- ceremonia wręczenia Oscarów przyniosła ważny moment dla Seana Penna – aktor zdobył swoją trzecią statuetkę, tym razem za rolę drugoplanową w filmie „Jedna bitwa po drugiej”. Dołączył tym samym do elitarnego grona rekordzistów, w którym znajdują się takie legendy jak Jack Nicholson czy Daniel Day-Lewis. Problem w tym, że samego laureata na scenie nie było.
Najważniejsze fakty
- Sean Penn zdobył trzeciego Oscara w karierze i został rekordzistą wśród aktorów.
- Podczas gali przebywał w Ukrainie, gdzie spotkał się z prezydentem Wołodymirem Zełenskim.
- Statuetkę w jego imieniu miał odebrać Kieran Culkin, ale do przekazania nie doszło.
- To nie pierwsza nieobecność Penna na oscarowych ceremoniach – wcześniej pomijał gale w 1996, 2000 i 2002 roku.
- Kiedy jednak wygrywał, zawsze pojawiał się osobiście – aż do teraz.
Dlaczego aktor wybrał Kijów zamiast Hollywood?
Gdy w Los Angeles trwała najbardziej prestiżowa noc w branży filmowej, Penn był tysiące kilometrów dalej. Spotkał się z Wołodymirem Zełenskim, który podziękował mu za wsparcie, nazywając go „prawdziwym przyjacielem Ukrainy”. Aktor od początku rosyjskiej inwazji regularnie odwiedza ten kraj, realizował tam dokument o wojnie i wielokrotnie apelował o pomoc międzynarodową.
Decyzja Penna nie jest zaskakująca. Od lat angażuje się w działalność humanitarną i polityczną, często stawiając aktywizm ponad branżowe wydarzenia. Tym razem wybrał symboliczną obecność w Kijowie, rezygnując z osobistego odbioru nagrody, która i tak przejdzie do historii kina.
Co ciekawe, wcześniej aktor miał już kilka nieobecności na oscarowych galach – ale zawsze wtedy, gdy był tylko nominowany. Gdy wygrywał, pojawiał się na scenie. Rok 2026 przełamał tę zasadę.
Trzeci Oscar i rekordowe grono

Nagroda za „Jedną bitwę po drugiej” to dla Penna trzecia statuetka w karierze. Wcześniej triumfował za role w „Rzece tajemnic” (2004) i „Obywatelu Milku” (2009). Dzięki temu dołączył do grupy aktorów z trzema Oscarami na koncie – osiągnięcia, którymi może pochwalić się niewielu.
W tym elitarnym klubie są między innymi Jack Nicholson, Daniel Day-Lewis, Meryl Streep czy Robert Downey Jr. Penn stał się częścią historii Hollywood, nawet jeśli fizycznie był wtedy daleko od czerwonego dywanu.
Zaangażowanie w Ukrainę ważniejsze od ceremonii

Wybór Penna pokazuje, że dla niektórych gwiazd nagrody schodzą na dalszy plan, gdy w grę wchodzą realne problemy świata. Jego obecność w Kijowie akurat w noc oscarową to mocny gest – może nawet mocniejszy niż samo przemówienie ze sceny Dolby Theatre.
Aktor nie pierwszy raz udowadnia, że nie zależy mu na blichtrze. Wcześniej krytykował Akademię Filmową za brak różnorodności i polityczne decyzje. Teraz dołożył do tego nieobecność w momencie własnego triumfu.
Podsumowanie
Sean Penn przeszedł do historii oscarowych rekordzistów, ale zrobił to na własnych warunkach. Zamiast świętować w Hollywood, wybrał spotkanie z prezydentem Ukrainy i kolejny wyraz solidarności z walczącym krajem. To decyzja, która pasuje do jego wizerunku – aktora, który nie boi się stawiać wartości ponad karierę. I choć widzowie nie zobaczyli go na scenie, jego nazwisko i tak zapisało się w annałach kina.
