Autor: redakcja

  • Fanka zbudowała naturalnej wielkości animatronicznego potwora z Resident Evil Requiem — i wygląda to lepiej niż w grze

    Fanka zbudowała naturalnej wielkości animatronicznego potwora z Resident Evil Requiem — i wygląda to lepiej niż w grze

    Premiera Resident Evil Requiem na Xbox Series X|S przyciągnęła uwagę graczy dzięki swojej oprawie i atmosferze. Jednak jedna z fanek, znana jako Littlejem, postanowiła pójść o krok dalej. Zbudowała naturalnej wielkości animatroniczną wersję „Dziewczynki”, jednego z najbardziej przerażających przeciwników w grze.

    Efekt końcowy jest zarówno imponujący, jak i przerażający. Figura nie tylko stoi w miejscu, ale także porusza szczęką.

    Co warto wiedzieć o projekcie

    • Littlejem stworzyła animatroniczną figurę „Dziewczynki” w skali 1:1, korzystając z materiałów referencyjnych z gry.
    • Konstrukcja powstała w ciągu dziewięciu dni, bazując na gotowej halloweenowej animatronice.
    • Mechanizm ruchomej szczęki sprawia, że potwór wygląda na żywego, co dodaje mu niepokojącego charakteru.
    • Resident Evil Requiem zadebiutowało na Xbox Series X|S 27 lutego 2026 roku, oferując tryb dla jednego gracza w 60 fps i 4K Ultra HD.

    Od halloweenowej dekoracji do grywalnego koszmaru

    Podstawą projektu była duża, gotowa animatronika halloweenowa. Littlejem rozebrała ją na części, a następnie przerobiła szkielet, używając rur PVC, drutu i kartonu. Proces ten wymagał precyzyjnego dopasowania każdego elementu. Twórczyni wykorzystała piankę montażową do nadania odpowiedniego kształtu, a następnie modelowała powierzchnię, wygładzając ją warstwa po warstwie. Po tym etapie przyszedł czas na malowanie aerografem, które oddało upiorną fakturę skóry. Efekt końcowy sprawia wrażenie, jakby postać właśnie wyszła z ekranu.

    Detale, od których cierpnie skóra

    Największe wrażenie robi głowa stwora. Wydłużone, zdeformowane zęby i luźna skóra opinająca czaszkę definiują „Dziewczynkę” w grze. Littlejem przyznała, że studiowanie materiałów referencyjnych z Resident Evil Requiem było dla niej wyzwaniem.

    Ruchoma szczęka to kluczowy element. Mechanizm nie jest skomplikowany, ale wystarcza, by nadać figurze złowieszczej „żywości”. Nie goni po pokoju ani nie atakuje przechodniów, po prostu otwiera paszczę. Ta subtelność wywołuje dreszcze.

    Szybkość, która robi wrażenie

    Cały projekt — od pomysłu do gotowej animatroniki — zrealizowano w dziewięć dni. To imponujące tempo, biorąc pod uwagę ilość detali: precyzyjne malowanie, przygotowanie stroju, doczepienie włosów oraz stworzenie towarzyszącego cosplayu Grace, głównej bohaterki gry.

    Littlejem nie ograniczyła się do jednego elementu. Oprócz potwora stworzyła również kostium protagonistki, wykorzystując materiały dostępne w warsztacie i stylizując perukę na krótką fryzurę znaną z Resident Evil Requiem.

    Dlaczego to w ogóle ma znaczenie dla graczy Xbox

    Resident Evil Requiem od lutego 2026 jest dostępne na Xbox Series X|S, a karta tytułu potwierdza wsparcie dla 60 klatek na sekundę, rozdzielczości 4K Ultra HD, HDR10 oraz dźwięku przestrzennego. To dowód na to, że Capcom traktuje konsolę Microsoftu jako priorytetową platformę.

    Projekt Littlejem pokazuje również, jak bardzo design potworów z Resident Evil Requiem inspiruje fanów, którzy odtwarzają je w rzeczywistości z dbałością o szczegóły. Gdy gra potrafi tak zainspirować, to znak, że twórcy wykonali świetną robotę.

    Jeśli po obejrzeniu animatroniki wciąż uważacie, że Resident Evil Requiem jest za mało straszne, warto rozważyć sprawdzenie wersji w 4K na dużym ekranie, z wyłączonym światłem.


    Źródła

  • Resident Evil Requiem sprzedaje się błyskawicznie — żadna część serii nie osiągnęła takiego wyniku

    Resident Evil Requiem sprzedaje się błyskawicznie — żadna część serii nie osiągnęła takiego wyniku

    Capcom ogłosił, że gra Resident Evil Requiem sprzedała się w ponad 6 milionach egzemplarzy w ciągu zaledwie 17 dni od premiery. To rekordowy wynik, ponieważ żadna wcześniejsza odsłona serii nie osiągnęła tak szybkiej sprzedaży w ciągu 30-letniej historii marki. Gra zadebiutowała 27 lutego 2026 roku i jest dostępna na konsolach Xbox Series X|S.

    Kluczowe fakty

    • Resident Evil Requiem osiągnął 6 milionów sprzedanych egzemplarzy w 17 dni od premiery — to najszybszy wynik w serii.
    • Dla porównania, remake Resident Evil 4 z 2023 roku potrzebował 8 miesięcy, aby osiągnąć ten sam pułap.
    • Na Steamie tytuł przyciągnął ponad 344 tysiące jednoczesnych graczy dzień po debiucie.
    • Capcom potwierdził prace nad fabularnym rozszerzeniem, chociaż data premiery dodatku nie jest jeszcze znana.
    • Łączna sprzedaż całej serii Resident Evil przekroczyła 183 miliony egzemplarzy.

    Tempo, jakiego seria jeszcze nie widziała

    Sukces Resident Evil Requiem jest imponujący. Capcom poinformował, że kilka dni po premierze gra przekroczyła 5 milionów sprzedanych egzemplarzy, a po 17 dniach osiągnęła 6 milionów. Dla posiadaczy Xbox Series X|S to dobra wiadomość — nowa odsłona zyskała popularność na wszystkich platformach.

    Aby lepiej zrozumieć to tempo, warto porównać je z remake'iem Resident Evil 4, który potrzebował 8 miesięcy, aby sprzedać 6 milionów egzemplarzy. Resident Evil Requiem osiągnęło ten wynik w zaledwie dwa i pół tygodnia, co stanowi ogromną różnicę.

    Capcom wydaje się dobrze rozumieć oczekiwania graczy. To już dziewiąta główna odsłona cyklu, a marka ma dużą, lojalną bazę fanów, która czekała na nową grę z gatunku survival horror.

    Dwie perspektywy, jeden hit

    Resident Evil Requiem oferuje dwóch grywalnych bohaterów. Z jednej strony jest Grace Ashcroft, analityczka FBI i adoptowana córka Alyssy Ashcroft z Resident Evil Outbreak. Z drugiej strony powraca Leon S. Kennedy, postać znana z Resident Evil 2, 4 i 6.

    Ten duet umożliwia twórcom zastosowanie ciekawego podejścia narracyjnego. Segmenty z Grace są pełne napięcia i niepewności, podczas gdy gra z Leonem nabiera tempa i oferuje intensywną akcję. To połączenie stylów przypadło graczom do gustu.

    Steam też pęka w szwach

    Steam też pęka w szwach

    Chociaż Capcom nie podał szczegółowych danych sprzedażowych z podziałem na platformy, wyniki ze Steama pokazują duże zainteresowanie grą. Resident Evil Requiem zgromadziło ponad 320 tysięcy jednoczesnych graczy w dniu premiery, a dzień później liczba ta wzrosła do 344 tysięcy.

    To kolejny rekord serii. Żadna wcześniejsza odsłona Resident Evil nie osiągnęła tak wysokiego poziomu aktywności na platformie Valve. Premiera była globalnym wydarzeniem, które przyciągnęło wielu graczy, niezależnie od platformy — PC czy konsol nowej generacji, w tym Xbox Series X|S.

    Co dalej z Resident Evil Requiem?

    Capcom planuje dalszy rozwój gry. Studio potwierdziło, że trwają prace nad fabularnym dodatkiem. Data premiery rozszerzenia nie jest jeszcze znana, ale informacja o jego powstawaniu jest pozytywna dla tych, którzy ukończyli podstawową wersję.

    Dodatkowo, aktor głosowy wcielający się w Leona Kennedy’ego zdradził, że postać ta nie przechodzi na emeryturę. Można się spodziewać jego powrotu w kolejnych odsłonach, a biorąc pod uwagę wyniki Resident Evil Requiem, Capcom prawdopodobnie nie każe fanom długo czekać na następną część.


    Źródła

  • The Simpsons: Hit & Run może powrócić – nowe sygnały od showrunnera serialu

    The Simpsons: Hit & Run może powrócić – nowe sygnały od showrunnera serialu

    Matt Selman, obecny showrunner "Simpsonów", w wywiadzie dla magazynu People z okazji 800. odcinka serialu zasugerował, że powrót kultowej gry "The Simpsons: Hit & Run" jest możliwy. W rozmowie padło enigmatyczne „nigdy nie mów nigdy”, co wzbudziło zainteresowanie wśród graczy, zwłaszcza tych, którzy pamiętają oryginalne wydanie na pierwszym Xboxie.

    Kluczowe informacje

    • The Simpsons: Hit & Run zadebiutowało w 2003 roku na konsolach Xbox, GameCube, PlayStation 2 oraz PC.
    • Matt Selman, współscenarzysta oryginalnej gry, zaznaczył, że „nic nie jest przesądzone” w kwestii jej powrotu.
    • Gra inspirowana serią GTA nie jest obecnie dostępna w sprzedaży cyfrowej.
    • Kwestie licencyjne są główną przeszkodą – prawa do gry należą do Activision Blizzard.
    • Brak oficjalnego potwierdzenia – nie ogłoszono żadnego remake'u, remasteru ani sequela.

    Kultowa gra, której nie da się kupić

    "The Simpsons: Hit & Run" to produkcja, która w momencie premiery zdobyła dobre oceny. Łączyła otwarty świat Springfield z mechaniką jazdy inspirowaną "Grand Theft Auto". Gracze mogli wcielać się w członków rodziny Simpsonów, eksplorować miasto i wykonywać misje, wszystko z charakterystycznym humorem serialu.

    Obecnie gra nie jest dostępna do zakupu w żadnej formie. Microsoft nie dodał jej do listy gier wstecznej kompatybilności na Xbox One ani Xbox Series X|S, mimo że fani od lat domagają się tej możliwości. Problemy związane z prawami do gry są kluczowe.

    Po premierze wydawca gry, Vivendi Games, został przejęty przez Activision, co skomplikowało sytuację prawną. Wymagana jest zgoda zarówno właścicieli marki "Simpsonowie", jak i Activision, a także Microsoftu, który przejął Activision Blizzard.

    Co powiedział Selman?

    Showrunner "Simpsonów" nie rzucił słów na wiatr. W rozmowie z People przyznał, że pracował nad scenariuszem "The Simpsons: Hit & Run" jako dwudziestoparolatek i do dziś jest zaskoczony, jaką popularnością cieszy się ta gra.

    „Wiemy, że ludzie to kochają. Wiemy, że tego chcą, a to dobry znak” – powiedział Selman. Nie padło jednak żadne konkretne „tak, pracujemy nad tym”, co sugeruje, że temat nie jest zamknięty.

    W branży pojawiły się także spekulacje, że Jordan Middler z VGC sugerował, iż odświeżona wersja gry jest w przygotowaniu. Jednak to wciąż nieoficjalne informacje, które nie zostały potwierdzone przez wydawcę.

    Czy Xbox może na tym skorzystać?

    Czy Xbox może na tym skorzystać?

    Dla posiadaczy konsol Xbox temat jest szczególnie istotny. Oryginalne "The Simpsons: Hit & Run" było dostępne na pierwszym Xboxie i przez lata zajmowało wysokie miejsca w rankingach gier, które fani chcieliby zobaczyć w programie wstecznej kompatybilności.

    Microsoft wielokrotnie udowodnił, że potrafi przywracać starsze tytuły – seria "GTA" regularnie pojawiała się i znikała z Xbox Game Pass, a "GTA V" otrzymało wersję zoptymalizowaną pod Xbox Series X|S. Problemy dotyczą jednak kwestii licencyjnych, a nie technicznych.

    Przejęcie Activision Blizzard przez Microsoft teoretycznie zbliża strony do negocjacji. Potrzebna jest jednak także zgoda właścicieli "Simpsonów", czyli Disneya. Bez tego nawet najlepsze chęci studia Radical Entertainment, które obecnie działa pod inną nazwą, mogą nie przynieść efektów.

    Remake, remaster czy sequel?

    Nie wiadomo, jaką formę miałby przyjąć ewentualny powrót. Czy byłby to prosty remaster z odświeżoną grafiką, pełnoprawny remake na nowym silniku, czy może sequel osadzony w dzisiejszym Springfield? Każda z tych opcji ma swoich zwolenników.

    Gra sprzedała się w ponad trzech milionach egzemplarzy. Jej fenomen polegał na tym, że nie była kolejną przeciętną produkcją na licencji – miała solidną mechanikę, dużo humoru i sporo zawartości. Sequel był nawet planowany, ale utknął z powodu komplikacji prawnych.

    Podsumowanie

    Choć wypowiedź Matta Selmana nie jest oficjalną zapowiedzią, daje fanom coś, czego nie mieli od lat – nadzieję na powrót "The Simpsons: Hit & Run". Showrunner "Simpsonów" jasno zaznaczył, że osoby odpowiedzialne za markę są świadome zapotrzebowania na tę grę.

    Czy coś z tego wyniknie? Na razie pozostaje czekać. Jednak jedno jest pewne – gdyby "The Simpsons: Hit & Run" trafiło na Xbox Series X|S, kolejka chętnych ustawiłaby się na długo przed premierą.


    Źródła

  • Muzyka Linkin Park w grach na Xbox – sprawdź, co gracze powinni wiedzieć po reaktywacji zespołu

    Muzyka Linkin Park w grach na Xbox – sprawdź, co gracze powinni wiedzieć po reaktywacji zespołu

    Linkin Park powrócił w 2024 roku z nową wokalistką Emily Armstrong oraz albumem „From Zero”. Ich utwory od lat są obecne w grach na Xbox, wzbogacając ścieżki dźwiękowe wielu produkcji. Choć zespół nie jest bezpośrednio związany z branżą gier wideo, jego muzyka regularnie pojawia się w tytułach dostępnych na konsolach Microsoftu. W związku z reaktywacją warto przypomnieć, gdzie fani Xbox mogli usłyszeć numery Linkin Park i co ten powrót oznacza dla miłośników gier.

    Kluczowe fakty

    • Linkin Park ogłosił reaktywację w 2024 roku, prezentując nową wokalistkę Emily Armstrong oraz perkusistę Colina Brittaina.
    • Album „From Zero” zadebiutował 15 listopada 2024 roku, a promował go singiel „The Emptiness Machine”.
    • Utwory zespołu znalazły się w grach takich jak „Medal of Honor”, „Need for Speed” czy „Guitar Hero”, dostępnych na platformach Xbox.
    • Trasa koncertowa reaktywowanego składu obejmuje kilka miast na świecie, co może wpłynąć na przyszłe współprace z branżą gier.

    Gdzie muzyka Linkin Park spotkała się z Xboxem?

    Gracze na konsolach Xbox mieli okazję usłyszeć utwory Linkin Park w trakcie rozgrywki. Jednym z pierwszych momentów było wykorzystanie piosenki „What I’ve Done” w zwiastunach i ścieżce dźwiękowej „Transformers: The Game”, która ukazała się na Xboksie 360. Gra nie zdobyła uznania krytyków, ale ten utwór zapadł w pamięć wielu graczom.

    Kolejnym przykładem jest „Need for Speed: Most Wanted” z 2012 roku, w którym znalazł się remiks „Castle of Glass”. Gra na Xboksie 360 łączyła dynamiczną jazdę z mocnym brzmieniem, co idealnie pasowało do stylu zespołu. Fani strzelanek mogli usłyszeć „The Catalyst” w „Medal of Honor” z 2010 roku, który był dostępny zarówno na Xboksie 360, jak i w ramach wstecznej kompatybilności na Xbox One.

    Muzyczne gry rytmiczne i DLC na konsolach Microsoftu

    Muzyczne gry rytmiczne i DLC na konsolach Microsoftu
    Źródło: images.gram.pl

    Seria „Guitar Hero” przez lata gościła na Xboksie 360. Linkin Park doczekał się własnej odsłony – „Guitar Hero: Linkin Park” – która była zestawem utworów dostępnych jako DLC. Gracze mogli wcielić się w członków zespołu i odtwarzać takie hity jak „Numb”, „In the End” czy „Breaking the Habit”.

    Również „Rock Band” oferował pakiety z piosenkami Linkin Park, a te gry były popularne na imprezach przy Xboksie 360. Wraz z reaktywacją zespołu pojawia się pytanie, czy nowe utwory trafią do współczesnych gier rytmicznych. „Fortnite Festival”, dostępny na Xbox Series X|S, regularnie dodaje nowe utwory – być może „The Emptiness Machine” znajdzie się w tym zestawie.

    Reaktywacja a przyszłe produkcje na Xbox

    Powrót Linkin Park z albumem „From Zero” otwiera nowe możliwości współpracy z branżą gier. Zespół wcześniej angażował się w tworzenie muzyki do produkcji takich jak „Medal of Honor”, a Mike Shinoda komponował również solowe projekty. Z nowym składem i energią można spodziewać się, że ich utwory pojawią się w kolejnych wysokobudżetowych tytułach na Xbox Series X|S.

    Na razie nie ogłoszono żadnych oficjalnych partnerstw, ale historia pokazuje, że rockowe brzmienie Linkin Park dobrze sprawdza się w grach akcji, wyścigach i shooterach. Fani Xbox powinni być czujni – być może już niedługo usłyszą Emily Armstrong w zwiastunie nowej odsłony „Forzy Horizon” lub kolejnej strzelance od EA.

    Podsumowanie

    Reaktywacja Linkin Park to nie tylko wydarzenie muzyczne, ale także szansa dla graczy Xbox. Utwory zespołu od lat towarzyszą elektronicznej rozrywce, a nowy rozdział w historii grupy może przynieść kolejne soundtrackowe perełki. Warto śledzić premierę „From Zero” oraz zapowiedzi gier, ponieważ na konsolach Microsoftu rock i gaming zawsze były ze sobą powiązane.


    Źródła

  • Firefly powraca jako serial animowany. Nathan Fillion zapowiedział kontynuację kultowego science fiction

    Firefly powraca jako serial animowany. Nathan Fillion zapowiedział kontynuację kultowego science fiction

    Podczas Awesome Con w Waszyngtonie Nathan Fillion potwierdził, że trwają prace nad animowanym serialem osadzonym w uniwersum Firefly. Aktor, który w oryginalnej produkcji grał kapitana Malcolma Reynoldsa, zaprezentował pierwsze grafiki koncepcyjne nowego projektu. Serial ma rozwijać historię znaną z kultowego science fiction, które mimo emisji tylko jednego sezonu w 2002 roku zdobyło wielu oddanych fanów.

    Co wiemy o nowej animowanej serii Firefly

    • Nathan Fillion ujawnił projekt podczas panelu i nagrania podcastu Once We Were Spacemen.
    • Akcja serialu rozegra się pomiędzy wydarzeniami z serialu Firefly a filmem Serenity.
    • Oryginalna obsada powróci do ról w wersji głosowej, w tym Alan Tudyk, Gina Torres i Morena Baccarin.
    • Showrunnerami zostali Marc Guggenheim i Tara Butters, a scenariusz pierwszego odcinka jest już gotowy.
    • Studio Collision33 Filliona współpracuje z 20th Television Animation przy produkcji materiałów koncepcyjnych.

    Dlaczego Firefly to tak ważny tytuł dla fanów science fiction

    Oryginalny Firefly zadebiutował w 2002 roku i opowiadał historię załogi statku transportowego Serenity. Akcja toczyła się w roku 2517, a bohaterowie próbowali przetrwać na obrzeżach galaktycznego społeczeństwa. Choć Fox skasował serial po jednym sezonie, produkcja zyskała status kultowej dzięki sprzedaży DVD i rosnącej popularności na platformach streamingowych.

    Fani docenili unikalne połączenie westernu z science fiction, charyzmatyczną obsadę i błyskotliwe dialogi. W 2005 roku historia doczekała się filmowej kontynuacji pod tytułem Serenity, która domknęła część wątków, ale jednocześnie zostawiła widzów z niedosytem. Teraz, po ponad dwóch dekadach, uniwersum wraca w nowej formie.

    Co ciekawe, w projekt nie jest zaangażowany Joss Whedon, twórca oryginalnego serialu. Mimo to Fillion zapewnia, że nowa produkcja zachowa ducha pierwowzoru i będzie zgodna z dotychczasowym kanonem.

    Co pokazano na Awesome Con

    Co pokazano na Awesome Con

    Podczas konwentu zaprezentowano pierwszą grafikę koncepcyjną nowego serialu. Przedstawia ona głównych bohaterów w animowanej stylistyce. Materiał był zwieńczeniem tygodniowej kampanii w mediach społecznościowych, w trakcie której Fillion i inni aktorzy publikowali tajemnicze nagrania. Krótkie materiały osiągnęły miliony wyświetleń na Instagramie, co skutecznie rozbudziło zainteresowanie marką.

    Przy produkcji koncepcyjnych materiałów wizualnych pomaga studio animacji ShadowMachine, które ma na koncie Oscara i nagrodę Emmy. Gotowy pakiet projektu ma wkrótce trafić do potencjalnych partnerów i platform zainteresowanych realizacją serialu. Na razie nie wiadomo, która platforma streamingowa podejmie się dystrybucji.

    Powrót, na który fani czekali latami

    Za produkcję odpowiada studio Collision33 należące do Nathana Filliona, a projekt rozwija 20th Television Animation, część Disneya. To właśnie Disney posiada prawa do marki Firefly. Showrunnerami zostali Marc Guggenheim, znany z pracy przy Arrow i Legends of Tomorrow, oraz Tara Butters, która współtworzyła Agentów T.A.R.C.Z.Y.

    Fillion nie kryje entuzjazmu i podkreśla zasługi fanów. "Oddanie fanów Firefly sprawiło, że ten serial pozostaje ważny nawet po 25 latach. Powrót Firefly jest czymś, czego widzowie naprawdę chcą. Co więcej, to coś, na co zasługują" – przekazał aktor podczas panelu.

    Co dalej z animowanym Firefly

    Scenariusz pierwszego odcinka został już ukończony, a twórcy szukają partnera do realizacji całości. Akcja rozegra się pomiędzy serialem a filmem, co daje ogromne pole do opowiedzenia nieznanych dotąd historii. Powrót oryginalnej obsady w wersji głosowej to dodatkowy atut, który z pewnością przyciągnie starych fanów.

    Choć do premiery jeszcze daleka droga, sam fakt, że projekt nabiera realnych kształtów, jest pozytywną wiadomością. Firefly od lat uchodzi za jeden z najbardziej niedocenionych seriali science fiction, a jego animowana kontynuacja ma szansę naprawić ten błąd. Teraz pozostaje czekać na kolejne informacje o platformie, która zdecyduje się pokazać tę historię światu.


    Źródła

  • Czat głosowy zmierza do League of Legends – Riot Games oficjalnie potwierdza plany

    Czat głosowy zmierza do League of Legends – Riot Games oficjalnie potwierdza plany

    Riot Games potwierdził, że pracuje nad wprowadzeniem czatu głosowego do League of Legends na PC. Studio przez długi czas unikało tego rozwiązania z obawy przed toksycznymi zachowaniami graczy, ale teraz zmienia swoje podejście. Deweloperzy zapowiadają, że funkcja Team Voice Chat zostanie wprowadzona dopiero wtedy, gdy będzie w pełni bezpieczna.

    Co wiadomo o nowej funkcji

    • League of Legends otrzyma wbudowany czat głosowy, nad którym Riot już pracuje.
    • Brak konkretnej daty – studio nie ma jeszcze harmonogramu wdrożenia.
    • Bezpieczeństwo priorytetem – twórcy chcą uniknąć toksyczności znanej z innych gier.
    • Stopniowe testy – funkcja prawdopodobnie trafi najpierw do wybranych regionów.

    Dlaczego Riot tak długo zwlekał?

    League of Legends ma opinię jednej z najbardziej toksycznych społeczności w świecie gier. Przez lata komunikacja opierała się na pingach i czacie tekstowym, a głosowe rozmowy były dostępne tylko dla graczy w jednym party. Riot obawiał się, że otwarty czat głosowy pogorszy sytuację.

    „Słyszymy wasze obawy dotyczące sytuacji, w której niektórzy używają czatu głosowego do bycia złośliwym wobec innych” – zapewniają przedstawiciele studia. Deweloperzy podkreślają, że funkcja nie zostanie udostępniona, dopóki nie będą pewni jej bezpieczeństwa.

    Na początku roku data minerzy znaleźli w plikach gry fragmenty kodu sugerujące prace nad czatem głosowym. Dopiero teraz Riot oficjalnie potwierdził te doniesienia.

    Jak może działać czat głosowy?

    Jak może działać czat głosowy?
    Źródło: images.gram.pl

    Szczegóły techniczne pozostają nieznane, ale społeczność oraz wcześniejsze testy w innych grach Riotu dają pewne wskazówki. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to ograniczenie funkcji do drużyn w premade, czyli znajomych grających razem. Otwarty czat głosowy w solo queue byłby znacznie trudniejszy do moderowania.

    W League of Legends: Wild Rift, mobilnej wersji MOBA, czat głosowy był już testowany regionalnie. W patchu 3.0 przywrócono go do testów w Amerykach na co najmniej dwa tygodnie. To pokazuje, jak ostrożnie Riot podchodzi do tematu, nawet w mniejszej, mobilnej społeczności.

    Dostęp do czatu głosowego może być blokowany dla kont z aktywnymi karami. Jeśli masz na koncie ograniczenia za flame czy AFK, prawdopodobnie nie skorzystasz z nowej funkcji.

    Konsultacje z graczami i stopniowe wdrożenie

    Riot zapowiada konsultacje ze społecznością na całym świecie. „Zrobimy to, współpracując z wami wszystkimi, aby znaleźć najlepszą wersję drużynowego czatu głosowego dla społeczności League of Legends” – deklarują deweloperzy.

    Wdrożenie raczej nie nastąpi globalnie w jednym momencie. Bardziej realny scenariusz to testy w wybranych regionach, zbieranie feedbacku i stopniowe rozszerzanie dostępu. To rozsądne podejście, biorąc pod uwagę skalę gry i różnice kulturowe między serwerami.

    Co to oznacza dla graczy Xbox?

    Na ten moment czat głosowy dotyczy wyłącznie League of Legends na PC. Nie ma żadnych wiarygodnych informacji o tym, by funkcja miała trafić do wersji na konsole Xbox. League of Legends wciąż pozostaje grą pecetową i nic nie wskazuje na rychłą zmianę tego stanu rzeczy.

    Jeśli jednak Riot poradzi sobie z wyzwaniami moderacyjnymi na PC, istnieje możliwość, że w przyszłości podobne rozwiązania pojawią się w innych produkcjach studia, także tych dostępnych na konsolach.


    Źródła

  • Keiichiro Toyama i Bokeh Game Studio ruszyli z nowym projektem – „Nie tworzymy rzeczy, które mógłby przygotować ktokolwiek inny”

    Keiichiro Toyama i Bokeh Game Studio ruszyli z nowym projektem – „Nie tworzymy rzeczy, które mógłby przygotować ktokolwiek inny”

    Keiichiro Toyama, reżyser pierwszej części Silent Hill i założyciel Bokeh Game Studio, ogłosił rozpoczęcie prac nad nową grą. W obszernym wpisie podkreślił, że jego zespół stawia na oryginalność oraz poszukiwanie rozwiązań, które są niedostępne dla innych deweloperów. Projekt ma na celu dostarczenie unikalnego doświadczenia, jednak na razie nie ujawniono szczegółów dotyczących fabuły czy gatunku.

    Co wiadomo o nowej grze twórcy Silent Hill?

    • Keiichiro Toyama ogłosił nowy projekt w Bokeh Game Studio, koncentrując się na autorskiej wizji i niezależności twórczej.
    • Deweloper nie planuje kontynuacji Slitterhead – to nowa marka, tworzona od podstaw.
    • Gra znajduje się we wczesnej fazie produkcji, a zespół przechodzi przez intensywny proces prób i błędów.
    • Ogłoszenie ma charakter rekrutacyjny – studio poszukuje twórców, którzy podzielają filozofię "tworzenia rzeczy, których nie zrobiłby nikt inny".
    • Premiera tytułu nie została jeszcze oszacowana – to raczej odległa perspektywa.

    Filozofia studia, która napędza nowy projekt

    Toyama w swoim wpisie odniósł się do premiery Slitterhead z listopada 2024 roku. Przyznał, że wydanie debiutanckiej gry było ważnym momentem – zespół "w końcu stanął na linii startu". Zaznaczył, że kluczowym elementem Bokeh Game Studio jest autentyczna oryginalność.

    "Nie chodzi o zwykłe silenie się na ekscentryczność, ale o postawę, w której do samego końca nie porzucamy pytań: 'Dlaczego to tworzymy?' i 'Dlaczego to właśnie my musimy to zrobić?'" – napisał Toyama.

    To podejście było widoczne już w Slitterhead. Gra otrzymała mieszane recenzje (średnia 62-68/100 na Metacritic), ale nikt nie zarzucił jej wtórności. Pokazała również, że studio potrafi zrealizować projekt do końca i nie boi się ryzyka – co jest rzadkością w dzisiejszych czasach.

    W nowej produkcji Toyama chce pójść jeszcze dalej. Zapowiada, że proces twórczy będzie od samego początku naznaczony wątpliwościami i ciągłym kwestionowaniem własnych decyzji. To ma przełożyć się na dzieło, które będzie głęboko naznaczone osobowością zespołu.

    Co to oznacza dla graczy Xbox?

    Co to oznacza dla graczy Xbox?

    Slitterhead ukazało się na Xbox Series X|S równocześnie z wersjami na PC i PlayStation. To dobry znak – Bokeh Game Studio nie podpisało umowy na wyłączność z Sony, mimo że Toyama przez lata pracował przy takich seriach jak Siren czy Gravity Rush.

    Nowy projekt nie jest związany z marką Silent Hill (tą zajmują się teraz Bloober Team oraz NeoBards Entertainment), co daje studio pełną swobodę w wyborze platform docelowych. Posiadacze konsol Microsoftu mogą spodziewać się, że nowa gra Toyamy trafi na ich sprzęty.

    Warto również zauważyć, że Silent Hill wraca na Xboksa – remake "dwójki" trafił na Series X|S po okresie wyłączności, a Silent Hill f również ma ukazać się na konsolach Microsoftu. Jeśli Toyama utrzyma dotychczasową politykę wydawniczą, jego nowy horror (lub coś zupełnie innego) także zagości w ekosystemie Xbox.

    Co dalej?

    Na razie Bokeh Game Studio nie podaje żadnych szczegółów na temat nowej gry. Wiadomo tylko, że nie będzie to kontynuacja Slitterhead. Zespół Toyamy, w skład którego wchodzą m.in. producent The Last Guardian Kazunobu Sato oraz weterani serii Siren, ma pełną swobodę twórczą.

    Fani autorskich horrorów i mrocznych światów z pewnością będą śledzić rozwój projektu z uwagą. Toyama udowodnił, że potrafi tworzyć dzieła, które zapadają w pamięć na lata. Teraz, bez ograniczeń narzucanych przez zewnętrzne marki, ma szansę pokazać coś naprawdę wyjątkowego. Posiadacze Xbox Series X|S mogą być spokojni – historia pokazuje, że gry tego studia trafiają na konsole Microsoftu bez zbędnych opóźnień.


    Źródła

  • Diablo 2 w pierwszej osobie? Fanowski projekt na Unreal Engine 5 wygląda jak Skyrim

    Diablo 2 w pierwszej osobie? Fanowski projekt na Unreal Engine 5 wygląda jak Skyrim

    Niezależny twórca Mark, działający pod pseudonimem I Make Games, zaprezentował nowe fragmenty swojego fanowskiego projektu, który przenosi klasyczne Diablo 2 do pełnego 3D z widokiem pierwszoosobowym. Projekt powstaje na silniku Unreal Engine 5, a efekty prac sprawiają, że ten kultowy hack'n'slash momentami przypomina Skyrima. Warto jednak zaznaczyć, że to wciąż koncepcyjny eksperyment, a nie pełnoprawna gra.

    Co wiemy o projekcie

    • Mark tworzy Diablo 2 w Unreal Engine 5 z kamerą FPP oraz opcjonalnym widokiem trzecioosobowym.
    • Projekt jest fanowskim konceptem – nie będzie dostępny w sprzedaży ani nie zastąpi oficjalnego Diablo 2.
    • W materiale wideo widać klasyczne umiejętności, takie jak kule ognia, teleport czy Whirlwind.
    • Interfejs przypomina oryginał – z paskiem doświadczenia, staminą i szybkim dostępem do mikstur.
    • Modele postaci zostały wygenerowane przy użyciu narzędzi AI, co przyspiesza prace nad mechaniką.

    Sanktuarium z zupełnie nowej perspektywy

    Mark opublikował serię nagrań, na których eksploruje mroczne lochy i pustkowia Sanktuarium z perspektywy bohatera. Widać, jak postać porusza się po powierzchniach, wspina na przeszkody i unika ataków przeciwników. Dynamika ruchu przypomina współczesne RPG akcji. Ogień z zaklęć Sorceress rozświetla ciemne korytarze, a dźwięki znane z oryginału łączą się z nową oprawą wizualną.

    Twórca zaznacza, że obecny stan to głównie test systemów rozgrywki. Efekty czarów, animacje postaci i detale otoczenia będą dopracowywane w kolejnych miesiącach. W planach jest także system dekapitacji i rozczłonkowania wrogów, co nie było możliwe w izometrycznym pierwowzorze.

    Tempo prac robi wrażenie. Mark działa sam, a kolejne aktualizacje publikuje regularnie, zachęcając społeczność do dzielenia się pomysłami. Wspomniał również, że część narzędzi i rozwiązań technicznych udostępni innym osobom zainteresowanym tworzeniem gier.

    Czym to się różni od Diablo 2 na Xboxach

    Warto to wyraźnie rozdzielić, aby uniknąć mylnego wrażenia, że Blizzard pracuje nad pierwszoosobowym remakiem. Oficjalne Diablo 2 zadebiutowało we wrześniu 2021 roku na Xbox One, Xbox Series X i Series S. Gra porzuciła 2D na rzecz pełnego renderowania 3D, ale zachowała klasyczny widok izometryczny. Działa w 4K, wspiera Dolby 7.1 i kosztuje około 180 złotych.

    Projekt Marka to zupełnie inna sprawa. Nie ma związku z Blizzardem, nie trafi na konsole i raczej nigdy nie stanie się grywalnym produktem. To eksperyment, który odpowiada za nagłówki mówiące o „Diablo przypominającym Skyrima”.

    Co dalej z fanowskim eksperymentem

    Mark zapowiada regularne dzienniki deweloperskie i dalsze prace nad mechaniką. Obecnie pracuje nad ulepszeniami efektów dla Whirlwinda i Błyskawicy, a także nad trybem trzecioosobowym, który pokazywał już w wcześniejszych materiałach. Kamera umieszczona za plecami bohatera daje inne wrażenie skali lochów.

    Nie wiadomo, czy projekt kiedykolwiek zamieni się w coś więcej niż zestaw demonstracyjnych filmików. Autor studzi emocje – wcześniejsze wzmianki o publicznym wydaniu zniknęły z jego kanałów. Mimo to społeczność graczy z zapartym tchem śledzi każdy nowy fragment rozgrywki, a komentarze pod filmami Marka pełne są pytań i sugestii.


    Źródła

  • Nowy Little Nightmares zmierza w kwietniu, ale posiadacze Xboxów obejdą się smakiem

    Nowy Little Nightmares zmierza w kwietniu, ale posiadacze Xboxów obejdą się smakiem

    W połowie marca podczas Future Games Show ogłoszono, że Nowy Little Nightmares zadebiutuje 24 kwietnia. To spin-off znanej serii grozy, który po raz pierwszy wprowadza mroczny świat do wirtualnej rzeczywistości. Jednak produkcja nie będzie dostępna na konsolach Xbox.

    Najważniejsze fakty o nowej odsłonie

    • Nowy Little Nightmares ukaże się 24 kwietnia na Meta Quest, PlayStation VR2 i Steam.
    • Wersja VR nie trafi na konsole Xbox, ponieważ Microsoft nie posiada własnego ekosystemu wirtualnej rzeczywistości.
    • W grze kierujemy postacią Dark Six i po raz pierwszy obserwujemy świat z perspektywy pierwszej osoby.
    • Little Nightmares III zadebiutowało na Xbox One i Xbox Series X|S w październiku 2025 roku.

    Dlaczego Xbox został pominięty?

    Microsoft od lat unika tematu VR na swoich konsolach. Podczas gdy Sony inwestuje w PlayStation VR2, a Meta rozwija gogle Quest, Xbox pozostaje poza tym segmentem rynku.

    Phil Spencer, szef działu gier Microsoftu, wielokrotnie podkreślał, że firma nie planuje stworzenia własnego headsetu, ponieważ uważa, że technologia nie jest jeszcze gotowa na masową adopcję.

    Nowy Little Nightmares jest tego bezpośrednią konsekwencją. Posiadacze Xbox Series X|S, nawet gdyby chcieli zanurzyć się w koszmarach Six z perspektywy pierwszej osoby, nie mają takiej możliwości. Gra wymaga gogli VR, które nie są dostępne na Xboxie i raczej szybko się nie pojawią.

    Co oferuje nowa odsłona?

    Co oferuje nowa odsłona?
    Źródło: images.gram.pl

    Produkcją zajmuje się francuskie studio Iconik, które wcześniej próbowało swoich sił z mało udanym King Pong. Tym razem dostali jednak znacznie większe IP i ciekawy pomysł do zrealizowania.

    Dark Six, główna bohaterka Nowy Little Nightmares, przemierza przerażające koszmary w poszukiwaniu utraconej części siebie. Spin-off wyróżnia się widokiem pierwszoosobowym — seria nigdy wcześniej nie pozwalała graczom na oglądanie groteskowego świata z własnej perspektywy. Wcześniejsze odsłony zawsze utrzymywały perspektywę z boku, co stało się znakiem rozpoznawczym cyklu.

    Gra pozostaje stylistycznie wierna oryginałowi. Twórcy obiecują połączenie dziecięcej niewinności z groteską oraz przerażającymi przeciwnikami, którzy zrobią wszystko, by powstrzymać główną bohaterkę. Na Steamie można już dodawać tytuł do listy życzeń, ale na premierę trzeba uzbroić się w cierpliwość.

    Posiadacze Xboxów nie zostają z niczym

    Choć VR-owy spin-off omija platformę Microsoftu, fani serii na Xboxach mają co ogrywać. Little Nightmares III, trzecia główna odsłona cyklu, zadebiutowała na Xbox One i Xbox Series X|S 10 października 2025 roku.

    To produkcja z pełną kooperacją sieciową, stworzona przez Supermassive Games — studio znane z Until Dawn i The Dark Pictures Anthology. Gra zebrała mieszane recenzje, wyraźnie odstając od dwóch pierwszych części pod względem ocen krytyków. Mimo to nadal oferuje kilka godzin solidnej grozy z unikalnym klimatem.

    Dodatkowo 12 czerwca 2026 roku na Xbox Series X|S zadebiutuje DLC zatytułowane The Backstage, które rozszerzy historię podstawki. Wcześniej, równolegle z premierą trójki, zadebiutowała też Little Nightmares Enhanced Edition — odświeżona wersja pierwszej części z 2017 roku, wykorzystująca możliwości nowych konsol i Switcha 2.

    Podzielony los serii

    Marka Little Nightmares przechodzi przez chaotyczny okres. Oryginalne Tarsier Studios, które stworzyło dwie pierwsze odsłony, opuściło Bandai Namco i związało się z THQ Nordic. Efektem tej współpracy było Reanimal — gra utrzymana w podobnym klimacie, która zebrała znacznie lepsze recenzje niż Little Nightmares III.

    Bandai Namco natomiast powierzyło markę Supermassive Games, a teraz oddaje poboczny projekt Iconikowi. To rozproszenie widać w jakości — seria, która kiedyś zachwycała spójnością wizji, teraz dryfuje w różne strony.

    Dla posiadaczy Xboxów sytuacja jest trudna. Mogą zagrać w trójkę i dodatki, ale wszelkie eksperymenty z VR pozostaną poza ich zasięgiem. Microsoft zdaje się nie przejmować tym faktem, a gracze muszą pogodzić się z tym, że niektóre odsłony ich ulubionych serii po prostu ich omijają.


    Źródła

  • Breaking Benjamin ogłaszają pierwszy koncert w Polsce – zagrają w Warszawie 23 czerwca 2026 roku

    Breaking Benjamin ogłaszają pierwszy koncert w Polsce – zagrają w Warszawie 23 czerwca 2026 roku

    Po ponad dwóch dekadach oczekiwań, polscy fani w końcu doczekali się potwierdzenia: Breaking Benjamin wystąpią w Polsce po raz pierwszy. Amerykański zespół zagra 23 czerwca 2026 roku na Letniej Scenie Progresji w Warszawie, a bilety na to wydarzenie są już dostępne w oficjalnych kanałach sprzedaży.

    Najważniejsze informacje o koncercie

    • Breaking Benjamin zagrają 23 czerwca 2026 roku na Letniej Scenie Progresji w Warszawie.
    • Bilety są dostępne przez Empik Bilety, Ticketmaster, eBilet i Progresja.com, a ceny zaczynają się od 269 złotych.
    • To pierwszy występ zespołu w Polsce — wcześniejsza próba koncertu w 2021 roku we Wrocławiu została odwołana.
    • W setliście znajdą się hity takie jak „The Diary of Jane”, „Breath”, „I Will Not Bow” oraz nowsze utwory.

    Dlaczego fani czekali tak długo?

    Breaking Benjamin to zespół, który definiuje brzmienie współczesnego rocka. Powstała w 1999 roku w Wilkes-Barre w Pensylwanii grupa, prowadzona przez wokalistę Benjamina Burnleya, łączy post-grunge, hard rock i alternatywny metal, co przyciąga miliony słuchaczy.

    Debiutancki album „Saturate” z 2002 roku zwrócił uwagę stacji radiowych, ale prawdziwy przełom nastąpił rok później — płyta „We Are Not Alone” zdobyła status platynowej i wyniosła zespół na szczyty rockowych list przebojów. Kolejne wydawnictwa, takie jak „Phobia” z 2006 roku z utworem „The Diary of Jane”, „Dear Agony”, „Dark Before Dawn” oraz „Ember”, potwierdziły, że zespół nie zamierza zwalniać tempa.

    Choć zespół regularnie koncertował w Europie, Polska zawsze pozostawała poza trasą. W 2021 roku planowano występ we Wrocławiu, jednak pandemia pokrzyżowała te plany. Teraz, pięć lat później, Warszawa wreszcie doczeka się debiutu.

    Czego spodziewać się na koncercie

    Czego spodziewać się na koncercie

    Letnia Scena Progresji to plenerowa przestrzeń, idealna dla rockowych i metalowych wydarzeń. Koncert rozpocznie się o godzinie 20:30, a jako support wystąpi zespół Return to Dust. Na innych europejskich przystankach trasy towarzyszy formacja Chevelle, ale jej udział w Warszawie nie został potwierdzony przez organizatorów.

    Fani mogą być pewni, że nie zabraknie największych hitów. „The Diary of Jane”, „Breath”, „I Will Not Bow”, „Tourniquet” oraz najnowszy singiel „Awaken” z 2024 roku to tylko część tego, co zespół przygotował na tę trasę. Zespół znany jest z energetycznych występów, więc można spodziewać się wieczoru wypełnionego gitarowymi riffami i emocjonalnymi refrenami.

    Dla osób wybierających się na koncert organizatorzy przygotowali pakiety VIP z wcześniejszym wejściem. Drzwi dla reszty publiczności otworzą się o 18:30. Na teren imprezy można wnieść fabrycznie zamkniętą butelkę wody do 0,5 litra.

    Bilety i zasady uczestnictwa

    Bilety i zasady uczestnictwa

    Wejściówki trafiły do sprzedaży w grudniu 2025 roku, a zainteresowanie jest ogromne. Ceny zaczynają się od 269 złotych, ale do kwoty bazowej doliczana jest standardowa opłata serwisowa. Bilety są dostępne na platformach takich jak Ticketmaster, Empik Bilety, eBilet, Going App czy Biletomat.

    Organizatorzy przypominają o zasadach wiekowych: osoby od 13. roku życia mogą uczestniczyć w wydarzeniu za pisemną zgodą opiekuna, natomiast młodsi fani muszą przebywać pod bezpośrednią opieką osoby dorosłej.

    Historyczny wieczór dla polskiego rocka

    Ten koncert to coś więcej niż zwykły przystanek na trasie — to moment, na który polscy fani czekali od lat. Jeśli frekwencja będzie wysoka, Breaking Benjamin mogą zacząć częściej występować w Polsce. Na razie jednak warto skupić się na 23 czerwca 2026 roku — tego dnia Warszawa stanie się stolicą amerykańskiego rocka.


    Źródła