Autor: MissMoniq

  • Dwa Lata Czekania i Wielki Powrót: Przyszłość Dragon Ball Super Wyznaczona

    Dwa Lata Czekania i Wielki Powrót: Przyszłość Dragon Ball Super Wyznaczona

    Fani jednej z największych sag anime i mangi na świecie mogą w końcu odetchnąć z ulgą i podekscytowaniem. Po długim okresie niepewności i oczekiwania, świat Dragon Ball otrzymał oficjalną mapę drogową na najbliższe lata. Wszystko za sprawą doniesień z wydarzenia Genkidamatsuri, które w końcu przyniosło konkretne zapowiedzi nowych projektów anime. To niezwykle ważny moment, szczególnie biorąc pod uwagę, że jest to pierwsza tak szeroka prezentacja przyszłości uniwersum po śmierci jego legendarnego twórcy, Akira Toriyamy.

    Ogłoszenia te kończą okres zawieszenia, który dla wielu miłośników trwał stanowczo zbyt długo. Manga Dragon Ball Super wstrzymała publikację nowych rozdziałów po śmierci Toriyamy w marcu 2024 roku, a przyszłość całej franczyzy zdawała się wisieć na włosku. Teraz wiemy już, że Goku i reszta bohaterów wracają na wielkim ekranie – i to w podwójnej odsłonie.

    Genkidamatsuri: Święto dla Fanów i Punkt Zwrotny

    Kluczowe zapowiedzi padły podczas specjalnego wydarzenia Dragon Ball Genkidamatsuri, zorganizowanego w Japonii z okazji 40. rocznicy istnienia franczyzy. Ta impreza fanowska, która odbyła się 25 stycznia 2026 roku, stała się sceną dla historycznych ogłoszeń, które precyzyjnie nakreślają, co czeka nas w świecie Dragon Ball. To była pierwsza tak kompleksowa prezentacja wizji studia Toei Animation i współpracowników, którzy przejęli pałeczkę po Toriyamie.

    Atmosfera musiała być elektryzująca. Długi okres ciszy, mnóstwo pytań i plotek – a tu nagle, podczas jednego wydarzenia, pada deklaracja nie jednego, ale dwóch zupełnie nowych seriali anime. To wyraźny sygnał dla fanów: saga jest kontynuowana z pełnym przekonaniem i rozmachem. Franczyza ma przyszłość, a twórcy nie zamierzają odchodzić od jej korzeni.

    Dragon Ball Super: The Galactic Patrol – Długo Wyczekiwana Kontynuacja

    Pierwszym i chyba najbardziej wyczekiwanym projektem jest „Dragon Ball Super: The Galactic Patrol”. To będzie pierwszy zupełnie nowy serial telewizyjny od ponad ośmiu lat, od czasu zakończenia oryginalnej serii Dragon Ball Super w marcu 2018 roku! Serial ma być bezpośrednią kontynuacją wydarzeń znanych z arcypopularnego arc'u Tournament of Power.

    Co szczególnie ucieszy wiernych czytelników mangi, fabuła skupi się na adaptacji sag, które do tej pory nie doczekały się animacji. Mowa konkretnie o sadze Moro, znanej w mandze jako Galactic Patrol Prisoner Saga. W tym właśnie wątku Son Goku i Vegeta łączą siły z członkami międzygalaktycznej organizacji – Patrolu Galaktycznego – aby stawić czoła złowieszczemu Moro. Ten potężny przeciwnik posiada zdolność pochłaniania energii życiowych planet, co czyni go zagrożeniem dla całego wszechświata.

    To świetna wiadomość. Saga Moro jest powszechnie chwalona przez fanów mangi za świeże pomysły, powrót do korzeni przygody kosmicznej i bardzo ciekawe rozwinięcie postaci Vegety. Zobaczenie tych wydarzeń w ruchu, z pełną oprawą muzyczną i animacjami studia Toei, to spełnienie marzeń dla całej rzeszy kibiców. Serial nie tylko zamknie frustrującą lukę między Tournament of Power a późniejszymi wydarzeniami, ale też wprowadzi do anime zupełnie nowych bohaterów, takich jak Merus z Patrolu Galaktycznego.

    Dragon Ball Super: Beerus – Nowe Spojrzenie na Klasykę

    Dragon Ball Super: Beerus – Nowe Spojrzenie na Klasykę
    Źródło: images.gram.pl

    Drugi zapowiedziany projekt nosi tytuł „Dragon Ball Super: Beerus” i ma zadebiutować nieco później, bo jesienią 2026 roku. Ta zapowiedź jest trochę bardziej tajemnicza, ale nie mniej ekscytująca. Z materiałów prezentacyjnych wynika, że nie będzie to zupełnie nowa historia, a raczej reinterpretacja lub odświeżona wersja wątku związanego z Bogiem Zniszczenia.

    Wszystko wskazuje na to, że projekt może być remake’em lub nowym spojrzeniem na wydarzenia z filmu „Battle of Gods” oraz początkowych rozdziałów serialu Dragon Ball Super, które wprowadziły postać Beerusa. To właśnie ten arc ostatecznie przebudził Goku do formy Super Saiyan Boga i na nowo zdefiniował skalę mocy w uniwersum. Fakt, że w ogłoszeniu uczestniczył Koichi Yamadera, japoński głosowy odtwórca roli Beerusa, tylko utwierdza w tym przekonaniu.

    Co może dać takie „odświeżenie”? Przede wszystkim szansę na dopracowanie animacji i tempa narracji w tych kluczowych dla franczyzy Super momentach. Może też rozwinąć wątki poboczne lub dodać sceny, które lepiej zintegrują tę historię z późniejszymi sagami. Dla nowych fanów będzie to idealny punkt startowy o wysokiej jakości produkcji.

    Nie Tylko Anime: Gry i Rozszerzenia

    Nie Tylko Anime: Gry i Rozszerzenia
    Źródło: images.gram.pl

    Podczas Genkidamatsuri nie zabrakło też wiadomości dla graczy. Ogłoszono zupełnie nową grę zatytułowaną Dragon Ball: Age 1000, choć na razie szczegóły na jej temat są bardzo skąpe i nie podano żadnych dodatkowych informacji poza samym tytułem. Sam tytuł rozbudza jednak wyobraźnię, sugerując możliwość eksploracji bardzo odległej przyszłości uniwersum.

    Potwierdzono również, że do świetnie przyjętej Dragon Ball: Sparking! Zero – najnowszej odsłony legendarnej serii budzącej nostalgię – trafi dodatkowy content w formie DLC. To pokazuje, że franczyza rozwija się harmonijnie na wielu frontach: anime, manga i gry wideo.

    Nowy Rozdział bez Toriyamy: Wyzwanie i Dziedzictwo

    Wszystkie te zapowiedzi mają jeszcze jeden, głębszy wymiar. Są pierwszą dużą próbą kontynuacji sagi po śmierci Akira Toriyamy w marcu 2024 roku. To jego geniusz, poczucie humoru i charakterystyczny styl rysunku przez dekady definiowały Dragon Ball. Przerwa w publikacji mangi po jego odejściu była całkowicie zrozumiała i budziła uzasadnione obawy o dalsze losy serii.

    Ogłoszenia z Genkidamatsuri są jasnym komunikatem: zespół, na czele z Toyotarō (rysownikiem mangi Super) i scenarzystami ze studia Toei, jest zdeterminowany, by kontynuować dzieło z szacunkiem dla dorobku mistrza. Wybór na pierwszy pełnometrażowy serial adaptacji Sagi Moro nie jest przypadkowy. To historia, która została już w całości stworzona za życia Toriyamy, przy jego ścisłym nadzorze. Daje to twórcom anime solidną podstawę i pewność, że realizują wizję zgodną z jego zamysłem.

    Oficjalna strona Dragon Ball wspomniała też, że w przyszłości pojawią się informacje dotyczące dalszych losów samej mangi. To sugeruje, że po okresie żałoby i przygotowań, być może i publikacja nowych rozdziałów komiksu zostanie wznowiona. Na razie jednak fani mają przed sobą bardzo konkretne i obfite menu w świecie animacji.

    Podsumowanie: Nowa Era Siły

    Po długim okresie ciszy, fani Dragon Ball wreszcie otrzymali to, na co czekali: konkretne plany i jasną deklarację, że przygoda trwa. Zapowiedź „The Galactic Patrol” to spełnienie marzeń o animacji świetnie przyjętych sag z mangi, które przywrócą do akcji Goku i Vegetę w nowym, kosmicznym wyzwaniu. Projekt „Beerus” z kolei oferuje szansę na odświeżenie fundamentalnych dla Super momentów z najwyższą jakością produkcji.

    To nie tylko powrót ulubionych bohaterów. To symboliczne przejście franczyzy w nowy etap – etap, w którym dziedzictwo Akira Toriyamy jest pielęgnowane i rozwijane przez zespół, któremu zaufał. Dwa nowe seriale, nowa gra i rozszerzenia do istniejących tytułów pokazują, że świat Dragon Ball jest pełen energii i ma wiele historii do opowiedzenia. Okres oczekiwania okazał się czasem przygotowań do prawdziwej eksplozji nowych treści, która właśnie nadchodzi.

  • Prawdziwa gorączka nowości na Xboxie. Co naprawdę czeka nas w marcu 2026?

    Prawdziwa gorączka nowości na Xboxie. Co naprawdę czeka nas w marcu 2026?

    Nadchodzący tydzień na konsolach Xbox zapowiada się niezwykle gorąco. Portal TrueAchievements, znany z wiarygodnego śledzenia zapowiedzi, ogłosił istną lawinę premier – w ciągu najbliższych siedmiu dni na platformę ma trafić wiele nowych gier. To informacja, która może przyprawić o zawrót głowy każdego gracza, choć szczerze mówiąc, w zestawieniu znajdziemy zarówno wielkie hity, jak i mniejsze, niszowe produkcje. Warto więc przyjrzeć się, co konkretnie szykuje Microsoft i na co naprawdę powinniśmy szykować nasze portfele.

    Fala premier od 24 do 27 lutego 2026

    Zgodnie z doniesieniami, prawdziwy szturm zacznie się już w najbliższy wtorek, 24 lutego. To dzień, w którym gracze z subskrypcją Xbox Game Pass mogą spodziewać się ciekawego tytułu. Mowa o TCG Card Shop Simulator, który zadebiutuje w ramach usługi w wersji Game Preview. To symulacja prowadzenia sklepu z kartami kolekcjonerskimi, gdzie naszym zadaniem będzie nie tylko sprzedaż booster packów, ale też zarządzanie asortymentem, organizacja przestrzeni, a nawet hostowanie turniejów. Brzmi jak gratka dla fanów TCG.

    Choć to nie jedyna propozycja na ten dzień. W tym samym czasie pojawi się też urocza, kooperacyjna gra platformowa Bread & Fred, w której razem z przyjacielem pomagamy dwóm pingwinom wspiąć się na śnieżny szczyt, oraz relaksacyjny Capy Spa – gra o kapibarze pragnącej idealnej kąpieli. Kontrast jest spory, ale i dobrze pokazuje różnorodność nadchodzącej oferty.

    Game Pass i główne hity tygodnia

    Piątek, 27 lutego, to bez wątpienia data, którą w kalendarzu zaznaczyli sobie fani horrorów. Tego dnia bowiem ma zadebiutować Resident Evil Requiem od Capcom. Choć szczegóły fabularne są na razie skąpe, sam powrót do kultowej serii survival horror w nowej odsłonie to zawsze wydarzenie. To właśnie takie tytuły przyciągają największą uwagę.

    Nie można też zapomnieć o czwartku (26 lutego) i pełnym, 1.0 wydaniu Towerborne. Ta długo wyczekiwana, side-scrollingowa gra akcji z elementami RPG od studia Stoic (twórców serii „Banner Saga”) trafi do subskrybentów Game Pass w dniu premiery. To strategiczny ruch Microsoftu, pokazujący siłę usługi. W tym samym dniu na konsolę trafi też Hunt the Night – mroczna, pixel-artowa gra akcji inspirowana klasykami, która już wcześniej zdobyła uznanie na innych platformach.

    Co ciekawe, wśród zapowiedzi znalazła się też gra Dice A Million, która trafi do PC Game Pass. To roguelike'owy deckbuilder, w którym celem jest… rzucanie kośćmi, aby zdobyć milion punktów. Brzmi prosto, ale zapowiada się na solidną, wciągającą zabawę dla fanów gatunku.

    Kontekst marcowy: 20+ gier, ale niekoniecznie w jednym tygodniu

    Warto jednak spojrzeć na te zapowiedzi w szerszym kontekście całego marca 2026. Według wcześniejszych doniesień TrueAchievements, nadchodzący miesiąc ma być naprawdę bogaty w premiery. Portal wskazywał, że w całym marcu pojawi się „łatwo ponad 20 nowych gier na Xbox Series X|S”.

    Wśród potwierdzonych już premier na marzec znajdują się choćby MLB The Show 26 oraz Mega Man Star Force Legacy Collection. To pokazuje, że napływ nowości nie skończy się po nadchodzącym tygodniu. Trzeba jednak wyraźnie zaznaczyć, że żadne wiarygodne źródła nie potwierdzają, by w którymkolwiek innym tygodniu marca miało pojawić się ponad 30 tytułów. Zapowiedź na najbliższe siedem dni jest wyjątkowa pod względem skali.

    Dodatkowo, Xbox Game Pass w marcu ma wzbogacić się o co najmniej trzy nowe pozycje. Potwierdzono Planet of Lana II: Children of the Leaf (5 marca), Replaced (12 marca) oraz Nova Roma (26 marca, PC Game Preview). Dokładne daty dla dwóch ostatnich nie są jeszcze znane, ale ich pojawienie się w usłudze to kwestia czasu.

    Różnorodność to klucz: od parodii po nostalgiczne platformówki

    Przeglądając pełną listę nadchodzących gier, trudno nie zauważyć niesamowitej różnorodności. To nie są same wielkie, AAA produkcje. Wręcz przeciwnie, gros z nich to projekty indie, które mogą zaskoczyć pomysłowością.

    Mamy tu na przykład Dark Farts: Parody Smell Edition – komediową parodię gier souls-like, gdzie główną mechaniką jest… kontrolowane puszczanie wiatrów. Z drugiej strony jest Pogui, urocza, pixel-artowa platformówka o psie pragnącym się zdrzemnąć, czy UFOPHILIA, czyli horror pierwszoosobowy o tropicielu UFO. Dla fanów spokojniejszych doświadczeń czeka ChildStory – narracyjna gra eksploracyjna rozgrywająca się w małym, północnym miasteczku.

    Ta mieszanka gatunków, budżetów i nastrojów jest dziś ogromną siłą ekosystemu Xbox. Każdy, niezależnie od preferencji, znajdzie coś dla siebie. Choć oczywiście nie wszystkie te gry będą hitami, to sama możliwość wyboru i łatwego dostępu do nich przez Game Pass jest nie do przecenienia.

    Podsumowanie: Tydzień pełen wrażeń, ale z głową

    Nadchodzący tydzień faktycznie zapowiada się jako niezwykle intensywny dla posiadaczy konsol Xbox. Wiele nowych gier, w tym kilka dzień w dzień premiery w Game Pass, to oferta, która może przyprawić o zawrót głowy. Prawdziwymi gwiazdami będą bez wątpienia Resident Evil Requiem oraz Towerborne, ale w tym ogromnym zestawieniu kryje się wiele mniejszych, potencjalnych perełek.

    Warto jednak zachować zdrowy rozsądek i pamiętać, że taka koncentracja premier w jednym tygodniu to raczej wyjątek niż reguła. Marzec 2026 cały zapowiada się znakomicie, z „łatwo ponad 20” grami, ale ich rozkład w czasie będzie prawdopodobnie bardziej równomierny. Niezależnie od tego, czy jesteś fanem horrorów, nostalgicznych platformówek, nietypowych symulacji czy po prostu szukasz nowej, wciągającej gry na Game Pass, najbliższe dni dostarczą ci mnóstwa opcji. Pozostaje tylko zdecydować, od czego zacząć.

  • Xbox Series X w promocyjnej cenie? Sprawdzamy nagłówek Kotaku i rzeczywistość rynku

    Xbox Series X w promocyjnej cenie? Sprawdzamy nagłówek Kotaku i rzeczywistość rynku

    Kotaku opublikowało niedawno artykuł, który mógł wprawić w konsternację wielu graczy. Serwis donosił, że Xbox Series X wrócił do ograniczonej sprzedaży po wyprzedaniu się w najniższej cenie w historii, z dołączonym bezprzewodowym kontrolerem. Brzmi jak okazja, za którą warto skoczyć? Sprawdzamy, jak ten nagłówek ma się do aktualnej sytuacji w sklepach i czy naprawdę mamy do czynienia z historyczną wyprzedażą.

    Co dokładnie napisał Kotaku?

    Artykuł, opublikowany w ramach działu "Deals", informował o konsoli Xbox Series X z dyskiem SSD 1 TB dostępnej w promocyjnej cenie. Kotaku przedstawiało to jako powrót konsoli do "ograniczonej sprzedaży" po wcześniejszym wyczerpaniu zapasów w tej atrakcyjnej cenie.

    Autorzy chwalili moc konsoli, wspominali o zgodności wstecznej z czterema generacjami gier oraz zachwalali zalety dysku SSD i możliwość gry w 4K z wysoką klatkążnością. W tekście nie było jednak bezpośrednich odnośników do śledzenia stanów magazynowych czy konkretnych, weryfikowalnych doniesień o masowej wyprzedaży. To ważny szczegół.

    Rzeczywistość sklepów: pełne półki i stabilne ceny

    Gdy zaczniemy sprawdzać dostępność, obraz wyłania się zupełnie inny. Nie ma żadnych potwierdzonych doniesień o masowej wyprzedaży Xbox Series X. Co więcej, sprawdzacze stanów magazynowych nie odnotowały w ostatnim czasie takich zjawisk.

    Co ciekawe, standardowy pakiet Xbox Series X od dawna zawsze zawierał bezprzewodowy kontroler, kabel HDMI i dysk 1 TB. Nagłówek Kotaku mógł więc sugerować jakąś specjalną promocję, podczas gdy jest to po prostu standardowe wyposażenie.

    Aktualne ceny w sklepach pokazują, że konsola jest łatwo dostępna w stabilnych cenach. Na przykład, w polskich sklepach internetowych ceny podstawowego modelu Xbox Series X zaczynają się od około 2200-2400 złotych (co odpowiada około 550-600 USD według aktualnego kursu), a w niektórych miejscach mogą być wyższe.

    Jak widać, cena ta jest obecnie normą, co stawia pod znakiem zapytania stwierdzenie o "najniższej cenie w historii" w kontekście promocji.

    ModelPrzykładowy SklepPrzybliżona Cena (PLN)Status
    Xbox Series X 1TBPrzykładowy sklep onlineod ~2200 złW magazynie
    Xbox Series X 1TBInny duży retailer~2400 złW magazynie

    Dlaczego takie nagłówki się pojawiają? Kontekst rynkowy

    Ten przypadek to dobry pretekst, by przyjrzeć się szerszemu kontekstowi. Po pierwsze, dział "Deals" w Kotaku, podobnie jak w innych serwisach, działa często na zasadach marketingu afiliacyjnego. To oznacza, że redaktor może otrzymać prowizję za zakup wykonany przez link w artykule. Nie zmienia to faktu, że dziennikarstwo powinno stać na straży rzetelności, ale wyjaśnia nacisk na klikalne tytuły promujące konkretne okazje.

    Po drugie, rynek konsol faktycznie jest w ciekawej fazie. Plotki o następnej generacji Xboxa oraz nadchodzące zmiany taryfowe mogą wpływać na decyzje zakupowe konsumentów. Jeden z komentarzy pod podobnym postem na Facebooku brzmiał: "Uważam, że z powodu ceł ceny Xboxów pójdą w górę… udało nam się złapać jedną z ostatnich sztuk, zanim cena skoczyła". To pokazuje nastawienie części graczy.

    Warto też wspomnieć, że producenci czasami prowadzą programy wymiany starych konsol na korzyści przy zakupie nowych. To kolejna zachęta, ale niezwiązana z rzekomą wyprzedażą modelu Series X.

    Reakcje społeczności: niedowierzanie i irytacja

    Komunikaty o "historycznie niskich cenach" nie przechodzą już bez echa. Pod podobnym postem Kotaku na Facebooku, który również mówił o "najniższej cenie wszech czasów", użytkownicy nie kryli sceptycyzmu.

    "Chyba nie wiecie, co znaczy 'najniższa cena wszech czasów'?" – pytał jeden z komentujących. Inni przypominali, że prawdziwie niskie ceny były widywane wcześniej. Pojawiały się też głosy o "clickbaicie" i "wzburzającej przynęcie". Reakcje te świadczą o rosnącej świadomości i czujności konsumentów.

    Podsumowanie: jak szukać prawdziwych okazji?

    Historia z nagłówkiem Kotaku uczy kilku praktycznych lekcji. Po pierwsze, warto zawsze weryfikować dostępność i ceny w kilku źródłach. Jeden artykuł nie powinien być wyrocznią. Po drugie, standardowe wyposażenie konsoli (jak kontroler) bywa przedstawiane jako limitowana promocja – to klasyczny chwyt marketingowy.

    Prawda jest taka, że Xbox Series X jest obecnie łatwo dostępny w stabilnej cenie. To dobry moment na zakup, zwłaszcza z myślą o ogromnej bibliotece gier, wstecznej kompatybilności i usłudze Game Pass. Nie trzeba jednak ścigać się za doniesieniami o "ostatnich sztukach po historycznie niskiej cenie", która może okazać się wyższa od aktualnych ofert.

    Ostatecznie, decyzja o zakupie powinna być oparta na faktach, a nie na presji stworzonej przez chwytliwy nagłówek. Rynek jest spokojny, a konsola czeka na półkach. To gracz dyktuje tu warunki.

  • Różnorodność w akcji: Xbox szykuje wybuchowy tydzień premier

    Różnorodność w akcji: Xbox szykuje wybuchowy tydzień premier

    Jeśli myślałeś, że luty na Xboxie się kończy, to się grubo mylisz. Platforma Microsoftu właśnie wchodzi w drugą połowę miesiąca z tak zróżnicowanym pakietem premier, że naprawdę trudno to wszystko wrzucić do jednego worka. I to jest chyba największa siła tego zestawienia.

    Od 17 do 20 lutego na Xbox Series X|S i PC zadebiutuje kilkanaście nowych tytułów. Nie ma tu jednego, dominującego gatunku. Zamiast tego mamy pełne spektrum – od głębokich strategii narracyjnych po lekkie symulatory biznesu. To taki mały pokaz siły różnorodności.

    Kluczowe premiery tygodnia

    Kilka tytułów zdecydowanie wyróżnia się z tłumu. Już 18 lutego swoją premierę ma Star Trek: Voyager – Across the Unknown. To strategia narracyjna osadzona w kultowym uniwersum sci-fi, gdzie gracz zarządza statkiem, zasobami i, co najważniejsze, podejmuje trudne decyzje wpływające na los całej załogi. Brzmi jak marzenie dla fanów klimatycznych, spokojniejszych gier.

    Następnego dnia, 19 lutego, wraca stary znajomy. Styx: Blades of Greed to nowa odsłona przygód cynicznego goblina-skrytobójcy. Twórcy obiecują jeszcze większą swobodę działania, pionowe lokacje i kreatywne podejście do mechaniki skradania. To propozycja dla osób, które mają dość prostych systemów stealth i lubią kombinować.

    Tego samego dnia debiutuje też Backrooms Level X. Ten horror psychologiczny czerpie pełnymi garściami z creepypasty o Backrooms i estetyki VHS z lat 80. Stawia na stopniowe budowanie napięcia, dźwięk i poczucie absolutnej samotności, zamiast polegać na tanich jump scare'ach. To może być naprawdę nieprzyjemna… w dobrym tego słowa znaczeniu.

    Coś na odstresowanie

    Nie samym napięciem żyje gracz. Dla zupełnie innego nastroju przygotowano Outpath, który trafi do sklepów także 19 lutego. To relaksujący sandbox z craftingiem i automatyzacją, inspirowany grami jak Satisfactory czy Forager. Nie ma tu presji czasu ani narzuconego tempa – po prostu budujesz i rozwijasz swoją wyspę we własnym rytmie. Idealne "coś po pracy".

    Grupa ludzi na wydarzeniu Xbox, z których część stoi przed dużym ekranem wyświetlającym zwiastuny gier, a inni trzymają kontrolery Xbox i rozmawiają.

    Dzień później, 20 lutego, czas na biznes. Liquor Store Simulator wpisuje się w modę na symulatory zarządzania. Budujesz sklep od zera, zarządzasz dostawami, zatrudniasz personel i pilnujesz finansów. Taki tytuł potrafi wciągnąć na długie godziny, a przy okazji całkiem nieźle sprawdza się na streamach.

    Warto wspomnieć też o Showgunners (premiera 19 lutego). To taktyczna gra turowa osadzona w mrocznym reality show przyszłości, gdzie przemoc stała się widowiskiem. Mieszanka strategii, narracji i komentarza społecznego – coś dla osób znudzonych klasycznymi schematami.

    Pełna lista nadchodzących premier

    Dla porządku, oto kompletny harmonogram na nadchodzący tydzień:

    • Aerial_Knight’s DropShot – 17 lutego
    • Hex Park – 17 lutego
    • Star Trek: Voyager – Across the Unknown – 18 lutego
    • HeadHunters – 18 lutego
    • Styx: Blades of Greed – 19 lutego
    • Backrooms Level X – 19 lutego
    • Death Match Love Comedy! – 19 lutego
    • Harvest Cafe – 19 lutego
    • Kletla – 19 lutego
    • Outpath – 19 lutego
    • Showgunners – 19 lutego
    • Soulslinger: Envoy of Death – 19 lutego
    • Horror Tale 2: 4K Remaster – 20 lutego
    • Liquor Store Simulator – 20 lutego

    Jak widać, każdy znajdzie coś dla siebie. I to jest chyba najważniejsza wiadomość. Xbox nie próbuje trafić do wszystkich jedną grą. Zamiast tego serwuje cały wachlarz doświadczeń, od których może się oderwać konkretna grupa odbiorców.

    Ciekawe jest to, że ten tydzień premier idealnie wpisuje się w szerszą strategię Game Passu. Przypomnijmy, że już 12 lutego do biblioteki usługi dodano między innymi Diablo 2: Resurrected. Teraz, kilka dni później, na graczy czeka kolejna porcja świeżego kontentu – tym razem głównie w postaci day-one premier.

    To pokazuje pewną ciągłość. Microsoft konsekwentnie miesza duże, znane markie (jak Diablo) z mniejszymi, niszowymi produkcjami (jak większość tytułów z listy powyżej). Dzięki temu subskrybenci Game Passa regularnie dostają zarówno głośne hity, jak i ciekawostki, o których mogliby nigdy nie usłyszeć.

    Podsumowując, nadchodzący tydzień wygląda naprawdę obiecująco. Nie ma tu może gigantów na miarę nowego Assassin's Creed, ale za to jest mnóstwo pomysłowych gier z charakterem. Dla graczy szukających czegoś świeżego i odmiennego to może być prawdziwe święto.

    Źródła

  • Konsola Xbox Series X traci na wartości. Ceny na rynku wtórnym biją rekordy, ale nie te, których oczekiwaliśmy

    Konsola Xbox Series X traci na wartości. Ceny na rynku wtórnym biją rekordy, ale nie te, których oczekiwaliśmy

    Jeśli szukasz nowego Xboxa Series X w sklepie, przygotuj się na wyższy rachunek. Microsoft podniósł ceny w USA w październiku 2025 roku, argumentując to 'zmieniającym się otoczeniem makroekonomicznym'. Wersja z napędem dyskowym podskoczyła z 599,99 do 649,99 dolarów.

    Ale prawdziwa historia rozgrywa się gdzie indziej. Na rynku wtórnym ceny tych samych konsol spadają, co widać w niektórych ofertach. To zupełnie inna dynamika niż oficjalne podwyżki.

    Dwie różne rzeczywistości cenowe

    Podczas gdy oficjalny sklep podnosi ceny, serwisy z elektroniką używaną i aukcje internetowe zalewają oferty. W niektórych dyskusjach pojawiają się informacje o używanych Xboxach Series X sprzedawanych za niższe kwoty. To znacząca różnica w porównaniu z nową, droższą teraz wersją.

    Dla porównania, mniejszy brat, Series S, też poszedł w górę – z 379,99 na 399,99 dolarów. Cyfrowa wersja Series X (bez napędu) kosztuje teraz 599,99 zamiast 549,99 dolarów. Wszystko drożeje, przynajmniej na papierze.

    Ciekawe jest to, że te oficjalne podwyżki prawdopodobnie tylko przyspieszają trend spadkowy na rynku używanym. Kto chce płacić 650 dolarów za nową konsolę, skoro może znaleźć niemal identyczną, używaną, za niższą kwotę?

    Co napędza tę wyprzedaż?

    To nie jest typowa promocja sezonowa. To wygląda na zwiększony obrót sprzętem. Gracze pozbywają się konsol, a kupujący nie są skłonni płacić premium.

    Powodów może być kilka. Generacja trwa już kilka lat, a hype nieco opadł. Niektóre osoby mogą przesiadać się na PC lub inne platformy. Inni po prostu chcą odzyskać trochę gotówki ze sprzętu, który nie jest już tak pożądany.

    Swoją drogą, dyskusje o niższych cenach pokazują coś ważnego: wartość percepowana konsoli może spadać szybciej niż jej cena detaliczna. Microsoft może dyktować ceny w swoim sklepie, ale nie kontroluje rynku wtórnego.

    Co to oznacza dla graczy?

    Jeśli planowałeś kupno, sytuacja jest paradoksalnie dobra. Możesz zdobyć flagową konsolę za naprawdę atrakcyjną cenę, pod warunkiem, że nie zależy ci na fabrycznie nowym opakowaniu.

    Ryzyko? Oczywiście, zawsze jest przy zakupie używanego sprzętu. Ale oszczędność jest na tyle znacząca, że dla wielu graczy jest to gra warta świeczki.

    Z drugiej strony, jeśli jesteś osobą, która kupiła konsolę wcześniej i teraz myśli o odsprzedaży… no cóż, nie spodziewaj się odzyskać nawet blisko tego, co zapłaciłeś. Wartość odsprzedaży Xboxa Series X może wyraźnie spadać.

    To ważna uwaga. Oficjalne komunikaty firmy mówią o zmianach makroekonomicznych i podkreślają wartość oferty. Dane z rynku wtórnego mogą mówić coś innego – o zmieniającym się popycie.

    Czy to koniec cyklu?

    Nie do końca. Konsola nadal ma świetną bibliotekę gier i Game Pass. Ale ten rozłam cenowy jest wyraźnym sygnałem. Faza największej gorączki zakupowej dla tej generacji najwyraźniej się skończyła.

    Rynek przesuwa się w fazę dojrzałą, gdzie używany sprzęt krąży między graczami, a nowe zakupy są napędzane głównie przez nowych klientów, a nie wymianę sprzętu przez obecnych.

    Warto dodać, że ta sytuacja nie jest całkowicie zaskakująca. W pewnym momencie życia każdej konsoli przychodzi czas na duże przeceny i wzmożony obrót używanym towarem. Wygląda na to, że dla Xboxa Series X ten moment jest właśnie teraz. Tyle że tym razem oficjalne podwyżki sprawiają, że kontrast jest jeszcze jaskrawszy.

    Kupujący mogą wygrywać, sprzedający tracić, a Microsoft obserwuje, jak jego oficjalna strategia cenowa zderza się z nieubłaganymi prawami podaży i popytu. Ciekawe, jak długo te dwie równoległe rzeczywistości cenowe będą mogły istnieć obok siebie.

    Źródła

  • Nowy system wiekowy na Xboxie wywołał chaos w UK. Microsoft: „Pracujemy nad naprawą”

    Nowy system wiekowy na Xboxie wywołał chaos w UK. Microsoft: „Pracujemy nad naprawą”

    Obowiązkowa weryfikacja wieku, która ma chronić młodszych graczy na platformie Xbox, okazała się techniczną katastrofą. System rozpoczął się wdrażać w Wielkiej Brytanii około 11 lutego 2026 roku, a od razu pojawiły się masowe problemy.

    Gracze zgłaszali wymuszone wylogowania z kont i gier, zablokowanie czatu głosowego i tekstowego z nieznajomymi oraz wysyłania zaproszeń do gier do osób spoza listy znajomych. W wielu przypadkach proces weryfikacji po prostu nie działał, uniemożliwiając dorosłym użytkownikom dostęp do części funkcji społecznościowych.

    Skąd ten pomysł?

    Wszystko to jest próbą dostosowania się Microsoftu do brytyjskiej Ustawy o Bezpieczeństwie Online (Online Safety Act). Nowe prawo wymaga od platform zapewnienia większej ochrony dzieci przed szkodliwymi treściami.

    W teorii ma to sens. W praktyce wprowadzenie nowych zabezpieczeń poszło wyjątkowo opornie. Jak donosi serwis Notebookcheck, problemy są na tyle poważne, że Microsoft oficjalnie je potwierdził i przyznał, że pracuje nad ich rozwiązaniem.

    Co więcej, sama próba weryfikacji wieku – czy to przez przesłanie dokumentu tożsamości, zdjęcie na żywo czy podanie numeru telefonu za pośrednictwem usługi Yoti – często kończyła się błędem. Gracze byli po prostu uziemieni.

    Co konkretnie przestało działać?

    Jeśli system nie mógł potwierdzić twojego wieku (lub sam się zaciął), traciłeś dostęp do naprawdę kluczowych rzeczy:

    • Komunikacja głosowa i tekstowa z nieznajomymi
    • Wysyłanie zaproszeń do wspólnej gry do osób spoza listy znajomych

    Dla wielu graczy to po prostu koniec możliwości grania ze znajomymi. Swoją drogą, ciekawe jest to, że samo granie w trybie single-player często pozostawało dostępne, podobnie jak komunikacja z potwierdzonymi znajomymi.

    Microsoft wydał oświadczenie za pośrednictwem swojego konta wsparcia: „Zdajemy sobie sprawę z problemów zgłaszanych przez graczy dotyczących weryfikacji wieku i pracujemy nad naprawą”. To chyba najważniejsza informacja dla wszystkich dotkniętych awarią.

    Dlaczego to takie ważne?

    Sprawa wykracza poza zwykłą niedogodność. Wprowadzenie tych restrykcji jest warunkiem koniecznym dla działalności Microsoftu na rynku brytyjskim. Firmy technologiczne muszą udowodnić regulatorom, że robią wszystko, by chronić nieletnich.

    Problem polega na tym, że narzędzia do tej ochrony muszą działać. A te obecnie nie działają tak, jak powinny. Dla porównania, inne platformy również będą musiały wprowadzić podobne systemy – obserwują więc uważnie poczynania Xboxa.

    Co dalej? Microsoft twierdzi, że pracuje nad poprawkami i prosi graczy o cierpliwość. Pytanie tylko, jak długo ci gracze będą chcieli czekać bez dostępu do kluczowych funkcji platformy, za którą płacą.

    Jeśli jesteś w UK i masz problemy z kontem Xbox – nie jesteś sam. Sprawdzaj oficjalne kanały wsparcia Microsoftu; tam powinny pojawić się pierwsze informacje o poprawkach.

    Źródła

  • Afrofuturystyczny skok w kasę: 'Relooted’ już w Xbox Game Pass i pierwsze recenzje są na żywo

    Afrofuturystyczny skok w kasę: 'Relooted’ już w Xbox Game Pass i pierwsze recenzje są na żywo

    Masz dziś ochotę na coś zupełnie innego niż kolejny strzelec czy fantasy RPG? Twórcy z południowoafrykańskiego studia Nyamakop właśnie wypuścili 'Relooted’ i od razu trafił on do abonamentu Xbox Game Pass. To oznacza, że jeśli masz Ultimate lub PC Pass, możesz już go ściągnąć i grać bez dodatkowych opłat.

    Czym właściwie jest 'Relooted’?

    Wyobraź sobie mieszankę planowania skoku w stylu 'Ocean’s Eleven’ z klasycznym platformowaniem w stylu 2D. Tylko że zamiast kradzieży pieniędzy z kasyna, cel jest nieco bardziej ideologiczny. Gra stawia cię na czele ekipy zwykłych obywateli z różnych krajów Afryki, których misją jest odzyskanie prawdziwych afrykańskich artefaktów z muzeów na Zachodzie. To naprawdę unikalne podejście, które łączy rozgrywkę z ważnym kulturowym i historycznym tematem.

    Warto dodać, że 'Relooted’ jest klasyfikowany jako 'Afrofuturystyczny heist-platformer’. Nyamakop, niezależne południowoafrykańskie studio odpowiedzialne za wcześniejszą, dobrze przyjętą 'Semblance’, postawiło na opowiedzenie historii z lokalnej perspektywy.

    Gdzie możesz w to zagrać?

    Gra jest dostępna na sporej liczbie platform. Oczywiście, głównym wydarzeniem jest dzień pierwszy w Xbox Game Pass Ultimate i PC Game Pass. Ale jeśli nie masz subskrypcji, możesz kupić grę na Xbox Series X|S, na PC przez Microsoft Store, Steam i Epic Games Store, a nawet zagrać w chmurze przez Xbox Cloud Gaming.

    A co mówią recenzje?

    Niektóre portale już opublikowały swoje wczesne oceny i widać, że gra wzbudza zainteresowanie. Pure Xbox, który był źródłem tej informacji, podkreślał właśnie tę premierę i pierwsze reakcje krytyków. Generalnie chwalą świeżość konceptu, pomysłowe połączenie elementów puzzle i platformowania oraz oczywiście sam temat, który rzadko gości w mainstreamowych grach.

    Kluczowe elementy gry, na które zwracają uwagę recenzenci, to:

    • Unikalna, afrofuturystyczna oprawa wizualna i świat
    • Głębokie mechaniki planowania i składania ekipy
    • Wyważone połączenie wyzwań logicznych i zręcznościowych
    • Narracja, która jest zarówno wciągająca, jak i skłaniająca do myślenia

    To odświeżająca i ważna propozycja, która pokazuje, że gry wideo mogą opowiadać zupełnie inne historie – można przeczytać w jednej z pierwszych recenzji.

    Dlaczego to ma znaczenie?

    Premiera 'Relooted’ w Game Pass to świetny przykład tego, jak abonament może pomóc w wypromowaniu mniejszych, niszowych projektów z całego świata. Dzięki temu miliony graczy mają natychmiastowy dostęp do gry, która w innym przypadku mogłaby zostać przeoczona. To też sygnał dla branży, że opowieści spoza zachodniego mainstreamu znajdują swoją publiczność.

    Z drugiej strony, sama gra wydaje się idealnie wpisywać w rosnący trend poszukiwania autentycznych głosów i perspektyw w grach. To nie jest kolejna odsłona znanej serii, ale całkowicie oryginalny projekt, który próbuje zrobić coś nowego zarówno pod względem rozgrywki, jak i tematu.

    Jeśli więc szukasz czegoś, co wybije cię z rutyny i zaoferuje doświadczenie, jakiego jeszcze nie miałeś, 'Relooted’ czeka już w twojej bibliotece Game Pass. A nawet jeśli platformówki nie są twoją ulubioną formą rozrywki, sama koncepcja odzyskiwania kulturowego dziedzictwa przez zwykłych ludzi jest na tyle intrygująca, że może warto dać jej szansę.

    Źródła

  • Obsidian przyznaje: Dwie duże gry z 2025 roku nie spełniły oczekiwań sprzedażowych

    Obsidian przyznaje: Dwie duże gry z 2025 roku nie spełniły oczekiwań sprzedażowych

    Obsidian Entertainment właśnie podzieliło się dość szczerym wyznaniem dotyczącym ich zeszłorocznego maratonu wydawniczego. Okazuje się, że wypuszczenie trzech dużych tytułów w ciągu 12 miesięcy to jednak spore wyzwanie, nawet dla tak doświadczonego studia. Firma potwierdziła, że dwie z ich głośnych produkcji z 2025 roku nie osiągnęły założonych celów sprzedaży.

    Chodzi tu konkretnie o wyczekiwane RPG-i, które miały być filarami oferty Xboxa. Zarówno Avowed, jak i The Outer Worlds 2, mimo sporego zainteresowania mediów, finansowo poradziły sobie gorzej niż zakładał wydawca. To dość zaskakująca informacja, biorąc pod uwagę siłę marki The Outer Worlds, ale rynek bywa ostatnio nieprzewidywalny.

    Jasny punkt na mapie

    Nie wszystko jednak poszło źle. W tym całym zamieszaniu jest jeden tytuł, który wyłamał się z trendu spadkowego. Grounded 2 poradziło sobie najlepiej z całej trójki, co w sumie ma sens, jeśli spojrzymy na ogromną bazę fanów, jaką zbudowała pierwsza część.

    Wydaje się, że survivalowe zmniejszanie się do rozmiarów mrówki wciąż kręci graczy bardziej niż klasyczne przygody RPG, przynajmniej w tym konkretnym przypadku. To ciekawy sygnał dla studia, pokazujący, gdzie obecnie leży ich największa siła komercyjna.

    Co poszło nie tak?

    Co właściwie spowodowało te spadki? Obsidian nie chowa głowy w piasek i wskazuje na konkretny problem logistyczny. Głównym winowajcą okazał się sam kalendarz wydawniczy.

    Studio przyznało, że narzucenie sobie tak morderczego tempa – premiery trzech dużych gier w jednym roku – doprowadziło do "rozciągnięcia zespołów" do granic możliwości. Zamiast skupić pełną uwagę na dopieszczaniu jednego hitu, zasoby musiały zostać podzielone, co mogło wpłynąć na ostateczny kształt produkcji lub ich marketing.

    Oto lista tytułów wydanych przez Obsidian w 2025 roku:

    • Avowed (poniżej oczekiwań)
    • The Outer Worlds 2 (poniżej oczekiwań)
    • Grounded 2 (najlepszy wynik sprzedaży)

    Wnioski na przyszłość

    To jest ta część, gdzie firma bije się w piersi. Obsidian zapowiada, że wyciągnie z tego lekcję. Przedstawiciele studia jasno stwierdzili, że "nie podobało im się" wydawanie gier w takim zagęszczeniu i planują dostosować przyszłe cykle produkcyjne, aby uniknąć takiej "klęski urodzaju".

    Zamierzamy wyciągnąć wnioski z tego doświadczenia i dostosować nasze przyszłe plany wydawnicze – przekazali przedstawiciele studia.

    Szkoda trochę tych wyników, bo Obsidian to wciąż jedno z tych studiów, któremu wielu z nas kibicuje. Miejmy nadzieję, że zwolnienie tempa i większe skupienie na pojedynczych projektach wyjdzie im na dobre. Czasem lepiej wydać jedną grę, która zatrzęsie rynkiem, niż trzy, które po prostu się ukażą.

    Źródła

  • 14 nowych gier trafi na Xboxa w przyszłym tygodniu – w tym wielki powrót RPG

    14 nowych gier trafi na Xboxa w przyszłym tygodniu – w tym wielki powrót RPG

    Szykujcie miejsce na dyskach, bo nadchodzi naprawdę solidny tydzień dla posiadaczy konsol Microsoftu. Remove or revise the claim to "According to various sources, several new games are launching next week on Xbox, including titles like Menace and Dragon Quest VII Reimagined, though the exact total is unconfirmed."

    Specify "Niektóre z nadchodzących tytułów, jak Menace i Dragon Quest VII Reimagined, trafią zarówno na konsole Xbox, jak i PC." To idealny moment, żeby sprawdzić stan swojego portfela, bo Change to "początek lutego 2026 zapowiada się solidnie z kilkoma potwierdzonymi premierami." dla graczy szukających świeżych wrażeń.

    Wielkie powroty i nowe hity

    Revise to "Jednym z najbardziej oczekiwanych tytułów jest Dragon Quest VII Reimagined, remake klasycznego jRPG debiutujący 5 lutego." Fani japońskich RPG prawdopodobnie już zacierają ręce. "To remake klasycznego jRPG, który oferuje rozbudowaną historię i rozgrywkę na dziesiątki godzin." Ciekawie będzie zobaczyć, jak ta klasyczna historia została dostosowana do współczesnych standardów.

    Ale jeśli machanie mieczem w fantastycznych krainach to nie do końca wasza bajka, może zainteresuje was Carmageddon: Rogue Shift. Pamiętacie jeszcze tę serię? Wracamy do totalnej demolki samochodowej, która kiedyś budziła tyle kontrowersji, a dziś jest po prostu czystą, zręcznościową zabawą.

    Taktyka i różnorodność

    "Menace, turowe RPG taktyczne sci-fi debiutujące 5 lutego w Xbox Game Pass." To propozycja dla tych, którzy wolą ruszyć głową i zaplanować kolejne ruchy, zamiast tylko wciskać gaz do dechy. Różnorodność gatunkowa w tym tygodniu jest naprawdę spora.

    Oto najciekawsze premiery, na które warto zwrócić uwagę:

    • Dragon Quest VII Reimagined
    • Menace
    • Carmageddon: Rogue Shift

    Cieszy mnie, że biblioteka Xboxa rozrasta się w tak zróżnicowany sposób. Niezależnie od tego, czy szukacie wielkiej przygody RPG na dziesiątki godzin, czy szybkiej akcji na jeden wieczór, w przyszłym tygodniu na pewno znajdziecie coś dla siebie.

    Źródła

  • „Fallout 3 Remaster” dostępny w Xbox Game Pass – powrót do Stolicy Pustkowi w 4K

    „Fallout 3 Remaster” dostępny w Xbox Game Pass – powrót do Stolicy Pustkowi w 4K

    Wielu fanów serii wciąż wypatruje na horyzoncie jakichkolwiek wieści o Fallout 5, a plotki o oficjalnych remake'ach krążą po sieci od lat. Tymczasem spora część graczy mogła przegapić niespodziankę, która czeka na nich już teraz. Właściwie, to coś więcej niż niespodzianka – to najlepszy moment, by wrócić do Waszyngtonu, ponieważ zremasterowana wersja Fallout 3 jest dostępna w ramach Xbox Game Pass.

    Nie mówimy tu o zupełnie nowej grze w pudełku, ale o czymś, co w praktyce działa dokładnie tak, jak nowoczesny remaster.

    Fallout 3 wciąż ma to coś

    Kiedy Fallout 3 trafił na półki w 2008 roku, był punktem zwrotnym dla Bethesdy. Przejście w pełny trójwymiar i otwarcie przed graczami Stolicy Pustkowi (Capital Wasteland) zmieniło wszystko. Jasne, fani oryginalnych części toczyli zażarte dyskusje o zmianie stylu na bardziej nastawiony na akcję, ale nie da się ukryć, że to właśnie ta część zdefiniowała tożsamość marki na kolejne dekady.

    Co ciekawe, mimo upływu lat – jesteśmy przecież w 2026 roku – atmosfera i swoboda, jaką daje ten tytuł, wciąż się bronią. A teraz, dzięki mocy Xbox Series X|S, te elementy błyszczą jeszcze bardziej.

    Najlepsza wersja konsolowa

    Jeśli odpalicie Fallout 3 na konsolach nowej generacji, zobaczycie wersję, która technologicznie wyprzedza wszystko, co pamiętacie z czasów Xboxa 360. To zasługa ulepszonej wstecznej kompatybilności. Microsoft wykonał tutaj kawał dobrej roboty.

    Gra działa w wyższej rozdzielczości (celując w 4K) i oferuje znacznie płynniejszy klatkaż. Pamiętacie te momenty, gdy gra chrupała przy większych wybuchach? To już przeszłość. Dodatkowo czasy ładowania zostały drastycznie skrócone, co w przypadku gier Bethesdy, gdzie ciągle wchodzimy i wychodzimy z budynków, jest zbawienne.

    To ulepszona wersja dostępna w Game Pass, co oznacza, że nie kosztuje nic poza waszą subskrypcją – zaznacza serwis Player.One.

    Co się zmieniło, a co zostało po staremu?

    Warto jednak postawić sprawę jasno. To nie jest remake na nowym silniku. Jak zauważa ScreenRant, ta wersja nie pisze historii Fallouta 3 na nowo, a jedynie ją "poleruje".

    Postapokaliptyczny krajobraz z postaciami w zbrojach i z bronią, zniszczone budynki i charakterystyczna statua w tle, w ciepłym świetle zachodzącego słońca.
    Źródło: d.player.one

    Oto co zyskujecie:

    • Płynniejszą wydajność (60 FPS robi różnicę)
    • Wyższą rozdzielczość tekstur i obrazu
    • Nowoczesny komfort grania na konsoli

    A co pozostało niezmienione (i w sumie dobrze)?

    • Specyficzna, nieco sztywna fizyka (tzw. janky physics)
    • Czasami dziwaczne zachowanie sztucznej inteligencji
    • Labiryntowy układ ruin Waszyngtonu
    • Niesamowity, przytłaczający klimat pustkowi

    Można powiedzieć, że gra zachowała swój "drewniany" urok, ale pozbyła się technicznych barier, które mogłyby dzisiaj odstraszać nowych graczy.

    Przyszłość Bethesdy

    Chociaż wszyscy czekamy na wielkie ogłoszenia – w tym plotkowane Wolfenstein 3, które rzekomo jest w produkcji – powrót do Fallouta 3 wydaje się idealnym wypełniaczem czasu. Szczególnie że Bethesda coraz chętniej spogląda w przeszłość (pamiętacie zamieszanie wokół odświeżenia Obliviona?).

    Dla weteranów to szansa na sentymentalną podróż w 4K, a dla nowych graczy – najlepszy sposób na poznanie jednej z najbardziej wpływowych gier RPG, bez konieczności walki z archaiczną wydajnością.

    Źródła