Autor: MissMoniq

  • Pierwsze zdjęcie z Diuny 3 ujawnia Paula Atrydę po latach – zwiastun już jutro

    Pierwsze zdjęcie z Diuny 3 ujawnia Paula Atrydę po latach – zwiastun już jutro

    Timothée Chalamet opublikował pierwsze oficjalne zdjęcie z planu trzeciej części "Diuny", na którym widać radykalnie zmienionego Paula Atrydę. Aktor ogłosił również, że zwiastun filmu zadebiutuje w sieci już jutro, co rozpoczyna kampanię promocyjną jednego z najbardziej oczekiwanych filmów science fiction tego roku.

    Co już wiemy o Diunie 3

    • Timothée Chalamet udostępnił zdjęcie przedstawiające Paula Atrydę z ogoloną głową i surowszym wyglądem.
    • Zwiastun filmu ma być dostępny w sieci prawdopodobnie już jutro, co potwierdzają wcześniejsze informacje.
    • Akcja trzeciej części rozegra się od 15 do 20 lat po wydarzeniach z poprzedniego filmu.
    • Premiera Diuny 3 zaplanowana jest na 18 grudnia, w tym samym dniu co "Avengers: Doomsday".
    • Denis Villeneuve powrócił na stanowisko reżysera i współautora scenariusza.

    Paul Atryda po latach – co pokazuje pierwszy kadr

    Zdjęcie ukazuje Paula Atrydę w pustynnym stroju, z podniesionymi goglami i maską. Jego charakterystyczne niebieskie oczy, będące efektem kontaktu z przyprawą, pozostały niezmienione, ale reszta wyglądu wskazuje na upływ czasu i trudne życie na Arrakis.

    Skóra bohatera jest zniszczona i pokryta bliznami. Zniknęły długie włosy, które były znakiem rozpoznawczym postaci w poprzednich częściach. Chalamet ogolił głowę specjalnie na potrzeby produkcji, co podkreśla upływ czasu między drugą a trzecią odsłoną cyklu.

    Aktor przyznał, że powrót do tej roli był dla niego wyjątkowym wyzwaniem. Zapowiedział, że doświadczenie będzie znacznie intensywniejsze niż w przypadku poprzednich filmów i że podszedł do niego z dużą powagą.

    Mesjasz Diuny na wielkim ekranie

    Mesjasz Diuny na wielkim ekranie

    Trzecia część cyklu luźno opiera się na powieści Franka Herberta "Mesjasz Diuny" z 1969 roku. Historia zaczyna się kilkanaście lat po tym, jak Paul Atryda przejął władzę nad Imperium, został cesarzem i przyjął rolę mesjasza dla Fremenów. Polityczne małżeństwo z księżniczką Irulan oraz przygotowania do religijnej wojny przeciwko Wielkim Rodom to tylko część skomplikowanej układanki, z którą będzie musiał się zmierzyć.

    Denis Villeneuve ponownie stanął za kamerą, a Hans Zimmer odpowiada za muzykę. W obsadzie powracają Zendaya jako Chani, Rebecca Ferguson jako Lady Jessica oraz Florence Pugh w roli księżniczki Irulan. W filmie wystąpią także Jason Momoa jako Duncan Idaho i Josh Brolin jako Gurney Halleck.

    Wśród nowych postaci znajdzie się Robert Pattinson, który zagra antagonistę Scytale’a, a także Nakoa Wolf-Momoa jako Leto II Atryda i Ida Brooke jako Ghanima Atryda. Taka obsada zapowiada epicką skalę widowiska.

    Starcie tytanów w box office

    Premierę "Diuny 3" zaplanowano na 18 grudnia. To odważna data, ponieważ tego samego dnia do kin wejdzie "Avengers: Doomsday". Obie produkcje będą rywalizować o uwagę widzów w okresie świątecznym, co może prowadzić do ciekawego starcia w historii box office’u.

    Fani uniwersum Herberta z niecierpliwością czekają na premierę. Pierwszy zwiastun ma pojawić się jutro, a wszystko wskazuje na to, że Warner Bros. przygotowało mocny materiał. Po sukcesie dwóch poprzednich części oczekiwania są ogromne, a to dopiero początek promocji.


    Źródła

  • Elden Ring za niecałe 100 złotych – jedna z najlepszych gier tej generacji trafiła do wyprzedaży na konsolach

    Elden Ring za niecałe 100 złotych – jedna z najlepszych gier tej generacji trafiła do wyprzedaży na konsolach

    Na platformie Allegro pojawiła się oferta, która zainteresuje każdego posiadacza konsoli Xbox poszukującego wyjątkowych wrażeń w przystępnej cenie. Gra Elden Ring od studia FromSoftware jest dostępna w wersji pudełkowej za mniej niż 100 złotych. Choć promocja dotyczy wydania na Xbox, fakt, że gra tej jakości regularnie schodzi poniżej tej ceny, wskazuje na rosnącą atrakcyjność rynku hitów tej generacji dla użytkowników platformy Microsoftu.

    Najważniejsze informacje o promocji

    • Elden Ring dostępny na Allegro za 91,99 zł w wersji na Xbox – oferta limitowana
    • W sklepach z grami na Xbox One i Series X|S regularnie pojawiają się tytuły takie jak A Plague Tale: Innocence (90 zł) czy Alan Wake Remastered (90 zł)
    • W oficjalnym Xbox Store trwa wyprzedaż „Ostatnia Szansa” z przecenami sięgającymi nawet -95% na wybrane gry cyfrowe
    • Budżet poniżej 100 zł na konsolę Xbox pozwala dziś na zakup dużych produkcji, w tym Ghostrunner 2 Brutal Edition za 74,75 zł czy Anno 1800: Console Edition za 70 zł

    Dlaczego Elden Ring wciąż jest ważny dla graczy na konsolach

    • Elden Ring to gra, która na stałe zapisała się w historii gier wideo. Produkcja FromSoftware zdobyła wiele nagród i uznanie krytyków na całym świecie. Olbrzymi otwarty świat Ziem Pomiędzy, stworzony we współpracy z George’em R.R. Martinem, oferuje setki godzin eksploracji, walki i odkrywania sekretów.

    Możliwość zakupu tytułu tego formatu za nieco ponad 90 złotych świadczy o dojrzałości rynku konsolowego. Gracze, którzy jeszcze nie mieli okazji stanąć u podnóży Złotego Drzewa i zmierzyć się z półbogami strzegącymi Wielkich Runów, mają teraz idealny moment, by nadrobić zaległości.

    Xbox też ma swoje perełki poniżej 100 zł

    Xbox też ma swoje perełki poniżej 100 zł
    Źródło: images.gram.pl

    Choć oferta na Elden Ring dotyczy platformy Xbox, posiadacze konsol Xbox One i Xbox Series X|S nie mają powodów do narzekań. Polski rynek gier regularnie serwuje im okazje, które trudno przegapić.

    Wśród tytułów, które często pojawiają się w zestawieniach „do 100 złotych”, znajdziemy A Plague Tale: Innocence – przygodówkę osadzoną w mrocznym średniowieczu, wycenioną na około 90 złotych. Dla fanów szybkiej akcji i cyberpunkowych klimatów sklep Xbox Store oferuje Ghostrunner 2 Brutal Edition za 74,75 zł. Strategicznie nastawieni gracze powinni zwrócić uwagę na Anno 1800: Console Edition dostępne za 70 zł na Xbox Series X|S.

    Przeceny obejmują także bardziej znane produkcje. Wyprzedaż „Ostatnia Szansa” w Xbox Store potrafi obniżyć ceny hitów nawet o 95 procent, co sprawia, że za mniej niż stówkę można zdobyć naprawdę głośne tytuły.

    Starsze serie wciąż dają mnóstwo frajdy

    Budżetowe polowanie na gry na konsolę Xbox to również okazja, by sięgnąć po starsze odsłony kultowych serii dostępnych wyłącznie na platformie Microsoftu. Tytuły takie jak Halo czy Forza, mimo upływu lat, wciąż zapewniają dziesiątki godzin wciągającej rozgrywki. Regularnie trafiają one do przedziału cenowego, który nie przekracza 100 złotych.

    Dla nowych posiadaczy konsol Series X|S to świetna wiadomość – mogą oni nadrobić klasyki i przygotować się na kolejne duże premiery bez nadmiernego obciążania domowego budżetu. Wsteczna kompatybilność sprzętu Microsoftu sprawia, że biblioteka dostępnych tytułów w niskich cenach jest naprawdę bogata.

    Co dalej z rynkiem gier konsolowych

    Trend spadku cen na hity sprzed kilku sezonów jest wyraźny i raczej nie zamierza wyhamować. Dla graczy oznacza to, że coraz więcej dużych produkcji będzie dostępnych w przystępnych cenach. Elden Ring za 92 złote to tylko wierzchołek góry lodowej tego, co oferuje rynek wtórny i cyfrowe wyprzedaże.

    Jeśli jesteś posiadaczem konsoli Xbox i szukasz wyjątkowych gier w rozsądnych cenach, nadchodzące tygodnie mogą przynieść wiele interesujących ofert. Wystarczy regularnie przeglądać oferty cyfrowego sklepu i nie bać się sięgać po pudełka – czasem najlepsza gra tej generacji kosztuje tyle, co dwa duże zestawy na mieście.


    Źródła

  • Onimusha: Way of the Sword wyjdzie wcześniej, niż zakładano. Capcom oficjalnie przesuwa premierę

    Onimusha: Way of the Sword wyjdzie wcześniej, niż zakładano. Capcom oficjalnie przesuwa premierę

    Fani serii Onimusha mogą być zadowoleni, ponieważ Capcom ogłosił, że premiera Onimusha: Way of the Sword odbędzie się 4 września 2026 roku, co oznacza, że gra zadebiutuje 21 dni wcześniej niż pierwotnie planowano. Informacja ta pochodzi z oficjalnego komunikatu wydawcy, a nie z niepotwierdzonych źródeł. Reżyser gry, Satoru Nihei, wcześniej zapowiadał „dobre wieści”, a teraz je otrzymaliśmy.

    • Capcom przyspieszył premierę Onimusha: Way of the Sword z 25 września na 4 września 2026 roku
    • Gra zmierza na Xbox Series X/S, a także na PC i PlayStation 5 – to potwierdzona lista platform
    • Reżyser Satoru Nihei ujawnił, że prace wchodzą w końcowe etapy produkcyjne
    • Zmiana daty ma sens biznesowy – Capcom unika starcia z dużymi premierami września
    • Polska wersja językowa (napisy) została potwierdzona na Steamie

    Koniec prac blisko – zespół dopina ostatnie szczegóły

    Niedawno Nihei dziękował fanom za entuzjastyczne reakcje po pokazie Capcom Spotlight i zdradził, że studio pracuje nad „końcowymi etapami” produkcji. Wtedy wielu graczy zastanawiało się, czy to oznacza rychłe ogłoszenie konkretnej daty. Odpowiedź nadeszła szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał – z przyspieszeniem całego harmonogramu.

    Takie sytuacje są rzadkością. Branża gier często doświadcza opóźnień, więc gdy Capcom ogłasza: „Cieszymy się, że możemy dostarczyć Onimusha: Way of the Sword wcześniej”, to jest to pozytywna wiadomość. Deweloper nie tylko dotrzymuje terminów, ale także je wyprzedza. To budzi zaufanie i pokazuje, że prace idą zgodnie z planem, a może nawet sprawniej, niż zakładano.

    Dlaczego Capcom zmienił datę?

    Dlaczego Capcom zmienił datę?

    Oficjalny komunikat nie podaje konkretnych powodów, ale można przypuszczać, że zmiana daty ma związek nie tylko z postępami w produkcji. Wrzesień to tradycyjnie intensywny okres dla premier gier – w tym miesiącu często ukazują się największe tytuły AAA, które mogą przyćmić inne. Przesunięcie Onimusha: Way of the Sword na początek miesiąca daje grze większą szansę na zauważenie i unikanie bezpośredniej konkurencji.

    Wcześniej różne źródła podawały różne daty – Steam wyświetlał 24 września, niektóre sklepy 3 września, a oficjalna zapowiedź mówiła o 25 września 2026 roku. Teraz mamy jasność: 4 września to jedyna poprawna data, a inne informacje można uznać za nieaktualne. Capcom rozwiał wszelkie wątpliwości jednym, konkretnym komunikatem.

    Czego oczekiwać po nowej odsłonie?

    Czego oczekiwać po nowej odsłonie?

    Onimusha: Way of the Sword to powrót kultowej serii, która ostatnią główną odsłonę miała w erze PlayStation 2. Nowa część została zapowiedziana podczas The Game Awards 2024 i wzbudziła spore emocje – to marka, którą wielu graczy wspomina z sentymentem. Samurajski klimat, walka mieczem i mroczna atmosfera inspirowana japońskim folklorem mają powrócić w nowoczesnej oprawie na Xbox Series X/S i innych platformach.

    Capcom nie ujawnia jeszcze wszystkich szczegółów rozgrywki, ale wiadomo, że gra powstaje z myślą o obecnej generacji sprzętu. To oznacza, że możemy oczekiwać płynnej animacji, dopracowanych modeli postaci i efektownych starć w stabilnych klatkach. Polscy gracze otrzymają również napisy w rodzimym języku, co potwierdzono na karcie Steam.

    Podsumowanie

    Onimusha: Way of the Sword zadebiutuje na półkach – cyfrowych i fizycznych – 4 września 2026 roku. To dobra wiadomość dla każdego, kto czeka na powrót serii po latach nieobecności. Zespół kończy prace, data jest już oficjalna, a Capcom pokazuje, że potrafi pozytywnie zaskoczyć graczy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, jesień zapowiada się obiecująco dla posiadaczy Xbox Series X/S.


    Źródła

  • Tester Fallouta 4 w jeden poranek odnalazł cztery krytyczne błędy – wystarczyło zniszczyć grę na Xbox One

    Tester Fallouta 4 w jeden poranek odnalazł cztery krytyczne błędy – wystarczyło zniszczyć grę na Xbox One

    Colin McInerney, były tester w ZeniMax Media, podzielił się swoimi doświadczeniami z pracy nad Fallout 4, gdzie w jeden poranek odkrył cztery krytyczne błędy. Zamiast grać w sposób standardowy, postanowił maksymalnie obciążyć konsolę Xbox One, co zrobił w sposób, który mógłby zaskoczyć nawet najbardziej zapalonych graczy.

    Ta historia pojawiła się w kontekście dyskusji na temat roli sztucznej inteligencji w testowaniu gier. McInerney, obecnie prowadzący własne studio Pedalboard Games, stwierdził, że żaden algorytm nie byłby w stanie wymyślić czegoś tak absurdalnego. Jego zdanie wydaje się być uzasadnione.

    Co dokładnie zrobił tester?

    • Miliard punktów doświadczenia trafił na konto postaci dzięki komendom konsolowym – McInerney osiągnął poziom około 247.
    • Unikalna wyrzutnia rakiet atomowych została zmodyfikowana, aby wystrzeliwać 10 pocisków jednocześnie zamiast standardowych dwóch.
    • Test przeprowadzono na Xbox One, a celem było sprawdzenie wytrzymałości pamięci RAM konsoli.
    • W ciągu jednego poranka odkryto 4 krytyczne błędy, które mogłyby umknąć podczas tradycyjnych testów.

    RAM na kolanach – jak wyglądał ten test?

    McInerney nie stosował subtelnych metod. Uruchomił grę, wpisał komendy i stworzył postać o niezwykle wysokim poziomie doświadczenia, uzbrojoną w wyrzutnię, która mogła zniszczyć wszystko w zasięgu. Następnie udał się na Pustkowie i rozpoczął bombardowanie wszystkiego, co się ruszało.

    Efekt był natychmiastowy – gra zaczęła się zacinać. Xbox One, który nie był przystosowany do takich ekstremalnych testów, miał problemy z wydajnością. Pamięć RAM konsoli była obciążona przez dziesiątki eksplozji, a dodatkowo występowały efekty cząsteczkowe, obliczenia obrażeń i reakcje fizyki.

    W normalnych warunkach testerskich nikt nie osiąga poziomu 247 ani nie wystrzeliwuje dziesięciu miniaturowych głowic jednocześnie. McInerney celowo podjął się takiego wyzwania, co pozwoliło mu na wykrycie błędów, które w standardowych testach mogłyby zostać przeoczone.

    Trudno sobie wyobrazić, by ktokolwiek grający w sposób konwencjonalny doprowadził grę do takiego stanu, ale to właśnie było celem.

    Ludzka głupota kontra algorytmy

    Po ujawnieniu tej historii McInerney odniósł się do rosnącej roli AI w testowaniu gier. Jego zdaniem sztuczna inteligencja uczy się wzorców i optymalnych ścieżek, podczas gdy najpoważniejsze błędy często wynikają z działań całkowicie nielogicznych.

    „Jestem tak zawodowo głupi, że żadna maszyna nie mogłaby sobie tego wyobrazić” – skomentował tester, dodając, że chciałby zobaczyć algorytm próbujący naśladować jego metody.

    Informacja o jego eksperymencie szybko dotarła do ZeniMax, w tym do prezesa firmy. Nie była to jednak reprymenda, a wręcz przeciwnie. Takie ekstremalne testy, mimo że mogą wydawać się bezsensowne, mają dużą wartość dla stabilności finalnego produktu.

    Fallout 4 na konsolach Xbox One miał swoje problemy techniczne, ale bez takich eksperymentów mogłoby być znacznie gorzej. Warto o tym pamiętać, gdy kolejny raz zobaczymy łatkę ważącą kilkadziesiąt gigabajtów.


    Źródła

  • Weekendowe promocje na Steam – perełki od Xbox Game Studios i Bethesdy nawet 84% taniej

    Weekendowe promocje na Steam – perełki od Xbox Game Studios i Bethesdy nawet 84% taniej

    Steam rozpoczął nową serię weekendowych promocji, w której znalazły się tytuły szczególnie atrakcyjne dla fanów ekosystemu Xbox. Wśród gier od Xbox Game Studios i Bethesdy można znaleźć oferty z jednymi z najniższych cen w historii. Zniżki sięgają nawet 84%, co stanowi doskonałą okazję do wzbogacenia biblioteki o produkcje dostępne również na konsolach Microsoftu.

    Najważniejsze informacje

    • Forza Horizon 5 przeceniona o 50% – z 249,90 zł na 124,95 zł, co czyni ją idealną propozycją dla fanów wyścigów w otwartym świecie.
    • Halo: The Master Chief Collection i Gears 5 dostępne z 75% zniżką, co daje odpowiednio 49,75 zł i 35,74 zł za pełne doświadczenia.
    • Wolfenstein Alt History Collection z największym rabatem – 84% zniżki, cały pakiet za 59,99 zł zamiast 382,98 zł.
    • Promocje obejmują zarówno duże hity, jak i mniejsze produkcje, w tym Pentiment i Grounded, obie z solidnymi obniżkami.

    Xbox Game Studios w natarciu – co warto zgarnąć?

    Lista przecenionych tytułów od Microsoftu robi wrażenie. Forza Horizon 5 za 124,95 zł to kusząca oferta – meksykański festiwal prędkości wciąż zachwyca grafiką i ogromem zawartości. Halo: The Master Chief Collection za niecałe 50 złotych oferuje sześć kampanii oraz tryby multiplayer legendarnej serii.

    Nie można też pominąć Gears 5. Trzecia odsłona przygód Kait Diaz kosztuje teraz 35,74 zł, a razem z dodatkiem Hivebusters oferuje kilkanaście godzin intensywnej akcji. Grounded, survival w mikroskali od Obsidian Entertainment, jest przecenione o 33% – kosztuje 127,29 zł zamiast 189,99 zł. Pentiment, narracyjna gra Josha Sawyera, również znalazła się w promocji z ceną 53,99 zł.

    Bethesda daje czadu – Skyrim, Fallout 4 i Deathloop

    W katalogu Bethesdy sytuacja wygląda jeszcze lepiej. Deathloop zanotował 80-procentową obniżkę – teraz kosztuje 49,80 zł. To strzelanka z pętlą czasową od Arkane Lyon, która zdobyła uznanie krytyków przy premierze.

    Klasyki również są w świetnych cenach. The Elder Scrolls V: Skyrim Special Edition za 42,25 zł zamiast 169 zł to klasyczny "must-have", jeśli jeszcze nie macie go na Steamie. Fallout 4 spadł do 26,07 zł, co przy setkach godzin zawartości jest bardzo atrakcyjną ceną. Wolfenstein Alt History Collection – pakiet czterech strzelanek MachineGames za 59,99 zł, co oznacza 84% zniżki. BJ Blazkowicz nigdy nie był tak dostępny cenowo.

    Ori i Wasteland – mniej oczywiste, ale równie warte uwagi

    Warto również zwrócić uwagę na Ori and the Will of the Wisps. Ta piękna metroidvania od Moon Studios kosztuje teraz 35,63 zł po 67-procentowej obniżce. Gra zachwyca płynnością animacji i emocjonalną historią, a na Steam Decku działa znakomicie.

    Jest też Wasteland 3 Digital Deluxe – taktyczne RPG od inXile Entertainment przecenione o 75%, do 44,99 zł. Jeśli lubicie postapokaliptyczne klimaty z turową walką i czarnym humorem, to jedna z najlepszych okazji w tym zestawieniu. Warto dodać, że część tych gier regularnie pojawia się w Xbox Game Pass, więc na Steamie można je kupić na własność po wcześniejszym ograniu w abonamencie.

    Letnia wyprzedaż już za nami – co dalej?

    Niedawno zakończyła się Steam Summer Sale 2026, która trwała do 9 lipca. Obecne weekendowe promocje to inna kategoria – krótsze, ale często z pojedynczymi tytułami w ekstremalnie niskich cenach. Zdarzają się rabaty sięgające nawet 90%, jak w przypadku wcześniejszych przecen na A Way Out czy Green Hell.

    Dla graczy Xbox na PC to doskonała okazja, by skompletować bibliotekę w tytuły, które znają z konsol, lub nadrobić zaległości przed premierą kolejnych odsłon ulubionych serii. Ponieważ promocje na Steamie szybko się kończą, warto podjąć decyzję jak najszybciej.


    Źródła

  • Nowa gra Mario 3D będzie czerpać z pomysłów z Donkey Kong Bananza – potwierdza Kenta Motokura

    Nowa gra Mario 3D będzie czerpać z pomysłów z Donkey Kong Bananza – potwierdza Kenta Motokura

    Kenta Motokura, lider zespołów odpowiedzialnych za Super Mario Odyssey i Donkey Kong Bananza, ujawnił w wywiadzie dla GamesRadar+, że pomysły z Donkey Kong Bananza będą miały wpływ na prace nad nowym tytułem jego studia. Gracze zaczęli spekulować, czy chodzi o kontynuację Odyssey, na którą czekamy od 2017 roku.

    Kluczowe fakty z wypowiedzi twórcy

    • Kenta Motokura kierował pracami nad obu hitami Nintendo, co sugeruje, że istnieje ciągłość inspiracji między nimi.
    • Donkey Kong Bananza ma dostarczyć wskazówek do przyszłych projektów, w tym potencjalnego nowego Mario 3D.
    • Super Mario Odyssey wcześniej inspirowało Donkey Kong Bananza, co tworzy zamknięty cykl.
    • Brak oficjalnego potwierdzenia, że następny tytuł to bezpośredni sequel Odyssey, ale społeczność liczy na to.

    Pętla inspiracji – od Odyssey do Donkey Kong Bananza i z powrotem

    Motokura jasno stwierdził: „Spodziewam się, że tak właśnie będzie – niektóre pomysły z Donkey Kong Bananza dostarczą nam wskazówek na przyszłość, również przy naszym kolejnym tytule.” Ta wypowiedź nie jest przypadkowa. Donkey Kong Bananza od początku korzystała z rozwiązań opracowanych w Odyssey, takich jak swoboda eksploracji i projekt poziomów, który zachęca do eksperymentowania z mechanikami ruchu.

    To tworzy interesującą pętlę kreatywną. Zespół Motokury najpierw przetestował formułę otwartych światów w Mario, a następnie zaadaptował ją do Donkey Konga. Teraz doświadczenia z pracy nad Donkey Kongiem mają wrócić do świata Mario. Taka wymiana pomysłów między markami jest rzadkością, ponieważ Nintendo zazwyczaj trzyma swoje serie w odrębnych silosach.

    Motokura nie potwierdził bezpośrednio, że pracuje nad sequelem Odyssey. Jednak trudno nie odnieść wrażenia, że Nintendo nie zrezygnuje z kontynuacji swojej flagowej serii 3D na Switchu 2. Ostatnia pełnoprawna odsłona ukazała się w 2017 roku, co oznacza, że gracze czekają już osiem lat.

    Co Donkey Kong Bananza może dać nowemu Mario?

    Donkey Kong Bananza zadebiutowało w lipcu 2025 roku i szybko zdobyło uznanie jako jedna z najlepiej ocenianych gier na Nintendo Switch 2. Chwalono je za fizykę, poczucie ciężaru postaci oraz interakcję z otoczeniem – elementy, które mogą być przydatne w nowym Mario.

    Po pierwsze, podejście do pionowości poziomów. Donkey Kong Bananza kładzie duży nacisk na przemieszczanie się w górę i w dół, z wielopoziomowymi strukturami. W Odyssey również było sporo platformowania wertykalnego, ale Donkey Kong rozwinął to w bardziej organiczny sposób. Nowe Mario mogłoby skorzystać z tej lekcji.

    Po drugie, projektowanie wokół konkretnych umiejętności bohatera. W Donkey Kong Bananza każdy ruch ma znaczenie – ciosy, wspinaczka, rozpęd. W Mario od lat zestaw ruchów jest ogromny, ale może Nintendo uprości go i nada większą głębię pojedynczym akcjom, co mogłoby prowadzić do bardziej fizycznej rozgrywki.

    Kwestia interakcji z otoczeniem również jest istotna. Donkey Kong niszczy ściany, wyrywa elementy z ziemi i przekopuje się przez teren. Choć trudno wyobrazić sobie Mario demolującego poziom w ten sposób, pomysł na większą reaktywność świata, gdzie każdy skok i cios zmienia coś na planszy, brzmi obiecująco.

    Kiedy poznamy następcę Odyssey?

    Oficjalnej daty premiery nie ma. Insiderzy sugerują, że nowy Mario 3D może zostać zaprezentowany jeszcze w 2026 roku lub na początku 2027. Niektóre źródła wskazują, że premiera może nastąpić dopiero w 2027 roku. Nintendo milczy, a Motokura umiejętnie unika pytań o konkretne projekty.

    Jedno jest pewne: studio intensywnie pracuje, a słowa Motokury mają swoje znaczenie. Jeśli cykl inspiracji Odyssey → Donkey Kong Bananza → nowa gra rzeczywiście się zrealizuje, otrzymamy tytuł, który połączy najlepsze elementy obu hitów. Na to warto czekać.


    Źródła

  • Kontynuacja kultowego horroru w końcu trafi na ekrany. Maika Monroe wraca do roli, która zdefiniowała jej karierę

    Kontynuacja kultowego horroru w końcu trafi na ekrany. Maika Monroe wraca do roli, która zdefiniowała jej karierę

    Po ponad dekadzie niepewności, plotek i przesuwanych terminów fani horroru Coś za mną chodzi (oryginalny tytuł It Follows) wreszcie mają pewność. Maika Monroe podczas spotkania z widzami potwierdziła, że zdjęcia do sequela They Follow rozpoczną się latem tego roku. Scenariusz, jak określiła aktorka, jest „niesamowity”, a projekt jest obecnie w fazie rozwoju.

    Reżyser David Robert Mitchell wraca za kamerę, co jest istotne dla fanów oryginału. Jego wizja uczyniła z niskobudżetowego horroru z 2014 roku jedno z najbardziej niepokojących doświadczeń współczesnego kina grozy. Teraz, dekadę później, widzowie wrócą do świata, w którym zagrożenie nigdy nie śpi, a dystans nie daje bezpieczeństwa.

    • Zdjęcia do They Follow mają ruszyć latem po okresie przesunięć
    • Akcja sequela rozegra się dziesięć lat po wydarzeniach z pierwszej części, a tytuł sugeruje intensyfikację zagrożenia
    • Maika Monroe wraca jako Jay – to jej pierwsza pełnoprawna kontynuacja roli od czasu oryginału
    • David Robert Mitchell ponownie reżyseruje i pisze scenariusz, zachowując ciągłość wizji artystycznej
    • Projekt jest w fazie rozwoju, a szczegóły finansowania nie zostały niezależnie potwierdzone

    Ponad dziesięć lat czekania – droga do sequela

    Coś za mną chodzi trafiło do kin w 2014 roku i od razu podzieliło widownię. Jedni uznali film za arcydzieło minimalizmu, inni narzekali na powolne tempo. Dziś nikt już nie dyskutuje – to pozycja kultowa, która doczekała się analiz akademickich i dziesiątek naśladowców.

    Mitchell stworzył świat rządzony prostą, przerażającą zasadą. Po zbliżeniu intymnym ofiara zostaje naznaczona – istota, mogąca przybrać dowolną postać, nieustannie podąża w jej kierunku. Nie biegnie, nie chowa się. Po prostu idzie. Jedynym ratunkiem jest przekazanie klątwy kolejnej osobie. Problem w tym, że jeśli nowy nosiciel zginie, zagrożenie wraca do poprzedniego ogniwa łańcucha.

    Pierwsze doniesienia o sequelu pojawiły się w 2023 roku i od razu wzbudziły zainteresowanie wśród fanów. Niestety, realizacja szybko utknęła. Zdjęcia planowano na 2024 rok, później pojawiły się informacje o dalszych opóźnieniach, aż w końcu zapadła cisza. Dopiero teraz, w 2026, produkcja nabrała realnych kształtów.

    Monroe, która od premiery oryginału wystąpiła w kilkunastu filmach (między innymi w thrillerze Obserwator czy Greta), podkreślała wielokrotnie, że Jay to rola jej życia. Jej powrót do uniwersum Mitchella nie jest więc zaskoczeniem. Zaskakuje za to fakt, że sequel w ogóle powstaje – w branży przyzwyczailiśmy się, że zapowiedzi kontynuacji kultowych horrorów rzadko wychodzą poza etap plotek.

    Co zmieni się w They Follow

    Sam tytuł zdradza wiele i jednocześnie nie zdradza nic. They Follow – „Oni podążają” – sugeruje, że tym razem ścigających będzie więcej. Być może klątwa ewoluowała, a może Jay musi zmierzyć się z konsekwencjami łańcucha przekazań, który ciągnie się od dekady.

    Mitchell znany jest z tego, że nie wyjaśnia wszystkiego. W oryginale nie poznaliśmy pochodzenia istoty ani mechaniki działania klątwy – i właśnie ta tajemnica budowała napięcie. Sequel prawdopodobnie utrzyma podobną filozofię, choć fani liczą na rozwinięcie mitologii.

    Warto też pamiętać, że kino grozy ostatnich lat zmieniło się. Gdy Coś za mną chodzi wchodziło do kin, horrory artystyczne, oparte na powolnym budowaniu niepokoju, były niszą. Dziś, po sukcesie takich tytułów jak Dziedzictwo. Hereditary, Midsommar czy Men, publiczność jest gotowa na więcej.

    Horror, który wyprzedził swoje czasy

    Renesans ambitnego horroru, który obserwujemy od kilku lat, rozpoczął się właśnie około 2014 roku. Coś za mną chodzi było jednym z jego sygnałów. Sequel wchodzi więc na grunt dobrze przygotowany – widzowie są spragnieni oryginalnych pomysłów, a nie kolejnych odgrzewanych franczyz.

    Czy They Follow spełni oczekiwania, które rosły przez ponad dekadę? Trudno powiedzieć. Sam fakt, że projekt przetrwał trudności rozwoju i jest w aktywnej fazie przygotowań, świadczy o determinacji twórców. To nie jest skok na kasę. To powrót do świata, który wciąż ma coś do powiedzenia – i wciąż potrafi przestraszyć.


    Źródła

  • Meta będzie czytać prywatne wiadomości na Instagramie – szyfrowanie znika w maju

    Meta będzie czytać prywatne wiadomości na Instagramie – szyfrowanie znika w maju

    Meta ogłosiła, że 8 maja 2026 roku Instagram całkowicie wyłączy szyfrowanie end-to-end (E2EE) dla prywatnych wiadomości. Funkcja, która przez ponad dwa lata chroniła rozmowy przed wglądem platformy, zostanie usunięta. Decyzja ta wywołała wiele pytań dotyczących przyszłości Messengera i prywatności milionów użytkowników.

    O co chodzi: kluczowe zmiany w skrócie

    • 8 maja 2026 – Instagram wyłącza szyfrowanie end-to-end dla prywatnych wiadomości, które zostało wprowadzone pod koniec 2023 roku.
    • Meta uzyska pełen dostęp do treści wszystkich rozmów – wiadomości będą przechowywane na serwerach w niezaszyfrowanej formie.
    • Messenger na razie zachowuje E2EE, ale eksperci przewidują, że podobne zmiany mogą nastąpić w przyszłości.
    • Unia Europejska nie będzie objęta nowymi zasadami – obowiązują tam inne regulacje prawne, które wymagają zgody użytkownika.

    Dlaczego Meta rezygnuje z szyfrowania wiadomości?

    Oficjalne uzasadnienie jest niejasne – Meta twierdzi, że z funkcji korzystało niewielu użytkowników. Rzeczywisty powód jest bardziej złożony. Od miesięcy Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Unia Europejska wywierają presję na platformy technologiczne, domagając się skuteczniejszego wykrywania szkodliwych treści w prywatnych komunikatorach.

    W szczególności chodzi o materiały związane z seksualnym wykorzystywaniem dzieci, groomingiem oraz innymi formami nękania. Szyfrowanie end-to-end uniemożliwiało Meta skanowanie wiadomości pod kątem takich treści. Po wyłączeniu E2EE, algorytmy firmy zyskają dostęp do każdej konwersacji na Instagramie.

    W tle są również konkretne regulacje, takie jak unijne Chat Control czy brytyjski Online Safety Act. Te przepisy zmuszają gigantów technologicznych do wyboru: albo zachować prywatność użytkowników, albo dostosować się do wymogów prawnych. Meta najwyraźniej wybrała to drugie.

    Co z Messengerem i WhatsAppem?

    Co z Messengerem i WhatsAppem?

    Na ten moment Messenger zachowuje szyfrowanie end-to-end, które jest tam domyślnym rozwiązaniem. Trudno jednak uwierzyć, że Meta ograniczy się tylko do Instagramu. Logika biznesowa i presja regulacyjna sugerują, że to tylko kwestia czasu – Messenger prawdopodobnie pójdzie tą samą drogą.

    Sytuacja WhatsAppa jest inna. Aplikacja od lat buduje swoją markę na prywatności. Meta wskazuje, że osoby oczekujące poufnej komunikacji powinny przenieść się właśnie tam. To może być postrzegane jako cyniczna strategia: Instagram i Messenger stają się platformami otwartymi na analizę treści, podczas gdy WhatsApp pozostaje miejscem z silnym szyfrowaniem.

    Warto zaznaczyć, że zmiany nie dotyczą użytkowników z Unii Europejskiej. Przepisy unijne wymagają wyraźnej zgody na analizę prywatnych rozmów, a Meta jak dotąd nie planuje prosić o takie pozwolenie.

    Co zrobić, żeby chronić swoją prywatność?

    Co zrobić, żeby chronić swoją prywatność?

    Jeśli zależy ci na prywatności, masz kilka możliwości. Meta zapowiedziała, że udostępni instrukcje dotyczące pobierania istniejących danych z Instagrama przed majową zmianą. Użytkownicy starszych wersji aplikacji mogą być zmuszeni do aktualizacji.

    Najprostszym rozwiązaniem jest przeniesienie wrażliwych rozmów na WhatsAppa, gdzie szyfrowanie pozostaje standardem. Możesz także dostosować ustawienia prywatności w innych obszarach – ograniczyć widoczność postów, wyłączyć część uprawnień aplikacji czy zrezygnować z powiadomień push. Choć nie powstrzyma to analizy samych wiadomości, zmniejszy ogólny ślad danych zbieranych przez Meta.

    Prywatność kontra bezpieczeństwo – co tracimy?

    Decyzja Mety to kolejny krok w globalnym trendzie ograniczania prywatności w komunikatorach. Rządy coraz częściej domagają się dostępu do zaszyfrowanych rozmów w imię walki z przestępczością. Firma Marka Zuckerberga najwyraźniej uznała, że łatwiej dostosować się do tych oczekiwań, niż prowadzić długie batalie prawne.

    Dla przeciętnego użytkownika oznacza to koniec prywatności na Instagramie. Algorytmy Mety będą analizować treść rozmów pod kątem reklam, personalizacji i wykrywania nieodpowiednich zachowań. Czy to cena, którą warto zapłacić za bezpieczeństwo? Odpowiedź zależy od indywidualnych priorytetów. Jedno jest pewne – era prywatnych rozmów na Instagramie dobiega końca.


    Źródła

  • Hearthstone Winter Playoffs – transmisja walki o mistrzostwo już w niedzielę

    Hearthstone Winter Playoffs – transmisja walki o mistrzostwo już w niedzielę

    Blizzard ogłosił szczegóły transmisji z turnieju Hearthstone Winter Playoffs, który jest pierwszym etapem sezonu e-sportowego 2026. Wydarzenie odbędzie się w niedzielę 15 marca, a fani będą mogli śledzić zmagania najlepszych graczy od godziny 20:00 czasu polskiego na platformach Twitch i YouTube.

    Kluczowe informacje o turnieju

    • Hearthstone Winter Playoffs to pierwszy etap kwalifikacji do kwietniowego Winter Championship.
    • Prawie 200 zawodników z trzech regionów świata walczy o miejsca w finale.
    • Transmisja startuje 15 marca o 20:00 na Twitchu i YouTubie.
    • Do zdobycia są punkty rankingowe oraz dodatkowa pula 50 000 dolarów.
    • Fani oglądający transmisję na Twitchu przez godzinę otrzymają pakiet Kataklizmu.

    Format rywalizacji i droga do finału

    Zawodnicy rywalizują w systemie „Podbój do trzech zwycięstw”, używając czterech talii z jedną blokadą. Format ten wymaga od graczy zarówno umiejętności technicznych, jak i strategicznego planowania składu talii. Piątek i sobota były dniami intensywnych pojedynków w systemie szwajcarskim, które pozwoliły wyłonić najlepszą ósemkę w każdym regionie.

    W niedzielę do gry przystąpią tylko ci z najlepszymi wynikami. Stawka jest wysoka – czterech graczy z każdego regionu awansuje do Winter Championship, które odbędzie się w kwietniu. Wśród uczestników znajdują się zawodnicy z największą liczbą punktów zdobytych w styczniu i lutym, a także zwycięzcy otwartych kwalifikacji oraz weekendowych turniejów Winter Blitz. Taka mieszanka doświadczonych graczy i nowicjuszy zawsze prowadzi do nieprzewidywalnych rozstrzygnięć.

    Nowa mapa drogowa e-sportu na 2026 rok

    Nowa mapa drogowa e-sportu na 2026 rok

    Hearthstone Winter Playoffs to początek nowego rozdziału. Blizzard zapowiedział pełną mapę drogową e-sportową Hearthstone na 2026 rok, z ambitnymi planami. Wśród nich są więcej turniejów, większe pule nagród oraz finał na żywo podczas BlizzConu. Fani gry przyjmują te zmiany z entuzjazmem.

    Dodatkowe 50 000 dolarów w puli nagród wskazuje, że Blizzard stara się odbudować scenę rywalizacyjną po kilku latach stagnacji. System kwalifikacji również przeszedł zmiany – gracze mogą zdobywać punkty poprzez zajmowanie miejsc w top 100 drabinki rankingowej lub startować w otwartych turniejach kwalifikacyjnych. Dzięki temu każdy utalentowany gracz ma szansę na profesjonalną karierę.

    Gdzie oglądać i co można zgarnąć

    Gdzie oglądać i co można zgarnąć

    Transmisję poprowadzi pięcioro doświadczonych komentatorów: Edelweiss, Lorinda, PocketTrain, Raven i Sottle. Ich analizy i komentarze będą cennym źródłem wiedzy zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych graczy. Wszystko będzie dostępne na oficjalnych kanałach Hearthstone na Twitchu i YouTubie.

    Dla widzów przygotowano bonus – wystarczy obejrzeć transmisję na Twitchu przez co najmniej godzinę, aby zdobyć pakiet Kataklizmu. Streamerzy, którzy zgłoszą się do transmisji równoległej, mogą prowadzić własne relacje z turnieju na swoich kanałach. To działanie Blizzarda ma na celu zwiększenie zasięgów wydarzenia i przyciągnięcie nowych widzów.

    Społeczność znów w centrum uwagi

    Hearthstone Winter Playoffs to więcej niż tylko turniej. Blizzard stawia na odbudowę społeczności wokół Hearthstone – aktywne kanały na Discordzie, media społecznościowe pełne dyskusji o strategiach oraz transmisje współtworzone przez streamerów pokazują, że gra wciąż ma się dobrze. Po latach dominacji automatycznych battlerów i innych gatunków, klasyczna karcianka znów przyciąga tłumy.

    Dla wielu graczy to idealny moment, aby wrócić do Hearthstone po dłuższej przerwie. Nowa mapa drogowa, większe nagrody i powrót finałów na BlizzConie brzmią jak obietnica lepszych czasów dla e-sportu tej gry. Niedzielna transmisja będzie pierwszym testem, czy ta obietnica ma szansę się spełnić.


    Źródła

  • Control i Alan Wake 2 zyskają wsparcie PSSR 2.0, ale tylko na PlayStation 5 Pro

    Control i Alan Wake 2 zyskają wsparcie PSSR 2.0, ale tylko na PlayStation 5 Pro

    Remedy Entertainment potwierdziło, że Control Ultimate Edition oraz Alan Wake 2 otrzymają wsparcie nowej wersji technologii PSSR 2.0 (PlayStation Spectral Super Resolution) od Sony. Aktualizacja będzie dostępna wyłącznie na konsolę PlayStation 5 Pro, a deweloper zapowiada ją wkrótce. Dla posiadaczy Xbox Series X|S oznacza to, że te ulepszenia graficzne nie będą dostępne na platformie Microsoftu.

    Co warto wiedzieć o aktualizacji PSSR 2.0 dla gier Remedy

    • Control Ultimate Edition i Alan Wake 2 jako pierwsze produkcje fińskiego studia skorzystają z PSSR 2.0.
    • Nowa wersja upscalera wprowadza poprawki w stabilności obrazu i ostrości ruchu.
    • Technologia bazuje na sieci neuronowej, podobnie jak FSR 4.1 od AMD.
    • Aktualizacja systemu PS5 Pro z marca 2026 doda opcję „Enhance PSSR Image Quality”, która wzmocni efekty w już wspieranych grach.

    Technologia niedostępna na Xbox – co tracą gracze?

    PSSR 2.0 to zaawansowany upscaler oparty na sieci neuronowej, współtworzony przez Sony i AMD w ramach projektu Amethyst. Nowa wersja ma eliminować problemy z migotaniem tekstur i niestabilnością obrazu, które występowały w pierwszej wersji tej technologii. W praktyce oznacza to, że eksploracja „Najstarszego Domu” w Control czy mrocznego Bright Falls w Alan Wake 2 będzie wyglądać lepiej, ale tylko na jednej platformie.

    To trudna sytuacja dla fanów Xbox. Control Ultimate Edition jest dostępne na Xbox Series X|S od lat i działa dobrze, ale to posiadacze PS5 Pro otrzymają wizualny bonus, którego Microsoft nie może zaoferować. Alan Wake 2 również wymagał sporo optymalizacji, a teraz dodatkowe ulepszenia nie będą dostępne na konsolach Xbox.

    Nadchodzące Control Resonant też bez PSSR 2.0

    Nadchodzące Control Resonant też bez PSSR
    Źródło: images.gram.pl

    Remedy zaznaczyło, że PSSR 2.0 nie trafi do Control Resonant – nadchodzącej, odświeżonej wersji pierwszej części Control. To interesująca decyzja, ponieważ Resonant ma być dostępny także na Xbox, a studio celowo odcina go od nowej technologii Sony. Może to być związane z chęcią zachowania spójności między platformami, ale efekt jest taki, że posiadacze konsol Microsoftu nie dostaną ani jednej, ani drugiej aktualizacji.

    PSSR 2.0 to nie tylko nowinka dla Remedy – technologię wspierać będą również Resident Evil Requiem oraz Crimson Desert. Sony stawia na rozwój upscalera jako przewagi konkurencyjnej PS5 Pro, a deweloperzy chętnie to wykorzystują. Xbox Series X, mimo swojej mocy, nie ma odpowiednika tej technologii. FSR od AMD działa na obu platformach, ale nie oferuje takiej integracji sprzętowej jak PSSR 2.0.

    Czy Xbox kiedykolwiek doczeka się podobnego rozwiązania?

    Microsoft na razie nie komentuje. Nie ma żadnych informacji o tym, by gry na Xbox One, Xbox Series X czy Series S miały otrzymać własny, dedykowany upscaler oparty na sieci neuronowej. FSR 4.1 jest dostępny, ale to rozwiązanie ogólnodostępne, które nie wykorzystuje konkretnych układów w konsoli tak, jak robi to PSSR 2.0 na PS5 Pro.

    Dla graczy na Xbox to kolejny sygnał, że rywalizacja technologiczna trwa w najlepsze. Nie chodzi już tylko o gry – teraz stawką są także jakość obrazu i płynność animacji, które stają się argumentem za wyborem konkretnej platformy. Remedy, mimo że jest multiplatformowe, wybiera rozwiązania, które pozwalają na lepsze wykorzystanie technologii.

    Na razie pozostaje czekać. Control Ultimate Edition i Alan Wake 2 na Xbox wciąż są świetnymi grami i nic nie tracą ze swojej artystycznej wartości. Jednak gdy za kilka tygodni właściciele PS5 Pro zaczną chwalić się ostrzejszymi teksturami i stabilniejszym obrazem, fani konsoli Microsoftu mogą poczuć zazdrość. Pytanie tylko, czy Xbox odpowie czymś własnym, czy znów zostanie z boku.


    Źródła