Kategoria: Technologia

  • Co nowego u Xboxa? Styczeń 2026 przynosi aktualizacje i nowe gry

    Co nowego u Xboxa? Styczeń 2026 przynosi aktualizacje i nowe gry

    Hej, jeśli zastanawiałeś się, co słychać w świecie Xboxa, to właśnie trafiłeś we właściwe miejsce. „Styczeń 2026 dopiero się kończy” lub „Koniec stycznia 2026 przynosi nowości”., ale Microsoft już zdążył wrzucić na stół całkiem sporo nowości. I mówię tu zarówno o aktualizacjach systemowych, które mogą ułatwić życie graczom, jak i o zapowiedziach nowych tytułów. Brzmi ciekawie? No to zaczynamy.

    Na początek zajmijmy się tym, co przyszło z aktualizacją systemową z końca stycznia. Microsoft, jak to ma w zwyczaju, regularnie poprawia i ulepsza swoje oprogramowanie. Tym razem skupili się na graczach korzystających z komputerów PC i urządzeń przenośnych. Jedną z kluczowych nowości jest tzw. Game Save Sync Indicator. Wiesz, jak czasem po przejściu z konsoli na laptopa zastanawiasz się, czy zapis gry już się zsynchronizował? Ten nowy wskaźnik ma właśnie na to odpowiedzieć. To mały, ale bardzo praktyczny dodatek, który pokazuje stan synchronizacji zapisów między urządzeniami. Można powiedzieć, że to taki uspokajacz dla paranoików, którzy, tak jak ja, zawsze klikają 'sprawdź synchronizację’ na zapas.

    Co jeszcze? No cóż, świat idzie do przodu, a Microsoft stara się nadążać. W aktualizacji dodano oficjalne wsparcie aplikacji Xbox dla PC na komputerach z procesorami Arm, działającymi pod Windows 11. To dość techniczna sprawa, ale w skrócie chodzi o to, że coraz więcej nowych, energooszczędnych laptopów używa właśnie takich chipów. Teraz ich właściciele też będą mogli w pełni korzystać z biblioteki gier i usług Xbox. To krok w stronę szerszej dostępności.

    A jeśli już mówimy o dostępności, to tu czeka nas naprawdę duża zmiana jeszcze w tym roku. Xbox Cloud Gaming, czyli strumieniowanie gier w chmurze, ma w 2026 roku trafić na wybrane telewizory Smart TV marek Hisense i V, które działają na systemie homeOS. Wyobraź to sobie: nie potrzebujesz konsoli, nie potrzebujesz nawet komputera. Po prostu bierzesz kontroler, włączasz swój telewizor i grasz w tytuły z Game Pass prosto z chmury. To może być prawdziwy game-changer dla osób, które nie chcą inwestować w dodatkowe pudełko pod telewizorem. Szczegóły, jak zwykle, poznamy bliżej premiery.

    Ale przecież nie samym systemem gracz żyje. „Dzień po aktualizacji, 22 stycznia, odbyła się prezentacja Xbox Developer Direct”.. To tam deweloperzy pokazują, nad czym pracują. Tym razem na tapetę wzięto między innymi grę o intrygującym tytule 'Beast of Reincarnation’. Zaprezentowano jej gameplay i potwierdzono, że premiera planowana jest na lato 2026. Gra ma pojawić się na Xbox Series X i S, oczywiście na PC, a także będzie dostępna w chmurze. Co ważne, będzie to tytuł z funkcją Play Anywhere, co oznacza, że kupując raz, dostajesz wersję na konsole i komputer. I jest wisienka na torcie: gra trafi do subskrybentów Game Pass Ultimate w dniu premiery. To zawsze dobra wiadomość dla osób, które mają aktywną subskrypcję.

    Warto tu dodać, że prezentacja potwierdziła też trend optymalizacji gier pod urządzenia przenośne, jak Steam Deck czy Asus ROG Ally. 'Beast of Reincarnation’ ma być właśnie 'Handheld Optimized’. To pokazuje, jak poważnie Microsoft i partnerzy traktują ten rosnący segment rynku.

    Patrząc na te wszystkie zapowiedzi, widać wyraźną strategię. Microsoft nie skupia się już tylko na pudełku pod telewizorem. Chodzi o ekosystem. O to, żebyś mógł grać w swoje ulubione tytuły tam, gdzie chcesz: na konsoli, na komputerze, na przenośnym urządzeniu, a wkrótce nawet bezpośrednio na telewizorze. Aktualizacje systemowe, takie jak ta styczniowa, stopniowo usuwają tarcia między tymi platformami. A zapowiedzi gier jak 'Beast of Reincarnation’ dostarczają treści, które w tym ekosystemie można konsumować.

    Czy to oznacza, że tradycyjna konsola umiera? Absolutnie nie. Nadal jest sercem tego wszystkiego dla wielu graczy. Ale opcje są coraz większe. I moim zdaniem, to bardzo dobra rzecz. Bo koniec końców chodzi o to, żeby po prostu móc usiąść i grać, bez zbędnych komplikacji. A styczeń 2026 pokazał, że Xbox idzie w tym kierunku całkiem żwawo. Zobaczymy, co przyniesie reszta roku.

    Źródła

  • Xbox w 2026 nie odpuszcza. Co nowego w dużej aktualizacji z 21 stycznia?

    Xbox w 2026 nie odpuszcza. Co nowego w dużej aktualizacji z 21 stycznia?

    Czy pamiętacie czasy, gdy aktualizacja konsoli oznaczała głównie poprawki błędów i może nową ikonkę? No cóż, Microsoft postanowił to zmienić. Ich najnowsza aktualizacja, która trafiła do nas 21 stycznia 2026 roku, to nie jest zwykłe łatanie dziur. To poważny krok w stronę wizji, w której Xbox to nie tylko pudełko pod telewizorem, ale całe środowisko do grania. I muszę przyznać, że niektóre z tych zmian są naprawdę sprytne.

    Zacznijmy od tego, co chyba najważniejsze dla właścicieli nowszych laptopów. Aplikacja Xbox na PC wreszcie oficjalnie wspiera komputery z systemem Windows 11 na architekturze Arm. To te urządzenia, które często są super cienkie, lekkie i mają fenomenalny czas pracy na baterii. Do tej pory granie na nich było trochę loterią. Teraz Microsoft podaje konkretną liczbę: około 85% katalogu Game Pass ma już działać na takich maszynach. To naprawdę solidny wynik. A co z resztą? Firma sugeruje, żeby w razie problemów skorzystać z Xbox Cloud Gaming. To takie awaryjne koło ratunkowe, które ma z czasem zniknąć, bo wsparcie ma być dalej rozszerzane.

    A teraz coś, o co wielu graczy dopominało się od lat. Wreszcie wiemy, co się dzieje z naszymi zapisami w chmurze! Na stronach poszczególnych gier w aplikacji pojawił się nowy wskaźnik synchronizacji. Pokazuje on nie tylko, czy zapis jest aktualny, ale też dokładną datę i godzinę ostatniego zgrania na serwery. To genialnie proste rozwiązanie problemu, który pewnie każdy z nas miał: grasz na konsoli, potem siadasz do laptopa i zastanawiasz się, czy najnowszy postęp już się przesłał. Teraz po prostu to widać. Żadnego zgadywania.

    Microsoft nie zapomniał też o jednym z najgorętszych trendów ostatnich lat – handheldach. Ich program zgodności dla urządzeń przenośnych został zaktualizowany o dziesięć nowych tytułów. Co ciekawe, teraz gry dostają dwa różne oznaczenia. „Handheld Optimized” oznacza, że produkcja jest w pełni dostosowana do grania na przenośnych konsolach, z optymalnymi ustawieniami interfejsu i sterowania. Z kolei „Mostly Compatible” sugeruje, że gra zadziała, ale może wymagać odrobiny ręcznego dostrojenia.

    Na listę trafiły naprawdę ciekawe pozycje. Wśród tych w pełni zoptymalizowanych znajdziemy na przykład „Fallout 4: Anniversary Edition”, co powinno ucieszyć fanów postapokalipsy. Do tego dochodzi długo wyczekiwany Poprawna nazwa to „Clair Obscur: Expedition 33”., „Dave the Diver”, „Marvel Cosmic Invasion”, „The Outer Worlds 2” i „Silent Hill 2”. To ostatnie to ciekawy wybór na granie w podróży, prawda? Do gier oznaczonych jako „Mostly Compatible” zaliczają się m.in. „Arc Raiders”, „Final Fantasy VII Remake Intergrade”, „Octopath Traveler 0” i „Red Dead Redemption”. To całkiem pokaźny i zróżnicowany zestaw.

    Article image

    To jeszcze nie koniec nowości. Microsoft rozwija też inne funkcje. Program Play Anywhere, który pozwala kupić grę raz i grać na konsoli oraz PC, został poszerzony o tytuły takie jak „THE FINALS” czy „Wylde Flowers”. Do streamingu przez Xbox Cloud Gaming dodano kilka produkcji, w tym „Resident Evil: Village” i „Planet Coaster: Console Edition”. A dla tych, którzy wolą myszkę i klawiaturę nawet na konsoli, do listy gier z taką obsługą dołączono „Pacific Drive”, „Prince of Persia: The Lost Crown” i ponownie „The Outer Worlds 2”.

    Jest też ciekawostka na przyszłość. Microsoft zapowiedział, że jeszcze w 2026 roku aplikacja Xbox trafi na wybrane telewizory Hisense oraz modele z systemem V homeOS. Pomysł jest taki, żeby subskrybenci Game Pass Ultimate mogli włączyć telewizor i od razu streamować gry, bez podłączania żadnego dodatkowego sprzętu. Na razie nie znamy listy konkretnych modeli, ale sama koncepcja brzmi bardzo wygodnie.

    Patrząc na całość, widać wyraźny kierunek. Ta aktualizacja prawie w ogóle nie dotyczy samych konsol Series X czy S. Zamiast tego Microsoft mocno inwestuje w otoczenie: w aplikacje, usługi chmurowe i kompatybilność między różnymi urządzeniami. Chodzi o to, żebyś mógł zacząć grę w jednym miejscu, a skończyć w drugim, bez żadnych problemów. To podejście „play anywhere” staje się powoli rzeczywistością, a ta aktualizacja jest jednym z większych kroków w tym wyścigu. Ciekawe, co na to konkurencja.

    Źródła