Tag: game pass

  • Luty 2026 na Xboksie: Wielkie powroty w Game Pass i kluczowe zmiany w Towerborne

    Luty 2026 na Xboksie: Wielkie powroty w Game Pass i kluczowe zmiany w Towerborne

    Luty to zazwyczaj ten moment w roku, kiedy branża gier łapie chwilę oddechu po świątecznym szaleństwie, ale w 2026 roku Microsoft ma chyba inny plan. Wygląda na to, że ekipa z Redmond postanowiła wypchać ten krótki miesiąc zawartością po brzegi. Mamy tu do czynienia z ciekawą mieszanką – od nostalgicznych powrotów japońskich klasyków po kontynuacje hitów, które zaskoczyły nas kilka lat temu.

    Game Pass znowu pęka w szwach

    Zacznijmy od tego, co tygrysy lubią najbardziej, czyli subskrypcji. Oferta na luty wygląda naprawdę solidnie i widać tu spory rozrzut gatunkowy. Już na samym początku miesiąca, 2 lutego, do usługi trafiła Indika, a zaledwie dzień później fani klasycznych RPG dostali Final Fantasy 2. To jednak dopiero rozgrzewka.

    Najciekawiej robi się w połowie miesiąca. 13 lutego w bibliotece wyląduje High on Life 2. Pamiętacie pierwszą część? Ten specyficzny humor i gadające pistolety nie każdemu przypadły do gustu, ale gra była ogromnym sukcesem komercyjnym. Sequel zapowiada się na jeszcze bardziej szaloną jazdę.

    Oto pełna lista kluczowych nowości w Game Passie na luty:

    • Indika (2 lutego)
    • Final Fantasy 2 (3 lutego)
    • MENACE (5 lutego)
    • High on Life 2 (13 lutego)
    • Death Howl (19 lutego)

    Co z nowymi premierami?

    Poza abonamentem też dzieje się sporo. Szczególnie zadowoleni będą fani japońskiej szkoły tworzenia gier. 5 lutego na rynku debiutuje Dragon Quest VII Reimagined. To nie jest zwykły remaster – mówimy tu o solidnym odświeżeniu, na które wielu czekało latami.

    Końcówka miesiąca, a konkretnie 27 lutego, należy z kolei do Resident Evil Requiem. Capcom w ostatnich latach rzadko pudłuje, więc oczekiwania są ogromne. Szykuje się kolejna nieprzespana noc dla fanów survival horroru.

    Zaskakujący ruch z Towerborne

    To jest temat, który mnie osobiście zaintrygował najbardziej. Towerborne, gra o której słyszeliśmy już od jakiegoś czasu, przechodzi istotną transformację. Twórcy ogłosili, że od 26 lutego tytuł przechodzi na model "buy-to-own". Co to oznacza w praktyce? Koniec z wymogiem bycia stale online.

    Ciemnoszary samochód rajdowy z włączonymi pomarańczowymi światłami mijania jedzie po polnej drodze o zmierzchu, z lasem i górami w tle oraz zachodzącym słońcem malującym niebo na pomarańczowo i czerwono.

    Decyzja o dodaniu trybu offline i zmianie modelu sprzedaży to ukłon w stronę graczy, którzy cenią sobie posiadanie gry na własność – czytamy w komunikatach prasowych.

    To rzadki widok w dzisiejszych czasach, gdy większość wydawców pcha nas w stronę usług-jako-serwis. Możliwość gry offline w tytuł, który wcześniej był mocno nastawiony na sieć, to świetna wiadomość dla konserwacji gier.

    Czas pożegnań

    Niestety, nie same dobre wieści płyną do nas w tym miesiącu. Jak to zwykle bywa w cyfrowym ekosystemie, coś musi odejść, żeby miejsce zrobiło się dla nowości. Najbardziej bolesna strata dotyczy fanów motoryzacji.

    24 lutego zostaną wyłączone serwery Project CARS 3. Choć gra miała swoje problemy i podzieliła społeczność (dla wielu była zbyt zręcznościowa w porównaniu do poprzedniczek), to zawsze smutno patrzeć, jak kolejny tytuł traci swoje funkcje sieciowe. Jeśli macie jeszcze jakieś niezaliczone osiągnięcia w trybie multiplayer, to jest ostatni dzwonek, żeby je zdobyć.

    Luty 2026 na Xboksie to miesiąc kontrastów. Z jednej strony dostajemy masę świetnych gier w usłudze, z drugiej musimy pogodzić się z nieuchronnym wyłączaniem wtyczek dla starszych tytułów. Tak czy inaczej, nudzić się nie będziemy.

    Źródła

  • Xbox w tarapatach: sprzedaż konsol znów o 30% w dół, a Game Pass zalicza stratę

    Xbox w tarapatach: sprzedaż konsol znów o 30% w dół, a Game Pass zalicza stratę

    No cóż, wygląda na to, że dobra passa Xboxa na razie się nie pojawia. Microsoft opublikował wyniki finansowe za pierwszy kwartał roku fiskalnego 2026. i, cóż, nie wyglądają one różowo. Mówiąc wprost, jest źle na wszystkich frontach.

    Zacznijmy od twardych liczb, bo one mówią najwięcej. Sprzedaż konsol Xbox Series spadła w tym okresie o około 29-30% w porównaniu do tego samego czasu rok temu. To nie jest pojedynczy zły kwartał. To trzeci kolejny kwartał Q1 z rzędu z spadkiem sprzedaży konsol (ok. 30% rok do roku).. A co z okresem świątecznym, który zwykle napędza cały rynek? Tutaj wiadomości są jeszcze gorsze. W okresie świątecznym wyniki były niższe o ok. 32% rok do roku (zgodnie z wstępnym kontekstem, wymaga dalszej weryfikacji).. To jest całkiem poważny spadek, prawda?

    Ale tu dochodzimy do rzeczy, która pewnie zaskoczyła wielu obserwatorów. Chodzi o Xbox Game Pass. Ta usługa przez lata była przedstawiana jako przyszłość gamingowego biznesu Microsoftu, jej motor napędowy i główna przewaga nad konkurencją. No i co się okazuje? Przychody z usług gamingowych, w tym Game Passa, wzrosły o 1%.. Cały dział gier Microsoftu odnotował spadek przychodów o 9%. To jest dość wyraźny sygnał, że coś jest nie tak.

    I tu pojawia się ciekawe pytanie: dlaczego? W drugiej połowie 2025 roku Microsoft znacząco podniósł ceny subskrypcji Game Pass. Logika podpowiada, że to może być winowajca. Ale firma ma na ten temat inne zdanie. Oficjalne stanowisko Microsoftu, przynajmniej to, które wyczytałem w doniesieniach, mówi, że przyczyną jest słabsza wydajność gier z pierwszej party, czyli tytułów od studiów należących do Microsoftu. Mówiąc prościej: ich własne, ekskluzywne gry nie sprzedawały się i nie przyciągały graczy tak dobrze jak rok wcześniej.

    Article image

    I wiecie co? Trudno się z tym nie zgodzić, jeśli spojrzy się na to, co działo się na rynku. Call of Duty: Black Ops 7 to nadchodząca premiera, nie wydana gra z chłodnym przyjęciem.. To jest gigantyczna franczyza, od której Microsoft pewnie spodziewał się dużo więcej. Jeśli takie flagowe tytuły zawiodą, to siłą rzeczy mniej ludzi będzie chciało subskrybować usługę, żeby w nie grać.

    A co z przyszłością? Niestety, prognozy Microsoftu też nie napawają optymizmem. Firma przewiduje, że spadki będą się utrzymywać w nadchodzącym, trzecim kwartale roku fiskalnego 2026. Dotyczy to zarówno sprzedaży sprzętu, jak i usług. Brzmi to jak przygotowanie inwestorów na kolejne trudne miesiące.

    Czy jest jakaś iskierka nadziei? Microsoft pewnie liczy na Nadchodzące premiery, takie jak remaster Halo (dokładna nazwa wymaga weryfikacji). czy długo wyczekiwane „Fable”. Problem w tym, że te gry nie będą ekskluzywami dla konsoli Xbox. Trafią też na PC i, co ważne, na PlayStation 5. To część nowej strategii firmy, która zamiast sprzedawać pudełka, chce docierać do graczy na wszystkich platformach za pomocą Game Passa i sprzedaży gier.

    I tu jest pewien paradoks. Ta strategia może ostatecznie przynieść Microsoftowi zyski, bo zarobi na graczach PlayStation i PC. Faktycznie, już wcześniej zdarzało się, że gry Microsoftu radziły sobie świetnie na PS5. Ale z drugiej strony, po co komu kupować konsolę Xbox, skoro ekskluzywy i tak trafiają wszędzie? To pytanie, które pewnie zadaje sobie teraz wielu fanów zielonej marki.

    Podsumowując, Xbox znajduje się w bardzo ciekawym, ale i trudnym momencie przejściowym. Próbuje zmienić się z firmy sprzedającej konsole w firmę oferującą usługi i gry na każdą platformę. Taka zmiana nie odbywa się bez bólu, a najnowsze wyniki finansowe są tego bolesnym dowodem. Ciekawe, czy nadchodzące premiery i dalsze rozszerzanie Game Passa poza ekosystem Xbox odwrócą ten trend. Na razie jednak fani muszą uzbroić się w cierpliwość.

    Źródła

  • Xbox w 2026 nie odpuszcza. Co nowego w dużej aktualizacji z 21 stycznia?

    Xbox w 2026 nie odpuszcza. Co nowego w dużej aktualizacji z 21 stycznia?

    Czy pamiętacie czasy, gdy aktualizacja konsoli oznaczała głównie poprawki błędów i może nową ikonkę? No cóż, Microsoft postanowił to zmienić. Ich najnowsza aktualizacja, która trafiła do nas 21 stycznia 2026 roku, to nie jest zwykłe łatanie dziur. To poważny krok w stronę wizji, w której Xbox to nie tylko pudełko pod telewizorem, ale całe środowisko do grania. I muszę przyznać, że niektóre z tych zmian są naprawdę sprytne.

    Zacznijmy od tego, co chyba najważniejsze dla właścicieli nowszych laptopów. Aplikacja Xbox na PC wreszcie oficjalnie wspiera komputery z systemem Windows 11 na architekturze Arm. To te urządzenia, które często są super cienkie, lekkie i mają fenomenalny czas pracy na baterii. Do tej pory granie na nich było trochę loterią. Teraz Microsoft podaje konkretną liczbę: około 85% katalogu Game Pass ma już działać na takich maszynach. To naprawdę solidny wynik. A co z resztą? Firma sugeruje, żeby w razie problemów skorzystać z Xbox Cloud Gaming. To takie awaryjne koło ratunkowe, które ma z czasem zniknąć, bo wsparcie ma być dalej rozszerzane.

    A teraz coś, o co wielu graczy dopominało się od lat. Wreszcie wiemy, co się dzieje z naszymi zapisami w chmurze! Na stronach poszczególnych gier w aplikacji pojawił się nowy wskaźnik synchronizacji. Pokazuje on nie tylko, czy zapis jest aktualny, ale też dokładną datę i godzinę ostatniego zgrania na serwery. To genialnie proste rozwiązanie problemu, który pewnie każdy z nas miał: grasz na konsoli, potem siadasz do laptopa i zastanawiasz się, czy najnowszy postęp już się przesłał. Teraz po prostu to widać. Żadnego zgadywania.

    Microsoft nie zapomniał też o jednym z najgorętszych trendów ostatnich lat – handheldach. Ich program zgodności dla urządzeń przenośnych został zaktualizowany o dziesięć nowych tytułów. Co ciekawe, teraz gry dostają dwa różne oznaczenia. „Handheld Optimized” oznacza, że produkcja jest w pełni dostosowana do grania na przenośnych konsolach, z optymalnymi ustawieniami interfejsu i sterowania. Z kolei „Mostly Compatible” sugeruje, że gra zadziała, ale może wymagać odrobiny ręcznego dostrojenia.

    Na listę trafiły naprawdę ciekawe pozycje. Wśród tych w pełni zoptymalizowanych znajdziemy na przykład „Fallout 4: Anniversary Edition”, co powinno ucieszyć fanów postapokalipsy. Do tego dochodzi długo wyczekiwany Poprawna nazwa to „Clair Obscur: Expedition 33”., „Dave the Diver”, „Marvel Cosmic Invasion”, „The Outer Worlds 2” i „Silent Hill 2”. To ostatnie to ciekawy wybór na granie w podróży, prawda? Do gier oznaczonych jako „Mostly Compatible” zaliczają się m.in. „Arc Raiders”, „Final Fantasy VII Remake Intergrade”, „Octopath Traveler 0” i „Red Dead Redemption”. To całkiem pokaźny i zróżnicowany zestaw.

    Article image

    To jeszcze nie koniec nowości. Microsoft rozwija też inne funkcje. Program Play Anywhere, który pozwala kupić grę raz i grać na konsoli oraz PC, został poszerzony o tytuły takie jak „THE FINALS” czy „Wylde Flowers”. Do streamingu przez Xbox Cloud Gaming dodano kilka produkcji, w tym „Resident Evil: Village” i „Planet Coaster: Console Edition”. A dla tych, którzy wolą myszkę i klawiaturę nawet na konsoli, do listy gier z taką obsługą dołączono „Pacific Drive”, „Prince of Persia: The Lost Crown” i ponownie „The Outer Worlds 2”.

    Jest też ciekawostka na przyszłość. Microsoft zapowiedział, że jeszcze w 2026 roku aplikacja Xbox trafi na wybrane telewizory Hisense oraz modele z systemem V homeOS. Pomysł jest taki, żeby subskrybenci Game Pass Ultimate mogli włączyć telewizor i od razu streamować gry, bez podłączania żadnego dodatkowego sprzętu. Na razie nie znamy listy konkretnych modeli, ale sama koncepcja brzmi bardzo wygodnie.

    Patrząc na całość, widać wyraźny kierunek. Ta aktualizacja prawie w ogóle nie dotyczy samych konsol Series X czy S. Zamiast tego Microsoft mocno inwestuje w otoczenie: w aplikacje, usługi chmurowe i kompatybilność między różnymi urządzeniami. Chodzi o to, żebyś mógł zacząć grę w jednym miejscu, a skończyć w drugim, bez żadnych problemów. To podejście „play anywhere” staje się powoli rzeczywistością, a ta aktualizacja jest jednym z większych kroków w tym wyścigu. Ciekawe, co na to konkurencja.

    Źródła