Siedem gier znika z Xbox Game Pass. Wśród nich były prawdziwe perełki

Siedem gier znika z Xbox Game Pass. Wśród nich były prawdziwe perełki

31 stycznia to data, którą subskrybenci Xbox Game Pass znają dobrze. To właśnie wtedy, na koniec każdego miesiąca, usługa Microsoftu przeprowadza największe cięcia w swojej bibliotece. Dzisiaj katalog kurczy się o aż siedem pozycji.

Co ciekawe, nie są to byle jakie gry. Wśród wychodzących tytułów jest kilka naprawdę mocnych pozycji, które zyskały uznanie krytyków. To nie są zwykłe wypełniacze, tylko produkcje, które wielu graczy mogło chcieć dokończyć.

Które gry odchodzą?

Lista jest dość zróżnicowana. Największe nazwiska to bez wątpienia Citizen Sleeper 2: Starward Vector oraz Lonely Mountains: Snow Riders. Ten pierwszy był nawet wymieniany jako kandydat do tytułu gry roku 2025. Poza nimi z katalogu wypadają też Starbound, Cataclismo, Orcs Must Die!, Deathtrap, Paw Patrol World i Shady Part of Me.

Co łączy te wszystkie gry? Wszystkie trafiły do Game Pass w 2025 roku. Najkrócej, bo od września, dostępne były Cataclismo i Paw Patrol World. Średni czas obecności tej grupy w usłudze to około dziewięciu miesięcy. To trochę mniej niż typowy rok, który często stanowi standardowy okres licencyjny.

Microsoft zwykle usuwa gry około północy z 31 stycznia na 1 lutego. Jeśli ktoś akurat gra w którąś z tych pozycji, zwykle dostaje jeszcze krótką chwilę na zakończenie sesji. To takie małe okno na pożegnanie.

Czy to duża strata?

Na pierwszy rzut oka wygląda to poważnie. Siedem gier to całkiem sporo. Szczególnie że kilka z nich ma średnie oceny w okolicach 80 punktów w agregatorze OpenCritic. Ale jeśli spojrzeć na cały styczeń, obraz się zmienia.

W ciągu ostatnich 31 dni do Game Pass dodano aż 18 nowych tytułów. To oznacza, że nawet po tych usunięciach, wariant Ultimate wzbogacił się o sześć nowych gier netto. Wersja Premium zyskała cztery.

Można więc powiedzieć, że styczeń był dla subskrybentów całkiem udany. Bilans jest dodatni, a wśród nowości znalazły się takie hity jak Warhammer 40,000: Space Marine 2 czy The Talos Principle 2. Ten ostatni zbierał wręcz zachwycające recenzje.

Co dalej z Game Pass?

To normalny cykl działania usługi. Gry przychodzą i odchodzą, a Microsoft regularnie odnawia swoją ofertę. Co więcej, na horyzoncie już widać kolejne premiery.

Już 2 lutego do katalogu dołączy Indika. Dzień później pojawi się Final Fantasy II, a 5 lutego gracze zyskają dostęp do Menace, która trafi do usługi jeszcze we wczesnym dostępie. Rotacja trwa.

Małe, zielone stworzenie z dużymi oczami i łuskami, siedzące na kamieniu w lesie.

Warto też pamiętać, że wszystkie gry, które dzisiaj opuszczają Game Pass, są dostępne dla subskrybentów z 20% zniżką na zakup. Jeśli ktoś nie zdążył dokończyć którejś z nich, ma jeszcze szansę na stałe dołączenie do swojej kolekcji.

Takie cykle mają swoją logikę. Utrzymują świeżość oferty i zmuszają graczy do regularnego sprawdzania, co nowego pojawiło się w bibliotece. To też sposób na kontrolowanie kosztów licencyjnych dla Microsoftu.

Czy te usunięcia są powodem do zmartwień? Raczej nie. To po prostu kolejny dzień w życiu Game Pass. Jak zawsze, jedne gry odchodzą, a inne przychodzą. Kluczowe jest to, że ogólny trend wciąż jest wzrostowy.

Najciekawsze jest chyba to, jak zmienia się podejście do tych rotacji. Kilka lat temu każda taka fala wywoływała większe poruszenie. Dziś gracze przyzwyczaili się, że to po prostu część umowy z usługą subskrypcyjną.

I tak naprawdę, może to dobrze? Oznacza, że model się sprawdza. Gry przychodzą, gry odchodzą, a my wciąż mamy setki tytułów do wyboru. I za kilka dni kolejne nowości.

A jeśli ktoś bardzo tęskni za Citizen Sleeper 2? Cóż, zawsze może je kupić. Albo poczekać – kto wie, może kiedyś wróci do Game Pass. W końcu w tej usłudze nic nie jest wieczne. I to chyba właśnie jest jej największy urok.

Źródła

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *