Konsola Xbox Series X traci na wartości. Ceny na rynku wtórnym biją rekordy, ale nie te, których oczekiwaliśmy

Konsola Xbox Series X traci na wartości. Ceny na rynku wtórnym biją rekordy, ale nie te, których oczekiwaliśmy

Jeśli szukasz nowego Xboxa Series X w sklepie, przygotuj się na wyższy rachunek. Microsoft podniósł ceny w USA w październiku 2025 roku, argumentując to 'zmieniającym się otoczeniem makroekonomicznym'. Wersja z napędem dyskowym podskoczyła z 599,99 do 649,99 dolarów.

Ale prawdziwa historia rozgrywa się gdzie indziej. Na rynku wtórnym ceny tych samych konsol spadają, co widać w niektórych ofertach. To zupełnie inna dynamika niż oficjalne podwyżki.

Dwie różne rzeczywistości cenowe

Podczas gdy oficjalny sklep podnosi ceny, serwisy z elektroniką używaną i aukcje internetowe zalewają oferty. W niektórych dyskusjach pojawiają się informacje o używanych Xboxach Series X sprzedawanych za niższe kwoty. To znacząca różnica w porównaniu z nową, droższą teraz wersją.

Dla porównania, mniejszy brat, Series S, też poszedł w górę – z 379,99 na 399,99 dolarów. Cyfrowa wersja Series X (bez napędu) kosztuje teraz 599,99 zamiast 549,99 dolarów. Wszystko drożeje, przynajmniej na papierze.

Ciekawe jest to, że te oficjalne podwyżki prawdopodobnie tylko przyspieszają trend spadkowy na rynku używanym. Kto chce płacić 650 dolarów za nową konsolę, skoro może znaleźć niemal identyczną, używaną, za niższą kwotę?

Co napędza tę wyprzedaż?

To nie jest typowa promocja sezonowa. To wygląda na zwiększony obrót sprzętem. Gracze pozbywają się konsol, a kupujący nie są skłonni płacić premium.

Powodów może być kilka. Generacja trwa już kilka lat, a hype nieco opadł. Niektóre osoby mogą przesiadać się na PC lub inne platformy. Inni po prostu chcą odzyskać trochę gotówki ze sprzętu, który nie jest już tak pożądany.

Swoją drogą, dyskusje o niższych cenach pokazują coś ważnego: wartość percepowana konsoli może spadać szybciej niż jej cena detaliczna. Microsoft może dyktować ceny w swoim sklepie, ale nie kontroluje rynku wtórnego.

Co to oznacza dla graczy?

Jeśli planowałeś kupno, sytuacja jest paradoksalnie dobra. Możesz zdobyć flagową konsolę za naprawdę atrakcyjną cenę, pod warunkiem, że nie zależy ci na fabrycznie nowym opakowaniu.

Ryzyko? Oczywiście, zawsze jest przy zakupie używanego sprzętu. Ale oszczędność jest na tyle znacząca, że dla wielu graczy jest to gra warta świeczki.

Z drugiej strony, jeśli jesteś osobą, która kupiła konsolę wcześniej i teraz myśli o odsprzedaży… no cóż, nie spodziewaj się odzyskać nawet blisko tego, co zapłaciłeś. Wartość odsprzedaży Xboxa Series X może wyraźnie spadać.

To ważna uwaga. Oficjalne komunikaty firmy mówią o zmianach makroekonomicznych i podkreślają wartość oferty. Dane z rynku wtórnego mogą mówić coś innego – o zmieniającym się popycie.

Czy to koniec cyklu?

Nie do końca. Konsola nadal ma świetną bibliotekę gier i Game Pass. Ale ten rozłam cenowy jest wyraźnym sygnałem. Faza największej gorączki zakupowej dla tej generacji najwyraźniej się skończyła.

Rynek przesuwa się w fazę dojrzałą, gdzie używany sprzęt krąży między graczami, a nowe zakupy są napędzane głównie przez nowych klientów, a nie wymianę sprzętu przez obecnych.

Warto dodać, że ta sytuacja nie jest całkowicie zaskakująca. W pewnym momencie życia każdej konsoli przychodzi czas na duże przeceny i wzmożony obrót używanym towarem. Wygląda na to, że dla Xboxa Series X ten moment jest właśnie teraz. Tyle że tym razem oficjalne podwyżki sprawiają, że kontrast jest jeszcze jaskrawszy.

Kupujący mogą wygrywać, sprzedający tracić, a Microsoft obserwuje, jak jego oficjalna strategia cenowa zderza się z nieubłaganymi prawami podaży i popytu. Ciekawe, jak długo te dwie równoległe rzeczywistości cenowe będą mogły istnieć obok siebie.

Źródła

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *