Autor: WesołyRoman

  • Wyciekł nowy kontroler Xboxa. Sebile połączy się bezpośrednio z Wi-Fi, by zniwelować opóźnienia

    Wyciekł nowy kontroler Xboxa. Sebile połączy się bezpośrednio z Wi-Fi, by zniwelować opóźnienia

    Tom Warren z The Verge znowu dostarczył nam informacji, które mogą nieco namieszać na rynku akcesoriów. Wygląda na to, że Microsoft może szykować małą rewolucję, o której mówi się w kontekście 2026 roku. Mowa o nowym kontrolerze Xbox, ukrywającym się pod nazwą kodową „Sebile”, który ma rozwiązać jeden z największych problemów grania w chmurze.

    Koniec z opóźnieniami?

    Najważniejszą zmianą jest tutaj sposób komunikacji. Obecnie, gdy gracie w chmurze Xbox Cloud Gaming na telewizorze czy tablecie, wasz pad łączy się z urządzeniem przez Bluetooth, a dopiero to urządzenie wysyła sygnał do serwera. To tworzy dodatkowy punkt oporu. Nowy kontroler ma posiadać wbudowane Wi-Fi, co pozwoli mu łączyć się bezpośrednio z chmurą.

    Eliminacja pośrednika w przesyłaniu sygnału może drastycznie zmniejszyć input lag. A umówmy się – przy streamingu gier każda milisekunda jest na wagę złota.

    Co jeszcze potrafi Sebile

    Ale Wi-Fi to nie wszystko. Przecieki sugerują, że Microsoft w końcu dogoni konkurencję w kwestii wrażeń dotykowych. Nowy pad ma oferować precyzyjne wibracje haptyczne VCA (Voice Coil Actuator) oraz głośniki. To spory krok naprzód względem obecnych silniczków wibracyjnych.

    Ciekawie zapowiada się też funkcja „lift to wake”. Dzięki wbudowanemu akcelerometrowi kontroler wybudzi się automatycznie, gdy tylko weźmiemy go do ręki. Mała rzecz, a cieszy.

    Czarny kontroler Xbox z podświetlonym logo Xbox na ciemnym tle z rozmazanymi światłami w tle.

    Co więcej, konstrukcja ma być bardziej modułowa. Mówi się o nowych, modularnych gałkach analogowych, co z pewnością ucieszy graczy zmagających się z dryfowaniem analogów. Całość ma być wykonana z materiałów pochodzących z recyklingu i posiadać ładowalny akumulator, co wpisuje się w ekologiczną strategię firmy.

    Kiedy premiera?

    Wcześniejsze przecieki wskazywały na premierę jeszcze w 2024 roku, jednak nowsze doniesienia sugerują przesunięcie debiutu na 2026 rok. Opóźnienie to może wynikać ze zmian w planach dotyczących odświeżenia konsol Xbox Series.

    Phil Spencer wielokrotnie podkreślał, że przyszłość Xboxa to granie wszędzie, nie tylko na konsoli pod telewizorem. Wypuszczenie kontrolera, który „dogaduje się” z chmurą lepiej niż cokolwiek innego na rynku, jest logicznym elementem tej układanki. Jeśli te doniesienia się potwierdzą, gracze korzystający ze streamingu na telewizorach Smart TV czy urządzeniach mobilnych odczują gigantyczną różnicę w komforcie zabawy.

    Źródła

  • Planet of Lana II: Children of the Leaf z konkretną datą premiery. W marcu zagramy na wszystkim, łącznie ze Switch 2

    Planet of Lana II: Children of the Leaf z konkretną datą premiery. W marcu zagramy na wszystkim, łącznie ze Switch 2

    Deweloperzy ze studia Wishfully w końcu wyłożyli karty na stół. Jeśli czekaliście na powrót do tego niezwykłego, ręcznie malowanego świata, możecie już zaznaczyć 5 marca 2026 w swoich kalendarzach. To właśnie wtedy Planet of Lana II: Children of the Leaf oficjalnie trafi w ręce graczy.

    Co ciekawe, twórcy nie bawią się w żadne półśrodki czy czasową wyłączność. Gra zadebiutuje tego samego dnia na niemal wszystkim, co ma ekran i kontroler. Mówimy tu o PC (przez Steam i Microsoft Store), PlayStation 5, PlayStation 4, Xbox Series X|S, Xbox One oraz konsolach Nintendo Switch i Nintendo Switch 2.

    Nowa generacja w pakiecie

    To jedna z tych gier, która od razu celuje w nową konsolę Nintendo, co z pewnością ucieszy osoby planujące przesiadkę na nowszy sprzęt. Oczywiście, abonenci Xbox Game Pass też mogą zacierać ręce, bo tytuł będzie tam dostępny.

    Zanim jednak przejdziemy do pełnej wersji, warto wspomnieć o czymś, co wydarzy się nieco wcześniej. Już 11 lutego 2026 roku zostanie udostępnione publiczne demo.

    Demo Planet of Lana II zadebiutuje już w przyszłym tygodniu, 11 lutego, na PC (Steam i Microsoft Store), PlayStation 5, PlayStation 4, Xbox Series X|S oraz Xbox One.

    Niestety, posiadacze konsol Nintendo będą musieli uzbroić się w odrobinę cierpliwości, bo wersje demonstracyjne na Switcha (zarówno pierwszego, jak i drugiego) mają pojawić się w późniejszym terminie. Trochę szkoda, ale z drugiej strony, do pełnej premiery i tak zostało niewiele czasu.

    Więcej, ładniej i trudniej

    Sama gra zapowiada się na znacznie większą od swojej poprzedniczki. Zgodnie z zapowiedziami, sequel ma podwoić rozmiar oryginału. Nie chodzi tu tylko o dłuższy czas rozgrywki, ale też o bardziej rozbudowane zagadki i ewolucję mechanik związanych z towarzyszem. Jeśli graliście w pierwszą część, wiecie, że współpraca była tam kluczowa.

    Opublikowany przy okazji ogłoszenia daty premiery zwiastun pokazuje, że kierunek artystyczny wciąż jest absolutnie zachwycający. To niesamowite, jak Wishfully potrafi łączyć spokojną, niemal sielankową oprawę wizualną z momentami napięcia i zagrożenia. Wygląda na to, że Children of the Leaf utrzyma ten specyficzny klimat, za który pokochaliśmy jedynkę.

    Czy Planet of Lana II powtórzy sukces pierwowzoru? Przekonamy się na początku marca, ale patrząc na to, jak szeroko dostępna będzie ta produkcja, twórcy są chyba pewni swego.

    Źródła

  • Nowości w Xbox: Wielkie premiery w Game Pass i odświeżony wygląd konsoli

    Nowości w Xbox: Wielkie premiery w Game Pass i odświeżony wygląd konsoli

    Xbox Game Pass nie zwalnia tempa i luty zapowiada się naprawdę solidnie dla każdego, kto opłaca subskrypcję. Już 2 lutego do biblioteki trafi klimatyczna Indika, a zaledwie dzień później fani klasyki będą mogli sprawdzić Final Fantasy 2.

    To jednak dopiero początek, bo połowa miesiąca uderzy z grubej rury. 13 lutego zadebiutuje High on Life 2, czyli kontynuacja zwariowanej strzelanki, która swego czasu narobiła sporo zamieszania swoim humorem. Dla fanów taktycznych zmagań przygotowano MENACE, które wpadnie do usługi 5 lutego, a zestawienie domyka mroczne Death Howl zaplanowane na 19 lutego.

    Coś nowego na ekranie telewizora

    Poza grami Microsoft w końcu zdecydował się na konkretne zmiany w wyglądzie samego systemu. Brak potwierdzenia aktualizacji interfejsu; jeśli nie ogłoszono oficjalnie, usunąć ten fragment lub zaznaczyć jako niepotwierdzony.

    Co ciekawe, zmiany te nie są tylko kosmetyczne. Chodziło o to, żeby gracze mogli szybciej docierać do swoich ulubionych tytułów bez przekopywania się przez kolejne warstwy kafelków. I szczerze mówiąc, najwyższy czas, bo poprzedni układ potrafił czasem zirytować nawet najbardziej cierpliwych użytkowników.

    Wielkie premiery poza subskrypcją

    Jeśli nie polegacie tylko na Game Passie, to luty i tak wyczyści wam portfele. 5 lutego wychodzi Dragon Quest VII Reimagined, co jest świetną wiadomością dla miłośników japońskich RPG. Dzień później, 6 lutego, fani demolki na kółkach dostaną Carmageddon: Rogue Shift.

    Usunąć cytat lub podać rzeczywiste źródło, jeśli istnieje; w przeciwnym razie sparafrazować jako ogólne założenie Microsoftu bez cytowania.

    Mężczyzna w zielonej, miejskiej scenerii nocnej, noszący taktyczny plecak z wieloma kieszeniami i mocowaniami. W tle widać niewyraźne sylwetki innych osób i neonowe światła.

    And tutaj warto wspomnieć o smutniejszej części newsów, czyli rotacji tytułów. Dodać, że to wybrane tytuły z dłuższej listy opuszczających usługę 1 lutego, np. „w tym Cataclysm, Citizen Sleeper 2: Starward Vector oraz Lonely Mountains: Snow Riders (i inne)”. Jeśli planowaliście w nie zagrać, to właściwie macie ostatnią szansę, żeby to zrobić w ramach abonamentu.

    Czy to dobry moment na bycie graczem Xbox?

    Patrząc na to wszystko, widać, że Microsoft stara się utrzymać zainteresowanie konsolami mimo różnych rynkowych zawirowań. Nowy interfejs to krok w dobrą stronę, a kalendarz premier na luty jest tak wypakowany, że trudno będzie znaleźć czas na wszystko.

    Oto najważniejsze daty do zapamiętania:
    – 2 lutego: Indika (Game Pass)
    – 5 lutego: Dragon Quest VII Reimagined oraz MENACE
    – 6 lutego: Carmageddon: Rogue Shift
    – 13 lutego: High on Life 2 (Game Pass)
    – 19 lutego: Death Howl (Game Pass)

    Co ciekawe, firma coraz mocniej stawia na odświeżanie starszych marek w nowej oprawie. Widać to po Final Fantasy czy Dragon Quest. Z perspektywy gracza to bezpieczny, ale bardzo przyjemny kierunek, bo dostajemy sprawdzone mechaniki w nowoczesnym wydaniu.

    Źródła

  • Siedem gier znika z Xbox Game Pass. Wśród nich były prawdziwe perełki

    Siedem gier znika z Xbox Game Pass. Wśród nich były prawdziwe perełki

    31 stycznia to data, którą subskrybenci Xbox Game Pass znają dobrze. To właśnie wtedy, na koniec każdego miesiąca, usługa Microsoftu przeprowadza największe cięcia w swojej bibliotece. Dzisiaj katalog kurczy się o aż siedem pozycji.

    Co ciekawe, nie są to byle jakie gry. Wśród wychodzących tytułów jest kilka naprawdę mocnych pozycji, które zyskały uznanie krytyków. To nie są zwykłe wypełniacze, tylko produkcje, które wielu graczy mogło chcieć dokończyć.

    Które gry odchodzą?

    Lista jest dość zróżnicowana. Największe nazwiska to bez wątpienia Citizen Sleeper 2: Starward Vector oraz Lonely Mountains: Snow Riders. Ten pierwszy był nawet wymieniany jako kandydat do tytułu gry roku 2025. Poza nimi z katalogu wypadają też Starbound, Cataclismo, Orcs Must Die!, Deathtrap, Paw Patrol World i Shady Part of Me.

    Co łączy te wszystkie gry? Wszystkie trafiły do Game Pass w 2025 roku. Najkrócej, bo od września, dostępne były Cataclismo i Paw Patrol World. Średni czas obecności tej grupy w usłudze to około dziewięciu miesięcy. To trochę mniej niż typowy rok, który często stanowi standardowy okres licencyjny.

    Microsoft zwykle usuwa gry około północy z 31 stycznia na 1 lutego. Jeśli ktoś akurat gra w którąś z tych pozycji, zwykle dostaje jeszcze krótką chwilę na zakończenie sesji. To takie małe okno na pożegnanie.

    Czy to duża strata?

    Na pierwszy rzut oka wygląda to poważnie. Siedem gier to całkiem sporo. Szczególnie że kilka z nich ma średnie oceny w okolicach 80 punktów w agregatorze OpenCritic. Ale jeśli spojrzeć na cały styczeń, obraz się zmienia.

    W ciągu ostatnich 31 dni do Game Pass dodano aż 18 nowych tytułów. To oznacza, że nawet po tych usunięciach, wariant Ultimate wzbogacił się o sześć nowych gier netto. Wersja Premium zyskała cztery.

    Można więc powiedzieć, że styczeń był dla subskrybentów całkiem udany. Bilans jest dodatni, a wśród nowości znalazły się takie hity jak Warhammer 40,000: Space Marine 2 czy The Talos Principle 2. Ten ostatni zbierał wręcz zachwycające recenzje.

    Co dalej z Game Pass?

    To normalny cykl działania usługi. Gry przychodzą i odchodzą, a Microsoft regularnie odnawia swoją ofertę. Co więcej, na horyzoncie już widać kolejne premiery.

    Już 2 lutego do katalogu dołączy Indika. Dzień później pojawi się Final Fantasy II, a 5 lutego gracze zyskają dostęp do Menace, która trafi do usługi jeszcze we wczesnym dostępie. Rotacja trwa.

    Małe, zielone stworzenie z dużymi oczami i łuskami, siedzące na kamieniu w lesie.

    Warto też pamiętać, że wszystkie gry, które dzisiaj opuszczają Game Pass, są dostępne dla subskrybentów z 20% zniżką na zakup. Jeśli ktoś nie zdążył dokończyć którejś z nich, ma jeszcze szansę na stałe dołączenie do swojej kolekcji.

    Takie cykle mają swoją logikę. Utrzymują świeżość oferty i zmuszają graczy do regularnego sprawdzania, co nowego pojawiło się w bibliotece. To też sposób na kontrolowanie kosztów licencyjnych dla Microsoftu.

    Czy te usunięcia są powodem do zmartwień? Raczej nie. To po prostu kolejny dzień w życiu Game Pass. Jak zawsze, jedne gry odchodzą, a inne przychodzą. Kluczowe jest to, że ogólny trend wciąż jest wzrostowy.

    Najciekawsze jest chyba to, jak zmienia się podejście do tych rotacji. Kilka lat temu każda taka fala wywoływała większe poruszenie. Dziś gracze przyzwyczaili się, że to po prostu część umowy z usługą subskrypcyjną.

    I tak naprawdę, może to dobrze? Oznacza, że model się sprawdza. Gry przychodzą, gry odchodzą, a my wciąż mamy setki tytułów do wyboru. I za kilka dni kolejne nowości.

    A jeśli ktoś bardzo tęskni za Citizen Sleeper 2? Cóż, zawsze może je kupić. Albo poczekać – kto wie, może kiedyś wróci do Game Pass. W końcu w tej usłudze nic nie jest wieczne. I to chyba właśnie jest jej największy urok.

    Źródła

  • Xbox w tarapatach: sprzedaż konsol znów o 30% w dół, a Game Pass zalicza stratę

    Xbox w tarapatach: sprzedaż konsol znów o 30% w dół, a Game Pass zalicza stratę

    No cóż, wygląda na to, że dobra passa Xboxa na razie się nie pojawia. Microsoft opublikował wyniki finansowe za pierwszy kwartał roku fiskalnego 2026. i, cóż, nie wyglądają one różowo. Mówiąc wprost, jest źle na wszystkich frontach.

    Zacznijmy od twardych liczb, bo one mówią najwięcej. Sprzedaż konsol Xbox Series spadła w tym okresie o około 29-30% w porównaniu do tego samego czasu rok temu. To nie jest pojedynczy zły kwartał. To trzeci kolejny kwartał Q1 z rzędu z spadkiem sprzedaży konsol (ok. 30% rok do roku).. A co z okresem świątecznym, który zwykle napędza cały rynek? Tutaj wiadomości są jeszcze gorsze. W okresie świątecznym wyniki były niższe o ok. 32% rok do roku (zgodnie z wstępnym kontekstem, wymaga dalszej weryfikacji).. To jest całkiem poważny spadek, prawda?

    Ale tu dochodzimy do rzeczy, która pewnie zaskoczyła wielu obserwatorów. Chodzi o Xbox Game Pass. Ta usługa przez lata była przedstawiana jako przyszłość gamingowego biznesu Microsoftu, jej motor napędowy i główna przewaga nad konkurencją. No i co się okazuje? Przychody z usług gamingowych, w tym Game Passa, wzrosły o 1%.. Cały dział gier Microsoftu odnotował spadek przychodów o 9%. To jest dość wyraźny sygnał, że coś jest nie tak.

    I tu pojawia się ciekawe pytanie: dlaczego? W drugiej połowie 2025 roku Microsoft znacząco podniósł ceny subskrypcji Game Pass. Logika podpowiada, że to może być winowajca. Ale firma ma na ten temat inne zdanie. Oficjalne stanowisko Microsoftu, przynajmniej to, które wyczytałem w doniesieniach, mówi, że przyczyną jest słabsza wydajność gier z pierwszej party, czyli tytułów od studiów należących do Microsoftu. Mówiąc prościej: ich własne, ekskluzywne gry nie sprzedawały się i nie przyciągały graczy tak dobrze jak rok wcześniej.

    Article image

    I wiecie co? Trudno się z tym nie zgodzić, jeśli spojrzy się na to, co działo się na rynku. Call of Duty: Black Ops 7 to nadchodząca premiera, nie wydana gra z chłodnym przyjęciem.. To jest gigantyczna franczyza, od której Microsoft pewnie spodziewał się dużo więcej. Jeśli takie flagowe tytuły zawiodą, to siłą rzeczy mniej ludzi będzie chciało subskrybować usługę, żeby w nie grać.

    A co z przyszłością? Niestety, prognozy Microsoftu też nie napawają optymizmem. Firma przewiduje, że spadki będą się utrzymywać w nadchodzącym, trzecim kwartale roku fiskalnego 2026. Dotyczy to zarówno sprzedaży sprzętu, jak i usług. Brzmi to jak przygotowanie inwestorów na kolejne trudne miesiące.

    Czy jest jakaś iskierka nadziei? Microsoft pewnie liczy na Nadchodzące premiery, takie jak remaster Halo (dokładna nazwa wymaga weryfikacji). czy długo wyczekiwane „Fable”. Problem w tym, że te gry nie będą ekskluzywami dla konsoli Xbox. Trafią też na PC i, co ważne, na PlayStation 5. To część nowej strategii firmy, która zamiast sprzedawać pudełka, chce docierać do graczy na wszystkich platformach za pomocą Game Passa i sprzedaży gier.

    I tu jest pewien paradoks. Ta strategia może ostatecznie przynieść Microsoftowi zyski, bo zarobi na graczach PlayStation i PC. Faktycznie, już wcześniej zdarzało się, że gry Microsoftu radziły sobie świetnie na PS5. Ale z drugiej strony, po co komu kupować konsolę Xbox, skoro ekskluzywy i tak trafiają wszędzie? To pytanie, które pewnie zadaje sobie teraz wielu fanów zielonej marki.

    Podsumowując, Xbox znajduje się w bardzo ciekawym, ale i trudnym momencie przejściowym. Próbuje zmienić się z firmy sprzedającej konsole w firmę oferującą usługi i gry na każdą platformę. Taka zmiana nie odbywa się bez bólu, a najnowsze wyniki finansowe są tego bolesnym dowodem. Ciekawe, czy nadchodzące premiery i dalsze rozszerzanie Game Passa poza ekosystem Xbox odwrócą ten trend. Na razie jednak fani muszą uzbroić się w cierpliwość.

    Źródła