Projekt Hail Mary – filmowa ekranizacja hitu Andy’ego Weira już w kinach

Projekt Hail Mary – filmowa ekranizacja hitu Andy’ego Weira już w kinach

20 marca 2026 roku do kin trafiła długo oczekiwana adaptacja bestsellerowej powieści science fiction Projekt Hail Mary. Reżyserami filmu są Phil Lord i Christopher Miller, a w głównej roli występuje Ryan Gosling. Film, wydany przez Amazon MGM Studios, koncentruje się na relacji między ziemskim astronautą a przedstawicielem obcej cywilizacji, co stanowi jego najsilniejszy element.

Najważniejsze informacje o filmowej adaptacji

  • Projekt Hail Mary zadebiutował w kinach 20 marca 2026 roku, a dystrybucją zajęło się Amazon MGM Studios.
  • Ryan Gosling gra Rylanda Grace’a, nauczyciela i nieprzypadkowego astronautę, który stara się uratować ludzkość.
  • Rocky, obcy z układu Erydian, został stworzony przy użyciu praktycznych efektów specjalnych, a nie wyłącznie CGI.
  • Phil Lord i Christopher Miller, znani z LEGO Przygoda i 21 Jump Street, są odpowiedzialni za reżyserię.
  • Ścieżkę dźwiękową skomponował Daniel Pemberton, wprowadzając nietypowe brzmienia do kina sci-fi.

Niewdzięczny materiał na film – dlaczego początek kuleje?

Projekt Hail Mary to trudna książka do przeniesienia na ekran. W przeciwieństwie do Marsjanina, który opierał się na dziennikowych wpisach głównego bohatera, powieść Weira przeplata retrospekcje z teraźniejszością. Grace stopniowo odzyskuje wspomnienia, a film stara się oddać ten mechanizm, jednak pierwszy akt wypada chaotycznie.

Retrospekcje na Ziemi są pozbawione napięcia. Kryzys związany z Astrofagami, organizmami wysysającymi energię Słońca, powinien budzić emocje, ale zamiast tego widzowie otrzymują pośpieszną ekspozycję i kilka nieudanych scen na statku. Twórcy wyraźnie mieli trudności z odpowiednim wprowadzeniem do fabuły.

Na szczęście sytuacja zmienia się, gdy na ekranie pojawia się Rocky.

Dwóch kumpli w pustce kosmosu

Książkowe Projekt Hail Mary to w istocie opowieść o przyjaźni, co film doskonale oddaje. Gdy Grace nawiązuje kontakt z Erydianinem, historia przestaje być kolejnym filmem o ratowaniu świata. Zamiast tego widzowie otrzymują ciepłą, zabawną i zaskakująco głęboką relację dwóch istot, które różnią się dosłownie wszystkim: biologią, sposobem komunikacji i postrzeganiem rzeczywistości.

Rocky nie jest jedynie dodatkiem czy komiczną postacią. James Ortiz stworzył postać pełną życia, której kibicujemy tak samo mocno, jak granemu przez Goslinga Grace’owi. Ich wspólne sceny mają autentyczną chemię, a momenty komediowe przeplatają się z dramatycznymi w naturalny sposób.

Niestety, część wątków z książki została pominięta. Niektóre zwroty akcji wypadają przez to słabiej, a finał, choć poruszający, nie oddziałuje tak mocno, jak mógłby. Twórcy skupili się na relacji bohaterów i osiągnęli sukces, ale czuć, że materiału było na więcej.

Efekty praktyczne i muzyka, która zaskakuje

Efekty praktyczne i muzyka, która zaskakuje

Jedną z najlepszych decyzji produkcyjnych było zastosowanie praktycznych efektów, podobnie jak w Interstellarze. Lord i Miller wykorzystali CGI tylko tam, gdzie było to niezbędne. Efekt? Jeden z najładniejszych filmów sci-fi ostatnich lat.

Scena na orbicie planety Adrian to prawdziwe dzieło sztuki, zwłaszcza w formacie IMAX. Nawet detale, takie jak miniaturowe makiety statków zamiast komputerowo generowanych ujęć, robią różnicę. Do tego dochodzi ścieżka dźwiękowa Daniela Pembertona, która, choć nietypowa i czasami kojarząca się bardziej z przygodówką w dżungli, doskonale buduje nastrój.

Ryan Gosling jako Ryland Grace – trafiony wybór?

Ryan Gosling jako Ryland Grace – trafiony wybór?

Początkowo wyobrażałem sobie w tej roli kogoś bardziej komediowego, jak Ryan Reynolds czy Paul Rudd. Gosling wydawał się zbyt poważny. Po seansie muszę jednak przyznać, że się myliłem.

Aktor świetnie oddaje postać zarówno w retrospekcjach na Ziemi, jak i w scenach samotności na pokładzie Projektu Hail Mary. Prawdziwy błysk w jego grze widać w interakcjach z Rockym. Dzięki tej postaci relacja staje się przekonująca. Sandra Hüller jako Eva Stratt również dobrze odnajduje się w swojej roli, otrzymując od twórców nieco więcej ciepła niż w książce, ale przez wycięte sceny jej potencjał nie został w pełni wykorzystany.

Czy warto zobaczyć na dużym ekranie?

Projekt Hail Mary nie jest idealną adaptacją. Początek irytuje, część wątków została pominięta, a niektóre sceny nie mają odpowiedniego ładunku emocjonalnego. Jednak gdy film w końcu nabiera właściwego rytmu, trudno się od niego oderwać. Relacja Grace’a i Rocky’ego to jedno z najlepszych przedstawień przyjaźni w kinie science fiction od lat.

Jeśli jesteś fanem książki, przygotuj się na zmiany, ale daj filmowi szansę. Jeśli nie znasz powieści, tym lepiej, bo nic nie popsuje ci frajdy z odkrywania tej historii po raz pierwszy. To kino, które stawia na emocje i widowisko, a przy okazji wygląda obłędnie na dużym ekranie. Czy dorównuje Marsjaninowi? Nie do końca. Ale z pewnością zasługuje na miejsce obok Grawitacji i Interstellara.


Źródła

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *