FromSoftware miało odrzucić kilkanaście pomysłów na remake i sequel Bloodborne

fromsoftware mialo odrzucic kilkanascie pomyslow na remake i sequel bloodborne

Fani od lat czekają na jakikolwiek znak życia z Yharnam. Kultowy, gotycko-lovecraftowski Bloodborne od studia FromSoftware, wydany w 2015 roku na PlayStation 4, to dziś tytuł niemal legendarny. Jego status urósł do rangi świętego Graala graczy, którzy domagają się remastera, remake'u czy kontynuacji. Okazuje się jednak, że za kulisami rozgrywała się cicha wojna o przyszłość tej marki, a Hidetaka Miyazaki, twórca i prezes FromSoftware, osobiście stanął jej na drodze. Według doniesień studio odrzuciło przynajmniej kilkanaście propozycji od różnych deweloperów, którzy chcieli podjąć się tego zadania.

Nieświęty sojusz: dlaczego nikt nie może dotknąć Bloodborne?

Sprawa nie jest prosta, ponieważ prawa do Bloodborne są podzielone. FromSoftware jest twórcą gry, ale to Sony Interactive Entertainment pełni funkcję wydawcy i jest właścicielem marki. Ta dualna natura stwarza polityczny i twórczy impas. Z jednej strony Sony, jako właściciel IP, naturalnie chciałoby ożywić tak ceniony tytuł – zwłaszcza że popyt jest ogromny. Z drugiej strony stoi Hidetaka Miyazaki, który ma bardzo osobisty stosunek do swoich projektów.

Jak relacjonował były prezes Sony, Shuhei Yoshida, Miyazaki „naprawdę, naprawdę kocha Bloodborne i to, co stworzył”. Yoshida dodawał, że choć Miyazaki jest zainteresowany powrotem do tego świata, jest obecnie niezwykle zajęty sukcesem Elden Ring i kolejnymi projektami. Kluczowe jest jednak to, co padło dalej: „nie chce, żeby ktokolwiek inny tego dotykał”. To właśnie ta filozofia leży u podstaw całego zamieszania.

Forteca Miyazakiego: ponad dziesięć odrzuconych pitchy

Doniesienia wskazują, że sytuacja jest bardziej dramatyczna, niż mogłoby się wydawać. Były pracownik PlayStation twierdził, że FromSoftware odrzuciło ponad 10 studiów, które przedstawiały pomysły na remake, sequel lub spin-off Bloodborne. Mechanizm blokady wydaje się dwustronny. Z perspektywy FromSoftware Miyazaki potrzebowałby zgody Sony, żeby samemu zająć się projektem. Z kolei Sony upierało się przy stanowisku, że tylko FromSoftware może podjąć się takiego zadania. W efekcie powstała twórcza próżnia, w której żadna ze stron nie mogła lub nie chciała wykonać pierwszego ruchu, a zewnętrzne propozycje lądowały w koszu.

To nie były anonimowe, małe studia. Najgłośniejsza historia dotyczyła Bluepoint Games, renomowanego dewelopera znanego z doskonałych remake'ów, takich jak Shadow of the Colossus czy Demon’s Souls. W 2025 roku (według doniesień) Bluepoint zaproponowało wykonanie remake'u Bloodborne. Dla Sony propozycja była atrakcyjna biznesowo – „liczby się zgadzały”. Jednak ostateczne słowo należało do FromSoftware, które… odmówiło. Decyzja ta, jak się później okazało, była symbolicznym końcem pewnej ery.

Smutny epilog Bluepoint i duch Yharnam

Smutny epilog Bluepoint i duch Yharnam
Źródło: images.gram.pl

Odmowa współpracy przy Bloodborne nie była jedynym problemem Bluepoint. Studio, po odrzuceniu swojego flagowego pitchu, próbowało sił z innymi projektami – podobno proponowało spin-off Ghost of Tsushima. Spotkało się jednak z oporem innych studiów Sony, które broniły dostępu do zasobów i swoich marek. Ostatecznie, 20 lutego (w nieokreślonym roku z doniesień), Sony ogłosiło zamknięcie Bluepoint Games. Ta decyzja definitywnie pogrzebała nadzieje na ich udział w przyszłości Bloodborne i stała się mrocznym punktem zwrotnym w całej historii.

Czy to znaczy, że Bloodborne jest skazane na zapomnienie? Niezupełnie. Presja fanów nie maleje, a wartość marki tylko rośnie. Gra do dziś jest sprzedawana w pełnej cenie i nie doczekała się nawet zwykłego portu na PlayStation 5 z poprawioną rozdzielczością i płynnością animacji. To świadomie utrzymywany niedosyt, który podsycają zarówno Sony, jak i FromSoftware.

Czym jest Bloodborne dla Miyazakiego?

Czym jest Bloodborne dla Miyazakiego?
Źródło: images.gram.pl

Aby zrozumieć tę nieustępliwość, trzeba spojrzeć na twórczość Hidetaki Miyazakiego. Jego gry to spójne, autorskie wizje, w których atmosfera, gameplay i narracja splatają się w nierozerwalną całość. Bloodborne nie jest wyjątkiem. To tytuł, który odszedł od mrocznego fantasy Dark Souls w stronę szybszej, agresywniejszej walki i inspiracji horrorem kosmicznym Lovecrafta. Miyazaki traktuje tę grę jak zamknięte, kompletne dzieło. Powierzenie go komuś innemu, nawet tak utalentowanemu studiu jak Bluepoint, wiązałoby się z ryzykiem utraty tej magicznej, nieuchwytnej esencji.

Jest też kwestia wolności twórczej. FromSoftware po sukcesie Elden Ring i dzięki niezależności finansowej (wspieranej przez inwestycje Kadokawy i współpracę z Bandai Namco) ma pozycję, która pozwala mu mówić „nie” nawet takiemu gigantowi jak Sony. Studio woli tworzyć nowe światy, niż odświeżać stare, chyba że samo ma nad tym pełną kontrolę i czuje twórczy impuls.

Czy jest jakakolwiek nadzieja na przyszłość?

Obecna sytuacja pozostawia fanów w trudnym położeniu. Z jednej strony mamy Sony, które prawdopodobnie widzi niewykorzystany potencjał finansowy. Z drugiej – FromSoftware, które chroni integralność artystyczną swojego dzieła. Droga do jakiegokolwiek nowego projektu związanego z Bloodborne wiedzie tylko przez jedno miejsce: bezpośrednie zaangażowanie Hidetaki Miyazakiego i kluczowych członków oryginalnego zespołu, przy pełnym błogosławieństwie Sony.

Na razie jednak Miyazaki jest pochłonięty pracą nad DLC do Elden RingShadow of the Erdtree – oraz zapewne kolejnymi, nowymi projektami. Nie wyklucza to powrotu do Yharnam w przyszłości, ale jasno daje do zrozumienia, że musi to być jego decyzja, na jego warunkach i w jego czasie. W świecie, w którym remake'i i sequele są często traktowane czysto utylitarnie, taki upór jest rzadki i… w pewien sposób szlachetny.

Podsumowanie

Historia odrzuconych pitchy dotyczących Bloodborne to opowieść o konflikcie między komercją a wizją artystyczną w branży gier. FromSoftware, pod przywództwem Hidetaki Miyazakiego, okazało się nieugiętą fortecą broniącą swojego dziedzictwa przed zewnętrzną ingerencją, nawet za cenę utraty potencjalnie wielkich zysków. Podczas gdy fani mogą czuć frustrację z powodu braku nowej odsłony czy choćby modernizacji, ta postawa utrzymuje aurę wyjątkowości wokół Bloodborne. Gra pozostaje tym, czym była od początku: niedoścignionym, kompletnym doświadczeniem, zamkniętym w swojej własnej, mrocznej bańce. Każda przyszłość tej marki, jeśli w ogóle nadejdzie, będzie zależeć wyłącznie od chwili, gdy twórca uzna, że ma nową opowieść do opowiedzenia w tym świecie. A na to możemy czekać jeszcze bardzo długo.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *