Autor: redakcja

  • Marzyć o studiach? Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu pozwala wygrać indeks esejem o grach

    Marzyć o studiach? Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu pozwala wygrać indeks esejem o grach

    Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu ogłosił pierwszą edycję Konkursu o Indeks Groznawstwa UAM. Główną nagrodą jest gwarantowane miejsce na studiach licencjackich z maksymalnym wynikiem rekrutacyjnym. Uczestnicy muszą przygotować analityczny wideoesej o wybranej grze, a finał zaplanowano na czerwiec 2026 roku w Poznaniu. Dla graczy konsolowych, w tym posiadaczy Xboksa, to okazja, by przekuć pasję w akademicką karierę.

    Konkurs o Indeks Groznawstwa UAM – najważniejsze informacje

    • Wideoesej o grze – analityczny i nie dłuższy niż 10 minut – to zadanie w pierwszym etapie konkursu.
    • Wiek uczestników musi mieścić się w przedziale 18–24 lata, niezależnie od platformy, na której grają.
    • Termin nadsyłania prac upływa 7 maja 2026 roku, a materiały należy wysyłać na adres koordynatora.
    • Finał odbędzie się w drugiej połowie czerwca 2026 roku w Poznaniu i będzie miał formę rozmowy z jury.
    • Główna nagroda to miejsce na kierunku groznawstwo UAM z maksymalną punktacją rekrutacyjną, pod warunkiem posiadania matury.

    Czym jest groznawstwo i dlaczego Xbox pasuje do tego konkursu?

    Groznawstwo, czyli game studies, to interdyscyplinarny kierunek łączący medioznawstwo, kulturoznawstwo, literaturoznawstwo i analizę audiowizualną. Studenci uczą się badać gry jako teksty kultury – ich narrację, mechanikę oraz wpływ społeczny. UAM od lat rozwija tę dziedzinę, a konkurs ma na celu wyłonienie osób z prawdziwą pasją analityczną.

    Regulamin nie wskazuje konkretnej platformy, jednak posiadacze Xboksa Series X, Series S czy starszych modeli mają wiele możliwości. Mogą sięgnąć po ekskluzywne tytuły, takie jak saga Halo, Gears of War, Forza Horizon czy Hellblade: Senua’s Sacrifice, i przeanalizować je pod kątem narracji, projektowania świata lub reprezentacji postaci. Liczy się pomysł i umiejętność krytycznego spojrzenia.

    Jak przygotować zwycięski wideoesej?

    W pierwszym etapie uczestnicy tworzą film w formacie MP4, nieprzekraczający 10 minut. Wymagane są: imię i nazwisko autora, tytuł oraz końcowa lista źródeł. Jury oceni wartość analityczną, spójność argumentacji, oryginalność i poprawność merytoryczną.

    Nie wystarczy recenzja w stylu „gra jest fajna, bo ma ładną grafikę”. Należy postawić tezę – na przykład: „Hellblade wykorzystuje dźwięk binauralny, by symulować doświadczenie psychozy” – i poprzeć ją konkretnymi przykładami z rozgrywki oraz literaturą przedmiotu. Warto również przemyśleć stronę wizualną. Nagrania z Xboksa można łatwo przechwycić przez wbudowane narzędzia systemowe, a następnie zmontować w darmowym edytorze.

    Drugi etap – rozmowa z ekspertami

    Drugi etap – rozmowa z ekspertami

    Pięć najlepszych prac przechodzi do finału. Uczestnicy nie przygotowują już filmu, a biorą udział w bezpośredniej rozmowie z jury w Poznaniu. Otrzymują wcześniej tekst do przeczytania – prawdopodobnie akademicki artykuł o grach – a następnie muszą o nim dyskutować. Sprawdzana jest nie tylko wiedza, ale i umiejętność argumentacji na żywo.

    Dla kogoś, kto regularnie analizuje gry na Xboxie – na przykład porównując ewolucję serii Fable czy badając narracyjne eksperymenty w Pentiment – to okazja, by zabłysnąć. Finaliści otrzymują również nagrody od partnerów, więc nawet bez głównej wygranej można zyskać coś ekstra.

    Dlaczego warto spróbować?

    Dlaczego warto spróbować?

    Gwarantowany indeks i maksymalna punktacja rekrutacyjna to znaczące korzyści. Groznawstwo na UAM-ie otwiera drzwi do branży gier, mediów i badań kulturowych. Sam konkurs, niezależnie od wyniku, uczy krytycznego myślenia o grach, co przyda się każdemu graczowi, także temu, który po godzinach odpala Xboksa, by zwiedzać postapokaliptyczne pustkowia w Falloucie.

    Prace można wysyłać od 4 kwietnia do 7 maja 2026 roku na adres [email protected]. Więcej szczegółów znajduje się na stronie Instytutu Filmu, Mediów i Sztuk Audiowizualnych UAM. Warto pamiętać o wymogu pełnoletności i górnej granicy wieku – 24 lata to szansa głównie dla młodych pasjonatów.

    Gaming jako klucz do akademickiej przyszłości

    Konkurs UAM-u pokazuje, że granie to coś więcej niż rozrywka. Dla fanów Xboxa to moment, by potraktować ulubione tytuły jak materiał badawczy i pokazać, że gry zasługują na poważną analizę. Niezależnie od tego, czy ktoś wybierze Starfield, Psychonauts 2 czy mniej znane indie dostępne w Game Passie – ważne, by wideoesej miał duszę i solidne argumenty. To właśnie za to jury przyzna wymarzony indeks.


    Źródła

  • Kiedy Xbox podbił serca graczy na długo przed erą streamingu – historia, o której dziś mało kto pamięta

    Kiedy Xbox podbił serca graczy na długo przed erą streamingu – historia, o której dziś mało kto pamięta

    Choć Netflix zdobył popularność dzięki swojemu pierwszemu wielkiemu serialowi w 2013 roku, w świecie gier Xbox dostarczył tytuł, który zrewolucjonizował konsolową rozrywkę już dekadę wcześniej. Mowa o grze, która po premierze Xbox Live stała się fenomenem, a dziś rzadko pojawia się w zestawieniach największych hitów platformy.

    To smutne, ponieważ ta produkcja nie tylko pokazała potencjał multiplayera na konsolach, ale także udowodniła, że subskrypcyjny model grania – na długo przed Game Passem – był sensowny.

    • Xbox Live zadebiutował w 2002 roku, zmieniając sposób, w jaki gracze konsolowi doświadczali rozgrywki sieciowej.
    • Przełomowym tytułem, który najbardziej rozsławił tę usługę, była strzelanka Halo 2, przyciągająca miliony graczy i ustanawiająca rekordy popularności.
    • Produkcja systematycznie traciła miejsce w rankingach najlepszych gier Xbox, ustępując miejsca nowszym tytułom i produkcjom third-party.
    • System matchmakingu i voice chat zastosowany w tej grze miał ogromny wpływ na rozwój późniejszych konsolowych shooterów.

    Halo 2 – strzelanka, od której wszystko nabrało rozpędu

    Kiedy w listopadzie 2004 roku Bungie wypuściło Halo 2 na pierwszego Xboxa, nikt nie spodziewał się takiej skali sukcesu. Gra sprzedała się w 2,4 miliona egzemplarzy w ciągu pierwszej doby, generując przychód przekraczający 125 milionów dolarów. Dla porównania, największe kinowe premiery tamtego roku nie osiągnęły podobnych wyników w analogicznym czasie.

    Jednak prawdziwa magia działała się online.

    Xbox Live, uruchomione dwa lata wcześniej, wciąż poszukiwało swojego killer app – gry, która przekonałaby niezdecydowanych do podłączenia konsoli do internetu. Halo 2 stało się tym katalizatorem. W ciągu pierwszych dziesięciu tygodni gracze spędzili w sieciowych trybach ponad 91 milionów godzin, a do lata 2006 roku Xbox Live przekroczył 710 milionów godzin rozgrywki, w czym Halo 2 miało znaczący udział.

    Voice chat zmienił sposób interakcji. Granie z nieznajomymi przestało być anonimowe. Gracze poznawali się, tworzyli klany i umawiali na regularne sesje. Społeczność wokół gry rosła organicznie, bez algorytmów i mediów społecznościowych. Dziś takie więzi są powszechne, ale wtedy były rewolucyjne.

    Mechaniki, które wyprzedziły epokę

    Współczesne gry-usługi, takie jak Fortnite czy Call of Duty Warzone, zawdzięczają Halo 2 znacznie więcej, niż się wydaje. Matchmaking oparty na umiejętnościach – dziś standard – został w tej grze dopracowany niemal do perfekcji. System rang (od 1 do 50) motywował do ciągłego doskonalenia się, nie frustrując jednocześnie początkujących.

    Warto również wspomnieć o możliwości dual-wieldingu broni oraz destrukcji pojazdów. Mapy projektowano tak, aby każda rozgrywka mogła potoczyć się inaczej. Nikt nie grał dwóch identycznych meczów. Bungie rozumiało, że nieprzewidywalność przykuwa uwagę na długie miesiące.

    Dlaczego pamięć o tym hicie zanika?

    Dlaczego pamięć o tym hicie zanika?

    Paradoksalnie, winę za to ponosi sam sukces serii. Halo 3 w 2007 roku podniosło poprzeczkę jeszcze wyżej, wprowadzając tryb Forge i rozbudowaną kampanię. Kolejne odsłony – Reach, Halo 4, Halo 5 – sprawiły, że uwaga graczy przesunęła się ku nowościom. Halo 2 zaczęło być traktowane jako sympatyczny, ale nieco archaiczny klasyk.

    Dodatkowo, środkowe części sagi Master Chiefa momentami zwalniały tempo, a multiplayer doczekał się tak wielu iteracji, że pierwowzór przestał robić wrażenie na młodszym pokoleniu graczy. Dziś w rankingach najlepszych gier Xbox Series X|S czy Xbox One dominują tytuły z otwartym światem i battle royale – zupełnie inna filozofia projektowania.

    Dziedzictwo, które wciąż procentuje

    Dziedzictwo, które wciąż procentuje

    Nie zmienia to faktu, że fundamenty sieciowej rozgrywki na konsolach – od systemu progresji po integrację ze społecznością – postawił właśnie ten tytuł. Game Pass, chmura xCloud czy cross-play między platformami to w pewnym sensie duchowi spadkobiercy tamtej filozofii łączenia graczy.

    Microsoft zdaje sobie z tego sprawę. Kolekcja Halo: The Master Chief Collection, dostępna w wybranych planach Game Pass, regularnie otrzymuje aktualizacje i pozwala zagrać w odświeżoną wersję Halo 2 na Xbox Series X|S, Xbox One oraz PC. Jednak mało kto wybiera ją jako pierwszy tytuł do odpalenia – kolejka chętnych do Sea of Thieves czy Starfielda jest po prostu dłuższa.

    Zapomniany hit, który warto odkopać

    Jeśli masz Xbox Series X|S, Xbox One albo PC i odpowiednią subskrypcję Game Pass, Halo 2, jako część The Master Chief Collection, jest dostępne do ogrania. Kampania singlowa zaskakuje tempem narracji, a multiplayer w odświeżonej formie wciąż potrafi dostarczyć emocji, których próżno szukać w przesadnie dopracowanych współczesnych shooterach.

    To trochę jak z pierwszym wielkim serialowym hitem – po latach pamiętają o nim głównie zagorzali fani, ale jego wpływ na całą branżę pozostaje niepodważalny. Mówimy o tytule, który nie tylko bawił, ale także definiował standardy techniczne i społecznościowe na całą dekadę do przodu.


    Źródła

  • Władca Pierścieni: Dwie Wieże na Xboxie – filmowe doświadczenie, które zdefiniowało gry akcji na licencji

    Władca Pierścieni: Dwie Wieże na Xboxie – filmowe doświadczenie, które zdefiniowało gry akcji na licencji

    W 2002 roku Electronic Arts wydało na konsolę Xbox grę Władca Pierścieni: Dwie Wieże, która pozwalała graczom uczestniczyć w epickich bitwach znanych z filmowej trylogii Petera Jacksona. Gra, stworzona przez Stormfront Studios, zadebiutowała w Ameryce Północnej pod koniec 2002 roku, podczas gdy europejscy gracze musieli poczekać do marca 2003. Choć była to adaptacja wersji z PlayStation 2, wersja na Xboxa oferowała lepszą grafikę i wyższą rozdzielczość tekstur dzięki mocniejszemu sprzętowi konsoli.

    Co warto wiedzieć o grze Władca Pierścieni: Dwie Wieże na Xbox

    • Wydawca – Electronic Arts wydało grę na Xboxa w 2002 roku, korzystając z pełnej licencji filmowej, co pozwoliło na wykorzystanie wizerunków i głosów aktorów z ekranizacji.
    • Gatunek – tytuł to dynamiczna gra akcji typu hack and slash, w której gracz walczy z falami przeciwników, łącząc ataki w efektowne kombinacje.
    • Grywalne postacie – do wyboru są Aragorn, Legolas i Gimli, z unikalnymi stylami walki i zestawami rozwijanych umiejętności.
    • Lokacje i bossowie – gra obejmuje znane miejsca, takie jak Helmowy Jar i grobowiec Balina, a gracze stają do walki z potężnymi przeciwnikami, w tym z jaskiniowym trollem.

    Rozgrywka, która wciągała na długie godziny

    Władca Pierścieni: Dwie Wieże na Xboxie to klasyczny przedstawiciel gatunku hack and slash. Gracz wybierał jednego z trzech bohaterów – Aragorna, który łączył siłę z zwinnością, Legolasa specjalizującego się w walce dystansowej z łukiem, albo Gimliego, którego topór siała spustoszenie wśród wrogów. System walki opierał się na łączeniu ciosów w dłuższe serie, a w miarę postępów odblokowywały się nowe umiejętności i potężne ataki kończące. Twórcy inspirowali się popularnym wówczas Devil May Cry, choć mechanika była nieco prostsza, co nie umniejszało satysfakcji z gry.

    Co ciekawe, mimo tytułu sugerującego skupienie na drugim filmie, fabuła gry zaczynała się od wydarzeń znanych z Drużyny Pierścienia. Po kilku misjach wprowadzających gra płynnie przechodziła do obrony Helmowego Jaru i innych kluczowych momentów Dwóch Wież. Dzięki temu gra oferowała spójną opowieść i pozwalała poczuć się częścią większej przygody.

    Filmowy klimat i techniczne smaczki wersji na Xbox

    Filmowy klimat i techniczne smaczki wersji na Xbox

    Największym atutem produkcji było odwzorowanie filmowego świata. Bohaterowie wyglądali jak ich ekranowe odpowiedniki – Aragorn miał rysy Viggo Mortensena, Legolas przypominał Orlando Blooma, a Gimli był wierną kopią kreacji Johna Rhysa-Daviesa. Fragmenty autentycznych dialogów nagranych przez aktorów oraz muzyka Howarda Shore’a budowały niesamowity nastrój.

    Wersja na Xboxa wyróżniała się pod względem technicznym. Dzięki większej mocy konsoli tekstury były ostrzejsze, a całość działała w wyższej rozdzielczości. Choć nie była to rewolucja, różnica była zauważalna i doceniana przez graczy, którzy mieli okazję porównać obie platformy. Szkoda, że tytuł nie doczekał się wersji na PC, co było zaskakujące, biorąc pod uwagę, że pierwsza część trylogii trafiła na komputery.

    Dlaczego warto pamiętać o Władcy Pierścieni: Dwie Wieże na Xboxie

    Władca Pierścieni: Dwie Wieże to gra, która pokazała, że produkcje na licencji filmowej mogą dostarczać autentycznej, wciągającej rozrywki. Obrona Helmowego Jaru, gdzie na ekranie pojawiały się dziesiątki orków i Uruk-hai, a gracz odpierał kolejne fale wrogów, jest wspominana jako jeden z najlepszych momentów w grach akcji tamtej ery.

    Mimo upływu lat, wielu graczy wciąż ciepło myśli o tym tytule. Powtarzalność poziomów i czasem szwankująca kamera nie przyćmiły tego, co najważniejsze – czystej frajdy z uczestnictwa w epickich wydarzeniach znanych z wielkiego ekranu. Dla posiadaczy Xboxa była to jedna z gier, które definiowały pierwsze lata konsoli i pokazały, że sprzęt Microsoftu potrafi dostarczyć filmowych wrażeń na równi z konkurencją.


    Źródła

  • Marathon testuje tryb dla duetów — solo było już wcześniej

    Marathon testuje tryb dla duetów — solo było już wcześniej

    Bungie ogłosiło rozpoczęcie tymczasowego trybu dla dwuosobowych zespołów w grze Marathon. Eksperymentalna kolejka duetów wystartuje 18 marca 2026 roku o godzinie 18:00 czasu polskiego i potrwa około dwóch tygodni. To odpowiedź na potrzeby graczy, którzy nie zawsze mają dwóch towarzyszy do wspólnej gry.

    • Tryb duetów będzie dostępny od 18 marca, ale tylko na mapie Perimeter i przez ograniczony czas.
    • Joe Ziegler, reżyser gry, przyznaje, że to wersja eksperymentalna — niektóre elementy mogą być niedopracowane.
    • Solo lobbies są wymienione w oficjalnym opisie Marathonu na stronie Xbox, co sugeruje, że samotna gra była planowana od dłuższego czasu.
    • Cross-play umożliwia graczom Xbox łączenie się z użytkownikami innych platform.

    Gra solo nie jest nowością

    Możliwość samotnej wyprawy do świata Marathonu nie pojawiła się nagle. Na stronie gry w sklepie Xbox od pewnego czasu widnieje zapis: „Face the unknown as a crew of two or three, or alone in solo lobbies”.

    Co to dokładnie oznacza? Solo queue w Marathonie to po prostu wejście do meczu bez przypisanej drużyny. Wystarczy ustawić opcję „Crew Fill” na „Solo”, aby grać na własną rękę. Nie jest to jednak kampania dla pojedynczego gracza — gra nadal odbywa się online, a wokół kręcą się inni gracze. Oznacza to, że nie trzeba już szukać dwóch kolegów, aby rozpocząć rozgrywkę.

    Bungie od początku podkreślało, że Marathon to sieciowa strzelanka nastawiona na współpracę. Podstawowy model zakłada drużyny 2–3 osobowe, a całkowita liczba graczy w sesji wynosi od 2 do 18. Gra solo była traktowana jako dodatek dla tych, którzy preferują samotną zabawę. Teraz deweloperzy testują, jak różne składy drużyn wpływają na dynamikę rozgrywki.

    Eksperyment zamiast rewolucji

    Eksperyment zamiast rewolucji
    Źródło: images.gram.pl

    Tryb duetów, mimo że brzmi zachęcająco, jest obecnie tylko testem. Ziegler otwarcie przyznaje, że to nie jest ostateczna wersja tej funkcji. Zespół planuje zebrać dane, aby ocenić, co działa, a co nie, zanim podejmie decyzję o stałym wprowadzeniu duetów do gry.

    Ograniczenie do jednej mapy — Perimeter — ma na celu ułatwienie obserwacji zachowań graczy na mniejszym obszarze, zanim zostaną otwarte wszystkie lokacje. Jeśli testy zakończą się sukcesem, Bungie rozważy rozszerzenie trybu na pełną zawartość.

    Warto również zauważyć, że dla graczy Xbox nadal wymagana jest aktywna subskrypcja multiplayer, aby połączyć się z serwerami. Marathon nie oferuje rozgrywki offline, więc nawet gra solo wymaga stałego połączenia z internetem.

    Co to zmienia dla graczy konsolowych

    Dla posiadaczy Xbox Series X i Series S nowe tryby to pozytywna wiadomość. Cross-play działa sprawnie, więc nawet jeśli znajomi grają na PlayStation lub PC, można łatwo zorganizować duet.

    Gra od premiery 5 marca radzi sobie całkiem dobrze — w szczytowym momencie na Steamie bawiło się 88 tysięcy osób jednocześnie. To solidny wynik, chociaż niektórzy analitycy oceniają, że produkcja jeszcze nie osiągnęła rentowności. Bungie szuka sposobów na utrzymanie bazy graczy, a testy nowych trybów są częścią tej strategii.

    Nie wiadomo, czy tryb duetów zostanie na stałe. Jednak fakt, że deweloperzy tak szybko po premierze eksperymentują ze strukturą meczów, sugeruje, że słuchają społeczności, która od dawna prosiła o większą swobodę w doborze drużyny.


    Źródła

  • Ubisoft rusza z wiosenną wyprzedażą na Xbox – The Division za niecałe 16 złotych

    Ubisoft rusza z wiosenną wyprzedażą na Xbox – The Division za niecałe 16 złotych

    Ubisoft Store rozpoczął wiosenną wyprzedaż, oferując gry na Xbox z rabatami sięgającymi 92 procent. Promocja potrwa do 4 kwietnia, więc jeśli chcesz wzbogacić swoją bibliotekę gier, to dobry moment na zakupy.

    W szczególności wyróżnia się The Division, które po zastosowaniu kodu zniżkowego EXTRA20 kosztuje zaledwie kilkanaście złotych. To najniższa cena, jaką kiedykolwiek osiągnął ten tytuł. Far Cry 6 można kupić za niespełna 50 złotych, a Assassin’s Creed Brotherhood za 11,98 zł.

    Co warto wiedzieć o promocji

    • Do 4 kwietnia trwa wiosenna wyprzedaż w Ubisoft Store, obejmująca gry na Xbox Series X|S i Xbox One.
    • Kod EXTRA20 zapewnia dodatkowe 20 procent zniżki na już przecenione tytuły.
    • The Division za kilkanaście złotych to jedna z największych obniżek – aż 92 procent taniej.
    • Far Cry 6, Avatar czy Rayman również dostępne w cenach znacznie poniżej standardowych.
    • Ubisoft+ Premium dostępny w ramach subskrypcji na PC i Xbox.

    Co dokładnie przeceniono

    Lista gier objętych promocją jest długa i obejmuje zarówno starsze hity, jak i nowsze produkcje francuskiego wydawcy. Wszystkie ceny poniżej uwzględniają już kod EXTRA20.

    The Division za kilkanaście złotych to zdecydowany lider tej wyprzedaży. Gra sprzed lat wciąż ma aktywną społeczność na Xbox, a za taką cenę trudno się oprzeć. Jeśli szukasz czegoś nowszego, Far Cry 6 kosztuje 49,98 zł po obniżce o 80 procent. Otwarty świat pełen chaosu na wyspie Yara czeka na odkrycie.

    Dla fanów skradanek i klasyki Ubisoft przygotował Assassin’s Creed Brotherhood za 11,98 zł. To solidna gra w cenie kebaba. Prince of Persia: The Rogue – nowsza odsłona serii – kosztuje 38,37 zł, a Beyond Good & Evil – Edycja 20th Anniversary zeszła do 38,35 zł.

    Nawet stosunkowo świeże Avatar: Frontiers of Pandora w edycji Z popiołów można kupić za 95,94 zł. Rayman: Edycja 30th Anniversary – idealna dla fanów platformówek – wyceniono na 63,92 zł. Choć nie są to rabaty na poziomie 90 procent, to dla nowszych tytułów są to solidne okazje.

    Xbox w centrum uwagi

    Xbox w centrum uwagi

    Ubisoft Store kojarzy się głównie z pecetami, ale promocja obejmuje również gry na konsole Microsoftu. Wiele tytułów dostępnych w wyprzedaży działa na Xbox Series X|S i Xbox One. Wystarczy, że podczas zakupu wybierzesz odpowiednią platformę.

    To istotne, ponieważ podobne akcje Ubisoftu regularnie trafiają również do Microsoft Store. W poprzednich edycjach wiosennych wyprzedaży w sklepie Microsoftu pojawiały się Assassin’s Creed, Far Cry, Rainbow Six Siege czy The Division z rabatami rzędu 80–85 procent. Jeśli wolisz kupować bezpośrednio przez konsolę, warto sprawdzić zakładkę z promocjami wydawcy – Microsoft często oferuje własne obniżki na tytuły Ubisoftu.

    Ubisoft równolegle oferuje subskrypcję Ubisoft+ Premium, która daje dostęp do katalogu gier wydawcy i działa zarówno na PC, jak i na Xbox. Przy obecnych stawkach to może być ciekawa alternatywa dla osób, które chcą ograć więcej tytułów bez kupowania każdego z osobna.

    Czy warto się spieszyć

    Z takimi cenami jak The Division za kilkanaście złotych nie ma co zwlekać. To kwota, przy której nawet jeśli gra przeleży kilka miesięcy w backlogu, nie poczujesz wyrzutów sumienia. Podobnie z Far Cry 6 – poniżej 50 złotych to naprawdę niski próg wejścia.

    Wyprzedaż kończy się 4 kwietnia. Kod EXTRA20 działa na większość tytułów, ale warto sprawdzić, czy wybrany produkt go obsługuje – niektóre edycje kolekcjonerskie lub pakiety DLC mogą być z niego wyłączone. Upewnij się również, że kupujesz wersję konsolową, ponieważ Ubisoft Store czasami domyślnie podsuwa edycje pecetowe.

    Podsumowanie

    Ubisoft ponownie wprowadza agresywną politykę cenową podczas wiosennej wyprzedaży. Rabaty sięgające 92 procent to rzadkość nawet wśród innych dużych wydawców. Dla posiadaczy Xbox Series X|S i Xbox One to doskonała okazja, aby uzupełnić bibliotekę o brakujące części ulubionych serii.

    Niezależnie od tego, czy interesuje cię The Division, Far Cry 6, czy Assassin’s Creed Brotherhood – ceny są na tyle niskie, że trudno znaleźć wymówkę. Promocja trwa do 4 kwietnia. Po tym terminie ceny wracają do standardowych stawek, więc jeśli masz ochotę na coś z katalogu Ubisoftu, lepiej nie odkładaj decyzji na ostatnią chwilę.


    Źródła

  • Fortnite powraca do Google Play Store po sześciu latach przerwy. Epic Games wygrało swoją batalię

    Fortnite powraca do Google Play Store po sześciu latach przerwy. Epic Games wygrało swoją batalię

    Epic Games ogłosiło, że Fortnite wraca do sklepu Google Play 19 marca 2026 roku, kończąc konflikt z Google, który trwał od sierpnia 2020 roku. Powrót gry do oficjalnego sklepu z aplikacjami na Androida jest wynikiem ugody między obiema firmami, która zmienia zasady na rynku mobilnym.

    • Fortnite wraca na Google Play globalnie 19 marca 2026 roku, po sześciu latach przerwy w oficjalnym sklepie Google.
    • Epic Games i Google zawarły ugodę, która obejmuje obniżkę prowizji do 10–20% oraz program Registered App Stores, ułatwiający dostęp do zewnętrznych sklepów z aplikacjami.
    • Użytkownicy Xbox nie odczują bezpośredniej zmiany, ale wzmocnienie ekosystemu Epic to dobra wiadomość dla graczy korzystających z cross-playu między platformami.
    • Androidowcy będą mogli pobrać grę bezpośrednio ze Sklepu Play, bez konieczności instalowania plików APK – gra pozostaje również dostępna przez Epic Games Store na Androida.

    Sześć lat poza oficjalnym sklepem — jak do tego doszło?

    Historia tego konfliktu sięga sierpnia 2020 roku. Epic Games wprowadziło do Fortnite'a własny system płatności, omijając prowizje Google. Firma Tima Sweeney miała na celu sprowokowanie reakcji giganta z Mountain View. Google szybko usunęło grę ze Sklepu Play, a Epic odpowiedział pozwem antymonopolowym.

    Przez kolejne lata Fortnite był dostępny na Androidzie tylko przez oficjalną stronę Epic Games lub Epic Games Store na Androida. Dla wielu graczy stanowiło to barierę, ponieważ nie każdy czuje się komfortowo z instalowaniem aplikacji spoza oficjalnego sklepu, zwłaszcza że Google ostrzega przed zagrożeniami związanymi z sideloadingiem.

    Choć fani battle royale'a znajdowali drogę do gry, brak obecności w Sklepie Play oznaczał dla Epic realną stratę — mniejszy zasięg, mniej nowych graczy, mniej mikropłatności. Teraz to się zmienia. Warto dodać, że Fortnite był już dostępny w Stanach Zjednoczonych od grudnia 2025 roku, a globalny powrót 19 marca 2026 roku to ostatni etap przywracania gry do Sklepu Play.

    Ugoda, która zmienia rynek mobilny

    Ugoda, która zmienia rynek mobilny
    Źródło: images.gram.pl

    Warunki porozumienia między Epic a Google są znacznie szersze niż samo przywrócenie Fortnite'a. Obniżka prowizji do poziomu 10–20% to jeden z kluczowych punktów, ale ważniejszy jest program Registered App Stores, który ułatwia zewnętrznym sklepom z aplikacjami dostęp do ekosystemu Androida. Użytkownicy zyskają łatwiejszy dostęp do aplikacji spoza Sklepu Play, bez alarmujących komunikatów o zagrożeniach.

    Tim Sweeney, CEO Epic Games, wyraził satysfakcję z osiągniętych rezultatów. Jego firma od początku dążyła do przełamania duopolu Google i Apple na rynku dystrybucji aplikacji mobilnych. Choć walka z Apple przyniosła mieszane rezultaty, udało się wynegocjować warunki, które realnie zmieniają układ sił.

    Przedstawiciele Google przyznali w oficjalnym komunikacie, że dzięki aktualizacjom zasad "rozwiązali spory z Epic Games na całym świecie". To nie brzmi jak kapitulacja, ale można odnieść wrażenie, że Epic wyszło z tej batalii z większymi korzyściami.

    Co to oznacza dla graczy Xbox?

    Pytanie to ma swoje uzasadnienie, ponieważ Fortnite od lat jest jednym z najpopularniejszych tytułów wspierających pełny cross-play między platformami. Gracze na Xbox Series X|S, Xbox One, PC, PlayStation, Switchu i urządzeniach mobilnych mogą grać razem w jednym lobby, dzieląc się postępami i zakupami kosmetycznymi w ramach jednego konta Epic.

    Powrót gry do Google Play nie wprowadza bezpośrednich zmian w wersji na konsole Xbox. Nie ma nowych funkcji, aktualizacji ani zmian w rozgrywce. Jednak wzmocnienie pozycji Epic Games na rynku mobilnym to pośrednia korzyść dla całego ekosystemu — im więcej graczy dołącza do zabawy na telefonach i tabletach, tym większa i zdrowsza społeczność.

    Każdy sukces Epic w walce z monopolami platformowymi może prowadzić do większej otwartości całego rynku gier. To również dotyczy posiadaczy konsol, ponieważ Microsoft od lat inwestuje w otwarte ekosystemy, cross-play i chmurę.

    Nowy sezon, nowe możliwości

    Zbieżność dat nie jest przypadkowa. Fortnite wraca do Google Play dokładnie w momencie startu kolejnego sezonu gry. Epic chce maksymalnie wykorzystać zainteresowanie — nowa zawartość oraz łatwy dostęp do pobrania dla milionów użytkowników Androida mogą przynieść solidne wyniki.

    Epic nie rezygnuje z własnego sklepu na Androida. Gra będzie dostępna zarówno przez Sklep Play, jak i przez Epic Games Store na Androida. Wybór należy do gracza.

    Dla tych, którzy śledzą historię Epic kontra Google, powrót Fortnite'a do oficjalnego sklepu to symboliczne zakończenie pewnego rozdziału. Jednak znacznie ciekawsze jest to, co ten precedens oznacza dla przyszłości — nie tylko dla Epic, nie tylko dla gier mobilnych, ale dla całego rynku aplikacji. Tim Sweeney pokazał, że nawet najwięksi giganci muszą czasem pójść na ustępstwa.


    Źródła

  • Nowy Hitman na wieloletnim hiatusie. IO Interactive stawia na Project 007

    Nowy Hitman na wieloletnim hiatusie. IO Interactive stawia na Project 007

    Plotki o zakończeniu serii Hitman okazały się przesadzone, jednak fani Agenta 47 nie mają powodów do radości. IO Interactive potwierdziło, że prace nad nową odsłoną Hitmana zostały zawieszone na czas nieokreślony. Studio koncentruje się teraz na innych projektach, a sytuację komplikuje wycofanie się Xboxa z finansowania Project Fantasy – nowego IP duńskiego dewelopera.

    • Nowy Hitman został oficjalnie zawieszony – zespół IO Interactive koncentruje się na Project 007
    • Project Fantasy stracił wsparcie Xboxa, co może oznaczać zwolnienia w studiu, choć gra nie została anulowana
    • Hitman: World of Assassination nadal otrzymuje wsparcie i pozostaje dostępny na Xbox One oraz Xbox Series X|S
    • Serial Hitman od Hulu został skasowany po 9 latach od ogłoszenia – scenarzysta Derek Kolstad nazwał projekt „martwym”

    Hitman na bocznym torze

    IO Interactive przyznało, że plany dotyczące serii Hitman są obecnie odłożone. W rozmowie z mediami przedstawiciele studia stwierdzili, że nowa gra o Agencie 47 jest „na hiatusie”. To nie oznacza anulacji, ale nie podano konkretnego terminu powrotu.

    Decyzja ta jest zrozumiała, ponieważ studio ma wiele pracy. Project 007, gra o Jamesie Bondzie, to ogromne przedsięwzięcie, które pochłania większość zasobów zespołu. Dodatkowo, Project Fantasy, sieciowe RPG, miało powstawać przy wsparciu finansowym Xbox Game Studios, ale to wsparcie zostało ograniczone.

    Xbox wycofuje się z Project Fantasy

    Xbox wycofuje się z Project Fantasy

    Microsoft zakończył współpracę z IO Interactive przy Project Fantasy. Projekt nie został anulowany – studio zapewnia, że pozostaje w niego „w 100% zaangażowane” – ale utrata finansowania to poważny cios. W branży pojawiają się spekulacje o możliwych zwolnieniach, choć IO Interactive na razie nie potwierdziło konkretnych liczb.

    Co to oznacza dla posiadaczy Xboxów? Wbrew doniesieniom sugerującym koniec marki Hitman, sytuacja nie jest dramatyczna. Hitman: World of Assassination wciąż działa na Xbox One i Xbox Series X|S, można go normalnie kupić i grać bez przeszkód. Problemy dotyczą jedynie nowego IP studia, a nie serii o łysym zabójcy.

    Serialowy Hitman też nie powstanie

    Dodatkowo, projekt serialu Hitman od Hulu i Fox 21 został definitywnie anulowany. Derek Kolstad, scenarzysta serii John Wick, który miał napisać scenariusz, podczas festiwalu South by Southwest stwierdził: „Ten projekt jest już martwy”.

    Kolstad wyraził swoje rozczarowanie, mówiąc, że uwielbia świat Hitmana i postać Agenta 47, ale rzeczywistość jest brutalna – sam scenariusz to za mało, nikt nie chce go kupić i zrealizować. Po dwóch przeciętnie przyjętych filmach (z Timothym Olyphantem w 2007 roku i Rupertem Friendem w 2015) marka nie ma wystarczającej siły przyciągania w Hollywood.

    Co dalej z serią?

    Hitman nie umarł, ale na pewno jest w długiej drzemce. IO Interactive ma teraz inne priorytety, a Project 007 to projekt, który może zdefiniować przyszłość studia na lata. Fani Agenta 47 muszą uzbroić się w cierpliwość – World of Assassination wciąż otrzymuje aktualizacje i nową zawartość, więc nie zostają z niczym.

    Branża gier potrafi zaskakiwać. Zawieszenie prac nie oznacza, że nowy Hitman nigdy nie powstanie – oznacza tylko, że nie powstanie w najbliższym czasie. IO Interactive udowodniło już, że potrafi tworzyć znakomite skradanki, więc powrót Agenta 47 wydaje się niemal pewny.


    Źródła

  • Ubisoft na Xbox — oto 10 gier francuskiego giganta, w które musisz zagrać

    Ubisoft na Xbox — oto 10 gier francuskiego giganta, w które musisz zagrać

    Ubisoft to studio, które od lat dostarcza graczom na całym świecie emocjonujące doświadczenia, a posiadacze konsol Xbox mieli okazję się o tym przekonać. Francuski wydawca ma na koncie jedenaście tytułów, które na konsolach PlayStation 4, Xbox One i PC sprzedały się w liczbie przekraczającej 10 milionów egzemplarzy. Dodatkowo, trzy jego produkcje znalazły się w czołowej siódemce najlepiej sprzedających się gier na Xbox, według danych z konkretnego rankingu. W tym artykule przyjrzymy się tym grom, które są dostępne na konsolach Microsoftu, sprawdzone przez miliony graczy i wciąż utrzymują wysoki poziom.

    Co trzeba wiedzieć o grach Ubisoftu na Xbox

    • Assassin’s Creed to największa marka Ubisoftu — cała seria sprzedała się w około 230 milionach egzemplarzy.
    • Far Cry, The Division, Watch Dogs i Ghost Recon to marki, których niektóre odsłony w generacji Xbox One i PlayStation 4 przekroczyły 10 milionów sprzedanych kopii.
    • Assassin’s Creed Valhalla, Watch Dogs: Legion i Immortals Fenyx Rising znalazły się w top 7 najlepiej sprzedających się gier na Xbox, według danych z konkretnego rankingu.
    • Assassin’s Creed Shadows zadebiutowało w 2025 roku jako najlepiej sprzedająca się gra marca w USA i było drugim najlepiej sprzedającym się tytułem 2025 roku w USA do tamtego momentu, za Monster Hunter Wilds.

    Strzelanki taktyczne, które podbiły Xbox

    Zacznę od Rainbow Six Siege. Gra, która zadebiutowała w 2015 roku, wciąż przyciąga wielu graczy. W tej grze każda ściana może zostać zniszczona, a jedna kula może przesądzić o zwycięstwie. Sprzedała się globalnie w ponad 10 milionach egzemplarzy. Jej model usługowy, z regularnymi sezonami, nowymi operatorami i mapami, przyczynił się do wzrostu społeczności graczy. Na Xbox działa jeszcze płynniej, co doceni każdy, kto lubi taktyczne strzelaniny.

    Obok niej znajduje się Ghost Recon Wildlands. Boliwijskie pustkowia, otwarty świat i swoboda działania to kluczowe elementy, które przyczyniły się do sukcesu tej gry, która również znalazła się wśród jedenastu hitów Ubisoftu. Gracze mogli działać po cichu lub wjechać z karawaną opancerzonych aut. Xbox One poradził sobie z tą grą bez problemów, a wsteczna kompatybilność pozwala na jej granie także dzisiaj.

    The Division 2 to z kolei gra osadzona w apokaliptycznym Waszyngtonie. Strzelanka z widokiem TPP, elementami RPG i kooperacją — na Xbox gra otrzymała aktualizację do 60 klatek na sekundę, co znacząco poprawiło jakość rozgrywki. Wszystkie trzy tytuły łączy jedno: to sieciowe doświadczenia, które na konsolach Microsoftu znalazły swoje miejsce.

    Assassin’s Creed, czyli fundament Ubisoftu

    Assassin’s Creed, czyli fundament Ubisoftu

    230 milionów sprzedanych egzemplarzy mówi samo za siebie. Assassin’s Creed Valhalla, Odyssey i Origins to trzy kluczowe tytuły, na których opiera się dzisiejsza siła marki. Valhalla zadebiutowała na Xbox w okresie premiery konsol i od razu stała się jedną z najlepiej sprzedających się gier na nową generację. Wikingowie, Anglia, budowa osady — wszystko to działało w 60 klatkach i wyglądało imponująco.

    Odyssey to grecka epopeja, która przesunęła serię w stronę pełnoprawnego RPG. Wybory dialogowe, rozwój postaci i ogromny świat — na Xbox One X gra działała w natywnym 4K, co w 2018 roku robiło wrażenie. Origins z kolei wprowadziło nową formułę — Egipt, Bayek i geneza bractwa asasynów to opowieść, która wciągała na długie godziny.

    Nie można też pominąć Assassin’s Creed Shadows, które w 2025 roku osiągnęło szczyt sprzedaży w USA. Japonia, dwóch protagonistów i powrót do korzeni skradanki sprawiły, że fani Xbox chętnie sięgnęli po ten tytuł od pierwszego dnia.

    Otwarte światy na pełnym gazie

    Otwarte światy na pełnym gazie

    Far Cry 5 to szczyt serii na Xbox One. Montana, kultowy Joseph Seed i absolutny chaos w otwartym świecie — gra sprzedała się w ponad 10 milionach kopii i do dziś jest jedną z najczęściej ogrywanych odsłon na konsolach. Mechanika strzelania, swoboda działania i momenty, gdy po raz setny wpadasz w zasadzkę na prowincjonalnej drodze, to esencja Far Cry w najlepszym wydaniu.

    Watch Dogs 2 i Watch Dogs: Legion to różne podejścia do tej samej tematyki. Dwójka postawiła na lekki ton, San Francisco i grupę hakerów, którzy bawili się systemem w nowy sposób. Legion natomiast wprowadził możliwość rekrutacji każdego przechodnia i również znalazł się w top 7 gier na Xbox, według danych z konkretnego rankingu. Dystopijny Londyn w 60 klatkach to doświadczenie, które warto przeżyć.

    Immortals Fenyx Rising, choć nieco zapomniane, również znalazło się w tym elitarnej grupie. Mitologia grecka w kolorowym, niemal bajkowym wydaniu, zagadki i dynamiczna walka sprawiają, że na Xbox gra wygląda jak interaktywna animacja.

    Podsumowanie

    Ubisoft na Xbox to nie tylko Asasyni, choć to oni oczywiście dominują. To także strzelanki taktyczne, sieciowe eksperymenty i otwarte światy, które potrafią wciągnąć na długie godziny. Francuski gigant ma swoich krytyków, ale liczby mówią same za siebie — 11 gier z wynikiem ponad 10 milionów sprzedanych egzemplarzy na całym cyklu PS4, Xbox One i PC to osiągnięcie, którym niewielu może się pochwalić. A fakt, że dostarcza tytuły, które na Xbox wyglądają i działają świetnie, tylko potwierdza jego silną pozycję na rynku.


    Źródła

  • Crazy Taxi powraca po latach — nowa odsłona World Tour zmierza na Xbox Series x|s

    Crazy Taxi powraca po latach — nowa odsłona World Tour zmierza na Xbox Series x|s

    Sega ogłosiła podczas Xbox Games Showcase 2026 nową część serii Crazy Taxi. Gra nosi tytuł Crazy Taxi: World Tour i zadebiutuje w 2027 roku na konsolach Xbox Series X|S oraz innych platformach. To pierwsza pełnoprawna odsłona tej marki od 2017 roku, powracająca do szalonej, arcade’owej jazdy.

    Co już wiemy o Crazy Taxi: World Tour

    • Seria Crazy Taxi rozpoczęła się w 2000 roku, a trzecia część ukazała się na pierwszego Xboksa w 2002 roku.
    • Nowa gra została zaprezentowana podczas Xbox Games Showcase 2026 jako nowa odsłona klasycznej serii akcji z jazdą.
    • Premiera planowana jest na 2027 rok, a tytuł będzie dostępny na Xbox Series X|S, PC, Steam, PlayStation 5 oraz Nintendo Switch 2.
    • Formuła rozgrywki ma zachować arcade’owy charakter, ale w większej skali i nowoczesnej oprawie.

    Powrót marki z historią

    Seria Crazy Taxi zadebiutowała 24 lata temu i szybko zdobyła status kultowej. Pierwsza część trafiła do salonów gier w 2000 roku, a dwie dekady później marka wciąż budzi sentyment. Dla posiadaczy Xboxa szczególnie ważna jest trzecia odsłona — Crazy Taxi 3: High Roller — która w 2002 roku ukazała się na tę konsolę i jest wspominana jako jedna z najlepszych części cyklu.

    Od tamtego czasu Sega próbowała rozwijać markę, ale żadna późniejsza produkcja nie osiągnęła sukcesu. Ostatnia próba wskrzeszenia serii w 2017 roku nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Teraz wydawca planuje pełnoprawny reboot z większym rozmachem.

    Co pokazano na Xbox Games Showcase 2026

    Co pokazano na Xbox Games Showcase 2026
    Źródło: images.gram.pl

    Podczas prezentacji Sega potwierdziła, że Crazy Taxi: World Tour będzie nowym otwarciem. Twórcy nie ujawnili jeszcze wszystkich szczegółów, ale wiadomo, że gracze odwiedzą pięć różnych miast, z unikalnymi trasami, przeszkodami i klientami do przewiezienia.

    Sama decyzja Sega o powrocie do tej marki robi wrażenie. Crazy Taxi przez lata było symbolem szalonej zabawy. W czasach, gdy gry coraz częściej stawiają na realizm i otwarte światy, powrót do czystej arcade’owej jazdy brzmi odświeżająco.

    Dlaczego Xboxowcy powinni być zainteresowani

    Związek serii z platformą Xbox sięga dwóch dekad wstecz. Crazy Taxi 3: High Roller była jedną z pierwszych gier, które pokazywały możliwości oryginalnego Xboksa. Teraz World Tour zadebiutuje na Xbox Series X|S jako jeden z kluczowych tytułów zapowiedzianych podczas pokazu Microsoftu.

    Sega od kilku lat odbudowuje swoje klasyczne marki z wyraźnym ukierunkowaniem na graczy konsolowych. Powrót Crazy Taxi wpisuje się w ten trend obok takich serii jak Jet Set Radio czy Streets of Rage. Jeśli World Tour odniesie sukces, może otworzyć drogę do kolejnych wskrzeszeń.

    Czego jeszcze nie wiemy

    Na razie Sega nie ujawnili szczegółów dotyczących mechaniki ani trybów rozgrywki. Nie wiadomo, czy gra będzie oferować tryb wieloosobowy, czy skupi się wyłącznie na samotnej jeździe z wynikami do pobicia. Pewne jest jedno — Crazy Taxi: World Tour ma ambicję przywrócić serię na szczyt i zaprezentować ją nowemu pokoleniu graczy.

    Czy to się uda? Poprzednie próby restartów były rozczarowujące, ale tym razem zapowiedź brzmi bardziej obiecująco. Sega zdaje się rozumieć, że fani oczekują nie tylko nostalgii, ale także solidnej, współczesnej produkcji. Rok 2027 pokaże, czy taksówkarskie szaleństwo wciąż potrafi wciągać tak samo jak ćwierć wieku temu.


    Źródła

  • Gracze bezlitośnie wyśmiewają DLSS 5 od Nvidii. „Wygląda jak filtr AI slop”

    Gracze bezlitośnie wyśmiewają DLSS 5 od Nvidii. „Wygląda jak filtr AI slop”

    Nvidia zaprezentowała technologię DLSS 5 podczas konferencji GTC 2026, co spotkało się z natychmiastową krytyką w sieci. Gracze ostro skrytykowali nowe rozwiązanie, określając je mianem „AI slop” i oskarżając firmę o naruszanie artystycznej wizji twórców gier. Negatywne komentarze były tak liczne, że do sprawy odniósł się sam Jensen Huang oraz studio Bethesda.

    Co musisz wiedzieć o aferze z DLSS 5

    • Nvidia zaprezentowała DLSS 5 na GTC 2026, obiecując rewolucję porównywalną do ray tracingu.
    • Nowa technologia zamiast skalować obraz, wykorzystuje generatywną AI do zmiany wyglądu postaci i oświetlenia w czasie rzeczywistym.
    • Gracze nazwali efekt „AI slop filter”, wskazując na nienaturalny wygląd twarzy i ujednolicony styl graficzny.
    • Bethesda potwierdziła, że DLSS 5 będzie opcjonalny w Starfield, a zespoły artystyczne zachowają kontrolę nad efektem.
    • Technologia zadebiutuje jesienią 2026 roku i nie będzie dostępna na konsolach Xbox w takiej formie jak na PC.

    Na czym polega problem z DLSS 5?

    DLSS 5 różni się od wcześniejszych generacji. Poprzednie wersje skupiały się na rekonstrukcji obrazu, inteligentnie skalując niższą rozdzielczość do wyższej, zachowując szczegóły i wydajność. Nowa wersja idzie o krok dalej. Model neuronowy w czasie rzeczywistym analizuje scenę, nakładając fotorealistyczne oświetlenie i materiały, co zmienia wygląd postaci.

    Problem polega na tym, że efekt końcowy przypomina filtr upiększający z aplikacji do zdjęć. Postacie tracą charakterystyczne rysy, takie jak zmarszczki, blizny i indywidualne cechy twarzy, co prowadzi do ich wygładzenia i ujednolicenia. Gracze szybko podchwycili ten temat, tworząc memy porównujące DLSS 5 do przeróbek z generatorów obrazów AI. Komentarze takie jak „to nie Grace Ashcroft” czy „deep learning super slop 5” stały się popularne.

    Największy opór budzi nie sama technologia, ale jej agresywny charakter. Gracze argumentują, że funkcja, która zmienia styl artystyczny gry bez zgody odbiorcy, jest zbędna. „Zadaniem supersamplingu jest stworzenie dokładnego przybliżenia rasteryzacji 4K, a nie zgadywanie, jak wyglądałyby maksymalne ustawienia” — skomentował jeden z użytkowników X.

    Starfield pod ostrzałem — i odpowiedź Bethesdy

    Starfield pod ostrzałem — i odpowiedź Bethesdy
    Źródło: images.gram.pl

    Pokaz DLSS 5 w Starfield wywołał kontrowersje. Gra Bethesdy, związana z marką Xbox, stała się głównym tematem dyskusji. Na materiałach porównawczych widać, jak twarz Grace Ashcroft, jednej z postaci w grze, traci swój oryginalny charakter na rzecz wygładzonego, generycznego wyglądu.

    Bethesda zareagowała na krytykę. Todd Howard stwierdził, że efekt będzie „całkowicie pod kontrolą artystów i opcjonalny dla graczy”. Nazwał również technologię „niesamowitą”. To dyplomatyczne stanowisko ma na celu uspokojenie społeczności, nie umniejszając wartości współpracy z Nvidią.

    Warto jednak zauważyć, że DLSS 5 nie jest technologią konsolową. Z dostępnych informacji wynika, że rozwiązanie zostało stworzone z myślą o pecetach z kartami GeForce i nie będzie wspierane na Xbox Series X|S w takiej samej formie. W dyskusji konsole pojawiają się głównie w kontekście gier, takich jak Starfield czy The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered, które są powiązane z marką Xbox.

    Jensen Huang broni technologii, ale czy skutecznie?

    CEO Nvidii, Jensen Huang, odpowiedział krytykom, twierdząc, że są „całkowicie w błędzie”. Podkreślił, że DLSS 5 to technologia „uwarunkowana i sterowana w 3D”, a nie zwykły filtr postprocesowy. Nvidia twierdzi, że AI analizuje trójwymiarową geometrię sceny, zamiast po prostu nakładać efekt na gotowy obraz.

    To wyjaśnienie brzmi sensownie z technicznego punktu widzenia. Jednak gracze już wyrobili sobie zdanie i raczej go nie zmienią. Memiczne określenia przylgnęły do technologii, a sieć nie jest znana z wybaczania wpadek wizerunkowych. Problem Nvidii polega na tym, że pierwsze wrażenie było negatywne, a nawet techniczne wyjaśnienia nie zdołają przykryć fali szyderczych komentarzy.

    Co dalej z DLSS 5 na grach spod znaku Xbox?

    Choć technologia jest przeznaczona dla pecetów, jej los dotyczy także graczy konsolowych. Starfield, Oblivion Remastered i inne tytuły Bethesdy trafią na Xbox Series X|S, gdzie DLSS 5 nie będzie działać, ale ich odbiór może ucierpieć przez skojarzenia z problemami na PC.

    Kluczowe pozostaje to, co zapowiedziała Bethesda: opcjonalność i kontrola artystyczna. Jeśli twórcy będą mogli dostosować efekt do swoich potrzeb, a gracze dostaną możliwość włączenia lub wyłączenia tej funkcji, kontrowersja może okazać się nieistotna. Jeśli jednak Nvidia zdecyduje się na agresywny marketing i zignoruje głosy krytyki, sytuacja może się zaostrzyć.


    Źródła