Tag: Donald Trump

  • Nintendo wchodzi na wojenną ścieżkę z amerykańskim rządem

    Nintendo wchodzi na wojenną ścieżkę z amerykańskim rządem

    Japoński gigant Nintendo złożył pozew sądowy przeciwko rządowi Stanów Zjednoczonych, domagając się zwrotu milionów dolarów zapłaconych ceł, które uznała za nielegalne po lutowym wyroku Sądu Najwyższego USA. Sprawa, wniesiona 6 marca 2026 roku do U.S. Court of International Trade, może mieć istotne znaczenie dla wielu importerów na całym świecie i jest wynikiem polityki handlowej byłego prezydenta Donalda Trumpa.

    Spór dotyczy wysokich ceł nałożonych na towary importowane z Chin, Meksyku i innych krajów. Administracja Trumpa wprowadziła te cła, powołując się na International Emergency Economic Powers Act (IEEPA) z 1977 roku. Sąd Najwyższy w lutym 2026 roku orzekł, że użycie tego aktu prawnego do nałożenia ceł przekroczyło uprawnienia prezydenta, uznając je za nielegalne. Ten wyrok dał Nintendo oraz innym firmom podstawę do walki o zwrot pieniędzy.

    Kluczowe fakty sprawy

    • Strony procesu: Pozywanym jest rząd USA oraz konkretni urzędnicy byłej administracji Trumpa.
    • Żądania Nintendo: Firma domaga się zwrotu wszystkich ceł zapłaconych od 2025 roku wraz z odsetkami oraz zakazu ostatecznego rozliczania zgłoszeń celnych.
    • Wysokość ceł: W szczytowym momencie, w kwietniu 2025 roku, stawki celne wobec towarów z Chin sięgały aż 145%.
    • Skutki dla Nintendo: Cła zmusiły firmę do podwyżek cen akcesoriów i kontrolerów do konsoli Nintendo Switch 2 oraz spowodowały znaczące straty finansowe.
    • Szerszy kontekst: Nintendo dołącza do tysięcy importerów oraz koalicji firm, wśród których są FedEx, Costco, Toyota i Prada, pozywających rząd o zwrot tych samych ceł.

    Finansowy cios i "nieodwracalne szkody"

    W pozwie Nintendo of America, amerykańska filia japońskiego koncernu, wskazuje na poniesione straty. Jako importer towarów objętych kontrowersyjnymi cłami IEEPA, firma ponosiła ich finansowy ciężar. Prawnicy Nintendo argumentują, że mają pełną legitymację procesową, by domagać się zwrotu.

    Dokładna kwota, jaką Nintendo chce odzyskać, nie została ujawniona. W swoim wniosku firma ostrzega, że każda decyzja sądu odmawiająca zwrotu lub pozwalająca na ostateczne rozliczenie należności spowodowałaby "nieodwracalne szkody" dla jej interesów. Domaga się również ponownego rozliczenia wszystkich już zamkniętych spraw celnych.

    Switch 2 w centrum burzy

    Choć sama konsola Nintendo Switch 2 utrzymała swoją cenę premiery na poziomie 449 dolarów, to akcesoria odczuły pełną siłę nałożonych opłat. W obliczu ceł na poziomie 145% dla komponentów z Chin, Nintendo podniosło ceny kontrolerów oraz innych dodatków. Firma wskazuje, że cła przyczyniły się do opóźnień w organizacji przedsprzedaży Switcha 2 na rynku amerykańskim.

    Problemy cenowe dla konsoli mogą się w 2026 roku jeszcze pogłębić, ale z innego powodu. Pozew do rządu USA to tylko jeden z frontów walki o stabilność finansową w tym okresie.

    Precedens na skalę globalną

    Sprawa Nintendo jest częścią znacznie większej układanki. Po unieważniającym wyroku Sądu Najwyższego, administracja Trumpa wprowadziła tymczasowe, globalne cło w wysokości 10%. Ma ono obowiązywać maksymalnie 150 dni, dając czas na wypracowanie nowych zasad.

    Tysiące importerów na całym świecie czeka teraz na decyzje sądów i działania amerykańskiej administracji celnej. Proces Nintendo będzie bacznie obserwowany, ponieważ jego wynik może utorować drogę lub zamknąć ją dla podobnych roszczeń innych firm.

    Co dalej z pozwem?

    Nintendo ogranicza komentarze do niezbędnego minimum, potwierdzając jedynie złożenie pozwu. Cała strategia prawna opiera się na argumentacji dotyczącej przekroczenia uprawnień wykonawczych przez prezydenta.

    Sprawa toczy się w U.S. Court of International Trade, co oznacza, że jej rozstrzygnięcie może zająć miesiące, a nawet lata. Niezależnie od wyniku, pozew Nintendo zapisze się w historii jako przykład starcia między gigantem branży gier a rządem USA w sporze o politykę celną. Walka o zwrot milionów dolarów właśnie się rozpoczęła.


    Źródła

  • Biały Dom znów wykorzystuje Star Wars i inne hity w wojennej propagandzie

    Biały Dom znów wykorzystuje Star Wars i inne hity w wojennej propagandzie

    Administracja Donalda Trumpa stosuje nowe metody komunikacji, które budzą spore kontrowersje. 7 marca 2026 roku Biały Dom opublikował wideo propagandowe składające się z chaotycznie zmontowanych fragmentów hollywoodzkich hitów. Materiał spotkał się z krytyką opinii publicznej oraz samych filmowców, których praca została wykorzystana bez ich wiedzy.

    W krótkim filmie znalazły się sceny z takich produkcji jak Star Wars (z Adamem Driverem), Breaking Bad (z Bryanem Cranstonem), John Wick, Deadpool, Waleczne serce, Raport mniejszości oraz Transformers. Nagranie miało pokazywać działanie amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości, jednak wielu odbiorców uznało je za niesmaczne i pozbawione empatii.

    Reakcje twórców i zjawisko slopagandy

    Hollywood zareagowało niemal natychmiast. Ben Stiller, reżyser i aktor grający w filmie Jaja w tropikach, opublikował wpis w serwisie X, w którym domagał się usunięcia fragmentu swojej produkcji. Podkreślił, że nikt nie pytał go o zgodę na użycie tych ujęć. Stiller stwierdził wprost, że wojna to nie film i odciął się od działań rządu.

    Komentatorzy i użytkownicy mediów społecznościowych nazwali ten styl komunikacji terminem slopaganda. Słowo to powstało z połączenia angielskiego "slop" (pomyje lub produkt niskiej jakości) oraz słowa propaganda. Określenie to odnosi się do niskiej jakości montaży, często tworzonych przy użyciu AI, które przypominają internetowy trolling bardziej niż oficjalne komunikaty państwowe. Krytycy zwracają uwagę na ignorowanie praw autorskich i próby przedstawiania działań wojennych w sposób nierealistyczny, zapożyczony z kina akcji.

    Star Wars Day i grafiki AI w polityce

    Opisane wideo to element większej strategii. 4 maja 2025 roku, podczas nieoficjalnego święta fanów Gwiezdnych Wojen, na profilach Białego Domu pojawiły się grafiki wygenerowane przez sztuczną inteligencję. Przedstawiały one Donalda Trumpa jako rycerza Jedi, choć na niektórych obrazach trzymał on czerwony miecz świetlny, kojarzony z negatywnymi postaciami sagi. Posty zawierały hasła uderzające w przeciwników politycznych, których porównywano do Imperium, gangów MS-13 czy karteli narkotykowych. Jeden z wpisów parafrazował znane filmowe pozdrowienie, twierdząc, że to oponenci polityczni są "Imperium", a nie "Rebelią".

    Wcześniej w podobny sposób publikowano grafiki przedstawiające prezydenta w stroju papieskim. Administracja wykorzystuje symbole popkultury i nowe technologie, aby przyciągać uwagę młodszych wyborców i zwiększać zasięgi w mediach społecznościowych, nawet jeśli wiąże się to z wywoływaniem skandali.

    Kontekst konfliktów i wcześniejsze przypadki

    Nagranie z marca 2026 roku pojawiło się w konkretnym momencie politycznym. Kilka dni wcześniej Biały Dom oraz gubernator Teksasu użyli fragmentów gry Call of Duty w swoich materiałach. Gubernator opublikował nagranie z gry, twierdząc, że to autentyczne ujęcia z Iranu przedstawiające starcia zbrojne. Dzieje się to w czasie wysokiego napięcia w relacjach z rządem w Teheranie.

    Amerykańska administracja i wojsko już wcześniej bywały oskarżane o wykorzystywanie cudzej twórczości bez pozwolenia. Obecne działania Białego Domu wyróżniają się jednak dużą częstotliwością i bezpośrednim sposobem przekazu.

    Granica między komunikacją a nadużyciem

    Politycy od lat nawiązują do filmów czy gier, aby łatwiej dotrzeć do obywateli. Problem pojawia się w momencie, gdy dzieła chronione prawem są używane bez zgody autorów i w kontekście, który im nie odpowiada. Wykorzystywanie fikcji filmowej do łagodzenia obrazu konfliktów zbrojnych budzi wątpliwości etyczne.

    Działania ekipy Trumpa pokazują, jak sztuczna inteligencja zmienia propagandę. Tworzenie grafik i filmów jest teraz szybkie i tanie, co pozwala na masową produkcję treści. Choć "slopaganda" może wydawać się amatorska, jej głównym zadaniem jest narzucanie konkretnej narracji i walka o uwagę odbiorcy za wszelką cenę.


    Źródła