Autor: redakcja

  • Nowy Hitman na wieloletnim hiatusie. IO Interactive stawia na Project 007

    Nowy Hitman na wieloletnim hiatusie. IO Interactive stawia na Project 007

    Plotki o zakończeniu serii Hitman okazały się przesadzone, jednak fani Agenta 47 nie mają powodów do radości. IO Interactive potwierdziło, że prace nad nową odsłoną Hitmana zostały zawieszone na czas nieokreślony. Studio koncentruje się teraz na innych projektach, a sytuację komplikuje wycofanie się Xboxa z finansowania Project Fantasy – nowego IP duńskiego dewelopera.

    • Nowy Hitman został oficjalnie zawieszony – zespół IO Interactive koncentruje się na Project 007
    • Project Fantasy stracił wsparcie Xboxa, co może oznaczać zwolnienia w studiu, choć gra nie została anulowana
    • Hitman: World of Assassination nadal otrzymuje wsparcie i pozostaje dostępny na Xbox One oraz Xbox Series X|S
    • Serial Hitman od Hulu został skasowany po 9 latach od ogłoszenia – scenarzysta Derek Kolstad nazwał projekt „martwym”

    Hitman na bocznym torze

    IO Interactive przyznało, że plany dotyczące serii Hitman są obecnie odłożone. W rozmowie z mediami przedstawiciele studia stwierdzili, że nowa gra o Agencie 47 jest „na hiatusie”. To nie oznacza anulacji, ale nie podano konkretnego terminu powrotu.

    Decyzja ta jest zrozumiała, ponieważ studio ma wiele pracy. Project 007, gra o Jamesie Bondzie, to ogromne przedsięwzięcie, które pochłania większość zasobów zespołu. Dodatkowo, Project Fantasy, sieciowe RPG, miało powstawać przy wsparciu finansowym Xbox Game Studios, ale to wsparcie zostało ograniczone.

    Xbox wycofuje się z Project Fantasy

    Xbox wycofuje się z Project Fantasy

    Microsoft zakończył współpracę z IO Interactive przy Project Fantasy. Projekt nie został anulowany – studio zapewnia, że pozostaje w niego „w 100% zaangażowane” – ale utrata finansowania to poważny cios. W branży pojawiają się spekulacje o możliwych zwolnieniach, choć IO Interactive na razie nie potwierdziło konkretnych liczb.

    Co to oznacza dla posiadaczy Xboxów? Wbrew doniesieniom sugerującym koniec marki Hitman, sytuacja nie jest dramatyczna. Hitman: World of Assassination wciąż działa na Xbox One i Xbox Series X|S, można go normalnie kupić i grać bez przeszkód. Problemy dotyczą jedynie nowego IP studia, a nie serii o łysym zabójcy.

    Serialowy Hitman też nie powstanie

    Dodatkowo, projekt serialu Hitman od Hulu i Fox 21 został definitywnie anulowany. Derek Kolstad, scenarzysta serii John Wick, który miał napisać scenariusz, podczas festiwalu South by Southwest stwierdził: „Ten projekt jest już martwy”.

    Kolstad wyraził swoje rozczarowanie, mówiąc, że uwielbia świat Hitmana i postać Agenta 47, ale rzeczywistość jest brutalna – sam scenariusz to za mało, nikt nie chce go kupić i zrealizować. Po dwóch przeciętnie przyjętych filmach (z Timothym Olyphantem w 2007 roku i Rupertem Friendem w 2015) marka nie ma wystarczającej siły przyciągania w Hollywood.

    Co dalej z serią?

    Hitman nie umarł, ale na pewno jest w długiej drzemce. IO Interactive ma teraz inne priorytety, a Project 007 to projekt, który może zdefiniować przyszłość studia na lata. Fani Agenta 47 muszą uzbroić się w cierpliwość – World of Assassination wciąż otrzymuje aktualizacje i nową zawartość, więc nie zostają z niczym.

    Branża gier potrafi zaskakiwać. Zawieszenie prac nie oznacza, że nowy Hitman nigdy nie powstanie – oznacza tylko, że nie powstanie w najbliższym czasie. IO Interactive udowodniło już, że potrafi tworzyć znakomite skradanki, więc powrót Agenta 47 wydaje się niemal pewny.


    Źródła

  • Ubisoft na Xbox — oto 10 gier francuskiego giganta, w które musisz zagrać

    Ubisoft na Xbox — oto 10 gier francuskiego giganta, w które musisz zagrać

    Ubisoft to studio, które od lat dostarcza graczom na całym świecie emocjonujące doświadczenia, a posiadacze konsol Xbox mieli okazję się o tym przekonać. Francuski wydawca ma na koncie jedenaście tytułów, które na konsolach PlayStation 4, Xbox One i PC sprzedały się w liczbie przekraczającej 10 milionów egzemplarzy. Dodatkowo, trzy jego produkcje znalazły się w czołowej siódemce najlepiej sprzedających się gier na Xbox, według danych z konkretnego rankingu. W tym artykule przyjrzymy się tym grom, które są dostępne na konsolach Microsoftu, sprawdzone przez miliony graczy i wciąż utrzymują wysoki poziom.

    Co trzeba wiedzieć o grach Ubisoftu na Xbox

    • Assassin’s Creed to największa marka Ubisoftu — cała seria sprzedała się w około 230 milionach egzemplarzy.
    • Far Cry, The Division, Watch Dogs i Ghost Recon to marki, których niektóre odsłony w generacji Xbox One i PlayStation 4 przekroczyły 10 milionów sprzedanych kopii.
    • Assassin’s Creed Valhalla, Watch Dogs: Legion i Immortals Fenyx Rising znalazły się w top 7 najlepiej sprzedających się gier na Xbox, według danych z konkretnego rankingu.
    • Assassin’s Creed Shadows zadebiutowało w 2025 roku jako najlepiej sprzedająca się gra marca w USA i było drugim najlepiej sprzedającym się tytułem 2025 roku w USA do tamtego momentu, za Monster Hunter Wilds.

    Strzelanki taktyczne, które podbiły Xbox

    Zacznę od Rainbow Six Siege. Gra, która zadebiutowała w 2015 roku, wciąż przyciąga wielu graczy. W tej grze każda ściana może zostać zniszczona, a jedna kula może przesądzić o zwycięstwie. Sprzedała się globalnie w ponad 10 milionach egzemplarzy. Jej model usługowy, z regularnymi sezonami, nowymi operatorami i mapami, przyczynił się do wzrostu społeczności graczy. Na Xbox działa jeszcze płynniej, co doceni każdy, kto lubi taktyczne strzelaniny.

    Obok niej znajduje się Ghost Recon Wildlands. Boliwijskie pustkowia, otwarty świat i swoboda działania to kluczowe elementy, które przyczyniły się do sukcesu tej gry, która również znalazła się wśród jedenastu hitów Ubisoftu. Gracze mogli działać po cichu lub wjechać z karawaną opancerzonych aut. Xbox One poradził sobie z tą grą bez problemów, a wsteczna kompatybilność pozwala na jej granie także dzisiaj.

    The Division 2 to z kolei gra osadzona w apokaliptycznym Waszyngtonie. Strzelanka z widokiem TPP, elementami RPG i kooperacją — na Xbox gra otrzymała aktualizację do 60 klatek na sekundę, co znacząco poprawiło jakość rozgrywki. Wszystkie trzy tytuły łączy jedno: to sieciowe doświadczenia, które na konsolach Microsoftu znalazły swoje miejsce.

    Assassin’s Creed, czyli fundament Ubisoftu

    Assassin’s Creed, czyli fundament Ubisoftu

    230 milionów sprzedanych egzemplarzy mówi samo za siebie. Assassin’s Creed Valhalla, Odyssey i Origins to trzy kluczowe tytuły, na których opiera się dzisiejsza siła marki. Valhalla zadebiutowała na Xbox w okresie premiery konsol i od razu stała się jedną z najlepiej sprzedających się gier na nową generację. Wikingowie, Anglia, budowa osady — wszystko to działało w 60 klatkach i wyglądało imponująco.

    Odyssey to grecka epopeja, która przesunęła serię w stronę pełnoprawnego RPG. Wybory dialogowe, rozwój postaci i ogromny świat — na Xbox One X gra działała w natywnym 4K, co w 2018 roku robiło wrażenie. Origins z kolei wprowadziło nową formułę — Egipt, Bayek i geneza bractwa asasynów to opowieść, która wciągała na długie godziny.

    Nie można też pominąć Assassin’s Creed Shadows, które w 2025 roku osiągnęło szczyt sprzedaży w USA. Japonia, dwóch protagonistów i powrót do korzeni skradanki sprawiły, że fani Xbox chętnie sięgnęli po ten tytuł od pierwszego dnia.

    Otwarte światy na pełnym gazie

    Otwarte światy na pełnym gazie

    Far Cry 5 to szczyt serii na Xbox One. Montana, kultowy Joseph Seed i absolutny chaos w otwartym świecie — gra sprzedała się w ponad 10 milionach kopii i do dziś jest jedną z najczęściej ogrywanych odsłon na konsolach. Mechanika strzelania, swoboda działania i momenty, gdy po raz setny wpadasz w zasadzkę na prowincjonalnej drodze, to esencja Far Cry w najlepszym wydaniu.

    Watch Dogs 2 i Watch Dogs: Legion to różne podejścia do tej samej tematyki. Dwójka postawiła na lekki ton, San Francisco i grupę hakerów, którzy bawili się systemem w nowy sposób. Legion natomiast wprowadził możliwość rekrutacji każdego przechodnia i również znalazł się w top 7 gier na Xbox, według danych z konkretnego rankingu. Dystopijny Londyn w 60 klatkach to doświadczenie, które warto przeżyć.

    Immortals Fenyx Rising, choć nieco zapomniane, również znalazło się w tym elitarnej grupie. Mitologia grecka w kolorowym, niemal bajkowym wydaniu, zagadki i dynamiczna walka sprawiają, że na Xbox gra wygląda jak interaktywna animacja.

    Podsumowanie

    Ubisoft na Xbox to nie tylko Asasyni, choć to oni oczywiście dominują. To także strzelanki taktyczne, sieciowe eksperymenty i otwarte światy, które potrafią wciągnąć na długie godziny. Francuski gigant ma swoich krytyków, ale liczby mówią same za siebie — 11 gier z wynikiem ponad 10 milionów sprzedanych egzemplarzy na całym cyklu PS4, Xbox One i PC to osiągnięcie, którym niewielu może się pochwalić. A fakt, że dostarcza tytuły, które na Xbox wyglądają i działają świetnie, tylko potwierdza jego silną pozycję na rynku.


    Źródła

  • Crazy Taxi powraca po latach — nowa odsłona World Tour zmierza na Xbox Series x|s

    Crazy Taxi powraca po latach — nowa odsłona World Tour zmierza na Xbox Series x|s

    Sega ogłosiła podczas Xbox Games Showcase 2026 nową część serii Crazy Taxi. Gra nosi tytuł Crazy Taxi: World Tour i zadebiutuje w 2027 roku na konsolach Xbox Series X|S oraz innych platformach. To pierwsza pełnoprawna odsłona tej marki od 2017 roku, powracająca do szalonej, arcade’owej jazdy.

    Co już wiemy o Crazy Taxi: World Tour

    • Seria Crazy Taxi rozpoczęła się w 2000 roku, a trzecia część ukazała się na pierwszego Xboksa w 2002 roku.
    • Nowa gra została zaprezentowana podczas Xbox Games Showcase 2026 jako nowa odsłona klasycznej serii akcji z jazdą.
    • Premiera planowana jest na 2027 rok, a tytuł będzie dostępny na Xbox Series X|S, PC, Steam, PlayStation 5 oraz Nintendo Switch 2.
    • Formuła rozgrywki ma zachować arcade’owy charakter, ale w większej skali i nowoczesnej oprawie.

    Powrót marki z historią

    Seria Crazy Taxi zadebiutowała 24 lata temu i szybko zdobyła status kultowej. Pierwsza część trafiła do salonów gier w 2000 roku, a dwie dekady później marka wciąż budzi sentyment. Dla posiadaczy Xboxa szczególnie ważna jest trzecia odsłona — Crazy Taxi 3: High Roller — która w 2002 roku ukazała się na tę konsolę i jest wspominana jako jedna z najlepszych części cyklu.

    Od tamtego czasu Sega próbowała rozwijać markę, ale żadna późniejsza produkcja nie osiągnęła sukcesu. Ostatnia próba wskrzeszenia serii w 2017 roku nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Teraz wydawca planuje pełnoprawny reboot z większym rozmachem.

    Co pokazano na Xbox Games Showcase 2026

    Co pokazano na Xbox Games Showcase 2026
    Źródło: images.gram.pl

    Podczas prezentacji Sega potwierdziła, że Crazy Taxi: World Tour będzie nowym otwarciem. Twórcy nie ujawnili jeszcze wszystkich szczegółów, ale wiadomo, że gracze odwiedzą pięć różnych miast, z unikalnymi trasami, przeszkodami i klientami do przewiezienia.

    Sama decyzja Sega o powrocie do tej marki robi wrażenie. Crazy Taxi przez lata było symbolem szalonej zabawy. W czasach, gdy gry coraz częściej stawiają na realizm i otwarte światy, powrót do czystej arcade’owej jazdy brzmi odświeżająco.

    Dlaczego Xboxowcy powinni być zainteresowani

    Związek serii z platformą Xbox sięga dwóch dekad wstecz. Crazy Taxi 3: High Roller była jedną z pierwszych gier, które pokazywały możliwości oryginalnego Xboksa. Teraz World Tour zadebiutuje na Xbox Series X|S jako jeden z kluczowych tytułów zapowiedzianych podczas pokazu Microsoftu.

    Sega od kilku lat odbudowuje swoje klasyczne marki z wyraźnym ukierunkowaniem na graczy konsolowych. Powrót Crazy Taxi wpisuje się w ten trend obok takich serii jak Jet Set Radio czy Streets of Rage. Jeśli World Tour odniesie sukces, może otworzyć drogę do kolejnych wskrzeszeń.

    Czego jeszcze nie wiemy

    Na razie Sega nie ujawnili szczegółów dotyczących mechaniki ani trybów rozgrywki. Nie wiadomo, czy gra będzie oferować tryb wieloosobowy, czy skupi się wyłącznie na samotnej jeździe z wynikami do pobicia. Pewne jest jedno — Crazy Taxi: World Tour ma ambicję przywrócić serię na szczyt i zaprezentować ją nowemu pokoleniu graczy.

    Czy to się uda? Poprzednie próby restartów były rozczarowujące, ale tym razem zapowiedź brzmi bardziej obiecująco. Sega zdaje się rozumieć, że fani oczekują nie tylko nostalgii, ale także solidnej, współczesnej produkcji. Rok 2027 pokaże, czy taksówkarskie szaleństwo wciąż potrafi wciągać tak samo jak ćwierć wieku temu.


    Źródła

  • Gracze bezlitośnie wyśmiewają DLSS 5 od Nvidii. „Wygląda jak filtr AI slop”

    Gracze bezlitośnie wyśmiewają DLSS 5 od Nvidii. „Wygląda jak filtr AI slop”

    Nvidia zaprezentowała technologię DLSS 5 podczas konferencji GTC 2026, co spotkało się z natychmiastową krytyką w sieci. Gracze ostro skrytykowali nowe rozwiązanie, określając je mianem „AI slop” i oskarżając firmę o naruszanie artystycznej wizji twórców gier. Negatywne komentarze były tak liczne, że do sprawy odniósł się sam Jensen Huang oraz studio Bethesda.

    Co musisz wiedzieć o aferze z DLSS 5

    • Nvidia zaprezentowała DLSS 5 na GTC 2026, obiecując rewolucję porównywalną do ray tracingu.
    • Nowa technologia zamiast skalować obraz, wykorzystuje generatywną AI do zmiany wyglądu postaci i oświetlenia w czasie rzeczywistym.
    • Gracze nazwali efekt „AI slop filter”, wskazując na nienaturalny wygląd twarzy i ujednolicony styl graficzny.
    • Bethesda potwierdziła, że DLSS 5 będzie opcjonalny w Starfield, a zespoły artystyczne zachowają kontrolę nad efektem.
    • Technologia zadebiutuje jesienią 2026 roku i nie będzie dostępna na konsolach Xbox w takiej formie jak na PC.

    Na czym polega problem z DLSS 5?

    DLSS 5 różni się od wcześniejszych generacji. Poprzednie wersje skupiały się na rekonstrukcji obrazu, inteligentnie skalując niższą rozdzielczość do wyższej, zachowując szczegóły i wydajność. Nowa wersja idzie o krok dalej. Model neuronowy w czasie rzeczywistym analizuje scenę, nakładając fotorealistyczne oświetlenie i materiały, co zmienia wygląd postaci.

    Problem polega na tym, że efekt końcowy przypomina filtr upiększający z aplikacji do zdjęć. Postacie tracą charakterystyczne rysy, takie jak zmarszczki, blizny i indywidualne cechy twarzy, co prowadzi do ich wygładzenia i ujednolicenia. Gracze szybko podchwycili ten temat, tworząc memy porównujące DLSS 5 do przeróbek z generatorów obrazów AI. Komentarze takie jak „to nie Grace Ashcroft” czy „deep learning super slop 5” stały się popularne.

    Największy opór budzi nie sama technologia, ale jej agresywny charakter. Gracze argumentują, że funkcja, która zmienia styl artystyczny gry bez zgody odbiorcy, jest zbędna. „Zadaniem supersamplingu jest stworzenie dokładnego przybliżenia rasteryzacji 4K, a nie zgadywanie, jak wyglądałyby maksymalne ustawienia” — skomentował jeden z użytkowników X.

    Starfield pod ostrzałem — i odpowiedź Bethesdy

    Starfield pod ostrzałem — i odpowiedź Bethesdy
    Źródło: images.gram.pl

    Pokaz DLSS 5 w Starfield wywołał kontrowersje. Gra Bethesdy, związana z marką Xbox, stała się głównym tematem dyskusji. Na materiałach porównawczych widać, jak twarz Grace Ashcroft, jednej z postaci w grze, traci swój oryginalny charakter na rzecz wygładzonego, generycznego wyglądu.

    Bethesda zareagowała na krytykę. Todd Howard stwierdził, że efekt będzie „całkowicie pod kontrolą artystów i opcjonalny dla graczy”. Nazwał również technologię „niesamowitą”. To dyplomatyczne stanowisko ma na celu uspokojenie społeczności, nie umniejszając wartości współpracy z Nvidią.

    Warto jednak zauważyć, że DLSS 5 nie jest technologią konsolową. Z dostępnych informacji wynika, że rozwiązanie zostało stworzone z myślą o pecetach z kartami GeForce i nie będzie wspierane na Xbox Series X|S w takiej samej formie. W dyskusji konsole pojawiają się głównie w kontekście gier, takich jak Starfield czy The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered, które są powiązane z marką Xbox.

    Jensen Huang broni technologii, ale czy skutecznie?

    CEO Nvidii, Jensen Huang, odpowiedział krytykom, twierdząc, że są „całkowicie w błędzie”. Podkreślił, że DLSS 5 to technologia „uwarunkowana i sterowana w 3D”, a nie zwykły filtr postprocesowy. Nvidia twierdzi, że AI analizuje trójwymiarową geometrię sceny, zamiast po prostu nakładać efekt na gotowy obraz.

    To wyjaśnienie brzmi sensownie z technicznego punktu widzenia. Jednak gracze już wyrobili sobie zdanie i raczej go nie zmienią. Memiczne określenia przylgnęły do technologii, a sieć nie jest znana z wybaczania wpadek wizerunkowych. Problem Nvidii polega na tym, że pierwsze wrażenie było negatywne, a nawet techniczne wyjaśnienia nie zdołają przykryć fali szyderczych komentarzy.

    Co dalej z DLSS 5 na grach spod znaku Xbox?

    Choć technologia jest przeznaczona dla pecetów, jej los dotyczy także graczy konsolowych. Starfield, Oblivion Remastered i inne tytuły Bethesdy trafią na Xbox Series X|S, gdzie DLSS 5 nie będzie działać, ale ich odbiór może ucierpieć przez skojarzenia z problemami na PC.

    Kluczowe pozostaje to, co zapowiedziała Bethesda: opcjonalność i kontrola artystyczna. Jeśli twórcy będą mogli dostosować efekt do swoich potrzeb, a gracze dostaną możliwość włączenia lub wyłączenia tej funkcji, kontrowersja może okazać się nieistotna. Jeśli jednak Nvidia zdecyduje się na agresywny marketing i zignoruje głosy krytyki, sytuacja może się zaostrzyć.


    Źródła

  • Fanka zbudowała naturalnej wielkości animatronicznego potwora z Resident Evil Requiem — i wygląda to lepiej niż w grze

    Fanka zbudowała naturalnej wielkości animatronicznego potwora z Resident Evil Requiem — i wygląda to lepiej niż w grze

    Premiera Resident Evil Requiem na Xbox Series X|S przyciągnęła uwagę graczy dzięki swojej oprawie i atmosferze. Jednak jedna z fanek, znana jako Littlejem, postanowiła pójść o krok dalej. Zbudowała naturalnej wielkości animatroniczną wersję „Dziewczynki”, jednego z najbardziej przerażających przeciwników w grze.

    Efekt końcowy jest zarówno imponujący, jak i przerażający. Figura nie tylko stoi w miejscu, ale także porusza szczęką.

    Co warto wiedzieć o projekcie

    • Littlejem stworzyła animatroniczną figurę „Dziewczynki” w skali 1:1, korzystając z materiałów referencyjnych z gry.
    • Konstrukcja powstała w ciągu dziewięciu dni, bazując na gotowej halloweenowej animatronice.
    • Mechanizm ruchomej szczęki sprawia, że potwór wygląda na żywego, co dodaje mu niepokojącego charakteru.
    • Resident Evil Requiem zadebiutowało na Xbox Series X|S 27 lutego 2026 roku, oferując tryb dla jednego gracza w 60 fps i 4K Ultra HD.

    Od halloweenowej dekoracji do grywalnego koszmaru

    Podstawą projektu była duża, gotowa animatronika halloweenowa. Littlejem rozebrała ją na części, a następnie przerobiła szkielet, używając rur PVC, drutu i kartonu. Proces ten wymagał precyzyjnego dopasowania każdego elementu. Twórczyni wykorzystała piankę montażową do nadania odpowiedniego kształtu, a następnie modelowała powierzchnię, wygładzając ją warstwa po warstwie. Po tym etapie przyszedł czas na malowanie aerografem, które oddało upiorną fakturę skóry. Efekt końcowy sprawia wrażenie, jakby postać właśnie wyszła z ekranu.

    Detale, od których cierpnie skóra

    Największe wrażenie robi głowa stwora. Wydłużone, zdeformowane zęby i luźna skóra opinająca czaszkę definiują „Dziewczynkę” w grze. Littlejem przyznała, że studiowanie materiałów referencyjnych z Resident Evil Requiem było dla niej wyzwaniem.

    Ruchoma szczęka to kluczowy element. Mechanizm nie jest skomplikowany, ale wystarcza, by nadać figurze złowieszczej „żywości”. Nie goni po pokoju ani nie atakuje przechodniów, po prostu otwiera paszczę. Ta subtelność wywołuje dreszcze.

    Szybkość, która robi wrażenie

    Cały projekt — od pomysłu do gotowej animatroniki — zrealizowano w dziewięć dni. To imponujące tempo, biorąc pod uwagę ilość detali: precyzyjne malowanie, przygotowanie stroju, doczepienie włosów oraz stworzenie towarzyszącego cosplayu Grace, głównej bohaterki gry.

    Littlejem nie ograniczyła się do jednego elementu. Oprócz potwora stworzyła również kostium protagonistki, wykorzystując materiały dostępne w warsztacie i stylizując perukę na krótką fryzurę znaną z Resident Evil Requiem.

    Dlaczego to w ogóle ma znaczenie dla graczy Xbox

    Resident Evil Requiem od lutego 2026 jest dostępne na Xbox Series X|S, a karta tytułu potwierdza wsparcie dla 60 klatek na sekundę, rozdzielczości 4K Ultra HD, HDR10 oraz dźwięku przestrzennego. To dowód na to, że Capcom traktuje konsolę Microsoftu jako priorytetową platformę.

    Projekt Littlejem pokazuje również, jak bardzo design potworów z Resident Evil Requiem inspiruje fanów, którzy odtwarzają je w rzeczywistości z dbałością o szczegóły. Gdy gra potrafi tak zainspirować, to znak, że twórcy wykonali świetną robotę.

    Jeśli po obejrzeniu animatroniki wciąż uważacie, że Resident Evil Requiem jest za mało straszne, warto rozważyć sprawdzenie wersji w 4K na dużym ekranie, z wyłączonym światłem.


    Źródła

  • Resident Evil Requiem sprzedaje się błyskawicznie — żadna część serii nie osiągnęła takiego wyniku

    Resident Evil Requiem sprzedaje się błyskawicznie — żadna część serii nie osiągnęła takiego wyniku

    Capcom ogłosił, że gra Resident Evil Requiem sprzedała się w ponad 6 milionach egzemplarzy w ciągu zaledwie 17 dni od premiery. To rekordowy wynik, ponieważ żadna wcześniejsza odsłona serii nie osiągnęła tak szybkiej sprzedaży w ciągu 30-letniej historii marki. Gra zadebiutowała 27 lutego 2026 roku i jest dostępna na konsolach Xbox Series X|S.

    Kluczowe fakty

    • Resident Evil Requiem osiągnął 6 milionów sprzedanych egzemplarzy w 17 dni od premiery — to najszybszy wynik w serii.
    • Dla porównania, remake Resident Evil 4 z 2023 roku potrzebował 8 miesięcy, aby osiągnąć ten sam pułap.
    • Na Steamie tytuł przyciągnął ponad 344 tysiące jednoczesnych graczy dzień po debiucie.
    • Capcom potwierdził prace nad fabularnym rozszerzeniem, chociaż data premiery dodatku nie jest jeszcze znana.
    • Łączna sprzedaż całej serii Resident Evil przekroczyła 183 miliony egzemplarzy.

    Tempo, jakiego seria jeszcze nie widziała

    Sukces Resident Evil Requiem jest imponujący. Capcom poinformował, że kilka dni po premierze gra przekroczyła 5 milionów sprzedanych egzemplarzy, a po 17 dniach osiągnęła 6 milionów. Dla posiadaczy Xbox Series X|S to dobra wiadomość — nowa odsłona zyskała popularność na wszystkich platformach.

    Aby lepiej zrozumieć to tempo, warto porównać je z remake'iem Resident Evil 4, który potrzebował 8 miesięcy, aby sprzedać 6 milionów egzemplarzy. Resident Evil Requiem osiągnęło ten wynik w zaledwie dwa i pół tygodnia, co stanowi ogromną różnicę.

    Capcom wydaje się dobrze rozumieć oczekiwania graczy. To już dziewiąta główna odsłona cyklu, a marka ma dużą, lojalną bazę fanów, która czekała na nową grę z gatunku survival horror.

    Dwie perspektywy, jeden hit

    Resident Evil Requiem oferuje dwóch grywalnych bohaterów. Z jednej strony jest Grace Ashcroft, analityczka FBI i adoptowana córka Alyssy Ashcroft z Resident Evil Outbreak. Z drugiej strony powraca Leon S. Kennedy, postać znana z Resident Evil 2, 4 i 6.

    Ten duet umożliwia twórcom zastosowanie ciekawego podejścia narracyjnego. Segmenty z Grace są pełne napięcia i niepewności, podczas gdy gra z Leonem nabiera tempa i oferuje intensywną akcję. To połączenie stylów przypadło graczom do gustu.

    Steam też pęka w szwach

    Steam też pęka w szwach

    Chociaż Capcom nie podał szczegółowych danych sprzedażowych z podziałem na platformy, wyniki ze Steama pokazują duże zainteresowanie grą. Resident Evil Requiem zgromadziło ponad 320 tysięcy jednoczesnych graczy w dniu premiery, a dzień później liczba ta wzrosła do 344 tysięcy.

    To kolejny rekord serii. Żadna wcześniejsza odsłona Resident Evil nie osiągnęła tak wysokiego poziomu aktywności na platformie Valve. Premiera była globalnym wydarzeniem, które przyciągnęło wielu graczy, niezależnie od platformy — PC czy konsol nowej generacji, w tym Xbox Series X|S.

    Co dalej z Resident Evil Requiem?

    Capcom planuje dalszy rozwój gry. Studio potwierdziło, że trwają prace nad fabularnym dodatkiem. Data premiery rozszerzenia nie jest jeszcze znana, ale informacja o jego powstawaniu jest pozytywna dla tych, którzy ukończyli podstawową wersję.

    Dodatkowo, aktor głosowy wcielający się w Leona Kennedy’ego zdradził, że postać ta nie przechodzi na emeryturę. Można się spodziewać jego powrotu w kolejnych odsłonach, a biorąc pod uwagę wyniki Resident Evil Requiem, Capcom prawdopodobnie nie każe fanom długo czekać na następną część.


    Źródła

  • The Simpsons: Hit & Run może powrócić – nowe sygnały od showrunnera serialu

    The Simpsons: Hit & Run może powrócić – nowe sygnały od showrunnera serialu

    Matt Selman, obecny showrunner "Simpsonów", w wywiadzie dla magazynu People z okazji 800. odcinka serialu zasugerował, że powrót kultowej gry "The Simpsons: Hit & Run" jest możliwy. W rozmowie padło enigmatyczne „nigdy nie mów nigdy”, co wzbudziło zainteresowanie wśród graczy, zwłaszcza tych, którzy pamiętają oryginalne wydanie na pierwszym Xboxie.

    Kluczowe informacje

    • The Simpsons: Hit & Run zadebiutowało w 2003 roku na konsolach Xbox, GameCube, PlayStation 2 oraz PC.
    • Matt Selman, współscenarzysta oryginalnej gry, zaznaczył, że „nic nie jest przesądzone” w kwestii jej powrotu.
    • Gra inspirowana serią GTA nie jest obecnie dostępna w sprzedaży cyfrowej.
    • Kwestie licencyjne są główną przeszkodą – prawa do gry należą do Activision Blizzard.
    • Brak oficjalnego potwierdzenia – nie ogłoszono żadnego remake'u, remasteru ani sequela.

    Kultowa gra, której nie da się kupić

    "The Simpsons: Hit & Run" to produkcja, która w momencie premiery zdobyła dobre oceny. Łączyła otwarty świat Springfield z mechaniką jazdy inspirowaną "Grand Theft Auto". Gracze mogli wcielać się w członków rodziny Simpsonów, eksplorować miasto i wykonywać misje, wszystko z charakterystycznym humorem serialu.

    Obecnie gra nie jest dostępna do zakupu w żadnej formie. Microsoft nie dodał jej do listy gier wstecznej kompatybilności na Xbox One ani Xbox Series X|S, mimo że fani od lat domagają się tej możliwości. Problemy związane z prawami do gry są kluczowe.

    Po premierze wydawca gry, Vivendi Games, został przejęty przez Activision, co skomplikowało sytuację prawną. Wymagana jest zgoda zarówno właścicieli marki "Simpsonowie", jak i Activision, a także Microsoftu, który przejął Activision Blizzard.

    Co powiedział Selman?

    Showrunner "Simpsonów" nie rzucił słów na wiatr. W rozmowie z People przyznał, że pracował nad scenariuszem "The Simpsons: Hit & Run" jako dwudziestoparolatek i do dziś jest zaskoczony, jaką popularnością cieszy się ta gra.

    „Wiemy, że ludzie to kochają. Wiemy, że tego chcą, a to dobry znak” – powiedział Selman. Nie padło jednak żadne konkretne „tak, pracujemy nad tym”, co sugeruje, że temat nie jest zamknięty.

    W branży pojawiły się także spekulacje, że Jordan Middler z VGC sugerował, iż odświeżona wersja gry jest w przygotowaniu. Jednak to wciąż nieoficjalne informacje, które nie zostały potwierdzone przez wydawcę.

    Czy Xbox może na tym skorzystać?

    Czy Xbox może na tym skorzystać?

    Dla posiadaczy konsol Xbox temat jest szczególnie istotny. Oryginalne "The Simpsons: Hit & Run" było dostępne na pierwszym Xboxie i przez lata zajmowało wysokie miejsca w rankingach gier, które fani chcieliby zobaczyć w programie wstecznej kompatybilności.

    Microsoft wielokrotnie udowodnił, że potrafi przywracać starsze tytuły – seria "GTA" regularnie pojawiała się i znikała z Xbox Game Pass, a "GTA V" otrzymało wersję zoptymalizowaną pod Xbox Series X|S. Problemy dotyczą jednak kwestii licencyjnych, a nie technicznych.

    Przejęcie Activision Blizzard przez Microsoft teoretycznie zbliża strony do negocjacji. Potrzebna jest jednak także zgoda właścicieli "Simpsonów", czyli Disneya. Bez tego nawet najlepsze chęci studia Radical Entertainment, które obecnie działa pod inną nazwą, mogą nie przynieść efektów.

    Remake, remaster czy sequel?

    Nie wiadomo, jaką formę miałby przyjąć ewentualny powrót. Czy byłby to prosty remaster z odświeżoną grafiką, pełnoprawny remake na nowym silniku, czy może sequel osadzony w dzisiejszym Springfield? Każda z tych opcji ma swoich zwolenników.

    Gra sprzedała się w ponad trzech milionach egzemplarzy. Jej fenomen polegał na tym, że nie była kolejną przeciętną produkcją na licencji – miała solidną mechanikę, dużo humoru i sporo zawartości. Sequel był nawet planowany, ale utknął z powodu komplikacji prawnych.

    Podsumowanie

    Choć wypowiedź Matta Selmana nie jest oficjalną zapowiedzią, daje fanom coś, czego nie mieli od lat – nadzieję na powrót "The Simpsons: Hit & Run". Showrunner "Simpsonów" jasno zaznaczył, że osoby odpowiedzialne za markę są świadome zapotrzebowania na tę grę.

    Czy coś z tego wyniknie? Na razie pozostaje czekać. Jednak jedno jest pewne – gdyby "The Simpsons: Hit & Run" trafiło na Xbox Series X|S, kolejka chętnych ustawiłaby się na długo przed premierą.


    Źródła

  • Muzyka Linkin Park w grach na Xbox – sprawdź, co gracze powinni wiedzieć po reaktywacji zespołu

    Muzyka Linkin Park w grach na Xbox – sprawdź, co gracze powinni wiedzieć po reaktywacji zespołu

    Linkin Park powrócił w 2024 roku z nową wokalistką Emily Armstrong oraz albumem „From Zero”. Ich utwory od lat są obecne w grach na Xbox, wzbogacając ścieżki dźwiękowe wielu produkcji. Choć zespół nie jest bezpośrednio związany z branżą gier wideo, jego muzyka regularnie pojawia się w tytułach dostępnych na konsolach Microsoftu. W związku z reaktywacją warto przypomnieć, gdzie fani Xbox mogli usłyszeć numery Linkin Park i co ten powrót oznacza dla miłośników gier.

    Kluczowe fakty

    • Linkin Park ogłosił reaktywację w 2024 roku, prezentując nową wokalistkę Emily Armstrong oraz perkusistę Colina Brittaina.
    • Album „From Zero” zadebiutował 15 listopada 2024 roku, a promował go singiel „The Emptiness Machine”.
    • Utwory zespołu znalazły się w grach takich jak „Medal of Honor”, „Need for Speed” czy „Guitar Hero”, dostępnych na platformach Xbox.
    • Trasa koncertowa reaktywowanego składu obejmuje kilka miast na świecie, co może wpłynąć na przyszłe współprace z branżą gier.

    Gdzie muzyka Linkin Park spotkała się z Xboxem?

    Gracze na konsolach Xbox mieli okazję usłyszeć utwory Linkin Park w trakcie rozgrywki. Jednym z pierwszych momentów było wykorzystanie piosenki „What I’ve Done” w zwiastunach i ścieżce dźwiękowej „Transformers: The Game”, która ukazała się na Xboksie 360. Gra nie zdobyła uznania krytyków, ale ten utwór zapadł w pamięć wielu graczom.

    Kolejnym przykładem jest „Need for Speed: Most Wanted” z 2012 roku, w którym znalazł się remiks „Castle of Glass”. Gra na Xboksie 360 łączyła dynamiczną jazdę z mocnym brzmieniem, co idealnie pasowało do stylu zespołu. Fani strzelanek mogli usłyszeć „The Catalyst” w „Medal of Honor” z 2010 roku, który był dostępny zarówno na Xboksie 360, jak i w ramach wstecznej kompatybilności na Xbox One.

    Muzyczne gry rytmiczne i DLC na konsolach Microsoftu

    Muzyczne gry rytmiczne i DLC na konsolach Microsoftu
    Źródło: images.gram.pl

    Seria „Guitar Hero” przez lata gościła na Xboksie 360. Linkin Park doczekał się własnej odsłony – „Guitar Hero: Linkin Park” – która była zestawem utworów dostępnych jako DLC. Gracze mogli wcielić się w członków zespołu i odtwarzać takie hity jak „Numb”, „In the End” czy „Breaking the Habit”.

    Również „Rock Band” oferował pakiety z piosenkami Linkin Park, a te gry były popularne na imprezach przy Xboksie 360. Wraz z reaktywacją zespołu pojawia się pytanie, czy nowe utwory trafią do współczesnych gier rytmicznych. „Fortnite Festival”, dostępny na Xbox Series X|S, regularnie dodaje nowe utwory – być może „The Emptiness Machine” znajdzie się w tym zestawie.

    Reaktywacja a przyszłe produkcje na Xbox

    Powrót Linkin Park z albumem „From Zero” otwiera nowe możliwości współpracy z branżą gier. Zespół wcześniej angażował się w tworzenie muzyki do produkcji takich jak „Medal of Honor”, a Mike Shinoda komponował również solowe projekty. Z nowym składem i energią można spodziewać się, że ich utwory pojawią się w kolejnych wysokobudżetowych tytułach na Xbox Series X|S.

    Na razie nie ogłoszono żadnych oficjalnych partnerstw, ale historia pokazuje, że rockowe brzmienie Linkin Park dobrze sprawdza się w grach akcji, wyścigach i shooterach. Fani Xbox powinni być czujni – być może już niedługo usłyszą Emily Armstrong w zwiastunie nowej odsłony „Forzy Horizon” lub kolejnej strzelance od EA.

    Podsumowanie

    Reaktywacja Linkin Park to nie tylko wydarzenie muzyczne, ale także szansa dla graczy Xbox. Utwory zespołu od lat towarzyszą elektronicznej rozrywce, a nowy rozdział w historii grupy może przynieść kolejne soundtrackowe perełki. Warto śledzić premierę „From Zero” oraz zapowiedzi gier, ponieważ na konsolach Microsoftu rock i gaming zawsze były ze sobą powiązane.


    Źródła

  • Firefly powraca jako serial animowany. Nathan Fillion zapowiedział kontynuację kultowego science fiction

    Firefly powraca jako serial animowany. Nathan Fillion zapowiedział kontynuację kultowego science fiction

    Podczas Awesome Con w Waszyngtonie Nathan Fillion potwierdził, że trwają prace nad animowanym serialem osadzonym w uniwersum Firefly. Aktor, który w oryginalnej produkcji grał kapitana Malcolma Reynoldsa, zaprezentował pierwsze grafiki koncepcyjne nowego projektu. Serial ma rozwijać historię znaną z kultowego science fiction, które mimo emisji tylko jednego sezonu w 2002 roku zdobyło wielu oddanych fanów.

    Co wiemy o nowej animowanej serii Firefly

    • Nathan Fillion ujawnił projekt podczas panelu i nagrania podcastu Once We Were Spacemen.
    • Akcja serialu rozegra się pomiędzy wydarzeniami z serialu Firefly a filmem Serenity.
    • Oryginalna obsada powróci do ról w wersji głosowej, w tym Alan Tudyk, Gina Torres i Morena Baccarin.
    • Showrunnerami zostali Marc Guggenheim i Tara Butters, a scenariusz pierwszego odcinka jest już gotowy.
    • Studio Collision33 Filliona współpracuje z 20th Television Animation przy produkcji materiałów koncepcyjnych.

    Dlaczego Firefly to tak ważny tytuł dla fanów science fiction

    Oryginalny Firefly zadebiutował w 2002 roku i opowiadał historię załogi statku transportowego Serenity. Akcja toczyła się w roku 2517, a bohaterowie próbowali przetrwać na obrzeżach galaktycznego społeczeństwa. Choć Fox skasował serial po jednym sezonie, produkcja zyskała status kultowej dzięki sprzedaży DVD i rosnącej popularności na platformach streamingowych.

    Fani docenili unikalne połączenie westernu z science fiction, charyzmatyczną obsadę i błyskotliwe dialogi. W 2005 roku historia doczekała się filmowej kontynuacji pod tytułem Serenity, która domknęła część wątków, ale jednocześnie zostawiła widzów z niedosytem. Teraz, po ponad dwóch dekadach, uniwersum wraca w nowej formie.

    Co ciekawe, w projekt nie jest zaangażowany Joss Whedon, twórca oryginalnego serialu. Mimo to Fillion zapewnia, że nowa produkcja zachowa ducha pierwowzoru i będzie zgodna z dotychczasowym kanonem.

    Co pokazano na Awesome Con

    Co pokazano na Awesome Con

    Podczas konwentu zaprezentowano pierwszą grafikę koncepcyjną nowego serialu. Przedstawia ona głównych bohaterów w animowanej stylistyce. Materiał był zwieńczeniem tygodniowej kampanii w mediach społecznościowych, w trakcie której Fillion i inni aktorzy publikowali tajemnicze nagrania. Krótkie materiały osiągnęły miliony wyświetleń na Instagramie, co skutecznie rozbudziło zainteresowanie marką.

    Przy produkcji koncepcyjnych materiałów wizualnych pomaga studio animacji ShadowMachine, które ma na koncie Oscara i nagrodę Emmy. Gotowy pakiet projektu ma wkrótce trafić do potencjalnych partnerów i platform zainteresowanych realizacją serialu. Na razie nie wiadomo, która platforma streamingowa podejmie się dystrybucji.

    Powrót, na który fani czekali latami

    Za produkcję odpowiada studio Collision33 należące do Nathana Filliona, a projekt rozwija 20th Television Animation, część Disneya. To właśnie Disney posiada prawa do marki Firefly. Showrunnerami zostali Marc Guggenheim, znany z pracy przy Arrow i Legends of Tomorrow, oraz Tara Butters, która współtworzyła Agentów T.A.R.C.Z.Y.

    Fillion nie kryje entuzjazmu i podkreśla zasługi fanów. "Oddanie fanów Firefly sprawiło, że ten serial pozostaje ważny nawet po 25 latach. Powrót Firefly jest czymś, czego widzowie naprawdę chcą. Co więcej, to coś, na co zasługują" – przekazał aktor podczas panelu.

    Co dalej z animowanym Firefly

    Scenariusz pierwszego odcinka został już ukończony, a twórcy szukają partnera do realizacji całości. Akcja rozegra się pomiędzy serialem a filmem, co daje ogromne pole do opowiedzenia nieznanych dotąd historii. Powrót oryginalnej obsady w wersji głosowej to dodatkowy atut, który z pewnością przyciągnie starych fanów.

    Choć do premiery jeszcze daleka droga, sam fakt, że projekt nabiera realnych kształtów, jest pozytywną wiadomością. Firefly od lat uchodzi za jeden z najbardziej niedocenionych seriali science fiction, a jego animowana kontynuacja ma szansę naprawić ten błąd. Teraz pozostaje czekać na kolejne informacje o platformie, która zdecyduje się pokazać tę historię światu.


    Źródła

  • Czat głosowy zmierza do League of Legends – Riot Games oficjalnie potwierdza plany

    Czat głosowy zmierza do League of Legends – Riot Games oficjalnie potwierdza plany

    Riot Games potwierdził, że pracuje nad wprowadzeniem czatu głosowego do League of Legends na PC. Studio przez długi czas unikało tego rozwiązania z obawy przed toksycznymi zachowaniami graczy, ale teraz zmienia swoje podejście. Deweloperzy zapowiadają, że funkcja Team Voice Chat zostanie wprowadzona dopiero wtedy, gdy będzie w pełni bezpieczna.

    Co wiadomo o nowej funkcji

    • League of Legends otrzyma wbudowany czat głosowy, nad którym Riot już pracuje.
    • Brak konkretnej daty – studio nie ma jeszcze harmonogramu wdrożenia.
    • Bezpieczeństwo priorytetem – twórcy chcą uniknąć toksyczności znanej z innych gier.
    • Stopniowe testy – funkcja prawdopodobnie trafi najpierw do wybranych regionów.

    Dlaczego Riot tak długo zwlekał?

    League of Legends ma opinię jednej z najbardziej toksycznych społeczności w świecie gier. Przez lata komunikacja opierała się na pingach i czacie tekstowym, a głosowe rozmowy były dostępne tylko dla graczy w jednym party. Riot obawiał się, że otwarty czat głosowy pogorszy sytuację.

    „Słyszymy wasze obawy dotyczące sytuacji, w której niektórzy używają czatu głosowego do bycia złośliwym wobec innych” – zapewniają przedstawiciele studia. Deweloperzy podkreślają, że funkcja nie zostanie udostępniona, dopóki nie będą pewni jej bezpieczeństwa.

    Na początku roku data minerzy znaleźli w plikach gry fragmenty kodu sugerujące prace nad czatem głosowym. Dopiero teraz Riot oficjalnie potwierdził te doniesienia.

    Jak może działać czat głosowy?

    Jak może działać czat głosowy?
    Źródło: images.gram.pl

    Szczegóły techniczne pozostają nieznane, ale społeczność oraz wcześniejsze testy w innych grach Riotu dają pewne wskazówki. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to ograniczenie funkcji do drużyn w premade, czyli znajomych grających razem. Otwarty czat głosowy w solo queue byłby znacznie trudniejszy do moderowania.

    W League of Legends: Wild Rift, mobilnej wersji MOBA, czat głosowy był już testowany regionalnie. W patchu 3.0 przywrócono go do testów w Amerykach na co najmniej dwa tygodnie. To pokazuje, jak ostrożnie Riot podchodzi do tematu, nawet w mniejszej, mobilnej społeczności.

    Dostęp do czatu głosowego może być blokowany dla kont z aktywnymi karami. Jeśli masz na koncie ograniczenia za flame czy AFK, prawdopodobnie nie skorzystasz z nowej funkcji.

    Konsultacje z graczami i stopniowe wdrożenie

    Riot zapowiada konsultacje ze społecznością na całym świecie. „Zrobimy to, współpracując z wami wszystkimi, aby znaleźć najlepszą wersję drużynowego czatu głosowego dla społeczności League of Legends” – deklarują deweloperzy.

    Wdrożenie raczej nie nastąpi globalnie w jednym momencie. Bardziej realny scenariusz to testy w wybranych regionach, zbieranie feedbacku i stopniowe rozszerzanie dostępu. To rozsądne podejście, biorąc pod uwagę skalę gry i różnice kulturowe między serwerami.

    Co to oznacza dla graczy Xbox?

    Na ten moment czat głosowy dotyczy wyłącznie League of Legends na PC. Nie ma żadnych wiarygodnych informacji o tym, by funkcja miała trafić do wersji na konsole Xbox. League of Legends wciąż pozostaje grą pecetową i nic nie wskazuje na rychłą zmianę tego stanu rzeczy.

    Jeśli jednak Riot poradzi sobie z wyzwaniami moderacyjnymi na PC, istnieje możliwość, że w przyszłości podobne rozwiązania pojawią się w innych produkcjach studia, także tych dostępnych na konsolach.


    Źródła