją otoczenia i możliwością kształtowania terenu. Niestety, posiadacze konsol Xbox, w tym Xbox One i Xbox Series X|S, muszą uzbroić się w cierpliwość, ponieważ na razie gra dostępna jest wyłącznie na PC.

    Kluczowe informacje

    • Over The Top: WW1 to taktyczny FPS inspirowany frontem I wojny światowej z lat 1914–1918.
    • Gra pozwala na jednoczesną walkę ogromnej liczby graczy, z użyciem czołgów, samolotów i motocykli z epoki.
    • Tytuł uzyskał 85% pozytywnych opinii na Steamie przy niemal 2800 recenzjach, a wczorajszy rekord popularności wyniósł blisko 6500 graczy jednocześnie.
    • Do 20 marca można kupić grę na Steamie z 20-procentową zniżką w cenie około 60 zł.
    • Brak wersji na konsole Xbox – produkcja dostępna jest wyłącznie na PC, więc gracze Xbox nie mogą w nią zagrać.

    Czym jest Over The Top: WW1?

    Over The Top: WW1 to sieciowa strzelanka, która przenosi graczy na pola bitew Wielkiej Wojny, gdzie chaos i improwizacja mają kluczowe znaczenie. Twórcy ze studia Flying Squirrel Entertainment, znani wcześniej z dodatku do Mount & Blade oraz gry Battle Cry of Freedom, postawili na całkowicie zniszczalne środowisko. Wybuchy artyleryjskie zmieniają krajobraz w czasie rzeczywistym, a fortyfikacje walą się na oczach walczących. To podejście wyróżnia tytuł na tle innych strzelanek historycznych.

    Pole bitwy jest niezwykle interaktywne. Gracze mogą kopać okopy, stawiać zasieki z drutu kolczastego i budować umocnienia, co nadaje każdej potyczce wymiar inżynieryjny. Dodatkowo, klasyczna walka na bagnety, wsparcie czołgów z epoki, rajdy motocyklami i pojedynki wczesnych samolotów tworzą widowiskowy miks. Twórcy podkreślają, że gra „zamienia ponurą scenerię Wielkiej Wojny w szalone pole bitwy, gdzie plany rzadko przetrwają pierwszy kontakt”.

    Sytuacja na Xbox – dlaczego gra nie trafiła na konsole Microsoftu?

    Sytuacja na Xbox – dlaczego gra nie trafiła na konsole Microsoftu?

    Mimo rosnącej popularności Over The Top: WW1 na Steamie, wersja na konsole Xbox nie została zapowiedziana i nie ma jej w Xbox Game Pass. To istotna luka, ponieważ gry osadzone w realiach I wojny światowej są na platformach Microsoftu rzadkością. Wśród dostępnych tytułów, takich jak Hell Let Loose czy Enlisted, dominują tematy II wojny światowej, a żaden duży FPS z Wielkiej Wojny nie pojawił się dotąd na Xbox One ani Series X|S. Dynamiczna formuła Over The Top: WW1, z naciskiem na interakcję z terenem, idealnie pasowałaby do kontrolera i możliwości sieciowych konsol.

    Studio Flying Squirrel Entertainment nie komentuje ewentualnego portu, więc na razie posiadacze Xbox muszą zadowolić się streamami z rozgrywki na PC. Warto jednak śledzić roadmapę, którą twórcy opublikowali, obiecując regularne wsparcie i nową zawartość. Może w przyszłości zdecydują się na rozszerzenie dostępności gry. Na razie pozostaje czekać lub odpalić peceta, jeśli ktoś ma taką możliwość.

    Czy gra utrzyma tempo?

    Początek wygląda obiecująco. Rekord blisko 6500 graczy jednocześnie oraz 85% pozytywnych recenzji przy prawie 2800 opiniach sugerują, że społeczność szybko rośnie. Twórcy trafili w niszę – fani realistycznych shooterów doceniają autentyczny klimat Wielkiej Wojny, a dodatek elementów budowlanych to miła odmiana w gatunku.

    Cena również działa na korzyść gry – około 60 zł z obecną zniżką wystarczy, by dołączyć do walk, a promocja trwa do 20 marca. Jeśli studio utrzyma obiecywane tempo aktualizacji, Over The Top: WW1 może na dłużej zagościć w bibliotekach graczy na Steamie. Dla użytkowników Xbox to jednak gorzka pigułka do przełknięcia, ponieważ kolejny obiecujący tytuł omija ich platformę.

    Źródła: Informacje na podstawie danych z Steam, SteamDB oraz materiałów prasowych studia Flying Squirrel Entertainment.


    Źródła