Tag: Capcom

  • Life is Strange: Reunion – 60 FPS tylko dla wybrańców. Square Enix ujawnia wymagania sprzętowe

    Life is Strange: Reunion – 60 FPS tylko dla wybrańców. Square Enix ujawnia wymagania sprzętowe

    Square Enix opublikowało wymagania sprzętowe dla gry Life is Strange: Reunion na PC. Gra zadebiutuje 26 marca 2026 roku i będzie dostępna na komputerach osobistych oraz konsolach Xbox Series X|S i PlayStation 5. Niestety, osiągnięcie płynnych 60 klatek na sekundę nie będzie możliwe dla wszystkich graczy.

    Life is Strange: Reunion – kluczowe informacje

    • Premiera: 26 marca 2026 roku na PC, Xbox Series X|S i PlayStation 5
    • Minimalne wymagania: 1080p przy 30 FPS
    • 60 FPS w 1080p: wymaga procesora Ryzen 5 3600 i karty graficznej RTX 3060 Ti
    • Najwyższy preset: ray tracing w 4K wymaga RTX 4080 lub RX 7900 XTX
    • Wersja na Xbox Series X|S: obsługuje 60 FPS+, co sugeruje dobrą optymalizację

    Pięć progów wydajności – od skromnych po piekielnie wysokie

    Twórcy przygotowali pięć różnych konfiguracji sprzętowych, co wskazuje na skalowalność produkcji. Minimalne wymagania są stosunkowo przystępne – wystarczy procesor Ryzen 5 1400, 12 GB RAM i karta graficzna, taka jak Radeon RX 480, aby uruchomić grę w 1080p przy 30 FPS.

    Jednakże, aby osiągnąć 60 klatek na sekundę, wymagania stają się znacznie bardziej rygorystyczne. Rekomendowana specyfikacja dla 1080p/60 FPS to procesor Ryzen 5 3600 (lub i5-10600), 16 GB RAM i karta graficzna z segmentu RTX 3060 Ti lub RX 6650 XT. Tego typu sprzęt nie jest powszechnie dostępny w starszych komputerach czy laptopach gamingowych.

    1440p, 4K i ray tracing – tylko dla posiadaczy mocnych kart

    Dla graczy planujących rozdzielczość 1440p przy 60 FPS, wymagany będzie RTX 3070 lub RX 6700 XT, a także procesor Ryzen 7 3700X i 16 GB RAM. Taka konfiguracja, która niedawno była uważana za high-end, staje się teraz standardem dla wyższej rozdzielczości.

    W przypadku 4K, ultra preset w 2160p i 60 FPS wymaga RTX 3080 (10 GB) lub RX 6900 XT (16 GB). Dla graczy chcących uruchomić „piekielnie wysoki” preset z ray tracingiem, wymagany będzie RTX 4080 lub RX 7900 XTX. Przy tym ustawieniu gra działa w 4K, ale tylko w 30 FPS, co oznacza, że pełny ray tracing w Life is Strange: Reunion wymaga sprzętu najwyższej klasy.

    A co z konsolami Xbox Series X|S?

    A co z konsolami Xbox Series X|S?
    Źródło: images.gram.pl

    Gracze na konsolach Microsoftu mogą być spokojni. Informacje w sklepie Xbox potwierdzają, że Life is Strange: Reunion jest zoptymalizowane dla Xbox Series X|S i obsługuje 60 FPS+. Nie jest jeszcze jasne, czy tryb wydajnościowy będzie dostępny od razu, czy gra zastosuje dynamiczne skalowanie rozdzielczości, ale oznaczenie „60 FPS+” to pozytywna wiadomość.

    Na konsolach rzadko spotyka się tak szczegółowy podział na progi wydajnościowe jak na PC, więc najważniejsze jest, aby gra działała płynnie. Wygląda na to, że na Series X|S będzie to możliwe.

    Dysk SSD i 30 GB miejsca – standard, który nikogo nie dziwi

    Wszystkie konfiguracje wymagają 30 GB wolnego miejsca na dysku, a twórcy zalecają użycie SSD. To już standard w 2026 roku, więc nie powinno to nikogo zaskakiwać. Zaskakuje natomiast brak polskiej wersji językowej – Life is Strange: Reunion, podobnie jak poprzednie odsłony, nie zaoferuje rodzimych napisów, co jest rozczarowujące dla polskich fanów serii.

    Podsumowanie

    Life is Strange: Reunion stawia wysokie wymagania dla graczy pragnących płynnej rozgrywki w 60 FPS. Minimalne wymagania to 30 klatek w 1080p, co oznacza, że posiadacze starszych komputerów będą musieli się liczyć z kompromisami. Gra zadebiutuje 26 marca, a chociaż szczegółowe wymagania sprzętowe dotyczą PC, gracze na Xbox Series X|S mogą być spokojni o wydajność swojego sprzętu.


    Źródła

  • Resident Evil Requiem na Xbox – wersja fizyczna znika szybciej, niż się pojawia

    Resident Evil Requiem na Xbox – wersja fizyczna znika szybciej, niż się pojawia

    Capcom ponownie stawia graczy przed wyzwaniem. Fizyczne wydanie Resident Evil Requiem na Xbox, które wróciło do sprzedaży w RTV Euro AGD, dostępne jest tylko w wersji na PlayStation 5. Posiadacze Xbox Series X|S oraz Xbox One muszą czekać, ponieważ pudełkowa edycja na konsole Microsoftu wciąż nie jest dostępna. Osoby, które chcą mieć grę na półce, powinny regularnie monitorować sytuację.

    Najważniejsze informacje

    • Resident Evil Requiem na Xbox – najszybciej sprzedająca się odsłona w historii serii – ponownie trafiła do sprzedaży w wydaniu pudełkowym.
    • Wersja na PS5 jest dostępna w RTV Euro AGD za 269,99 zł, ale nie wiadomo, jak długo utrzyma się na stanie.
    • Xbox Series X|S i Xbox One wciąż pozostają bez fizycznego wydania gry – Capcom nie ogłosił jeszcze daty premiery pudełkowej na te platformy.
    • Capcom regularnie ogranicza nakłady fizycznych edycji swoich hitów, co zmusza do szybkich decyzji zakupowych.

    Problem z fizycznymi wydaniami na Xbox – nie pierwszy raz

    Capcom miał już kilka podobnych sytuacji. Na przykład, Marvel vs. Capcom Fighting Collection: Arcade Classics trafiło na Xbox One tylko w wersji cyfrowej, podczas gdy pudełkowe edycje były dostępne dla posiadaczy PlayStation i Switcha. Podobnie było z limitowanymi bonusami przedsprzedażowymi przy Capcom Fighting Collection 2, gdzie wersja na Xbox One miała ściśle określone okno zamówień, kończące się 15 maja 2025 roku.

    Dla kolekcjonerów korzystających z konsol Microsoftu to niepokojący sygnał. Fizyczne edycje gier Capcomu na Xbox pojawiają się rzadziej i w mniejszych nakładach niż na konkurencyjnych platformach. Kiedy już trafią do sprzedaży, znikają w ciągu kilku dni.

    Resident Evil Requiem na Xbox – co tracimy, nie mając pudełka?

    Resident Evil Requiem na Xbox zadebiutowało pod koniec lutego i szybko zdobyło szczyty list sprzedaży. Gra łączy dwie kampanie – śledztwo analityczki FBI Grace Ashcroft oraz akcję z Leonem S. Kennedym. Capcom postawił na klasyczny survival horror, łącząc walkę, zagadki i zarządzanie zasobami, a także umożliwiając płynne przełączanie między widokiem pierwszo- i trzecioosobowym.

    To właśnie ten dualizm rozgrywki przyczynił się do pozytywnych recenzji. Fani serii chwalą mroczny klimat i powrót do korzeni, a pudełko na półce byłoby dodatkowym atutem. Problem w tym, że Capcom najwyraźniej nie nadąża z dodrukiem, być może obawiając się nadwyżki magazynowej.

    Kiedy Xbox doczeka się swojego rzutu?

    Kiedy Xbox doczeka się swojego rzutu?

    Brak oficjalnych informacji. Capcom milczy na temat fizycznej wersji Resident Evil Requiem na Xbox Series X|S i Xbox One. Gra jest dostępna w wersji cyfrowej i działa bez zarzutu, ale kolekcjonerzy pozostają w niepewności. Wcześniejsze doświadczenia z Capcom Fighting Collection 2 sugerują, że prędzej czy później może pojawić się jakaś limitowana edycja, ale na krótko i w niewielkich ilościach.

    Warto regularnie sprawdzać oferty dużych sieci handlowych. RTV Euro AGD już raz pokazało, że potrafi niespodziewanie dorzucić brakujący towar. Jeśli Xbox doczeka się podobnego rzutu, decyzję trzeba będzie podjąć w ciągu kilku godzin. W przeciwnym razie pozostanie tylko rynek wtórny, gdzie ceny mogą znacznie wzrosnąć.

    Niewygodny trend Capcomu

    Capcom od lat balansuje między wydaniami cyfrowymi a fizycznymi. Bijatyki i retro kolekcje częściej trafiają na serwery niż na półki sklepowe. Xbox regularnie otrzymuje mniejsze nakłady, opóźnione premiery pudełkowe, a czasem całkowity ich brak. Resident Evil Requiem na Xbox doskonale wpisuje się w ten schemat.

    Gracze na Xbox Series X|S mogą mieć nadzieję, że historia z Marvel vs. Capcom się nie powtórzy i pudełko jednak trafi do sprzedaży. Na razie jednak półki świecą pustkami, a każda nowa dostawa PlayStation 5 przypomina o tym, czego brakuje użytkownikom Microsoftu.


    Źródła

  • Jajo niespodzianki w centrum kryzysu – Monster Hunter Stories 3: Twisted Reflection już na Xbox Series x|s

    Jajo niespodzianki w centrum kryzysu – Monster Hunter Stories 3: Twisted Reflection już na Xbox Series x|s

    13 marca 2026 roku na konsolach Xbox Series X|S zadebiutowało Monster Hunter Stories 3: Twisted Reflection, najnowsza odsłona turowego spin-offa serii Monster Hunter. Gra, wyceniona na 69,99 dolarów w edycji standardowej, oferuje nową historię osadzoną w królestwach Azuria i Vermeil, gdzie tajemnicze jajo Rathalosa staje się przyczyną konfliktu zagrażającego całemu ekosystemowi. To pierwsza część cyklu Stories zaprojektowana z myślą o dużych konsolach, co widać w jej wykonaniu.

    Co warto wiedzieć o grze

    • Monster Hunter Stories 3: Twisted Reflection zadebiutowało na Xbox Series X|S 13 marca 2026 roku, a gra jest dostępna w chmurze dla posiadaczy odpowiednich planów Game Pass, którzy ją zakupili.
    • Cena wersji standardowej to 69,99 dolarów, a edycji Premium Deluxe – 99,99 dolarów.
    • Darmowe demo było dostępne przed premierą, a zapis stanu gry przenosi się do pełnej wersji.
    • Fabuła koncentruje się na tajemniczym jaju bliźniaczego Rathalosa, które może przesądzić o losach dwóch królestw.
    • Gra nie wymaga znajomości poprzednich części – to idealny punkt startowy dla nowych graczy.

    Nowy rozdział dla serii

    Monster Hunter Stories od zawsze stawiało na opowieść bardziej niż główna seria, a „trójka” w pełni realizuje ten potencjał. Gracz wciela się w księcia lub księżniczkę Azurii – członka elitarnej grupy stróżów, którzy zajmują się ochroną potworów i utrzymaniem równowagi w przyrodzie. Zamiast klasycznej historii „od zera do bohatera” dostajemy dworską intrygę z polityką w tle.

    Scenariusz nie jest szczególnie odkrywczy, ale potrafi wciągnąć. Znika tu naiwność poprzednich części – opowieść jest dojrzalsza, a bohater ma jasno określone motywacje. Jego zadaniem jest odkrycie prawdy o kryształowej pladze niszczącej środowisko i prowadzącej potwory do agresji. Tytułowe jajo odgrywa kluczową rolę, uruchamiając lawinę wydarzeń.

    Walka i hodowla – znajomy schemat, nowe możliwości

    Walka i hodowla – znajomy schemat, nowe możliwości

    System walki w Monster Hunter Stories 3: Twisted Reflection opiera się na mechanizmie papier-kamień-nożyce. Ataki dzielą się na trzy typy: moc, technika i szybkość, a kluczem do zwycięstwa jest przewidywanie ruchów przeciwnika. Do tego dochodzą kombinacje z potworami i możliwość zmiany broni w trakcie starcia. Mechanika wydaje się prosta, ale z czasem rozwija się w wymagającą układankę taktyczną.

    Hodowla potworów również ewoluowała. Gracz zdobywa jaja w legowiskach, wykluwa je i rozwija umiejętności podopiecznych. Nowością jest system odbudowy ekosystemów – przywracając równowagę w zniszczonych regionach, ratujemy rzadkie gatunki i wpływamy na pojawianie się nowych stworzeń. To sprawia, że nasze działania mają realny wpływ na świat gry, a nie ograniczają się wyłącznie do kolekcjonowania kolejnych okazów.

    Świat, który żyje

    Świat, który żyje

    Pod względem graficznym Monster Hunter Stories 3: Twisted Reflection wyróżnia się w serii. Kolorowe krajobrazy, różnorodne lokacje i imponujące modele potworów robią wrażenie – zwłaszcza gdy przemierzamy rozległe tereny na grzbiecie swojego Rathalosa. System Riding Actions pozwala wykorzystywać zdolności potworów do eksploracji: jedne latają, inne wspinają się po klifach czy niszczą przeszkody. Relacja stróż-potwór jest integralną częścią rozgrywki.

    Niestety, twórcy nie uniknęli pewnych wpadek. Liczba gatunków potworów jest mniejsza niż w „dwójce”, a powtarzalność zadań z czasem daje się we znaki. Największym rozczarowaniem jest brak trybu multiplayer – w Monster Hunter Stories 3: Twisted Reflection kooperacyjne zadania i pojedynki 1 na 1 były świetną zabawą, a tutaj gra jest przeznaczona wyłącznie dla jednego gracza.

    Czy warto?

    Mimo tych niedociągnięć Monster Hunter Stories 3: Twisted Reflection to solidna propozycja zarówno dla fanów uniwersum, jak i miłośników japońskich RPG-ów. Gra oferuje dziesiątki godzin wciągającej przygody, satysfakcjonujący system walki i świat, który naprawdę chce się eksplorować. To także najbardziej przystępna odsłona serii – idealna dla osób, które dotąd omijały Monster Huntera ze względu na jego wymagający charakter. Jeśli macie Xbox Series X|S i szukacie czegoś pomiędzy dynamiczną akcją a taktycznym turowym RPG, warto dać szansę temu tytułowi.


    Źródła

  • Onimusha: Way of the Sword wyjdzie wcześniej, niż zakładano. Capcom oficjalnie przesuwa premierę

    Onimusha: Way of the Sword wyjdzie wcześniej, niż zakładano. Capcom oficjalnie przesuwa premierę

    Fani serii Onimusha mogą być zadowoleni, ponieważ Capcom ogłosił, że premiera Onimusha: Way of the Sword odbędzie się 4 września 2026 roku, co oznacza, że gra zadebiutuje 21 dni wcześniej niż pierwotnie planowano. Informacja ta pochodzi z oficjalnego komunikatu wydawcy, a nie z niepotwierdzonych źródeł. Reżyser gry, Satoru Nihei, wcześniej zapowiadał „dobre wieści”, a teraz je otrzymaliśmy.

    • Capcom przyspieszył premierę Onimusha: Way of the Sword z 25 września na 4 września 2026 roku
    • Gra zmierza na Xbox Series X/S, a także na PC i PlayStation 5 – to potwierdzona lista platform
    • Reżyser Satoru Nihei ujawnił, że prace wchodzą w końcowe etapy produkcyjne
    • Zmiana daty ma sens biznesowy – Capcom unika starcia z dużymi premierami września
    • Polska wersja językowa (napisy) została potwierdzona na Steamie

    Koniec prac blisko – zespół dopina ostatnie szczegóły

    Niedawno Nihei dziękował fanom za entuzjastyczne reakcje po pokazie Capcom Spotlight i zdradził, że studio pracuje nad „końcowymi etapami” produkcji. Wtedy wielu graczy zastanawiało się, czy to oznacza rychłe ogłoszenie konkretnej daty. Odpowiedź nadeszła szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał – z przyspieszeniem całego harmonogramu.

    Takie sytuacje są rzadkością. Branża gier często doświadcza opóźnień, więc gdy Capcom ogłasza: „Cieszymy się, że możemy dostarczyć Onimusha: Way of the Sword wcześniej”, to jest to pozytywna wiadomość. Deweloper nie tylko dotrzymuje terminów, ale także je wyprzedza. To budzi zaufanie i pokazuje, że prace idą zgodnie z planem, a może nawet sprawniej, niż zakładano.

    Dlaczego Capcom zmienił datę?

    Dlaczego Capcom zmienił datę?

    Oficjalny komunikat nie podaje konkretnych powodów, ale można przypuszczać, że zmiana daty ma związek nie tylko z postępami w produkcji. Wrzesień to tradycyjnie intensywny okres dla premier gier – w tym miesiącu często ukazują się największe tytuły AAA, które mogą przyćmić inne. Przesunięcie Onimusha: Way of the Sword na początek miesiąca daje grze większą szansę na zauważenie i unikanie bezpośredniej konkurencji.

    Wcześniej różne źródła podawały różne daty – Steam wyświetlał 24 września, niektóre sklepy 3 września, a oficjalna zapowiedź mówiła o 25 września 2026 roku. Teraz mamy jasność: 4 września to jedyna poprawna data, a inne informacje można uznać za nieaktualne. Capcom rozwiał wszelkie wątpliwości jednym, konkretnym komunikatem.

    Czego oczekiwać po nowej odsłonie?

    Czego oczekiwać po nowej odsłonie?

    Onimusha: Way of the Sword to powrót kultowej serii, która ostatnią główną odsłonę miała w erze PlayStation 2. Nowa część została zapowiedziana podczas The Game Awards 2024 i wzbudziła spore emocje – to marka, którą wielu graczy wspomina z sentymentem. Samurajski klimat, walka mieczem i mroczna atmosfera inspirowana japońskim folklorem mają powrócić w nowoczesnej oprawie na Xbox Series X/S i innych platformach.

    Capcom nie ujawnia jeszcze wszystkich szczegółów rozgrywki, ale wiadomo, że gra powstaje z myślą o obecnej generacji sprzętu. To oznacza, że możemy oczekiwać płynnej animacji, dopracowanych modeli postaci i efektownych starć w stabilnych klatkach. Polscy gracze otrzymają również napisy w rodzimym języku, co potwierdzono na karcie Steam.

    Podsumowanie

    Onimusha: Way of the Sword zadebiutuje na półkach – cyfrowych i fizycznych – 4 września 2026 roku. To dobra wiadomość dla każdego, kto czeka na powrót serii po latach nieobecności. Zespół kończy prace, data jest już oficjalna, a Capcom pokazuje, że potrafi pozytywnie zaskoczyć graczy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, jesień zapowiada się obiecująco dla posiadaczy Xbox Series X/S.


    Źródła

  • Resident Evil Requiem sprzedaje się błyskawicznie — żadna część serii nie osiągnęła takiego wyniku

    Resident Evil Requiem sprzedaje się błyskawicznie — żadna część serii nie osiągnęła takiego wyniku

    Capcom ogłosił, że gra Resident Evil Requiem sprzedała się w ponad 6 milionach egzemplarzy w ciągu zaledwie 17 dni od premiery. To rekordowy wynik, ponieważ żadna wcześniejsza odsłona serii nie osiągnęła tak szybkiej sprzedaży w ciągu 30-letniej historii marki. Gra zadebiutowała 27 lutego 2026 roku i jest dostępna na konsolach Xbox Series X|S.

    Kluczowe fakty

    • Resident Evil Requiem osiągnął 6 milionów sprzedanych egzemplarzy w 17 dni od premiery — to najszybszy wynik w serii.
    • Dla porównania, remake Resident Evil 4 z 2023 roku potrzebował 8 miesięcy, aby osiągnąć ten sam pułap.
    • Na Steamie tytuł przyciągnął ponad 344 tysiące jednoczesnych graczy dzień po debiucie.
    • Capcom potwierdził prace nad fabularnym rozszerzeniem, chociaż data premiery dodatku nie jest jeszcze znana.
    • Łączna sprzedaż całej serii Resident Evil przekroczyła 183 miliony egzemplarzy.

    Tempo, jakiego seria jeszcze nie widziała

    Sukces Resident Evil Requiem jest imponujący. Capcom poinformował, że kilka dni po premierze gra przekroczyła 5 milionów sprzedanych egzemplarzy, a po 17 dniach osiągnęła 6 milionów. Dla posiadaczy Xbox Series X|S to dobra wiadomość — nowa odsłona zyskała popularność na wszystkich platformach.

    Aby lepiej zrozumieć to tempo, warto porównać je z remake'iem Resident Evil 4, który potrzebował 8 miesięcy, aby sprzedać 6 milionów egzemplarzy. Resident Evil Requiem osiągnęło ten wynik w zaledwie dwa i pół tygodnia, co stanowi ogromną różnicę.

    Capcom wydaje się dobrze rozumieć oczekiwania graczy. To już dziewiąta główna odsłona cyklu, a marka ma dużą, lojalną bazę fanów, która czekała na nową grę z gatunku survival horror.

    Dwie perspektywy, jeden hit

    Resident Evil Requiem oferuje dwóch grywalnych bohaterów. Z jednej strony jest Grace Ashcroft, analityczka FBI i adoptowana córka Alyssy Ashcroft z Resident Evil Outbreak. Z drugiej strony powraca Leon S. Kennedy, postać znana z Resident Evil 2, 4 i 6.

    Ten duet umożliwia twórcom zastosowanie ciekawego podejścia narracyjnego. Segmenty z Grace są pełne napięcia i niepewności, podczas gdy gra z Leonem nabiera tempa i oferuje intensywną akcję. To połączenie stylów przypadło graczom do gustu.

    Steam też pęka w szwach

    Steam też pęka w szwach

    Chociaż Capcom nie podał szczegółowych danych sprzedażowych z podziałem na platformy, wyniki ze Steama pokazują duże zainteresowanie grą. Resident Evil Requiem zgromadziło ponad 320 tysięcy jednoczesnych graczy w dniu premiery, a dzień później liczba ta wzrosła do 344 tysięcy.

    To kolejny rekord serii. Żadna wcześniejsza odsłona Resident Evil nie osiągnęła tak wysokiego poziomu aktywności na platformie Valve. Premiera była globalnym wydarzeniem, które przyciągnęło wielu graczy, niezależnie od platformy — PC czy konsol nowej generacji, w tym Xbox Series X|S.

    Co dalej z Resident Evil Requiem?

    Capcom planuje dalszy rozwój gry. Studio potwierdziło, że trwają prace nad fabularnym dodatkiem. Data premiery rozszerzenia nie jest jeszcze znana, ale informacja o jego powstawaniu jest pozytywna dla tych, którzy ukończyli podstawową wersję.

    Dodatkowo, aktor głosowy wcielający się w Leona Kennedy’ego zdradził, że postać ta nie przechodzi na emeryturę. Można się spodziewać jego powrotu w kolejnych odsłonach, a biorąc pod uwagę wyniki Resident Evil Requiem, Capcom prawdopodobnie nie każe fanom długo czekać na następną część.


    Źródła

  • Crimson Desert z Denuvo na tydzień przed premierą. Gracze Xbox mogą spać spokojnie

    Crimson Desert z Denuvo na tydzień przed premierą. Gracze Xbox mogą spać spokojnie

    Studio Pearl Abyss ogłosiło, że oczekiwane RPG akcji Crimson Desert będzie miało zabezpieczenie Denuvo DRM. Informacja ta została ujawniona zaledwie tydzień przed premierą, co wywołało kontrowersje wśród części społeczności. Warto jednak zaznaczyć, że problem dotyczy tylko wersji na komputery osobiste.

    Najważniejsze fakty o Denuvo w Crimson Desert

    • Denuvo zostało dodane do karty Steam gry bez wcześniejszego oficjalnego ogłoszenia ze strony studia.
    • Wersje na PS5 i Xbox Series X/S nie będą miały tego zabezpieczenia — DRM dotyczy wyłącznie PC.
    • Pearl Abyss zapewnia, że wszystkie dotychczasowe testy wydajnościowe uwzględniały już aktywne Denuvo.
    • Gracze PC masowo anulują zamówienia przedpremierowe z obawą o spadki wydajności.
    • Limit pięciu aktywacji dziennie na PC nie dotyczy posiadaczy konsol.

    Dlaczego Denuvo tak bardzo niepokoi graczy

    Denuvo od lat budzi kontrowersje. Jest to system antypiracki, który ma chronić grę przed nielegalnym kopiowaniem w kluczowych tygodniach sprzedaży. Gracze obawiają się, że jego obecność może obciążać procesor.

    W tytułach intensywnie wykorzystujących CPU, takich jak Crimson Desert, którego otwarty świat jest podobno dwa razy większy niż w Red Dead Redemption 2, każde dodatkowe obciążenie może prowadzić do spadków płynności. Gracze przytaczają przykłady wcześniejszych premier, gdzie Denuvo rzeczywiście wpływało negatywnie na wydajność. Producent oprogramowania przyznawał, że na słabszym sprzęcie mogą wystąpić problemy.

    Kolejną kwestią jest weryfikacja online. Nawet w trybie jednoosobowym gra musi okresowo łączyć się z serwerami. Problemy po stronie producenta mogą teoretycznie zablokować dostęp do tytułu, za który zapłacono pełną cenę.

    Co na to Pearl Abyss

    Co na to Pearl Abyss
    Źródło: images.gram.pl

    Deweloper szybko odpowiedział na zarzuty. W oświadczeniu przekazanym m.in. dziennikarzowi Forbesa podkreślono, że wszystkie materiały dotyczące wydajności — benchmarki, specyfikacje oraz testy Digital Foundry — powstały na tej samej wersji gry, która trafi do sprzedaży, z aktywnym Denuvo.

    Oznacza to, że to, co widzieliśmy do tej pory, jest wiarygodnym obrazem finalnego produktu. Studio nie ukrywało DRM-u przed recenzentami. Gracze dowiedzieli się o nim późno, ale technicznie nie powinni spodziewać się gorszych wyników niż w zapowiedziach.

    Jednakże można odnieść wrażenie, że ujawnienie tej informacji na tydzień przed premierą było przemyślanym posunięciem. Gdyby Pearl Abyss ogłosiło to miesiąc wcześniej, fala krytyki mogłaby opaść przed dniem premiery. Teraz emocje są świeże, a część zamówień przedpremierowych już anulowano.

    Xbox poza zasięgiem problemu

    Najważniejsze dla czytelników tego serwisu jest to, że cała sytuacja dotyczy wyłącznie wersji na PC. Crimson Desert na Xbox Series X i Xbox Series S nie będzie miało Denuvo. Nie będzie żadnych dodatkowych weryfikacji online poza tymi wynikającymi z normalnego funkcjonowania gry, co oznacza brak obaw o obciążenie procesora.

    Wersja konsolowa zadebiutuje 19 marca równolegle z wersją na PC, a posiadacze Xboxów mogą podejść do premiery z większym spokojem. Otwarty świat Pywela, system walki chwalony w materiałach przedpremierowych oraz obiecywana swoboda eksploracji będą dostępne bez kontrowersyjnego balastu.

    Crimson Desert od dawna wzbudza ogromne zainteresowanie — na Steamie znajduje się na listach życzeń ponad dwa miliony graczy. Jeśli Pearl Abyss dostarczy jakość, jaką obiecuje, tygodniowa burza wokół Denuvo może szybko zniknąć, zwłaszcza tam, gdzie problemu po prostu nie ma.


    Źródła

  • FBI ostrzega graczy Steam — te gry mogły zainfekować wasze komputery

    FBI ostrzega graczy Steam — te gry mogły zainfekować wasze komputery

    Oddział FBI w Seattle rozpoczął dochodzenie dotyczące złośliwego oprogramowania, które zostało ukryte w kilku grach dostępnych na platformie Steam. Śledczy poszukują osób, które mogły zostać ofiarami cyberataków w okresie od maja 2024 do stycznia 2026 roku. Malware, które zostało zidentyfikowane, wykradało dane użytkowników, a wiele osób nie zdawało sobie sprawy z infekcji swoich komputerów.

    Najważniejsze fakty o śledztwie FBI

    • FBI prowadzi dochodzenie w sprawie gier na Steamie zawierających złośliwe oprogramowanie.
    • Siedem tytułów zostało zidentyfikowanych jako nośniki malware i usunięto je ze sklepu Valve.
    • Ataki trwały od maja 2024 do stycznia 2026 roku, infekując komputery graczy.
    • Poszkodowani mogą kontaktować się z FBI przez adres: [email protected].
    • Właściciele konsol Xbox nie są objęci tym śledztwem — sprawa dotyczy wyłącznie platformy Steam na PC.

    Jak działał mechanizm ataku?

    Przestępcy zastosowali metodę, która omijała standardowe procedury bezpieczeństwa Valve. Gry przechodziły wstępną weryfikację jako bezpieczne, a ich kod nie budził podejrzeń. Problemy pojawiały się później, gdy deweloperzy lub hakerzy, którzy przejęli ich konta, wypuszczali aktualizacje z złośliwym kodem.

    Malware wykorzystywało luki w systemach anty-cheat, co sprawiało, że standardowe skanery antywirusowe nie wykrywały zagrożenia. Użytkownicy instalowali aktualizacje, nieświadomie otwierając cyberprzestępcom dostęp do swoich danych. Infekcja mogła pozostawać niewykryta przez wiele tygodni.

    Lista zainfekowanych gier

    FBI wskazało konkretne tytuły, które były wykorzystywane jako przynęta. Jeśli posiadacie którąkolwiek z tych gier w bibliotece Steam, powinniście natychmiast sprawdzić swój komputer pod kątem podejrzanej aktywności. Oto pełna lista:

    • BlockBasters
    • Chemia
    • Dashverse / DashFPS
    • Lampy
    • Lunara
    • PirateFi
    • Tokenova

    Wszystkie te gry zostały usunięte ze sklepu Valve. To nie jest przypadkowy błąd, lecz zorganizowana akcja cyberprzestępców, którzy wykorzystywali platformę Steam jako kanał dystrybucji malware.

    Co powinni zrobić poszkodowani?

    Co powinni zrobić poszkodowani?

    FBI apeluje do wszystkich, którzy pobrali wymienione tytuły i zauważyli nietypowe zachowanie komputera, takie jak spowolnienie działania, nieautoryzowane logowania czy podejrzane transakcje. Śledczy udostępnili dedykowany adres e-mail: [email protected]. Można również skorzystać z formularza zgłoszeniowego na oficjalnej stronie FBI.

    Ofiary cyberataków mogą kwalifikować się do określonych usług, odszkodowań i praw wynikających z prawa federalnego. FBI podkreśla, że wszystkie zgłoszenia są dobrowolne, ale mogą być kluczowe dla śledztwa. Tożsamość poszkodowanych pozostanie tajna.

    Dlaczego gracze Xbox mogą spać spokojnie?

    Dlaczego gracze Xbox mogą spać spokojnie?

    W internecie pojawiło się wiele spekulacji wokół tej sprawy, niektórzy łączyli ją z konsolami Microsoftu. Jednak śledztwo dotyczy wyłącznie platformy Steam na komputerach osobistych. Żadna z wymienionych gier nie była dostępna w Xbox Store ani w Xbox Game Pass.

    Microsoft stosuje rygorystyczne standardy bezpieczeństwa dla swojej platformy. Regulamin społeczności Xbox zabrania udostępniania złośliwego oprogramowania i inżynierii wstecznej usług. Chociaż zdarzały się pojedyncze incydenty, jak potencjalne zagrożenie w pecetowej wersji Call of Duty: WWII dostępnej przez Game Pass, nie miały one związku z obecnym dochodzeniem FBI.

    Valve pod presją

    Ta sprawa to kolejny cios wizerunkowy dla firmy Valve. W ostatnich miesiącach platforma Steam zmaga się z rosnącą krytyką, od pozwów dotyczących lootboxów po zarzuty o zawyżanie cen. Teraz dochodzi jeszcze kwestia bezpieczeństwa użytkowników. Eksperci zwracają uwagę, że proces weryfikacji gier przed premierą jest niewystarczający. Potrzebny jest skuteczniejszy monitoring aktualizacji, które twórcy wypuszczają po premierze.

    Dla graczy to sygnał ostrzegawczy. Nawet na zaufanych platformach warto zachować czujność, szczególnie przy instalacji mniej znanych tytułów od nieznanych deweloperów.


    Źródła

  • Resident Evil Requiem ukrywa wskazówkę o kolejnym remake’u – fani odkryli nawiązanie do Code: Veronica

    Resident Evil Requiem ukrywa wskazówkę o kolejnym remake’u – fani odkryli nawiązanie do Code: Veronica

    Gracze przeszukujący świat Resident Evil Requiem natknęli się na interesujący easter egg, który może sugerować plany Capcomu na kolejny remake kultowej serii. W jednym z barów w ośrodku Rhodes Hill znajduje się butelka alkoholu o nazwie „AVERNICO” – przestawienie liter prowadzi do słowa „Veronica”. To odkrycie wzbudziło spekulacje, czy Resident Evil – Code: Veronica będzie następną grą, która doczeka się nowoczesnego odświeżenia.

    Co wiemy o grze i ukrytej wskazówce

    • Resident Evil Requiem zadebiutowało 27 lutego 2026 roku na Xbox Series X/S, PS5, PC i Nintendo Switch 2.
    • Gracz wciela się w Grace Ashcroft, analityczkę FBI, która bada tajemnicze zgony związane z ocalałymi z Raccoon City.
    • W barze Rhodes Hill odkryto butelkę „AVERNICO” – anagram słowa „Veronica”, co fani interpretują jako zapowiedź remake’u Code: Veronica.
    • To niejedyny easter egg w grze – inna butelka nawiązuje do Chateau Dimitrescu z Resident Evil Village.

    Tajemnica ukryta na półce z alkoholami

    Resident Evil Requiem to dziewiąta główna część serii i całkowicie nowa historia, a nie remake. Mimo to Capcom najwyraźniej nie mógł się powstrzymać przed dodaniem licznych smaczków dla wiernych fanów. Tydzień temu pisaliśmy o nawiązaniu do wydarzeń z Resident Evil 7: Biohazard, które było praktycznie niemożliwe do zauważenia bez użycia narzędzia freecam na PC. Najnowsze odkrycie jest jednak znacznie łatwiejsze do dostrzeżenia – wystarczy uważnie rozejrzeć się po barze.

    W jednej ze scen pobocznych, dziejącej się w ośrodku Rhodes Hill, kamera przechodzi obok półek zastawionych butelkami. Jedna z nich nosi etykietę „AVERNICO”. Uważny gracz szybko zauważy, że po przestawieniu liter powstaje „Veronica” – bezpośrednie odwołanie do Resident Evil – Code: Veronica, gry z 2000 roku, pierwotnie ekskluzywnej dla konsoli Dreamcast. Produkcja ta wprowadziła kluczowe wątki fabularne, w tym powrót Alberta Weskera i historię rodziny Ashfordów.

    Czy Capcom faktycznie szykuje odświeżenie Code: Veronica?

    Czy Capcom faktycznie szykuje odświeżenie Code: Veronica?
    Źródło: images.gram.pl

    Spekulacje o remake’u Code: Veronica nie są nowe. Po sukcesie odnowionych wersji Resident Evil 2, 3 i 4 fani zaczęli wywierać presję na Capcom, by nie pomijał tej odsłony. Obawiano się, że japoński wydawca przejdzie od razu do Resident Evil 5 albo skupi się wyłącznie na głównym wątku numerycznym. Jednak przecieki z ostatnich miesięcy sugerują coś innego – Code: Veronica ma być następne w kolejce.

    Zakulisowe plotki wskazują nawet na 2027 rok jako potencjalną datę premiery. Sam easter egg w Resident Evil Requiem mógłby być żartem deweloperów, ale Capcom ma historię ukrywania w grach zapowiedzi przyszłych projektów. Przykładem jest plakat z Resident Evil 3 w odświeżonej „dwójce”.

    Więcej niespodzianek w świecie Requiem

    Wspomniany bar kryje też drugą ciekawostkę. Obok butelki „AVERNICO” znajduje się inna, nawiązująca do Chateau Dimitrescu z Resident Evil Village. To ukłon w stronę Lady Dimitrescu, która stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci nowszych odsłon serii.

    Twórcy podeszli do easter eggów z przymrużeniem oka, ale również z szacunkiem dla fanów. Społeczność dopiero zaczyna odkrywać wszystkie ukryte szczegóły, a biorąc pod uwagę skalę gry, można spodziewać się kolejnych odkryć w najbliższych tygodniach. Dla posiadaczy Xbox Series X/S to dodatkowy powód, by ponownie odpalić Resident Evil Requiem i przeszukać każdy zakamarek.

    Czy anagram z baru jest oficjalną zapowiedzią, czy tylko sprytnym mrugnięciem okiem – czas pokaże. Jedno jest pewne: zainteresowanie graczy Code: Veronica w nowej odsłonie znacznie wzrosło.


    Źródła

  • Subnautica 2 rewolucjonizuje budowanie baz. Nowy system płytek zastąpi gotowe moduły

    Subnautica 2 rewolucjonizuje budowanie baz. Nowy system płytek zastąpi gotowe moduły

    Studio Unknown Worlds opublikowało nowy dziennik deweloperski, w którym szczegółowo przedstawiono, jak będzie wyglądać budowanie bazy w Subnautica 2. Twórcy potwierdzili, że zrezygnują z predefiniowanych modułów na rzecz elastycznego systemu opartego na płytkach, co da graczom większą swobodę w projektowaniu podwodnych struktur.

    Co nowego w budowaniu baz – najważniejsze zmiany

    • System płytek zastępuje gotowe moduły, co umożliwia płynne tworzenie struktur bez ograniczeń wynikających z ukształtowania terenu.
    • Przebudowane okna nie mają już sztywnych kształtów – gracz sam decyduje o wielkości i formie szklanych powierzchni.
    • Technologia „twardej logiki” ma działać płynnie na szerokim spektrum sprzętu, z naciskiem na optymalizację pod Steam Decka.
    • Okrągłe pokoje z oryginału powrócą, co z pewnością ucieszy fanów pierwszej części.
    • Premiera odbędzie się jeszcze w tym roku na PC i Xbox Series X/S, gra trafi do Game Passa w dniu wydania.

    Elastyczność ponad wszystko

    Nowy system konstrukcji to największa zmiana w serii od czasu debiutu pierwszej Subnautiki. Zamiast wstawiać gotowe moduły i łączyć je korytarzami, gracze będą teraz składać bazy z pojedynczych płytek. To rozwiązanie eliminuje frustrację, gdy ukształtowanie terenu blokowało możliwość postawienia konkretnego elementu.

    Deweloperzy zaznaczają, że nowa technologia to „system oparty na twardej logice”, który został zoptymalizowany, aby działać sprawnie nawet na słabszych maszynach. Unknown Worlds stawia na dostępność – nie tylko przez Game Pass, ale także dzięki solidnej optymalizacji pod Steam Decka.

    W dzienniku pokazano również, że korytarze i przejścia zyskały znacznie szersze opcje personalizacji. Gracze mogą je teraz dowolnie kształtować, dostosowując do swoich potrzeb, zamiast ograniczać się do kilku wariantów znanych z poprzednich odsłon.

    Okna bez granic i powrót klasyki

    Okna bez granic i powrót klasyki
    Źródło: images.gram.pl

    Szczególną uwagę zwrócono na całkowicie przebudowany system okien. W pierwszej Subnautice i Below Zero wybór ograniczał się do konkretnych kształtów – okrągłych, prostokątnych, panoramicznych. W Subnautica 2 to gracz decyduje, jak duża i w jakiej formie będzie szklana powierzchnia. Można stworzyć ścianę w całości ze szkła lub wąskie, poziome pasy.

    Twórcy nie zapomnieli również o nostalgii. W grze pojawią się klasyczne, w pełni okrągłe pokoje, które fani oryginału znają i cenią. To sprytny ruch – nowy system daje wolność, ale znajome elementy pozostają dla tych, którzy wolą tradycyjne podejście do budowania.

    Premiera i platformy

    Subnautica 2 zadebiutuje jeszcze w tym roku na PC oraz Xbox Series X/S. Potwierdzono również obecność gry w Xbox Game Pass od dnia premiery. Tryb kooperacji typu „hop-in” oraz pełne wsparcie crossplayu zostały już wcześniej zapowiedziane przez studio, a kampanię nadal będzie można przejść w pojedynkę.

    Na ten moment brak oficjalnych informacji o wersji na PlayStation 5, jednak biorąc pod uwagę historię serii, nie można wykluczyć późniejszego ogłoszenia.


    Źródła

  • Over The Top: WW1 – strzelanka w klimacie Wielkiej Wojny podbija Steam, ale omija konsole Xbox

    Over The Top: WW1 – strzelanka w klimacie Wielkiej Wojny podbija Steam, ale omija konsole Xbox

    Nowa sieciowa strzelanka Over The Top: WW1 od studia Flying Squirrel Entertainment zadebiutowała na Steamie 6 marca i w ciągu tygodnia zgromadziła blisko 2800 recenzji, z czego 85% jest pozytywnych. Gra oferuje dynamiczne bitwy w realiach I wojny światowej, z pełną destrukcją otoczenia i możliwością kształtowania terenu. Niestety, posiadacze konsol Xbox, w tym Xbox One i Xbox Series X|S, muszą uzbroić się w cierpliwość, ponieważ na razie gra dostępna jest wyłącznie na PC.

    Kluczowe informacje

    • Over The Top: WW1 to taktyczny FPS inspirowany frontem I wojny światowej z lat 1914–1918.
    • Gra pozwala na jednoczesną walkę ogromnej liczby graczy, z użyciem czołgów, samolotów i motocykli z epoki.
    • Tytuł uzyskał 85% pozytywnych opinii na Steamie przy niemal 2800 recenzjach, a wczorajszy rekord popularności wyniósł blisko 6500 graczy jednocześnie.
    • Do 20 marca można kupić grę na Steamie z 20-procentową zniżką w cenie około 60 zł.
    • Brak wersji na konsole Xbox – produkcja dostępna jest wyłącznie na PC, więc gracze Xbox nie mogą w nią zagrać.

    Czym jest Over The Top: WW1?

    Over The Top: WW1 to sieciowa strzelanka, która przenosi graczy na pola bitew Wielkiej Wojny, gdzie chaos i improwizacja mają kluczowe znaczenie. Twórcy ze studia Flying Squirrel Entertainment, znani wcześniej z dodatku do Mount & Blade oraz gry Battle Cry of Freedom, postawili na całkowicie zniszczalne środowisko. Wybuchy artyleryjskie zmieniają krajobraz w czasie rzeczywistym, a fortyfikacje walą się na oczach walczących. To podejście wyróżnia tytuł na tle innych strzelanek historycznych.

    Pole bitwy jest niezwykle interaktywne. Gracze mogą kopać okopy, stawiać zasieki z drutu kolczastego i budować umocnienia, co nadaje każdej potyczce wymiar inżynieryjny. Dodatkowo, klasyczna walka na bagnety, wsparcie czołgów z epoki, rajdy motocyklami i pojedynki wczesnych samolotów tworzą widowiskowy miks. Twórcy podkreślają, że gra „zamienia ponurą scenerię Wielkiej Wojny w szalone pole bitwy, gdzie plany rzadko przetrwają pierwszy kontakt”.

    Sytuacja na Xbox – dlaczego gra nie trafiła na konsole Microsoftu?

    Sytuacja na Xbox – dlaczego gra nie trafiła na konsole Microsoftu?

    Mimo rosnącej popularności Over The Top: WW1 na Steamie, wersja na konsole Xbox nie została zapowiedziana i nie ma jej w Xbox Game Pass. To istotna luka, ponieważ gry osadzone w realiach I wojny światowej są na platformach Microsoftu rzadkością. Wśród dostępnych tytułów, takich jak Hell Let Loose czy Enlisted, dominują tematy II wojny światowej, a żaden duży FPS z Wielkiej Wojny nie pojawił się dotąd na Xbox One ani Series X|S. Dynamiczna formuła Over The Top: WW1, z naciskiem na interakcję z terenem, idealnie pasowałaby do kontrolera i możliwości sieciowych konsol.

    Studio Flying Squirrel Entertainment nie komentuje ewentualnego portu, więc na razie posiadacze Xbox muszą zadowolić się streamami z rozgrywki na PC. Warto jednak śledzić roadmapę, którą twórcy opublikowali, obiecując regularne wsparcie i nową zawartość. Może w przyszłości zdecydują się na rozszerzenie dostępności gry. Na razie pozostaje czekać lub odpalić peceta, jeśli ktoś ma taką możliwość.

    Czy gra utrzyma tempo?

    Początek wygląda obiecująco. Rekord blisko 6500 graczy jednocześnie oraz 85% pozytywnych recenzji przy prawie 2800 opiniach sugerują, że społeczność szybko rośnie. Twórcy trafili w niszę – fani realistycznych shooterów doceniają autentyczny klimat Wielkiej Wojny, a dodatek elementów budowlanych to miła odmiana w gatunku.

    Cena również działa na korzyść gry – około 60 zł z obecną zniżką wystarczy, by dołączyć do walk, a promocja trwa do 20 marca. Jeśli studio utrzyma obiecywane tempo aktualizacji, Over The Top: WW1 może na dłużej zagościć w bibliotekach graczy na Steamie. Dla użytkowników Xbox to jednak gorzka pigułka do przełknięcia, ponieważ kolejny obiecujący tytuł omija ich platformę.

    Źródła: Informacje na podstawie danych z Steam, SteamDB oraz materiałów prasowych studia Flying Squirrel Entertainment.


    Źródła